Muzyczne Dinozaury Forum Index Muzyczne Dinozaury
i ich następcy
 
 FAQFAQ   SearchSearch   MemberlistMemberlist   UsergroupsUsergroups   RegisterRegister 
 ProfileProfile   Log in to check your private messagesLog in to check your private messages   Log inLog in 

King Crimson
Goto page Previous  1, 2, 3, 4 ... 85, 86, 87  Next
 
Post new topic   Reply to topic    Muzyczne Dinozaury Forum Index -> Wykonawcy
View previous topic :: View next topic  
Author Message
Tarkus
box z pełną dyskografią i gadżetami


Joined: 11 Apr 2007
Posts: 10745
Location: Wa-wa

PostPosted: 08.06.2007, 10:17    Post subject: Quote selected Reply with quote

Inkwizytor wrote:
W historii rocka zdarzali się i muzycy, którzy głównie byli zainteresowani graniem a nie wyrywaniem lachonów.

Taką złotą myśl pozwolę sobie...

"Rock and roll is about fucking."
Robert Fripp

Very Happy
_________________
If you don’t love RoboCop, then you are a Nazi and support terrorism.
THIS IS NOT A LOVE SONG
Back to top
View user's profile Send private message Visit poster's website
Windmill
japońska edycja z bonusami


Joined: 11 Apr 2007
Posts: 3927
Location: Świętochłowice

PostPosted: 08.06.2007, 10:42    Post subject: Quote selected Reply with quote

"Rock and roll is about fucking."
Robert Fripp

Bardzo łatwe do obalenia. Zresztą King Crimson nie grali rock and rolla Very Happy
_________________
"Z układnością mi nie do twarzy. (...) Zresztą nie lubię zachowywać się układnie; nudzi mnie to."
Robert Walser "Małe poematy" [1914]

http://riversidebluesnr2.blogspot.com/
Back to top
View user's profile Send private message Send e-mail Visit poster's website
Tarkus
box z pełną dyskografią i gadżetami


Joined: 11 Apr 2007
Posts: 10745
Location: Wa-wa

PostPosted: 08.06.2007, 10:50    Post subject: Quote selected Reply with quote

Pewnie stąd ta pomyłka Frippa... Wink)
_________________
If you don’t love RoboCop, then you are a Nazi and support terrorism.
THIS IS NOT A LOVE SONG
Back to top
View user's profile Send private message Visit poster's website
pk
kaseta "żelazówka"


Joined: 11 Apr 2007
Posts: 120
Location: Warszawa

PostPosted: 09.06.2007, 12:41    Post subject: Quote selected Reply with quote

Odwolam sie do wczesniejszych wypowiedzi. Sorry, ze nie cytuje do czego konkretnie sie odnosze, ale mysz mi padla i ciezko byloby cytowac.

1/ Fripp nie mial syfilis (kily) tylko zezaczke (czy jak to sie pisze..)
Z tego co pamietam laski wyrwal mu Lake. Przynajmniej tak to bylo przedstawione w tekscie ktory czytalem.. Smile

2/ Fripp jest Zydem (zadna tajemnica).
3/ Haskell nie dostal tantiemow, fakt, ze zagranie bylo dosyc chamskie ze str. Frippa. Ale nie zapominajmy, ze Gordon wycofal sie przed trasa koncertowa. Nie zrealizowal kontraktu i dal podstawy do takiego manewru.
Back to top
View user's profile Send private message
Inkwizytor
remaster


Joined: 06 May 2007
Posts: 2029
Location: Monty Python`s Flying Circus

PostPosted: 15.06.2007, 09:24    Post subject: Quote selected Reply with quote

A teraz coś z zupełnie innej beczki.

