Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna Muzyczne Dinozaury
i ich następcy
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Relacje z koncertów
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 99, 100, 101 ... 105, 106, 107  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Muzyka
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Monstrualny Talerz
album CD


Dołączył: 24 Maj 2017
Posty: 1843

PostWysłany: 25.10.2018, 22:33    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

crescent napisał:
Talerzu, ile ci chłopcy znad brzegu rzeki ci płacą? Podobnych rozmiarów blok reklamowy miało na tutejszym forum chyba tylko Bubu Smile.


Ha, ha, ha Very Happy przynajmniej nieco forumowego ożywienia nastąpiło.

Gdy ostatnio podzieliłem się radością wielką z odkrycia doskonałego NKeRowego afrobetowego Lafayette Afro Rock Band to nikt ani słówkiem nie pisnął, buuu.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Monstrualny Talerz
album CD


Dołączył: 24 Maj 2017
Posty: 1843

PostWysłany: 25.10.2018, 22:38    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Dzięki Maciek za info, będę na tych Laborkach na sto, bilety już są, tego nie można przepuścić.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
crescent
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 21 Cze 2009
Posty: 4646

PostWysłany: 26.10.2018, 08:44    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Monstrualny Talerz napisał:
Gdy ostatnio podzieliłem się radością wielką z odkrycia doskonałego NKeRowego afrobetowego Lafayette Afro Rock Band to nikt ani słówkiem nie pisnął, buuu.

Może być, całkiem-całkiem, dość fajne, niezłe... ale łba nie urywa.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Białystok
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 03 Sty 2013
Posty: 5076
Skąd: Białystok

PostWysłany: 26.10.2018, 09:44    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Monstrualny Talerz napisał:


Gdy ostatnio podzieliłem się radością wielką z odkrycia doskonałego NKeRowego afrobetowego Lafayette Afro Rock Band to nikt ani słówkiem nie pisnął, buuu.


Jakiś czas temu ktoś postawił tezę, że NKR słucha się z nudów. Rolling Eyes
_________________
https://rateyourmusic.com/~Blodwynpig1971
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Freefall
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 18 Lut 2012
Posty: 5166

PostWysłany: 26.10.2018, 10:20    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Niektórzy twierdzą, że w ogóle nie warto słuchać NKR-ów. Mad
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
crescent
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 21 Cze 2009
Posty: 4646

PostWysłany: 26.10.2018, 10:37    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Ależ warto, jak się wszystko inne znudzi Wink.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
WOJTEKK
box z pełną dyskografią i gadżetami


Dołączył: 12 Kwi 2007
Posty: 19966
Skąd: Lesko

PostWysłany: 26.10.2018, 11:34    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Prędzej się NKR znudzi niż wszystko inne - wiem to z własnego doświadczenia. Prędzej czy później i tak kończę na klasyce
_________________
Nie ma ludzi niezastąpionych. Oprócz The Rolling Stones.

http://artrock.pl/
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
crescent
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 21 Cze 2009
Posty: 4646

PostWysłany: 26.10.2018, 15:19    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Jako przerywniki mogą być, ale w większości przypadków nie ma się czym jarać.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Maciek
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 15 Kwi 2007
Posty: 6811

PostWysłany: 05.11.2018, 13:10    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

I jeszcze jedna serdeczna polecajka z podziemia, z którego aktualnie nadaję.
Pharoah Sanders - kilka dni temu zaczarował NOSPR i dał koncert, którego nie zapomni się do końca życia. Z racji swojego wieku daleki był od awangardowych odlotów, jednak swoim fantastycznym brzmieniem i niesamowitą kulturą gry dał mi bardzo wyraźne wyobrażenie (całkowicie inne od tego, które płynie z płyt, nawet tych Live), co ze zmysłami słuchaczy robił na koncertach John Coltrane. Dodam, że to bardzo obszerny skrót myślowy, który nie wymaga analizy porównawczej gry obydwu wymienionych.
Jeśli Pharoah będzie przejeżdżał (z tragarzami), w waszej okolicy, to warto wówczas rozszerzyć jej definicję nawet do kilkuset kilometrów od waszego domu. Takimi koncertami sens słuchania jazzu czy w ogóle starej muzyki dopina się na ostatni guzik.

