Muzyczne Dinozaury Forum Index Muzyczne Dinozaury
i ich następcy
 
 FAQFAQ   SearchSearch   MemberlistMemberlist   UsergroupsUsergroups   RegisterRegister 
 ProfileProfile   Log in to check your private messagesLog in to check your private messages   Log inLog in 

Metallica
Goto page 1, 2, 3 ... 10, 11, 12  Next
 
Post new topic   Reply to topic    Muzyczne Dinozaury Forum Index -> Wykonawcy
View previous topic :: View next topic  
Author Message
Yer Blue
album CD


Joined: 17 Sep 2007
Posts: 1945
Location: Bielsk Podlaski

PostPosted: 22.11.2008, 14:17    Post subject: Metallica Quote selected Reply with quote

Aby odetchnąć na chwile od NKR-owego świata napisałem kilka słów o nowej Metallice. Recenzja posłuzy jako inauguracja wątku tej zacnej kiedys (i po latach znowu) kapeli.

That Was Just Your Life - Delikatne intro i jedziemy starym dobrym thrashem. Jak dziecko się ciesze powrotem Metalliki do starego stylu, przyznam szczerze, że nie wierzyłem, że ci panowie zagrają jeszcze cos z takim ogniem, zupełnie postawiłem na nich krzyżyk. A tu prosze szybkie tempo, siła bezkompromisowego wokalu (Hetfield spiewa niedbale, akresywnie jak za najlepszych czasów) i dawnych solówek czar czyli ostatnie rzeczy z jakimi kojarzyc mozna ten zespół po ostatnich "wyczynach". Mógłbym się zachwycać każdą sekunda tego utworu, od mrocznego, genialnego intra, pierwszego mocniejszego wejścia gitar (ach serducho zadrżało), gwałtownego przyspieszenia, mocnego ale chwytliwego refrenu na pieknie zagranym na obu gitarach motywie w drugiej części utworu wcale nie kończac zachwytów Wink. A jednak musze sie do jednego przyczepic. Jak na wejście utwór powinien być jednak troche krótszy, bardziej zwarty, góra 5 minut, a jest całe 7. Na szczęście ani przez chwile nie nuży.

The End Of The Line - kolejne mocne uderzenie tym razem w średnim tempie. Raczej nie da sie przy tym ziewac. W refren wkradło sie sporo melodii, ale występuje w nim dzwięk, który mnie razi. Solówka jest dziwna, z początku troche nijaka, ale w drugiej części nadrabia niesamowiecie oryginalnym wykonaniem (warsztat iście Slayerowski). Zanim utwór przejdzie w zaskaujące rejony można sie pocieszyć zmiennymi klmiatami i przejściami (nie sposób się tym nagraniem znudzić) z cudownymi wyładowaniami na czele, które jednak szybko milkna by ustąpić ...balladowej wstawce. W przypadku Metalliki ten patent nasuwa jednoznacze skojarzenia z "Bredfan" (prekursorów mieszania balladowych klimatów z nieziemskim czadem czyli zespołu Budgie), które zespół wpasował do swojego repertuaru idealnie. Ten chwilowy oddech bardzo przypadł mi do gustu, tak samo jak następuje po nim łupniecie w postaci powracającego refrenu na samo juz zakończenie. Swietna zabawa kontrastami, świetny cały utwór naszpikowany pomysłami.

Broken, Beat & Scared - czas troche ponażekać. Jest to jeden z niewielu kawałków, które obniżają bardzo wysoka średnia płyty. Chociaz początek wcale tego nie zapowiada - nieco orientalne gitarowe motywy na których zbudowana jest pierwsza częsć utworu rozwalają mnie kompletnie, po prostu miazga!!! Ale niestety refreny są mocno przecietne, jakby wymuszenie, kompletnie nie chwytliwe - taką słabizne na tak wysmienitej płycie odczuwa sie od razu; nic tu nie pomaga przyspieszenie delikatnie mówiąc jakos bez pomysłu - dużo hałasu o nic Wink A powracającemu refrenowi na zakończenie mówie stanowcze nie! Bez sensu, mogli przynajmniej powtórzyc mistrzowskie gitarki i wrażenie całości nie byłoby tak liche. Sa tu jednak momenty na wręcz maksymalna ocene, o których zapomniec się nie da.