Muszę podzielić się swoimi wrażeniami po przesłuchaniu kompletnego koncertu King Crimson z Asbury Park, który niedawno się ukazał łącznie z innym równie wybornym z Mainz - jak Collectable King Crimson vol 1.
Na początku powala jakość dźwięku. Nigdy nie dbałem maniakalnie o jakość ale w tym przypadku słuchać doskonałą robotę masteringu, cieżkiej pracy pewnego inżyniera dźwięku, który podobno słabo słyszalnym, cichym partiom Crossa przywrócił należną świetność.
Druga sprawa to nieprawdopodobna energia i rockowa furia z jaką wówczas zespół grał. Dla Frippa były to ostatnie występy w tym ułożeniu. Na pewno decyzja o rozwiązaniu zespołu tkwiła już w jego sercu i była nieodwołalna. Sam wspominał jakie wzruszenia i emocje towarzyszyły ostatnim występom w czerwcu, szczególnie, że zdawał sobie sprawę, iż współpraca z Davem nieodwołalnie się kończy.
Jednak na Asbury Park nie znajdziecie żadnej tkliwości, sentymentów czy łez. To bezkompromisowe granie. Nawet układ utworów nie pozostawia złudzeń, z wyjątkiem początku Starless i fragmentów Exiles dominuje ostre granie. Nie dziwię się, iż w Ameryce Crimsoni uważani byli za grupę heavy-metalową. Największą niespodzianką jest uwzględnienie na albumie ( w końcu ! ) całości materiału, którego nie było na USA, nawet na wersji niedawno zremasterowanej. Mówię o 2 improwizacjach - jedna to Asbury Park, który wreszcie możemy podziwiać w pełnej krasie. Szczególnie ciekawie rozkręca się jej "druga" połówka gdzie muzycy rozpędzają się na nowo a Wetton pokazuje niewiarygodną klasę jako basista. Moim skromnym zdaniem był wtedy u szczytu swoich możliwości. Był czas , gdy uważałem go za najwybitniejszego przedstawiciela szkoły "Jacka Bruce`a" gry na tym instrumencie. Z takim "mięchem'', ogniem i inwencją nie zagrał już później.
Drugim "nowym" fragmentem jest improwizacja, która spokojnie ( napoczątku ) rozwija się z Easy Money - by z ponurego, mrocznego, przywołującego dryfowanie jakąś podziemną rzeką ( Styx ? ) przerodzić się w znów ostre zespołowe granie , gdzie po raz kolejny bass Wettona napędza zespół. Ciekawym pomysłem jest brak ostatnich wersów w Easy Money - po jakiś 3 minutach płynnie przechodzi w ową improwizację. Posiadacze Great Deceivera na pewno znają to choćby z drugiej płytki gdzie pojawił się fragment koncertu z bodajże Penn State University.

Polecam tą płytkę i koncert. Pokazuje po raz tysięczny jak twórczy i oryginalny byli Crimsoni w tym czasie i że mogli spokojnie wydać drugą oraz trzecią część boxu Great Deceiver zupełnie nie ustępującą zawartości pierwszego wydawnictwa. Dlatego tym bardziej warto szukać bootlegów z tego okresu czy pilnować nowych wydawnictw DGM.
_________________
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Back to top
View user's profile Send private message
pershing
maxi-singel kompaktowy


Joined: 17 May 2007
Posts: 699

PostPosted: 15.06.2007, 17:59    Post subject: Quote selected Reply with quote

Zauważyłem pewną ciekawą rzecz. Otóż ostatnio namiętnie słuchałem płyt KC z okresu 1972-1974, płyty Red, Larks Tongues in Aspic, Great Deciever, Live in USA i kilka innych koncertówek i teraz włączyłem sobie Islands potem In the Wake of Poseidon i powiem że te płyty wypadają blado. Zupełnie inny zespół zdawałoby się, brak energii, drapieżności. Nie zaobserwowałem tego wcześniej bo zawsze gdy słuchałem kilka płyt KC po koleji to raczej chronologicznie, w związku z czym widać było ciągły postęp, ewolucję. W drugą strone to są schody, mocno się to czuje.
Back to top
View user's profile Send private message
WOJTEKK
box z pełną dyskografią i gadżetami


