Muzyczne Dinozaury Forum Index Muzyczne Dinozaury
i ich następcy
 
 FAQFAQ   SearchSearch   MemberlistMemberlist   UsergroupsUsergroups   RegisterRegister 
 ProfileProfile   Log in to check your private messagesLog in to check your private messages   Log inLog in 

King Crimson
Goto page Previous  1, 2, 3 ... 74, 75, 76, 77  Next
 
Post new topic   Reply to topic    Muzyczne Dinozaury Forum Index -> Wykonawcy
View previous topic :: View next topic  
Author Message
Okechukwu
digipack


Joined: 07 Jun 2007
Posts: 2643

PostPosted: 11.10.2017, 11:26    Post subject: Quote selected Reply with quote

Bartosz wrote:
No i jeszcze do tego ten, niemal skrajny konserwatyzm, połączony z hajpem (okej, być może bardziej fanów niż samego Crimson, ale dla mnie jest to odczuwalne), że to niesamowicie ambitna muzyka. W kontekście tego, o czym pisałem: współczesnej muzyki popularnej, czysto rozrywkowej, a bardziej awangardowej, bo korzystającej ze znacznie współcześniejszych inspiracji, w dodatku w pełni świadomie, dla której czerpanie z twórczości Stockhausena, Partcha, Luciera, Parta, czy Reicha jest czymś zwyczajnym, wygląda to niemal śmiesznie. No sorry, ale tak to widzę.


Bartoszu, "Fracture" jest "niesamowicie ambitnym" utworem. Najlepiej tę "ambitność" widać przez zestawienie, jakie zamieściłem powyżej...
Back to top
View user's profile Send private message Send e-mail
Leptir
limitowana edycja z bonusową płytą


Joined: 04 Sep 2010
Posts: 4795

PostPosted: 11.10.2017, 11:52    Post subject: Quote selected Reply with quote

Na pewno w tym zestawieniu Fracture jest utworem "gęstszym" dźwiękowo niż miniatura Stockhausena. Trudno je też porównywać bo oba opierają się o zupełnie inną harmonię. Na ucho Stockhausen stosuje tu jakąś wersję serializmu, przechodzącego nawet w punktualizm. Harmonia Frippa jest bardziej konwencjonalna - to zdaje się rozszerzona tonalność, przez swoje ostinata zbliżająca się do minimalizmu. Dzięki temu jest też łatwiej "przyswajalna" dla słuchacza przyzwyczajonego do tonalności. W przypadku Fracture ma też duże znaczenie brzmienie całego zespołu, bez niego kompozycja wiele traci ze swojej magii.
_________________
„Gdy słońce kultury chyli się ku zachodowi, to nawet karły rzucają długie cienie”.
Karl Kraus
Back to top
View user's profile Send private message
Bartosz
remaster


Joined: 02 May 2010
Posts: 2458
Location: Kraków

PostPosted: 11.10.2017, 11:58    Post subject: Quote selected Reply with quote

Okechukwu wrote:
Nie jest to może do końca fair, bo "Fracture" to jeden ze sztandarowych numerów Crimson, a ten fortepianowy "stuck" Stockhausena to miniatura - niemniej proporcje wyrównują się, bo jest to utwór specjalnie napisany na fortepian, a "Fracture" mocno uproszczona transkrypcja. Pytanie brzmi - który utwór jest ciekawszy (również w sensie "awangardowości")? Smile


Zestawiając jeden z lepszych numerów A z wybranym na łapu capu utworem B, w dodatku z niemalże egzotycznej dla niego stylistyki można próbować udowodnić wiele rzeczy, tylko niewiele z tego wynika. Na podobnej zasadzie mogę powiedzieć:

O, tak brzmiał Karlheinz Stockhausen na początku lat 60':

https://www.youtube.com/watch?v=Y1Psx24n3rM&t=100s

A tak brzmieli King Crimson dekadę później: [i tutaj wkleić na przykład Prelude: Song of the Gulls, gdyby było na Youtube Wink ]

Takie porównania mają niewielki sens.

To po pierwsze. Po drugie, o czym już mówiłem, muzyka Stockhausena rozgrywa się bardziej w warstwie brzmieniowej niż harmonicznej, więc takie porównanie tym bardziej nie ma sensu.