Tymczasem! Smile
_________________
Adoptuj, adaptuj i ulepszaj.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
esforty
album CD


Dołączył: 26 Sty 2010
Posty: 1804
Skąd: Łódź

PostWysłany: 05.11.2018, 22:36    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Wyślę po Niego konie na stację, gdyby Mu droga wypadła przez Polskę Centralną Wink
_________________
Nie ma takiego naleśnika, który nie wyszedłby na dobre. H. Murakami
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Bednaar
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 11 Kwi 2007
Posty: 5036
Skąd: Łódź

PostWysłany: 06.11.2018, 08:06    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Maciek napisał:

Pharoah Sanders - kilka dni temu zaczarował NOSPR i dał koncert, którego nie zapomni się do końca życia. Z racji swojego wieku daleki był od awangardowych odlotów, jednak swoim fantastycznym brzmieniem i niesamowitą kulturą gry dał mi bardzo wyraźne wyobrażenie (całkowicie inne od tego, które płynie z płyt, nawet tych Live), co ze zmysłami słuchaczy robił na koncertach John Coltrane. Dodam, że to bardzo obszerny skrót myślowy, który nie wymaga analizy porównawczej gry obydwu wymienionych.
Jeśli Pharoah będzie przejeżdżał (z tragarzami), w waszej okolicy, to warto wówczas rozszerzyć jej definicję nawet do kilkuset kilometrów od waszego domu. Takimi koncertami sens słuchania jazzu czy w ogóle starej muzyki dopina się na ostatni guzik.


Ach własnie, pisałem kiedyś, że moim zdaniem najlepszy obecnie żyjący saksofoniarz to Shorter, ale jest jeszcze Faraon - prawdziwy czarodziej saksofonu. Jestem w stanie sobie wyobrazić, że dziś nie imponuje naddźwiękowymi popisami, tylko (albo aż) buduje klimat. Mam nadzieję, że również zobaczę go kiedyś na żywo.
_________________
Jazz washes away the dust of every day life. Art Blakey
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
gharvelt
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 14 Kwi 2014
Posty: 4355
Skąd: Kraków

PostWysłany: 18.11.2018, 13:20    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Trochę spóźniona relacja, ostatnio nie znajdowałem czasu na forum, ale postanowiłem, że coś jednak wspomnę.

Carpenter Brut, Warszawa 13.10.2018, Progresja

Nie jest to wprawdzie wykonawca z kręgu zainteresowań większości (a może nawet i wszystkich) tutaj piszących, tym niemniej mocno wkręciłem się w jego twórczość, dlatego z przyjemnością wziąłem udział w koncercie. W ogóle to mój udział w tym wydarzeniu okazał się całkiem przypadkowy, jeszcze kilka dni przed koncertem nie miałem o nim pojęcia. Przeglądałem sobie jakieś strony internetowe i natknąłem się nagle na informację "Carpenter Brut 13 października w Warszawie". Pierwsza myśl: przecież 13 października to za 4 dni, pewnie chodzi o następny rok? Doczytuję szczegóły, a tu niespodzianka, nie za rok, tylko naprawdę za 4 dni! Natychmiast kupiłem bilet na koncert oraz na przejazd.