Joined: 12 Apr 2007
Posts: 18446
Location: Lesko

PostPosted: 15.06.2007, 19:34    Post subject: Quote selected Reply with quote

I zgadza się. "In The Wake" to gruncie rzeczy nieco gorsza kopia debiutu, a "Islands" momentami jest troche o niczym. Na pewno wole wcześniejszego Jaszczura, albo późniejsze Języczki. Ale i tak są to rozmowy na wysokości od 8,5 do 10pts. High End.
_________________
Nie ma ludzi niezastąpionych. Oprócz The Rolling Stones.

http://artrock.pl/
Back to top
View user's profile Send private message
pershing
maxi-singel kompaktowy


Joined: 17 May 2007
Posts: 699

PostPosted: 15.06.2007, 19:48    Post subject: Quote selected Reply with quote

No oczywiście że High End (oczywiście jak dla mnie). Ale jednak porównanie jest jakieś. In the Court nadal będzie moim ulubionym albumem i wątpie żeby kiedykolwiek coś się zmieniło.
Lizard też jest niezłe, jazzujące. King Crimson to jest klasa, lubie wracać do ich albumów.
Back to top
View user's profile Send private message
usandthem
szpula


Joined: 13 Apr 2007
Posts: 80
Location: Częstochowa/Sosnowiec

PostPosted: 17.06.2007, 18:32    Post subject: Quote selected Reply with quote

pershing wrote:
...i teraz włączyłem sobie Islands potem In the Wake of Poseidon i powiem że te płyty wypadają blado

Jeżeli chodzi o In The Wake Of Poseidon, zgadzam się. Natomiast co do Islands muszę się nie zgodzić i wylać wiadro świętego oburzenia, jako że jest to jedna z moich ulubionych płyt King Crimson (sądzę, że śmiało zmieściłaby się w pierwszą trójkę).
Cytat pomocniczy:
WOJTEKK wrote:
Islands" momentami jest troche o niczym.

Nie wiem, co masz na myśli mówiąc, że jest o niczym. Tekstowo i koncepcyjnie mamy do czynienia z ładną całością, można by powiedzieć wręcz, że to chyba jedyny karmazynowy koncept album z prawdziwego zdarzenia. A muzycznie? Muzycznie jest... leniwie.
I to jest właśnie główny atut tego albumu - jest wyciszony (pomijając Sailor's Tale i żwawsze momenty w Letters), to taka jakby rzeka dźwięków - patrz Song of The Gulls/Islands, w których na dobrą sprawę niby nic się nie dzieje, a jednak powoli, niespiesznie całość nam się rozkręca do bardzo zgrabnego finału.
Nie ma tu typowego dla innych płyt KC zgiełku, matematyki i rockowego zacięcia, nie ma szalonych partii gitarowych Frippa (nawiasem mówiąc Robert bardzo mało się udzielał na tej płycie - czyżby postanowił dać się wykazać kolegom czy po prostu, jak to ujął mój kolega "bolały go palce"? Very Happy ), nie ma ekwilibrystyki i na dobrą sprawę nie ma nawet specjalnie skomplikowanych partii instrumentalnych - otrzymujemy zatem płytę prostą. Prostą, a z drugiej strony porywającą swoim kunsztem. Z nieco dziwnym klimatem, ale przy zaznaczeniu, że "dziwny" nie znaczy "zły".
Mamy oczywiście smaczki - banalnie oczywistą, a mimo to znakomicie pasującą linię basu w Formentera Lady, specyficznie "pocięty" wokal w Ladies Of The Road, zgrabne dęciaki w Letters, całe Song Of The Gulls, które naprawdę kojarzy się z morzem i kojąco senny wokal w utworze tytułowym.
I przyznam się szczerze - podczas gdy cięższe albumy Króla mnie czasem męczą i nie zawsze mam na nie ochotę, Islands mogę słuchać o każdej porze dnia i nocy.
Tyle luźnych refleksji nad tym pięknym albumem Wink
Back to top
View user's profile Send private message
Jakuz
zremasterowany digipack z bonusami


