Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna Muzyczne Dinozaury
i ich następcy
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Relacje z koncertów
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... , 103, 104, 105  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Muzyka
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tarkus
box z pełną dyskografią i gadżetami


Dołączył: 11 Kwi 2007
Posty: 11099
Skąd: Wa-wa

PostWysłany: 29.07.2019, 09:26    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Dwa fajne koncerty w ubiegłym tygodniu - poza opisanym już Rammsteinem. W czwartek na Bulwarach Wiślanych za zupełną darmoszkę i w bardzo plażowych okolicznościach (piwko, pizza, leżaki, rzeki szum, zachodzące słońce w tle Smile ) po raz pierwszy udało mi się wreszcie zobaczyć Cheap Tobbacco i było dokładnie tak, jak się spodziewałem - czyli bardzo żywiołowo, z pazurkiem i bardzo retro w klimacie. Natalia boso i z rozpuszczoną grzywą ciemnych loków, a wokalnie tak, że o, bogowie. Gdy zaczynali, było kilkanaście osób - z każdą minutą coraz więcej spacerowiczów przystawało posłuchać i pokiwać się do tych piosenek, a na koniec był już spory tłumek, który po ostatnich dźwiękach zgotował grupie solidną owację. Przedstawili nowy numer - tym razem w letnim klimacie ska, który wręcz prosi się o tańczenie Smile

A w sobotę oczywiście Summer Fog Festival:
- Amarok - widziałem jeden, ostatni, numer i w sumie mi wystarczy.
- Soft Machine - dla mnie, poza Masonem, koncert wieczoru. Całkiem skomplikowane wygibasy muzyczne, sceniczny luz i niesamowita biegłość instrumentalistów, aż żal, że musieli grać tylko trzy kwadranse z niewielkim okładem, ale w tym czasie absolutnie pozamiatali umiejętnie mieszając numery nowe z tymi sprzed 40+ lat - i wszystko to brzmiało świeżo i porywająco.
- Believe, jak to Believe, bez większych wzruszeń - widziałem pół występu, bo to był dobry moment na piwo plus coś na ząb - mogliby występować w takim charakterze na każdym festiwalu Smile
- David Cross Band - w sumie fajny koncert, choć dźwiękowców należałoby zgilotynować. Jaxon był prawie niesłyszalny (zresztą miał co chwila problemy z odsłuchami, co doprowadzało go do dość komicznych wizualnie wybuchów wściekłości), reszta zespołu zlewała się chwilami w jednolitą ścianę dźwięku. Numery King Crimson ("Exiles" i "Starless") bez zarzutu, w tym drugim udało im się nawet nie pogubić w części instrumentalnej. Niestety zabrakło "Theme One", choć jeśli miałbym się znów domyślać, co Jaxon gra, to może i lepiej. Ale własne numery grupy mnie zaskoczyły na plus. Takie melodyjne, fajne, proste rockowe piosenki z lekką zakrętką. Ogólnie zadowolili publiczność.
- Nick Mason's Saucerful of Secrets - około 100 minut absolutnej magii. Radosne, bardzo spontaniczne i ekspresyjne granie, kapitalne interakcje z publicznością, niemal ciągłe uśmiechy, anegdoty Masona w przerwach, jego sztuczny wąs a'la wczesne lata 70., luz i setlista bez absolutnie żadnego słabego punktu. A jak zagrali sekwencję "If" -> "Atom Heart Mother" -> "If (reprise)" to się prawie z radości popłakałem. No i te mające ponad pół wieku piosenki Barretta bronią się wciąż genialnie. I ta atmosfera - zwiedzając parę lat temu wystawę "Their Mortal Remains" zastanawiałem się, jaki klimat mógł panować w 1967 w klubie "UFO" na przykład. Od soboty już mniej więcej wiem, choć oczywiście nikt nie jarał zioła ani nie wrzucał kwasa (chyba). I dobrze bawili się nawet goście w koszulkach z trasy "The Wall" Watersa, więc musiało być naprawdę spoko. Ciekaw jestem, co dalej - czy Mason pociągnie ten projekt, czy panowie sobie podziękują za uwagę i Nick znów zajmie się kolekcją Ferrari i kontemplacją stanu konta? Wink Aha, myślałem, że będąc 15-20 metrów od Gilmoura byłem szczęściarzem. Masona miałem niemalże na wyciągnięcie ręki. Ciary non stop Smile I dodatkowo zobaczyć i usłyszeć Gary'ego Kempa to też ciekawostka - zwłaszcza, jeśli dobrze kojarzy się Spandau Ballet. I że Guy Pratt to niezły wokalista i showman, którego po scenie nieustannie nosi.
Generalnie bardzo wielkie brawa za ten festiwal. Znakomicie zorganizowany, decyzja o przeniesieniu na Torwar trafiona (w trakcie festiwalu nad Warszawą przeszła spora nawałnica), zaplecze zarówno kulinarne, jak i płytowe bez zarzutu i tylko ludzi było mało. Jakieś 1500-1700 osób to śmiech na sali w kontekście faktu, że Gilmour i Waters wyprzedawali stadiony. Ale z drugiej strony Mason celował w prawdziwych, a nie niedzielnych fanów Flojdów.
_________________
If you don’t love RoboCop, then you are a Nazi and support terrorism.
THIS IS NOT A LOVE SONG
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Freefall
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 18 Lut 2012
Posty: 4918