The Day That Never Comes - chyba chcieli zrobić drugie "One" i po czesci im sie to udało. Chwytający za serce delikatny wstęp, piekne zwrotki i nieco mocniejszy refren, przy którym można się pobujac na jakims koncercie zapowiadają uczte. Oczywiście nie robiło by to na mnie większego wrażenia gdyby nie był to tylko przedstak do kontrtastujacych za chwile przyśpieszeń - a tak właśnie zaczyna się dziać. Najpierw średnio tempo, ale szybko robi się gorąco i naprawde ekscytująco; szkoda tylko, że Hetfield nie pomęczył troche swoich strun głosowych - do końca wyłącznie pościgi gitar i cudowne przyśpieszenia, a same solówki wyborne. Uwielbiam takie konstrukcje utworów, takie wzrastanie napięcia, całość robi na mnie ogromne wrażenie - ten utwór śmiało można nazwac "One XXI wieku".

All Nightmare Long - jak dobrze, że lekki początek to tylko zmyłka, powoli sie wszystko rozwija, nabiera tempa, po minucie wstępów można już machac łbem Wink Arcywspaniałe mroczne, przyczajone zwrotki równowazą duzo żywsze ale cholernie MELODYJNE refreny- osobiście nie przepadam za tak wyrazistą melodyką w muzyce metalowej, ale cały czas wokół bombarduja wściekłe riffy wiec nie ma zbyt wiele czasu na przyjemne kolysanie. Bardzo ciekawa solówka przechodzi w niesamowite przyspieszenia w bardzo thrashowym stylu, czyli tak jak byc powinno. Troche niepotrzebnie wraca pod koniec reren, lepiej byłoby gdyby całość skończyła się niespodziewanie piekielnym wymiataniem.

Cyanide - od pierwszego zetknięcia z tym klejnotem mam ciary na plecach. Utwór starsznie chwytliwy, bez przyśpieszeń ale ma takie pokłady energii, że rozbudza we mnie całą adrenaline. Idelany numer na koncerty. Balladowy środek poprzedzony połamamnymi rytmami cudownie urozmaica całość, a refren jest po prostu MORDERCZY - genialne połączenie chwtyliwości z masą przytłaczajacej energii. Do tego najpiękniejsze solówki w łapach Hammetta jakie słyszałem, nie wiem chyba najlepszy fragment całej płyty - a ciekawe jest to, że utwór wydaje się byc dużo przystepniejszy od reszty, bliżej mu do klimatów mocniejszych fragmentów plyty "Reload".

Judas Kiss - Z początku był to mój faworyt. Od poczadku do końca trzymający w napięciu, powalajacy swym obłednym powracającym motywem i bardzo atrakcyjny melodycznie kolejny kiler płyty. Solówka pięknie przemyslna od delikatych tonów do cudownych przyśpieszeń (w miedzyczasie Hetfield a'capella...eee sredni pomysł), momentami wychodzi coś niesamowitego. Przed finałem jest lekkie zwolnienie, które dobrze słuzy potężnemu zakończeniu w postaci powrotu do znanych sprzed kilku minut schematów. Nie ma się do czego przyczepic, 8 minut smiga jak błyskawica.

My Apocalypse - zajebiste zakończenie, bo jakiego innego określenia mozna użyć przy takim cudownym Slayerowskim zapierniczaniu. Gitarki chłoszcza aż miło, energia, szybkosc i wściekłość jak z plyt konkurencji, czasem wokal Hetfielda przypomina mi nawet...Toma Araye. Cały czas do przodu jak w jakims amoku, kompletnie rozwalające zakończenie, nie pamietam tak szybkiej Metalliki! Krótko mówiąc Metallica a'la Slayer to jest TO co pasuje idealnie na zwieńczenie wilekiego powrotu Mistrzów.