Joined: 11 Apr 2007
Posts: 6852
Location: Częstochowa

PostPosted: 17.06.2007, 19:52    Post subject: Quote selected Reply with quote

Mogę tylko zgodzić się z usandthem - Islands to cudownie piękna płyta, do której mogę wracać w nieskończoność Smile
Ale w zasadzie mogę zrozumieć krytyczne głosy na jej temat - i to od osób znających całość twórczości King Crimson. Bo to przecież "inna" płyta - nawet jak na różnorodność muzyki Frippa i s-ki. Najmniej rockowa, najbardziej pastelowa, oniryczna momentami.
Ale to bardzo dobrze, że taka jest. A ponieważ jest to płyta znakomita - świadczy to ni mniej - ni więcej, o wielkości i fenomenie muzyki Karmazyna Smile
Back to top
View user's profile Send private message
Windmill
japońska edycja z bonusami


Joined: 11 Apr 2007
Posts: 3927
Location: Świętochłowice

PostPosted: 17.06.2007, 20:21    Post subject: Quote selected Reply with quote

WOJTEKK wrote:
"In The Wake" to gruncie rzeczy nieco gorsza kopia debiutu


To teraz udowodnij, czego kopią z debiutu jest "The Devil's Triangle", bo na pewno nie "brzdąkania" "Moonchild", czego kopią jest "Cat Food", a czego 3 części "Peace"? Zgodzę się, że układ pierwszej strony "In The Wake..." przypomina układ pierwzsej strony "In The Court...", ale ne litość boską, czy naprawdę "In The Wake..." musi być już do do końca czasu zmuszany do egzystencji w cieniu "In The Court..."? Czy ta płyta nie ma prawa do innej oceny, niż tylko porównywanie jej do debiutu? "Islands" to też jest jedna z lepszach płyt King Crimson. Na pewno nie są od niej lepsze "brzęczenia" z koncertowej części "Starless And Bible Black" i nie jest tez lepszy zupełnie bez sensu monotonny początek "Larks' Tongues In Aspic". Ze "Starless..." i z "Larks'..." zmontowałbym jedną świetną płytę, natomiast z "Islands" nie pozwoliłbym wyciac ani jednej nuty! Ale to oczywiście tylko moje subiektywne zdanie (pamiętac należy, że ja jestem głuchy i nie uważam "Fire And Water" za najlepszy album Free, nie wspominając, że nie trafia do mnie prawie wcale Genesis... Wink ).
_________________
"Z układnością mi nie do twarzy. (...) Zresztą nie lubię zachowywać się układnie; nudzi mnie to."
Robert Walser "Małe poematy" [1914]

http://riversidebluesnr2.blogspot.com/
Back to top
View user's profile Send private message Send e-mail Visit poster's website
pershing
maxi-singel kompaktowy


Joined: 17 May 2007
Posts: 699

PostPosted: 17.06.2007, 20:27    Post subject: Quote selected Reply with quote

"Dziwność" czy inność, jakkolwiek to ująć nie jest dla mnie wadą. Bardzo często takie niepasujące do reszty dyskografii albumy są bardzo ciekawe. "Islands" nie jest jednak całokowicie inne. Bo patrząc przez pryzmat dokonań na pierwszych albumach to znalazłoby się kilka wątków które na "Islands" zostały po prostu rozwinięte. Jednak to co w tym albumie mnie odrzuca to swego rodzaju monotonia. Ten album jako całośc mnie nudzi. Nie powiem, momenty są, to trzeba przyznać, ale całościowo jest bez rewelacji. usandthem użył świetnego określenia - jest leniwie. I tak leniwość przenosi się na mnie. Do tego stopnia, że chęć do słuchania muzyki maleje, napięcie opada. Nie jest to album chill-out, w skrajności nie ma co popadać. Pozostawia coś po sobie, nie jest tłem, ale nie wydaje mi się wyraźny.