PostWysłany: 29.07.2019, 14:29    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Tarkus napisał:
Jakieś 1500-1700 osób to śmiech na sali w kontekście faktu, że Gilmour i Waters wyprzedawali stadiony.


To prawda i obawiam się, żeby nie była to pierwsza i ostatnia edycja festiwalu Confused.
Szkoda byłoby, bo zestaw gości zacny - świetne koncerty Soft Machine i Masona. Doskonały Pratt, Gary Kemp też fajnie wypadł, choć głos już raczej nie ten co kiedyś. Trochę tylko ta psychodeliczna aura momentami ulatywała, no ale nikt nie powiedział, że ma to być Floyd 1:1.
Soft Machine fajnie połączyli nowe utwory (w sumie 3) z Hidden Details ze starociami z Fourth czy Six.
Cross też dawał radę, pomimo kłopotów Jacksona.
I nawet ten koszmarkowaty wokalista Believe nie był w stanie popsuć nastroju Smile.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Tarkus
box z pełną dyskografią i gadżetami


Dołączył: 11 Kwi 2007
Posty: 11099
Skąd: Wa-wa

PostWysłany: 30.07.2019, 08:40    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

I z "Bundles"! Przecież jak na finał zagrali "Hazard Profile pt.1" to mi kapcie zleciały Smile A wcześniej był też "The Man Who Waved At Trains". Etheridge bardzo pięknie wszedł w buty Holdswortha, a sekcja Babbington - Marshall to było mistrzostwo świata po prostu.

Aha - nieoficjalnie dowiedziałem się, że w bliżej nieokreślonej przyszłości szykuje nam się w Polsce koncert Steve Hillage Band Smile
_________________
If you don’t love RoboCop, then you are a Nazi and support terrorism.
THIS IS NOT A LOVE SONG
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Bednaar
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 11 Kwi 2007
Posty: 5036
Skąd: Łódź

PostWysłany: 30.07.2019, 14:20    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Ależ Wam zazdroszczę tego maratonu, w szczególności Soft Machine.
W sumie SM mogłoby do Łodzi kiedyś przyjechać np. na Letnią Akademię Jazzu.
_________________
Jazz washes away the dust of every day life. Art Blakey
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
WOJTEKK
box z pełną dyskografią i gadżetami


Dołączył: 12 Kwi 2007
Posty: 19345
Skąd: Lesko

PostWysłany: 30.07.2019, 16:52    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Tarkus napisał:

Aha - nieoficjalnie dowiedziałem się, że w bliżej nieokreślonej przyszłości szykuje nam się w Polsce koncert Steve Hillage Band Smile


Very Happy Very Happy Very Happy Very Happy Very Happy
_________________
Nie ma ludzi niezastąpionych. Oprócz The Rolling Stones.

http://artrock.pl/
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Maciek
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 15 Kwi 2007
Posty: 6396

PostWysłany: 06.08.2019, 14:12    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

OFF Festival Katowice 2019

Dzień 1.
Trio Jazzowe Marcina Maseckiego - zdążyłem niestety tylko na drugą połowę koncertu, ale warto było się spieszyć. Kto zna Maseckiego, ten mniej więcej wie, jak to mogło wyglądać. Lekko roztrojone piano, na jego klapie stare organy z brzmieniem pomiędzy farfisą a niemieckim gratem przywiezionym ze śmietnikowej wystawki. Do tego mocno swingująca perkusja i...basowa bałałajka - polecam zerknąć w googlach jak wygląda ten cudaczny instrument. Wink W przyszłym roku płyta i nie wiem jak to zabrzmi ze studia, ale na żywo wypadło to świetnie.

The Body - trochę hałaśliwa ciekawostka, która większość odebrała z uśmiechem, ale jednocześnie mocny strzał i pierwsza próbka bardzo dobrego nagłośnienia na tegorocznym festiwalu. Metalowe łojenie (fajne!) i do tego krzyczący wokalista (mniej fajne, ale na zywo miało to sens).