...plus 2 bonusy Wink:

Suicide & Redemption - nawiazanie do tradycji instrumenatlych monumentów wypadło nadzwyczaj marnie. Z początku mamy całkiem fajne wymienne bardzo melodyjne motywy, które jednak po jakims czasie nużą ale najgorsze jest to, że niestety zabrakło dobrych pomyslów na rozwinięcie; solówki jakies takie wymęczone i pozbawione pazura, robi się zwyczajnie jak na jakimś coniedzielnym kółku wędkarskim. Utwór jednak nie daje za wygraną, troche przyspiesza - ale męczy jeszcze bardziej niz przed chwilą - znów koszmarne solówki (w stylu "Load" a feee!)! Powracający motyw z pierwszych minut zdedydowanie poprawił marną sytuacje, ale tylko na chwile, samo wykończenie znowu jakies mętne. Zupełnie nie potrzebne 10 minut bez których ta super płyta spokojnie mogłaby sie obejść.

The Unforgiven III - z początku ten kawałek mnie przeraził - fortepian na wstepie a dalej w tle jakieś smyczki (!) - przy tych wszystkich czadach takie coś brzmi po prostu nieprzyzwoicie, nie pasuje to w ogóle do tej płyty. Oczywiście mozna sie powzruszac przy smutnej, całkiem nie brzydkiej melodii, ale czy naprawde na metalowej płycie musi byc taka poscielówa? Ogólnie jednak trzecia część Unforgiven jest całkiem udana (chociaż niewątpliwie słabsza od swych poprzedniczek), tyle, że pasuje do thrash metalowej płyty jak naleśnik do globusa Wink

Gdyby zapomniec o 2 powyższych wypełniaczach to reszta płyty ukazauje nam Metallike w najlepszej formie od czasów "Master Of Puppets". W sumie pozosatałe 8 utworów to blisko godzina grania - absolutnie wystarczy (konkurencja dla porówniania nagrywa płyty w okolicach 40 minut). "Death Magnetic" najbardziej przypomina mi "And Justice For All" ze względu na troche toporne brzmienie i pokombinowany materiał. No własnie utwory na nowej Metallice sięgają monumenatalnych rozmiarów, z początku troche nie pasowało mi, że zespół nie schodzi prawie poniżej 7 minut na utwór, bo jednak wole bardziej zwarty metal, ale po lepszym osłuchaniu przyznac trzeba, że poza Suicide utwory maja fenomenalna konstrukcje, kazdy kawałek jest nasiąknięty pomysłami do granic możliwości, jakoś nie odczuwa się, że to tak długie utwory co jest wielka sztuką. Swoją droga "And Justice For All" jak dla mnie blednie przy "Death Magnetic" - tam polowa płyty robiła wrazenie przekombinowanej, wymęczonej - na nowej płycie jest na szczęscie tylko jeden taki przypadek. "DM" stawiam w mojej Metallikowej hierarchii tuz za "Ride The Lighting" i "Masterem" a na równi z "Kill 'Em All" i o jakies 2 kroki przed "Czarnym Albumem". Tak wiec ścisła czołówka.

Nie wiem co u nich obudziło uspionego od wielu lat demona. Czy złamali sie naciskom tak zwanej opinii publicznej czy może sami doszedli do wniosku, że ich nazwa jednak coś znaczy - nie wiem. Z wywiadu z Larsem z Teraz Rocka wynika, że musieli przejść przez te wszystkie "esy floresy" jak to ciekawie ujął i musiał też powstać taki klocek jak "St. Anger" by znów poczuć chęć grania starego dobrego thrash metalu. Idąc tym tropem nalezy byc prawie pewnym, że następca "Death Magnetic" to bedzie albo jakis mechaniczny industrial albo..płyta unplugged...albo coś czego nawet nie potrafie sobie wyobrazić. Dziwna jest ta Metallica. Dla mnie osobiście zespół mógł przez ostatnie 15 lat nie istnieć, uważam, że przez ten czas nie byli godni swej nazwy, doszło nawet do tego, że discopowcy nosili się dumnie z koszulkami Metalliki uważając, że załapują się na metal słuchając "S&M". Metallica stała sie karykatura swego stylu, z którym przeciez juz nic nie miała wspólnego, a ja swoja fascynacje zespołu wurzuciłem przez okno - na szczescie oszczędziłem płyty tym manewrom Wink Dlatego trzeba się cieszyc tym co jest. Nawet jeśli Metallica znów zdziadzieje to jednak Mistrzowie udowodnili, że w swej kategorii są wciąż Mistrzami. Cieszmy sie i nie dajmy znów uśpić demona Metallice Evil or Very Mad
Back to top
View user's profile Send private message Send e-mail
WOJTEKK
box z pełną dyskografią i gadżetami