Co do porównania "In the Wake..." do debiutu to kilkukrotnie się z tym spotkałem. Aczkolwiek mimo pewnych podobieństw nie użyłbym takiego określenia.
Back to top
View user's profile Send private message
pk
kaseta "żelazówka"


Joined: 11 Apr 2007
Posts: 120
Location: Warszawa

PostPosted: 17.06.2007, 20:36    Post subject: Quote selected Reply with quote

Islands to plyta ktora kiedys kupilem, przesluchalem, postawilem na polce i tak sobie stala.. rok czasu.
Potem mialem fiola i wymienialem albumy KC na kartoniki. Islands tez wymienilem na kartonik, ale podobnie jak Beat niejako tylko po to by dopelnic kolekcje.

4 plyta KC spodobala mi sie dopiero jak posluchalem wystepow live tego skladu (kc cc live in detroit i denver /summit studios/).
2 swietne koncerty.

To mnie przekonalo do tego wcielenia krola. Ale nadal rzadko siegam krazek. Raczej slucham ww koncertow..
Back to top
View user's profile Send private message
Windmill
japońska edycja z bonusami


Joined: 11 Apr 2007
Posts: 3927
Location: Świętochłowice

PostPosted: 17.06.2007, 20:36    Post subject: Quote selected Reply with quote

pershing wrote:
Jednak to co w tym albumie mnie odrzuca to swego rodzaju monotonia


Ciekawe stwierdzenie zważywszy, że każda kompozycja na "Islands" jest zupełnie inna... Monotonia byłaby wówczas, gdyby wszystkie kompozycje były wzajemnie do siebie podobne, a tak absolutnie nie jest.
_________________
"Z układnością mi nie do twarzy. (...) Zresztą nie lubię zachowywać się układnie; nudzi mnie to."
Robert Walser "Małe poematy" [1914]

http://riversidebluesnr2.blogspot.com/
Back to top
View user's profile Send private message Send e-mail Visit poster's website
pershing
maxi-singel kompaktowy


Joined: 17 May 2007
Posts: 699

PostPosted: 17.06.2007, 20:56    Post subject: Quote selected Reply with quote

Windmill poszczególne kompozycje nie są do siebie podobne, panuje jednak pewna atmosfera. Odnosze wrażenie że w każdym utworze ta atmosfera jest podobna. Słuchając ciągle na coś czekam, ale nie moge się doczekać.

Warto zaznaczyć, tak jak kolega wyżej wspomniał że nadal jest to wysoka klasa, to są mocne albumy, jednak rozpatrujemy tutaj na tle innych dokonań KC. Przypomne że od tego zaczęła się rozmowa, iż stwierdziłem że "Islands" i "In the Wake..." wypadają blado po przesłuchaniu późnijeszego KC, więc niejako na tle innych osiągnięć. Więc jest to subiektywne spostrzeżenie.
Bo przyznam że może troche zagalopowałem się momentami. Bo płyta ma mocne strone, szczególnie początek (tj. 2 pierwsze utwory), ale potem jest jakby nijak.
Back to top
View user's profile Send private message
Display posts from previous:   
Post new topic   Reply to topic    Muzyczne Dinozaury Forum Index -> Wykonawcy All times are GMT + 1 Hour
Goto page Previous  1, 2, 3, 4 ... 85, 86, 87  Next
Page 3 of 87

 
Jump to:  
You cannot post new topics in this forum
You cannot reply to topics in this forum
You cannot edit your posts in this forum
You cannot delete your posts in this forum
You cannot vote in polls in this forum


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group