Koncert miał miejsce w Progresji. Klub ten trochę się zmienił od czasu, kiedy byłem tam po raz ostatni. Pewnie dlatego, że było to niemal dekadę wcześniej, a wówczas znajdował się jeszcze w zupełnie innej lokalizacji, na dalekim zachodzie (ul. Kaliskiego). W środku nowego obiektu miejsca jest więcej, ale przy sporej frekwencji duszno i bardzo gorąco. Trudno, trzeba się przyzwyczaić, więc nie skupiałem się na tym, tylko nastawiłem się na synthwave'ową ucztę. Pierwszy wystąpił GosT, również znany reprezentant tego samego gatunku, choć tej jego bardziej mrocznej odmiany. To dość agresywna elektronika, nieraz nawet z pogranicza metalu, choćby przez wokalne wstawki bliskie growlingowi. To by wyjaśniało, dlaczego wśród publiczności było wielu słuchaczy w koszulkach różnych metalowych bandów. Ogólnie dominowała żywiołowość, muzyk dawał intensywne show ze skakaniem po scenie, a publiczność dotrzymywała kroku.

Po supporcie przyszedł czas na gwiazdę wieczoru. Okazało się, że zająłem bardzo dobre miejsce, blisko sceny i to akurat po tej stronie, po której ustawił się Carpenter Brut. W setliście znalazły się zarówno utwory z tegorocznego albumu, jak i cenione klasyki z poprzednich lat, m.in. "Turbo Killer", "Roller Mobster" czy "Disco Zombi Italia". Syntezatorowym brzmieniom towarzyszyły wyświetlane w tle fragmenty filmów oraz zdjęcia - trzeba przyznać, że strona wizualna to również bardzo mocna strona tego artysty. Publiczność odleciała, co chwilę ktoś był noszony na rękach do sceny, gdzie unoszonych przejmowała ochrona. Na koniec słuchacze zaczęli się domagać "Maniaca" (tak, ten "Maniac", oryginalnie wykonywany przez Michaela Sembello i umieszczony na soundtracku do filmu "Flashdance"), a muzyk spełnił ich prośbę. Tym miłym akcentem zakończył się niezbyt długi, bo trwający około 75 minut, ale za to bardzo intensywny występ.

Podsumowując: zdecydowanie udany wieczór z muzyką elektroniczną jeszcze bardziej ejtisową niż ta, która powstawała w latach 80-tych.

Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Tarkus
box z pełną dyskografią i gadżetami


Dołączył: 11 Kwi 2007
Posty: 11310
Skąd: Wa-wa

PostWysłany: 26.11.2018, 11:32    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