Po trzecie wreszcie pojęcie awangardy cały czas rozumiem tutaj dosłownie, czyli jako odnoszenie się do stosunkowo nowych idei. Nie chodzi o to, żeby było skomplikowanie na poziomie harmonicznym, ale o to, czy dany artysta, mówiąc trywialnie, zauważył w którym roku tworzy, czy nie zwrócił na to uwagi. A to wbrew pozorom dosyć istotne w kontekście oceny dzieła. Przecież wszyscy kompozytorzy, do których się odniosłeś wcześniej byli jeżeli nie rewolucjonistami, to przynajmniej, powiedzmy: pionierami odtwórstwa (Sznitke). Chyba, że właśnie o ten drugi tytuł Ci chodzi Wink Wtedy, no niech będzie, możemy się zgodzić, że King Crimson byli tym dla muzyki rockowej, kim Alfred Sznitke był dla muzyki klasycznej, choć i tak wahałbym się, czy nie ma w tym znacznej przesady.
_________________
I'm Bad Like Jesse James

Back to top
View user's profile Send private message
Okechukwu
digipack


Joined: 07 Jun 2007
Posts: 2643

PostPosted: 11.10.2017, 12:17    Post subject: Quote selected Reply with quote

Bartosz wrote:
Okechukwu wrote:
Nie jest to może do końca fair, bo "Fracture" to jeden ze sztandarowych numerów Crimson, a ten fortepianowy "stuck" Stockhausena to miniatura - niemniej proporcje wyrównują się, bo jest to utwór specjalnie napisany na fortepian, a "Fracture" mocno uproszczona transkrypcja. Pytanie brzmi - który utwór jest ciekawszy (również w sensie "awangardowości")? Smile


Zestawiając jeden z lepszych numerów A z wybranym na łapu capu utworem B, w dodatku z niemalże egzotycznej dla niego stylistyki można próbować udowodnić wiele rzeczy, tylko niewiele z tego wynika. Na podobnej zasadzie mogę powiedzieć:

O, tak brzmiał Karlheinz Stockhausen na początku lat 60':

https://www.youtube.com/watch?v=Y1Psx24n3rM&t=100s

A tak brzmieli King Crimson dekadę później: [i tutaj wkleić na przykład Prelude: Song of the Gulls, gdyby było na Youtube Wink ]

Takie porównania mają niewielki sens.

To po pierwsze. Po drugie, o czym już mówiłem, muzyka Stockhausena rozgrywa się bardziej w warstwie brzmieniowej niż harmonicznej, więc takie porównanie tym bardziej nie ma sensu.

Po trzecie wreszcie pojęcie awangardy cały czas rozumiem tutaj dosłownie, czyli jako odnoszenie się do stosunkowo nowych idei. Nie chodzi o to, żeby było skomplikowanie na poziomie harmonicznym, ale o to, czy dany artysta, mówiąc trywialnie, zauważył w którym roku tworzy, czy nie zwrócił na to uwagi. A to wbrew pozorom dosyć istotne w kontekście oceny dzieła. Przecież wszyscy kompozytorzy, do których się odniosłeś wcześniej byli jeżeli nie rewolucjonistami, to przynajmniej, powiedzmy: pionierami odtwórstwa (Sznitke). Chyba, że właśnie o ten drugi tytuł Ci chodzi Wink Wtedy, no niech będzie, możemy się zgodzić, że King Crimson byli tym dla muzyki rockowej, kim Alfred Sznitke był dla muzyki klasycznej, choć i tak wahałbym się, czy nie ma w tym znacznej przesady.