Joined: 12 Apr 2007
Posts: 16918
Location: Lesko

PostPosted: 22.11.2008, 14:25    Post subject: Quote selected Reply with quote

W Death Magnetic demon?? to raczej taki domowy, oswojony do wyprowadzania na smyczy. Płyta absolutnie konwencjonalna i kuniunkturalna - bezpieczna.
_________________
Nie ma ludzi niezastąpionych. Oprócz The Rolling Stones.

http://artrock.pl/
Back to top
View user's profile Send private message
Yer Blue
album CD


Joined: 17 Sep 2007
Posts: 1945
Location: Bielsk Podlaski

PostPosted: 22.11.2008, 14:37    Post subject: Quote selected Reply with quote

WOJTEKK wrote:
W Death Magnetic demon?? to raczej taki domowy, oswojony do wyprowadzania na smyczy. Płyta absolutnie konwencjonalna i kuniunkturalna - bezpieczna.


No wiesz... Shocked Smile Ehe absolutnie konwencjonalna i koniunkturalna Wink Utwory po średnio 7 minut, ciezkie, szybkie, agresywne. My Apocalipse, That Was Just Your Life i końcówka All Nightmare Long to juz typowa slayerowska wsciekłość, Wojtek nie przesadzaj, mysle, że nawet Takus wyjątkowo nie przyzna Ci racji Smile
Back to top
View user's profile Send private message Send e-mail
WOJTEKK
box z pełną dyskografią i gadżetami


Joined: 12 Apr 2007
Posts: 16918
Location: Lesko

PostPosted: 22.11.2008, 16:39    Post subject: Quote selected Reply with quote

Tak, exactly - dopasowana do oczekiwań fanów - bezpieczna i konwecjonalna nie w rozumieniu, ze łagodna, delikatna czym coś podobnego - właśnie fani chcieli Metalliki jak za dawnych lat - to taką dostali - metacha ma łoić - to łoi, ma być thrashowo - to jest, ale oni ani na cal nie wyszli poza ramy swojego stylu - dlatego piszę bezpieczna, konwencjonalna i koniunkturalna. poza tym taka trochę emocjonalnie nie bardzo mi sie wydaje - niby hałas jest ale jakos to takie troche odgrywanie niż granie. Muzycznie jest całkiem w porządku, ale nie jest jakas wybitna płyta w ich dorobku.

A Tarkus ma chyba podobne zdanie, przynajmniej tak się mogłem zorientowac po pobieżnej lekturze jego recki z Esencji.

Poza tym zmobilizowałeś mnie, żebym skonczył recke do St. Anger. Może jeszcze dzisiaj ją wrzucę na artrocka.
_________________
Nie ma ludzi niezastąpionych. Oprócz The Rolling Stones.

http://artrock.pl/
Back to top
View user's profile Send private message
WOJTEKK
box z pełną dyskografią i gadżetami


Joined: 12 Apr 2007
Posts: 16918
Location: Lesko

PostPosted: 22.11.2008, 20:40    Post subject: Quote selected Reply with quote

Skończyłem - tu jest:

http://artrock.pl/recenzje_sc.php?id=2240
_________________
Nie ma ludzi niezastąpionych. Oprócz The Rolling Stones.

http://artrock.pl/
Back to top
View user's profile Send private message
Duch 1532
remaster