The Comet is Coming - jak dla mnie najlepszy koncert całego festiwalu. Ciary od pierwszych sekund, wszystko zagrane bardzo energetycznie, bez plejbeków czy innych kantów. Shabaka grał jak natchniony (być może wdychał charakterystyczny dym, którego w tym roku było czuć tyle, jak nigdy wcześniej). Fantastyczny, niesamowicie energetyczny koncert.

Durand Jones & The Indications - również czołówka festiwalu. Brzmiało to wszystko jak koncert żywcem wyjęty z lat 70. (kto słuchał polecanych kiedyś płyt, ten się z tym na pewno zgodzi). Każdy fan soulu dostał namiastkę tego, jak na żywo mogli brzmieć Mayfield czy Gaye.

OM - najniższy stopień koncertowego podium w mojej klasyfikacji. Przy okazji - to był chyba najlepiej nagłośniony festiwal na jakim byłem. Brzmienie niektórych koncertów pozostawiało w tyle większość koncertów w dobrych halach. Przepotężne i jednocześnie krystalicznie czyste brzmienie basu Cisnerosa zrobiło połowę koncertu. Drugą połowę zrobiły świetna gitara i perkusja. Słyszałem, że na tej trasie koncerty nie wypadały najlepiej, ale w Katowicach panowie ewidentnie mieli swój dzień. Piękna podróż w kilka niedostępnych na co dzień wymiarów.

Jarvis Cocker - słyszałem 2-3 numery w drodze do wyjścia. Brzmiały sympatycznie, ale to już nigdy nie będzie moja muzyka, więc wolałem spożytkować pozostałą mi energię poza terenem festiwal. Wink

Dzień 2.

The Real Gone Tones - odnotuję tylko, że to bardzo solidne polskie rockabilly - z całą gatunkowa otoczką typu piękne, kolorowe kiece, kontrabas i elvisowskie wstawki. Dla fanów gatunku - warte sprawdzenia.

Tęskno - weselsza i młodsza Agnes Obel (x 2, bo damskie wokale są 2). Momentami urocze, ale na dłuższą metę jednak nużące. Może o innej godzinie i w innym miejscu byłoby ciekawiej?

EABS feat. Tenderlonious - najlepszy z polskich koncertów i ex aequo z OM trzecie miejsce najlepszych koncertów tego festiwalu w ogóle. Znów ciary i magia od pierwszej do ostatniej sekundy. Zespół w świetnej formie, znakomici soliści ale to jednak siła kolektywu. Tenderlonious też kilka razy zagrał jak natchniony. Przyjęcie niesamowicie entuzjastyczne i to od dość licznej publiczności, czyli jazz is not dead (yet). Niesamowity progres zrobili w ciągu ostatniego roku. No i genialne nagłośnienie znów zrobiło swoje.

Juan Wauters - to trochę tak, gdyby urugwajski Sixto Rodriguez przyszedł na casting na piątego Bitelsa. Castingu może by i nie przeszedł, ale wstydu swoim występem nie przyniósłby ani sobie, ani nikomu w składzie komisji. Bardzo miłe, szkoda tylko, że z płyt takie nierówne.

Electric Wizard - tego wieczoru brzmieli wręcz jak tribute band Black Sabbath, ale w żadnym wypadku nie jest to określenie pejoratywne. Znów świetne brzmienie, masa świetnych riffów i jedna wielki obłok dymu wśród publiczności. Zagrali dokładnie tak, jak to sobie wyobraziłem - ani lepiej, ani gorzej.

Foals - czytaj powyższy opis Cockera. Wink

Dzień 3.

P. Unity - szkoda, że tak wcześnie bo był to występ dużego formatu. Gdyby Prince żył i szukał kiedyś awaryjnego składu na koncert w Polsce, to chyba nikt inny nie nadawałby się do tej roli lepiej niż ta ekipa. Do tego sporo brzmienia i ogólnej filozofii spod szyldu P-Funk. Świetny koncert, świetni i świadomi muzycy. a najbardziej w tym wszystkim podobało mi się to, że nie próbowali grac jak czarni, tylko zagrali jak zdolni biali, którzy wiedzą gdzie i jak akcentować. Nie tylko AWB to potrafią.

Trupa Trupa - trochę mam z nimi problem, bo z każda kolejną płytą coraz bardziej przelatują gdzieś obok mnie, ale koncert był sporo lepszy od tego sprzed kilku lat. A jeśli pójdą w kierunku, jaki zaprezentowali pod koniec, to mamy jeszcze szanse na udany związek.