Sznitke jest dobrym porównaniem - bo jest to jeden z nielicznych kompozytorów współczesnej awangardy, jakiego z przyjemnością słucham, właśnie dlatego, że nie odrzuca tradycji, tylko ją przetwarza. I żeby było jasne, ja Ciebie nie przekonuje, że "Fracture" jest utworem równie wybitnym co dzieła nowatorów muzyki współczesnej , tylko że w ogóle można podjąć dyskusję na ten temat bez poczucia, że jakiś "mały Jasio" staje do rywalizacji z "wszechogarniającymi geniuszami".
Back to top
View user's profile Send private message Send e-mail
Bartosz
remaster


Joined: 02 May 2010
Posts: 2458
Location: Kraków

PostPosted: 11.10.2017, 12:47    Post subject: Quote selected Reply with quote

Okej, tylko jednak Sznitke, zauważ to, nie jest raczej uznawany za jednego z największych kompozytorów XX wieku. Właśnie z tej przyczyny o której cały czas mówimy: jest dość odtwórczy. I choć kilka jego dzieł, jak I Symfonia, II Kwartet Smyczkowy, czy Koncert na Chór na pewno znalazłyby się na liście moich ulubionych kompozycji minionego stulecia (i pewnie na listach wielu innych osób), to jednak mam wrażenie, chociaż może błędne, że tych największych dzieł szuka się raczej u innych.

Chyba jedynym znanym mi przykładem współczesnego kompozytora mocno zakorzenionego w przeszłości, który dorobił się wielkiego (topowego!) nazwiska jest Arvo Part. Tylko, że on żeni średniowiecze z koncepcjami minimalistycznymi, czyli jest w tym dość nowoczesny.

Co do małego Jasia i wielkich geniuszy, to jest w tym naprawdę dużo prawdy. I chodzi już nie tylko o samą odtwórczość, ale o brak elementu wnoszącego. O to, że o ile ci naprawdę wybitni kompozytorzy tworzą idee, o tyle muzycy popularni, tacy jak King Crimson, co najwyżej twórczo te idee wykorzystują. I nie ma co udawać, że to nieistotne, bo w kontekście oceny twórczości danego artysty ma to znaczenie niebagatelne.

Dla mnie, skoro naturalnym tokiem tego typu dyskusji wracamy na pozycje subiektywne, to, co jest wspaniałe u King Crimson i innych tak dobrych twórcach muzyki popularnej, to komunikatywne przełożenie często trudnych pomysłów akademickiej, czy jazzowej awangardy, dzięki czemu trafiają one do ludzi, którzy niekoniecznie mają ochotę słuchać piłowania Xenakisa, Parmegianiego, czy, z jazzowej strony, Ornette'a Colemana. To ogromny atut i ich wielki wkład. Wielki, ale uważam, że w swoich wypowiedziach trochę go przeceniasz.
_________________
I'm Bad Like Jesse James

Back to top
View user's profile Send private message
MichalP
kaseta "chromówka"


Joined: 29 Aug 2016
Posts: 154
Location: UK

PostPosted: 11.10.2017, 12:59    Post subject: Quote selected Reply with quote

Fracture było dla mnie zwykłym kawałkiem KC nie wyróżniającym się ani na plus ani na minus na Starless, która jest płytą bardzo równą, zważywszy to jak powstawała, poza tym to chyba najbardziej rockowy numer na płycie... Jakże się myliłem, Sztokhausen, Sznytke... Tyle lat w nieświadomości a znam tą płytę ze 20 lat... Embarassed
Back to top
View user's profile Send private message
Okechukwu
digipack


Joined: 07 Jun 2007
Posts: 2643

PostPosted: 11.10.2017, 13:11    Post subject: Quote selected Reply with quote

Leptir wrote:
Na pewno w tym zestawieniu Fracture jest utworem "gęstszym" dźwiękowo niż miniatura Stockhausena. Trudno je też porównywać bo oba opierają się o zupełnie inną harmonię. Na ucho Stockhausen stosuje tu jakąś wersję serializmu, przechodzącego nawet w punktualizm. Harmonia Frippa jest bardziej konwencjonalna - to zdaje się rozszerzona tonalność, przez swoje ostinata zbliżająca się do minimalizmu. Dzięki temu jest też łatwiej "przyswajalna" dla słuchacza przyzwyczajonego do tonalności. W przypadku Fracture ma też duże znaczenie brzmienie całego zespołu, bez niego kompozycja wiele traci ze swojej magii.