Joined: 18 May 2008
Posts: 2220
Location: Breslau, Schmiedefeld

PostPosted: 22.11.2008, 20:45    Post subject: Quote selected Reply with quote

Esensji, nie Esencji Razz
_________________
Umierający republikanie,
Choć naszą przyszłość cofnęli wstecz,
Wypisywali palcem po ścianie:
O! rękę karaj, nie ślepy miecz!
Back to top
View user's profile Send private message
WOJTEKK
box z pełną dyskografią i gadżetami


Joined: 12 Apr 2007
Posts: 16918
Location: Lesko

PostPosted: 22.11.2008, 20:47    Post subject: Quote selected Reply with quote

jeden czort, dwa diabły - to samo Razz
_________________
Nie ma ludzi niezastąpionych. Oprócz The Rolling Stones.

http://artrock.pl/
Back to top
View user's profile Send private message
Yer Blue
album CD


Joined: 17 Sep 2007
Posts: 1945
Location: Bielsk Podlaski

PostPosted: 25.11.2008, 14:11    Post subject: Quote selected Reply with quote

WOJTEKK wrote:
Tak, exactly - dopasowana do oczekiwań fanów - bezpieczna i konwecjonalna nie w rozumieniu, ze łagodna, delikatna czym coś podobnego - właśnie fani chcieli Metalliki jak za dawnych lat - to taką dostali - metacha ma łoić - to łoi, ma być thrashowo - to jest, ale oni ani na cal nie wyszli poza ramy swojego stylu - dlatego piszę bezpieczna, konwencjonalna i koniunkturalna.


Prowokujesz Twisted Evil
Metallike pokochałem za thrash, a nie za eksperymenty dlatego powrót do źródeł z jakiegotamkolwiek powodu bardzo mnie cieszy. Zrobili to dla fanów, dla siebie, by podbić sprzedarz, by coś udowodnić - co mnie to obchodzi. Liczą sie emocje, a tych dostarcza mi nowa muzyka Metalliki.
Mamy odwrotnie proporcjonalny punkt widzenia.

Dzieki za recke "St Anger".

WOJTEKK wrote:
“Death Magnetic” jest gładka emocjonalnie, konwencjonalna i bezpieczna. Bez krzty szaleństwa – absolutnie przewidywalna pod każdy względem. Nawet jeżeli szaleństwo jest – to też wykalkulowane.


Twoim zdaniem jest wykalkulowane, dla mnie jest szczere i prawdziwe.
Bezpieczna - już mi wytłumaczyłeś, gładka emocjonalnie - tylko Twoje zdanie, konwencjonalna - w sensie nie wychylania sie z thrash metalowych schematów? Jeśli tak to jest to najwieksza zaleta tej płyty. DLA MNIE. Pisałem wyżej.
Natomiast trudno nazwać tak pokombinowany materiał jaki zawiera "DM" konwencjonalnym w sensie stricto, ale rozumiem, że o thrash metalowa łatke Ci chodzi.

W sumie to dziwne by mistrzowie i prekursorzy thrash metalu byli krytykowani za to, że nagywaja to czym zwojowali świat, to z czym sie kojarzą i to co najbardziej czują. Maja przechlapane - nagrają country, symfoniczne bzdety, pop rockowe ściemy, awangarde w stylu St. Anger - krytyka na całej linii (i słusznie Evil or Very Mad ). Nagrają płyte w swoim rozponazalnym stylu, klasycznie thrasherską i co - znowu krytyka. Nikomu już nie dogodza. Ale dla mnie są wreszcie soba - Metalliką, a nie Garażtallika, Rocktallika czy inną Symfotallliką. Kropka.
Back to top
View user's profile Send private message Send e-mail
Duch 1532
remaster


Joined: 18 May 2008
Posts: 2220
Location: Breslau, Schmiedefeld

PostPosted: 25.11.2008, 16:03    Post subject: Quote selected Reply with quote

Yer Blue wrote:
WOJTEKK wrote:
Tak, exactly - dopasowana do oczekiwań fanów - bezpieczna i konwecjonalna nie w rozumieniu, ze łagodna, delikatna czym coś podobnego - właśnie fani chcieli Metalliki jak za dawnych lat - to taką dostali - metacha ma łoić - to łoi, ma być thrashowo - to jest, ale oni ani na cal nie wyszli poza ramy swojego stylu - dlatego piszę bezpieczna, konwencjonalna i koniunkturalna.