Zespół Pieśni i Tańca "Sląsk" - można się śmiać, można sugerować, że w takim kierunku idzie hipsterska publiczność i entuzjazm czy wręcz euforia wielotysięcznej publiczności była na pokaz, ale mnie to zupełnie nie interesuje. Śląsk dał jeden wielki show. Być może jeden z największych na festiwalu. Od samego patrzenia na stroje i tancerki kręciło się przyjemnie w głowie. A przecież Śląsk to nie tylko taniec i śpiew ale także kawał dobrego grania. Widziałem ich w akcji jakieś 25 lat temu i wtedy też mi się podobało, ale teraz to był naprawdę dopieszczony i dopięty na ostatni guzik występ.

Stereolab - drugie miejsce w mojej koncertowej klasyfikacji. Nie znam wszystkich płyt, a właściwie nam tylko 5-6 klasycznych z lat 90., a znałem wszystko co zagrali i jak się okazało, nie tylko ja byłem bardzo z powodu repertuaru zadowolony. Nie spodziewałem się, że zespół ma tulu fanatyków, bo setki ludzi w sektorach pod sceną były na pewno przynajmniej jeden poziom wyżej od fana czy sympatyka. No i te niezliczone wyznania miłości wykrzyczane w kierunku Sadier. Wink Niesamowita klasa, duża radość grania, świetne brzmienie i nawet brak wibrafonu mi kompletnie nie przeszkadzał. Zadowoleni byli zarówno wszyscy fani krautrockowej motoryki jak i amatorzy francuskiej piosenki. Na pewno jest to jeden z tych magicznych koncertów, który zapada w pamięci na zawsze.

Ogólnie była to jedna z 2 najlepszych edycji festiwalu jakie zaliczyłem. Podobną siłę rażenia miała chyba tylko ta edycja, na której grała PJ Harvey i Swansi.
_________________
Adoptuj, adaptuj i ulepszaj.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
esforty
longplay


Dołączył: 26 Sty 2010
Posty: 1463
Skąd: Łódź

PostWysłany: 06.08.2019, 19:11    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Maćku!
Szczeznę z zazdrości!!!
Dzięki za tę relację.
_________________
Nie ma takiego naleśnika, który nie wyszedłby na dobre. H. Murakami
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Bednaar
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 11 Kwi 2007
Posty: 5036
Skąd: Łódź

PostWysłany: 06.08.2019, 20:47    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Również z ogromną ciekawością przeczytałem tę relację - najbardziej zazdroszczę The Comet Is Coming (bo Shabaka) oraz EABS (bo bardzo ich lubię - po prostu)... no i Śląska Smile
_________________
Jazz washes away the dust of every day life. Art Blakey
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Yer Blue
remaster


Dołączył: 17 Wrz 2007
Posty: 2209
Skąd: Bielsk Podlaski

PostWysłany: 06.08.2019, 21:22    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Dzięki za relację - byłem bardzo ciekaw koncertu Stereolab, którego fanem jestem od jakichś 2 miesięcy Smile Przez głowę przeszła mi nawet myśl by na nich pojechać. Z setlisty zamieszczonej w sieci wynika, że nie grali nic z płyt "Cobra and Phases..." oraz "Sound-Dust" co trochę mnie zdziwiło bo to chyba moje ulubione. Niemniej jak przyjadą kiedyś bliżej moich okolic, do Wawy na przykład, to chętnie ich zobaczę.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
arsen1994
szpula


Dołączył: 21 Gru 2017
Posty: 100
Skąd: Gorlice

PostWysłany: 08.08.2019, 16:52    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Drogi Tarkusie , a czy w ramach nieoficjalnych informacji dowiedziałeś się , gdzie ma ten koncert się odbyć ?
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Tarkus
box z pełną dyskografią i gadżetami


Dołączył: 11 Kwi 2007
Posty: 11099
Skąd: Wa-wa

PostWysłany: 09.08.2019, 08:04    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Póki co nie. Ani gdzie, ani kiedy. Ale biorąc pod uwagę, że Hillage ma UK tour w listopadzie, to resztę Europy nawiedzi zapewne już w 2020.
_________________
If you don’t love RoboCop, then you are a Nazi and support terrorism.
THIS IS NOT A LOVE SONG
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Andy
japońska edycja z bonusami


Dołączył: 11 Kwi 2007
Posty: 3886
Skąd: NJ

PostWysłany: 24.09.2019, 22:13    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Tarkus napisał:


...i tylko ludzi było mało. Jakieś 1500-1700 osób to śmiech na sali ....