Skrótowo tak mniej więcej to wygląda. We "Fracture" podstawą jest skala oktatoniczna - czyli rozluźniona tonalność . Ostinata (bardzo skomplikowane rytmicznie) mają charakter polifoniczny (są serią kontrapunktów). Kulminacje (czyli trzykrotnie powracający temat skrzypiec i gitary oparty na trytonach) z kolei od polifonii odchodzą. W finale kanwą utworu jest riff - który harmonicznie jest powiązany z wcześniejszymi ostinatami. Do tego dochodzi świetna warstwa brzmieniowa (bardzo nowoczesna- choćby w samym brzmieniu elektrycznej gitary i bębnów) i fantastyczny "drive" wykonania (na żywo wszystko jest zagrane!).
Back to top
View user's profile Send private message Send e-mail
Maciek
limitowana edycja z bonusową płytą


Joined: 15 Apr 2007
Posts: 4951
Location: Dolný Kubín / Gliwice

PostPosted: 11.10.2017, 13:25    Post subject: Quote selected Reply with quote

MichalP wrote:
Fracture było dla mnie zwykłym kawałkiem KC nie wyróżniającym się ani na plus ani na minus na Starless, która jest płytą bardzo równą, zważywszy to jak powstawała, poza tym to chyba najbardziej rockowy numer na płycie... Jakże się myliłem, Sztokhausen, Sznytke... Tyle lat w nieświadomości a znam tą płytę ze 20 lat... Embarassed


Pytanie czy sami muzycy KC o tym wtedy wiedzieli? Jeśli tak, to sprawa jasna, ale jeśli nie wiedzieli, że jadą schematami, to ciekawe jak wówczas zareagowałby Fripp na takie porównania? Bo jeśli wpadł (a wraz z nim pozostali muzycy) na to niezależnie, to pewnie by się lekko zirytował. Wink
_________________
Adoptuj, adaptuj i ulepszaj.
Back to top
View user's profile Send private message
Okechukwu
digipack


Joined: 07 Jun 2007
Posts: 2643

PostPosted: 11.10.2017, 13:36    Post subject: Quote selected Reply with quote

Myślę, że Fripp bardzo świadomie wprowadzał do muzyki Crimson pomysły i rozwiązania zaczerpnięte ze współczesnej (i nie tylko) muzyki poważnej. I to nie tylko na "poważnie" jak we "Fracture" czy "Moonchild", ale też na zasadzie parodii - czy nawet autoparodii (bo tak odbieram "Devils Triangle" jako satyrę na awangardową, rockową "symfonikę", tak samo jak "Cat Food" jest rodzajem satyry na free-jazz). W tym sensie Crimson blisko do Zappy, a nie np. do Floydów, którzy robili swoją "awangardę" z okresu "Ummagummy" głównie na czuja.
Back to top
View user's profile Send private message Send e-mail
Monstrualny Talerz
szpula


Joined: 24 May 2017
Posts: 89

PostPosted: 11.10.2017, 14:10    Post subject: Quote selected Reply with quote

Kolego Bartoszu, wszystko co piszesz brzmi bardzo mądrze i intrygująco. Chętnie jednak zamiast teorii posłuchałbym utworów wymienionych przez Ciebie twórców muzyki poważnej czy współczesnej, z których KC bezczelnie zrzynało, utworów, które brzmią jak Fracture. Czy mógłbyś wrzucić kilka przykładów? Albo chociaż jeden? Chętnie posłucham, poszerzę horyzonty.
Back to top
View user's profile Send private message
Okechukwu
digipack


Joined: 07 Jun 2007
Posts: 2643

PostPosted: 11.10.2017, 14:30    Post subject: Quote selected Reply with quote

To ja może wyręczę Bartosza Laughing i wrzucę utwór klasycznego kompozytora, który konstrukcyjnie i harmonicznie (bo nie brzmienowo) można zestawić wg mnie z "Fracture" (podkreślam z "Fracture" - nie całym Crimson). To jest jedna z sonat Mieczysława Wajnberga - polskiego Żyda, który większość życia spędził w ZSRR. Jego muzyka przeżywa teraz renesans i jest odkrywana na nowo - uchodzi za mistrza XX-wiecznej nowoczesnej polifonii. Oczywiście, możliwość, że Fripp znał Weinberga jest jak 1 do 100000 - to jest dobry przykład, jak czerpiąc z podobnych źródeł i reprezentując jednocześnie zupełnie inne światy muzyczne, można dochodzić do podobnych rezultatów.