Prowokujesz Twisted Evil
No ale przecież ma stuprocentową rację. Osobiście przy Death Magnetic świetnie się bawię, nie negujmy jednak oczywistych oczywistości Razz
Back to top
View user's profile Send private message
WOJTEKK
box z pełną dyskografią i gadżetami


Joined: 12 Apr 2007
Posts: 16918
Location: Lesko

PostPosted: 25.11.2008, 16:17    Post subject: Quote selected Reply with quote

St.Anger awangarda?? chyba w łokciu.
Poza tym - żaden zespół nie ma obowiązku spełniać zachcianek fanów. Metacha różne rzeczy sobie szukała - wychodziło im to raz lepiej, raz gorzej. Moje podejście do ich twórczości jest mało ortodoksyjne, bo waliło mnie , czy graja thrash, czy kantry, najważniejsze, zeby mi się to podobało. Dlatego podoba mi się Load, a nie podoba Czarny Album, a jeżeli podoba - to pół płyty. S&M to moim zdaniem ambitna porażka - za dużo chcieli ugryźć, tylko buzie za małe mieli. Jakby podeszli do tego inaczej - to by to mogło wyjść.

A co St.Anger - opinie na jej temat są bardzo zróżnicowane - od totalnego flekowania do uznania za arcydzieło - i wychodzi tak mniej więcej pół na pół.
_________________
Nie ma ludzi niezastąpionych. Oprócz The Rolling Stones.

http://artrock.pl/
Back to top
View user's profile Send private message
mad
kaseta "żelazówka"


Joined: 12 Jul 2009
Posts: 135
Location: Wielkopolska

PostPosted: 12.07.2009, 21:02    Post subject: Quote selected Reply with quote

Metallica w metalu nigdy nie była u mnie nr 1. Tym niemniej pierwsze 4 płyty to dla mnie wspaniałe dzieła. Czarny album to gniot (może byłby z niego dobry maxi singiel, gdyby zespół skontaktował się ze mną w celu ułożenia tracklisty Wink ). O "Load" i "Reload" nawet nie ma co pisać. "St. Anger" przywrócił we mnie nadzieję w Metallikę. Niestety, słabe brzmienie i brak solówek pogrzebały album. "Death Magnetic" to dobra płyta. Bez rewolucji, ostrożny powrót do lżejszej odmiany thrashu. Płyta mi się spodobała, ale nie na tyle, by ją kupić i często do niej wracać. Właściwie ostatnio nie słucham jej w ogóle.
Metallica to zespół który osiągnął mistrzostwo świata w zawodzeniu swoich wielbicieli (do których mimo wszystko się zaliczam - choć bez przesady). Połowa dyskografii do odstrzału, fatalna, wręcz kompromitująca płyta z orkiestrą i brak skromności muzyków - to wszystko przeszkadza jak diabli w obcowaniu z tym zespołem. Ale za pierwsze 4 płyty należy im się muzyczny nobel.
Back to top
View user's profile Send private message
Yer Blue
album CD


Joined: 17 Sep 2007
Posts: 1945
Location: Bielsk Podlaski

PostPosted: 12.07.2009, 21:13    Post subject: Quote selected Reply with quote

U mnie tylko za pierwsze 3 i...Death Magnetic, która bardziej docenia sie po prawie 2 dekadach błądzenia i w kontekście nie najlepszych czasow dla muzyki, w tym metalu. To dla mnie wymarzony powrót do źródeł.

mad wrote:
Metallica w metalu nigdy nie była u mnie nr 1.


U mnie też.
Złoto - Megadeth
Srebro - Slayer
Brąz dla Metalliki
Back to top
View user's profile Send private message Send e-mail
Yer Blue
album CD


Joined: 17 Sep 2007
Posts: 1945
Location: Bielsk Podlaski

PostPosted: 27.05.2010, 15:10    Post subject: Quote selected Reply with quote

WOJTEKK wrote:
Roku - w wymiarze światowym. bo nie wiem, czy w tym składzie zagrają w innym miejscu.