W sumie do piątku wahałem się, czy iść na Numana do Progresji, ale jak rzucili pulę blekfrajdejową potanioną o 30%, to uległem i dobrze zrobiłem. Wahanie miałem, bo przecież Gary'ego już widziałem i teoretycznie powinno wystarczyć. Ale okazało się, że opuszczając ten koncert byłbym ciężkim frajerem, bo spektakl, jak przedstawił Numan i jego Nomadzi po prostu kazał mi błyskawicznie zapomnieć Palladium sprzed kilku lat. Setlista opierała się o "Savage" oczywiście i te nowe numery zabrzmiały świetnie - industrialnie, apokaliptycznie, potężnie. Dodatkowe wrażenie robi to, co się na scenie dzieje - interakcja między Gary Numanem a jego gitarzystą i basistą to jest coś z pogranicza teatru, upiornej pantomimy i baletu z piekła rodem. Świetne zgranie plus jednolite stroje i makijaże sceniczne, wszystko to działało na plus spójności przekazu i w sumie szkoda, że całej płyty nie zagrali jednym ciągiem - byłaby historia, jak z Mad Maxa. Zwłaszcza gitarzysta - łysy, chudy, o bardzo specyficznej fizys był mocno wczuty w rolę i grał nieraz wtulony w Numana albo boksujący się z basistą. Albo upiornie łypiąc na publiczność. Brzmi dziwnie, ale na scenie sprawdziło się świetnie. Słodki był moment, gdy na scenie pojawiła się Persia Numan, żeby wraz z tatą wykonać (i to jak!) "My name is ruin" - zebrała owację, że mury się zatrzęsły i widać było, że wciąż ją zaskakuje ciepłe przyjęcie publiczności - uśmiechnęła się widocznie speszona i uciekła za kulisy. A Gary cały promieniał z ojcowskiej dumy. Nowy materiał uzupełniły oczywiście żelazne evergreeny sprzed prawie 40 lat. I zaskakujący był koniec - żadnych tak thank yous, ukłonów itp., tylko wybrzmiał ostatni numer, scena opustoszała i zapaliły się światła. W sumie bardzo pasuje to to Numana - introwertyka, który na scenie zamienia się w wulkan energii, a po wszystkim znów zamyka się we własnym świecie. Publiczność wypełniła jakieś 2/3 Progresji, czyli mogło być 1200 osób, może trochę więcej, w większości byli to ludzie młodsi od Numana o więcej niż połowę. I to też jest fajne - facet ma 60 lat, a jego muzyka wciąż świetnie trafia do ludzi młodych, którzy szukają czegoś mniej sztampowego. Jak znów przyjedzie, idę obowiązkowo.
Aha, to jak zgrane były i dopasowane światła, projekcje w tle, wizualizacje i ruch sceniczny... Super. Mniej super - nie popisał się realizator. Parę razy ginął wokal, czasem instrumenty poza klawiszami zlewały się w ścianę dźwięku, a gdy Gary wreszcie wziął gitarę, to nie było słuchać, jak na niej gra. Ale to drobiazgi.
_________________
If you don’t love RoboCop, then you are a Nazi and support terrorism.
THIS IS NOT A LOVE SONG
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Jakuz
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 11 Kwi 2007
Posty: 6916
Skąd: Częstochowa

PostWysłany: 14.12.2018, 22:34    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Al Di Meola + fortepian + akordeon w naszej filharmonii. Trzeba czegoś więcej? Niby nie ale jednak tak! Czego trzeba? Pana Palmy jako rozgrzewacza!
Przed wspaniałym występem gwiazdy miał miejsce cudowny, trwający dwa kwadranse popis Adama Palmy - gitarzysty fantastycznego, tyleż nieznanego co doskonałego. A do tego z charyzmą sporych lotów. Polecam jego płyty (niebawem nowa z genialnymi aranżami Chopina m.in.)
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Maciek
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 15 Kwi 2007
Posty: 6811

PostWysłany: 04.01.2019, 10:56    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Byłem wczoraj na koncercie o wszystko mówiącym tytule - James Bond Music. W roli głównej NOSPR + Karen Edwards. W roli gości - Michael Patches Stewart, Wojciech Myrczek i Paweł Tomaszewski. Ta ostatnia dwójka nieco przynudziła na wstępie, ale za to Myrczek deczko się zrehabilitował w brawurowo wykonanym na finał Another Way to Die (choć to nie on grał tam pierwsze skrzypce). Co mi się podobało? Przede wszystkim wokal Karen Edwards - potężne czarne brzmienie, gdzieś pomiędzy Shirley Bassey i Tiną Turner. Sprawdziła się świetnie w zdecydowanej większości numerów, zaskakująco jednak poległa w Skyfall. To znaczy może nie poległa, ale to powinna śpiewać wyłącznie Adel. Dwa najmilsze zaskoczenia - Licence to Kill w którym Karen czuła się jak soulowa ryba w wodzie, choć największe wrażenie zrobił na mnie dyrygujący oriestrą Alexander Humala - wręcz tańczył dyrygując duszami muzyków swojej orkiestry. Niesamowicie bujał ten numer. No i finałowy numer Another Way to Die, który chyba wreszcie pomógł mi zrozumieć co ma do przekazania światu Jack White. Petarda.
_________________
Adoptuj, adaptuj i ulepszaj.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Muzyka Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 99, 100, 101 ... 105, 106, 107  Następny
Strona 100 z 107

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group