https://www.youtube.com/watch?v=UVduv89hTXQ
Back to top
View user's profile Send private message Send e-mail
mahavishnuu
japońska edycja z bonusami


Joined: 09 Sep 2011
Posts: 3751
Location: Opole

PostPosted: 11.10.2017, 17:27    Post subject: Quote selected Reply with quote

Okechukwu wrote:

Odniosę się tylko do "Fracture". Jest w tym utworze i znakomita , bardzo koronkowa, a zarazem przejrzysta forma (w sumie taka quasi-polifoniczna i dorównująca wg mnie inwencjom i fugom Bacha - należy pamiętać, że "Fracture' to jedyny utwór ze "Starless and Bible Black" w całości skomponowany przez Frippa - tzn bez improwizacji sensu stricto) i bardzo ciekawa harmonia (są i mistrzowsko poprowadzone kontrapunkty - te gitarowe ostinata, w pewnym momencie grane też przez Bruforda - i trytony w powracającym trzykrotnie, diabolicznym temacie skrzypiec oraz gitary unisono, i skale zahaczające o Messiaena i niesamowity jazzrock w finale), i potęga wykonania i przepięknie wycyzelowana kolorystyka utworu

To nieustanne odwoływanie się do świata muzyki „poważnej” jest jednak dość symptomatyczne. Bach, Messiaen… Gdy chcemy pokazać jakiś wyrafinowany przykład pojawiają się odwołania do twórców klasycznych, elementów ich technik kompozytorskich itp. Dla mnie to jednak kolejny przykład swoistego kompleksu rockowego światka wobec świata muzyki klasycznej. Gdy tylko jakiś rockman odejdzie trochę od rock'n'roll'owych wzorców i nawiąże do poważki już pojawiają się głosy: „jakie to dojrzałe, jakie wyrafinowane, a jakie ambitne!”.Ot, choćby „Fracture” - faktycznie, jak na standardy rocka bardzo dojrzała kompozycja. W zestawieniu z muzyką poważną te mocne strony Crimson jednak trochę bledną. Dobry przykład to polifonia, do której nawiązujesz. Z całym szacunkiem dla Karmazynowego Króla, ale te elementy polifonii we „Fracture” nie są ani szczególnie zaawansowane, ani oryginalne. W obrębie rockowej estetyki – tak, ale dalej i wyżej bym nie sięgał. Patenty King Crimson w tej sferze nawet na tle Gentle Giant są mniej urozmaicone i zaawansowane. Tylko że Łagodny Olbrzym miał Minneara, który był absolwentem szkoły muzycznej na wydziale kompozycji, dzięki czemu mógł te muzyczne klocki bardziej świadomie poukładać. Gentle Giant to zresztą kolejny świetny przykład - mistrzowie polifonii w muzyce rockowej. To, co na tle rockowych standardów jest niezwykle wyrafinowane (vide „On Reflection”, „Knots”) w zderzeniu z twórczością mistrzów średniowiecza i renesansu okazuje się co najwyżej poprawne, żeby nie powiedzieć siermiężne (kłaniają się choćby Josquin des Pres, Guillaume de Machaut, Guillaume Dufay czy też Adam de la Halle). To jest wręcz przepaść i słychać to nawet nieuzbrojonym uchem. Jeśli już piszemy o tendencjach do polifonizacji języka muzycznego to dla mnie ciekawszym przykładem od „Fracture” jest „Starless And Bible Black”. Kapitalny przykład daleko posuniętej autonomizacji poszczególnych instrumentów, co istotne, tworzących logiczną i frapującą tkankę dźwiękową. Mistrzowski jest szczególnie fragment, kiedy wchodzi nieregularna perkusja Bruforda. Jak na standardy rocka jest to bardzo wyrafinowany przykład muzykowania.