Jest tego wiecej niz przypuszczałem:
http://pl.sonispherefestivals.com/
Z flag wynika, że nie tylko Polska, Bułgaria, Wegry i Czechy, ale tez Szwajcaria, Hiszpania, Wlk. Brytania, Szwecja i Finlandia. Chyba, że coś pomyliłem.

Odp. tutaj, bo offtop robił sie straszny.
Back to top
View user's profile Send private message Send e-mail
(djds)
epka analogowa


Joined: 24 Dec 2007
Posts: 914

PostPosted: 27.05.2010, 15:47    Post subject: Quote selected Reply with quote

Na każdym koncercie są różne składy. trzeba by się tylko wgłębić co jest w jakim kraju. Wiem, że w wielu przypadkach (chyba gwiazdą) jest Iron Maiden.
Back to top
View user's profile Send private message
gacek778
digipack


Joined: 20 Mar 2010
Posts: 2959
Location: Wieliczka

PostPosted: 06.11.2011, 22:52    Post subject: Quote selected Reply with quote

Chciałbym przenieść się trochę z tą rozmową bo chyba czas najwyższy a niestety inaczej będzie ciężko.

Bartosz wrote:
gacek778 wrote:

Ps. A wydanie ciężkiej rockowej płyty ze wspaniałymi balladami i nieco przystępniejszą muzyką to nie może być sukces artystyczny?
Czy jedynie trudne płyty mogą być sukcesem artystycznym? Bo nie rozumiem trochę.


Jasne, że może być. Nikt mi nie powie, że Ciemna Strona Księżyca to nie jest sukces artystyczny, a przecież ta muzyka jest lekka, łatwa i przyjemna, bez niemal żadnych udziwnień.

Tylko, że akurat Czarny album poza garścią autentycznych killerów zawiera też drugą garść najwyżej dobrych numerów, które ani nie porywają, a nie nie zaskakują, tylko wlatują jednym uchem, a wylatują drugim. I na tym w wypadku tej płyty polega to obniżenie poziomu artystycznego, a nie na tym, że jest przebojowo.

Zresztą - czy na pierwszych czterech płytach Mety naprawdę były jakieś wyrafinowane artystycznie utwory? A skąd! Chłopaki łoili aż miło, ale to bardzo prosta muzyka była jednak. Więc tutaj naprawdę nie o prostotę chodzi, ale o jakość.


No widzisz czyli jednak nie jest tak źle.
To jest racja, na czarnym obok killerów jest trochę rzeczy powiedzmy tylko dobrych nie urywających głowy.
Czy to zaniża poziom?
A czy np "The Battle of Epping Forest" często uważany za nudny (sam podzielam ten pogląd) powoduje że o albumie "Selling England by the Pound" nie powiemy wspaniały?
Master też nie jest idelany, justice także miejscami troszkę odstaje ale to nie zmienia faktu że to są albumy dla "metalu" pionierskie i bez cienia wątpliwości poprostu wspaniałe.

Myślę że killerskość tych killerów naprawdę wystarczy żeby czarny mógł na doczepkę zaliczyć się do grona płyt wybitnych i kończyć ich peleton zaczynający się od debiutu. Później było już bardzo różnie.

To jest kwestia dyskusyjna ale jak już chcecie porównywać lulu do czarnego to dla mnie jest kopanie leżącego. Lulu i tak zbiera raczej kiepskie recenzje.
Back to top
View user's profile Send private message
Display posts from previous:   
Post new topic   Reply to topic    Muzyczne Dinozaury Forum Index -> Wykonawcy All times are GMT + 1 Hour
Goto page 1, 2, 3 ... 10, 11, 12  Next
Page 1 of 12

 
Jump to:  
You cannot post new topics in this forum
You cannot reply to topics in this forum
You cannot edit your posts in this forum
You cannot delete your posts in this forum
You cannot vote in polls in this forum


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group