Bartosz zarzucał „Fracture” wtórność i swoisty konserwatyzm. W tym miejscu trzeba pamiętać o jednej rzeczy, bo tak naprawdę jest to fragment większej całości. „Awangarda” to jedno z najbardziej nadużywanych pojęć w świecie rocka. Do tego stopnia, że w dużym stopniu się zdewaluowało. To, co w obrębie rocka było awangardą w świecie muzyki „poważnej” byłoby archaizmem, pseudoawangardą, muzyczną konserwą (w tym miejscu można sobie umieścić baardzo długą listę rockowych awangardzistów).

Krótko rzecz ujmując: jeśli weźmiemy pod uwagę warsztat, technikę kompozytorską, poziom wyrafinowania, wszechstronność, indywidualizacje języka muzycznego, różne aspekty związane z nowatorstwem to doprawdy nie widzę możliwości umieszczania na jednej półce jakiegokolwiek utworu King Crimson z najwybitniejszymi dziełami czołowych twórców XX wieku. Znaj proporcje, Mocium Panie.


Okechukwu wrote:

Jak dla mnie "Fracture" - to jest kanon muzyki współczesnej- na pewno lepszy niż awangardowe "męczenie buły" u, dajmy na to, Stockhausena z analogicznego okresu.

Stockhausena można nie lubić, jednak fakty są takie, że jest to jeden z najważniejszych twórców muzyki XX wieku. To, że jego twórczość oddziaływała także na przeróżne nurty muzyki popularnej jest także bardzo symptomatyczne. Nie potrafiłbym wymienić twórcy, który był w poprzednim wieku nowatorem na tak wielu obszarach muzycznego przekazu. Przede wszystkim mam na myśli lata 1951-1965, bo w tym czasie niemal każda jego kompozycja była w mniejszym lub większym stopniu nowatorska. Można nie akceptować niektórych tendencji, może nie podobać się stylistyka, nie sposób jednak zaprzeczyć, że Stockhausen był arcywybitnym konceptualistą. Pisałeś o tym, że w środowiskach akademickich pojawiały się głosy, że był muzycznym hochsztaplerem. Szkoda jednak, że nie przytoczyłeś kto formułował takie zarzuty i jednocześnie kto uznawał go za twórcę genialnego. Byłoby to bardzo instruktywne i na pewno w niemałym stopniu rzuciłoby światło na istotę problemu. Na gruncie subiektywnym można oczywiście pisać, że „Fracture” to jeden z najlepszych utworów muzyki XX wieku a Stockhausen to „męczenie buły”. Patrząc obiektywnie na ich twórczość warto jednak zauważyć pewną podstawową różnicę. Stockhausen generował autentycznie Nowe Idee, które później były przez niego i innych artystów twórczo rozwijane. King Crimson na ogólnym gruncie muzycznym przede wszystkim czerpał, przetwarzał, nawiązywał. Oczywiście grali w nim niejednokrotnie oryginalni instrumentaliści, potrafili stworzyć wysoce zindywidualizowany styl w obrębie progresywnej stylistyki, tylko to wszystko miało pewne granice, o których warto pamiętać. Szczególnie, gdy piszemy o największych dziełach XX wieku. To po prostu kwestia pewnych elementarnych proporcji. Orkiestra Roberta Frippa to z pewnością jeden z najlepszych i najbardziej oryginalnych rockowych bandów, ale, powiedźmy sobie szczerze, oni nigdy nie byli autentyczną rockową awangardą. To nie oni antycypowali i kreowali nowe idee, już prędzej kodyfikowali, nadawali ostateczny, dojrzały kształt pewnym tendencjom rozwojowym. Świetnym przykładem jest tu debiut – jego siłą nie jest przecież nowatorstwo. Chyba najważniejszy, obok poziomu kompozycji, jest fakt, że w tak doskonały sposób udało się ostatecznie skodyfikować podstawowe zasady progresywnego idiomu. W rezultacie powstał pierwszy tak wyrazisty album progresywny, który nie tylko zrywał pępowinę z proto-progresem, ale także wyznaczał standardy dla dojrzałej wersji progrocka z początku lat 70.
_________________
RateYourMusic/mahavishnuu
AstralnaOdysejaMuzyczna
Back to top
View user's profile Send private message
Okechukwu
digipack


Joined: 07 Jun 2007
Posts: 2643

PostPosted: 11.10.2017, 18:13    Post subject: Quote selected Reply with quote

Po pierwsze "Fracutre" nie jest utworem ani w całości polifonicznym, ani nie jest też próbą osadzenia wielogłosowych technik wokalnych muzyki dawnej (takich jak kanon) w progrockowym kontekście jak w przywołanym przez Ciebie Gentle Giant. Owszem, w sensie czysto technicznym kontrapunkty Minneara są kunsztowniejsze (np. w "Reflection" czy "Knots"), ale równocześnie nasuwają jednoznaczne skojarzenie z duchem i stylem epoki, z której pochodzą. Dlatego nawet ucho laika - niewprawionego w muzyce dawnej i technikach polifonicznych z łatwością może tę "renesansowość" i "średniowieczność" w przypadku GG wychwycić. W przypadku "Fracture" to jest to o wiele mniej jednoznaczne - technika jest użyta w taki sposób, że nawet tak zaprawiony (i mówię to bez cienia ironii) i zaawansowany słuchacz jak Bartosz nie był w stanie wychwycić, że jest to utwór w całości komponowany, a nie (choćby po części) improwizowany.I ja przecież nie oceniam "Fracture" w kategoriach utworu, który jest pastiszem muzyki poważnej (tak jak np. "Song of the Gulls") , tylko jako utwór ROCKOWY, który operując pewnymi środkami zaczerpniętymi ze współczesnej muzyki poważnej, pozostając przy tym utworem ROCKOWYM może rywalizować na poziomie estetycznym (a nie tylko czysto technicznym) z najwybitniejszymi utworami muzyki poważnej. Podobnie jak uważam, że "Svantetic" Komedy jako utwór JAZZOWY jest na tym poziomie doskonałości estetycznej co "Sonata b-moll" uwielbianego przeze mnie Chopina (mimo że pomiędzy pianistyką Komedy a Chopina jest techniczna przepaść)

To tyle tytułem wstępnej polemiki, bo nie ukrywam, że będę ciągnął dyskusję dalej... Smile Smile
Back to top
View user's profile Send private message Send e-mail
crescent
japońska edycja z bonusami


Joined: 21 Jun 2009
Posts: 3621

PostPosted: 11.10.2017, 18:24    Post subject: Quote selected Reply with quote

mahavishnuu wrote:
Patenty King Crimson w tej sferze nawet na tle Gentle Giant są mniej urozmaicone i zaawansowane. Tylko że Łagodny Olbrzym miał Minneara, który był absolwentem szkoły muzycznej na wydziale kompozycji, dzięki czemu mógł te muzyczne klocki bardziej świadomie poukładać. Gentle Giant to zresztą kolejny świetny przykład - mistrzowie polifonii w muzyce rockowej. To, co na tle rockowych standardów jest niezwykle wyrafinowane (vide „On Reflection”, „Knots”) w zderzeniu z twórczością mistrzów średniowiecza i renesansu okazuje się co najwyżej poprawne, żeby nie powiedzieć siermiężne...

Mimo tych suchych faktów, Gentle Giant w zderzeniu z Krimzo i ówczesną wierchowką art-rocka jawią się beznamiętnie i drugoligowo. Co z tego, że nowatorsko (jak na rocka), poprawnie, akademicko, eklektycznie? Ale gdzie te ciary, miał ktoś ciary słuchając ich?
Back to top
View user's profile Send private message
RoryGallagher
kaseta FeCr


Joined: 11 Jun 2017
Posts: 213
Location: Gdańsk

PostPosted: 11.10.2017, 19:02    Post subject: Quote selected Reply with quote

Tak.
_________________
Rock'n'Roll Will Never Die?
Back to top
View user's profile Send private message Visit poster's website
Display posts from previous:   
Post new topic   Reply to topic    Muzyczne Dinozaury Forum Index -> Wykonawcy All times are GMT + 2 Hours
Goto page Previous  1, 2, 3 ... 74, 75, 76, 77  Next
Page 75 of 77

 
Jump to:  
You cannot post new topics in this forum
You cannot reply to topics in this forum
You cannot edit your posts in this forum
You cannot delete your posts in this forum
You cannot vote in polls in this forum


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group