Rzeczywiscie, i to mimo posilkow z USA Wink .
Na mnie, podobnie jak na Tarkusie najwieksze wrazenie wywarli SM i Mason. Troche wiecej spodziewalem sie po Cross / Jackson Band, chociaz ogolnie byli niezli.

Przy okazji pozdrowienia dla Boczka, ktory mnie rozpoznal i chwile sobie pogadalismy. Cool
_________________
Never Turn Your Back On A Friend
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Tarkus
box z pełną dyskografią i gadżetami


Dołączył: 11 Kwi 2007
Posty: 11099
Skąd: Wa-wa

PostWysłany: 25.09.2019, 08:22    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Freefall napisał:
I nawet ten koszmarkowaty wokalista Believe nie był w stanie popsuć nastroju Smile.

Ciekawostka - wokalista rozstał się właśnie był z zespołem Wink
_________________
If you don’t love RoboCop, then you are a Nazi and support terrorism.
THIS IS NOT A LOVE SONG
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Maciek
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 15 Kwi 2007
Posty: 6396

PostWysłany: 02.10.2019, 18:11    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Lonker See + Ciśnienie (Katowice, Hipnoza, 19.09.2019)

Nie zliczę wcześniejszych okazji pójścia na koncert Lonker See, które przepadły z powodu niefortunnych terminów, nagłych wyjazdów i innych losowych czynników, dlatego tak bardzo się cieszyłem, że tym razem wreszcie się udało. Kto zna ich płyty (które nawet nie najgorzej punktowały na FD w ostatnich latach) tego raczej nie trzeba przekonywać, że na żywo zespół zwiększa siłę swojego rażenia o 200-300%. Jeśli płyty mogą się podobać, na na koncercie człowiek stoi wbity w ziemię. Świetnie się to wszystko komponuje - mocno wyeksponowany, ale zarazem bardzo miękki w brzmieniu bas, mantryczna gitara ze wszystkimi fuzzami, pogłosami i innymi transowymi efektami, pędząca perkusja no i ten świetny saksofon. Kapitalnie się tego słucha.

Ciśnienie z kolei miałem w ostatnim czasie okazję widzieć kilka razy i choć to też duża sprawa, bo to ewidentnie koncertowy zespół (a jak sami twierdzą, materiał na nowe płyty są w stanie nagrać tylko na żywo i nie wyobrażają sobie robienia tego w studiu), jednak po którymś koncercie zaczyna mi brakować nowych kompozycji. Te ich transowo-psychodeliczne kolosy po 15 minut są świetne, ale jednak co koncert, to ten sam zestaw, choć za każdym razem zagrany oczywiście inaczej. Jeśli ktoś zna i lubi Lonker See, a jeszcze nie słyszał Ciśnienia, to serdecznie namawiam to zmiany tego stanu rzeczy.

Jan Ptaszyn Wróblewski SEXTET (Tychy, Teatr Mały, 29.09.2019)

83 lata na karku, a forma intelektualna i muzyczna wyśmienita. Już od samej konferansjerki na powitanie miałem ciary, bo to przecież TEN głos, tEN dowcip i TA czapka z daszkiem. Koncert trwał ponad 90 minut i składał się w ~90% z repertuaru Komedy. Zaczęło się fantastycznym Astigmatic, po którym zespół zaprezentował w całości program Moja słodka europejska ojczyzna. Nie przekonuje mnie on jakoś swoją treścią, bo obok momentów świetnych jest niestety kilka usypiaczy, ale tego wieczoru i tak byłem wpatrzony i wsłuchany w każdy dźwięk Ptaszyna, więc ten repertuar zszedł na dalszy plan. Sam skład sextetu nie jest przecież najgorszy, szczególnie dużo przyjemności dostarczył mi Miśkiewicz na alcie. Na koniec zabrzmiał numer Wróblewskiego Driver - kto wie, czy nie najlepszy w tym całym zestawie. Później krótki bis, długie owacje na stojąco i naprawdę mnóstwo wspaniałych emocji, które zabrałem ze sobą do domu. Jeśli będą grali gdzieś w waszym pobliżu, nie przegapcie takiej okazji.
_________________
Adoptuj, adaptuj i ulepszaj.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Tarkus
box z pełną dyskografią i gadżetami


Dołączył: 11 Kwi 2007
Posty: 11099
Skąd: Wa-wa

PostWysłany: 07.10.2019, 09:04    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Wczoraj w "Hydrozagadce" był bardzo fajny koncert, na który przyszła jedynie garstka (30-40) osób. Thunder Mother, cztery szwedzkie laski grające bardzo konkretnie wykopniętego rockandrolla, w którym pobrzmiewa AC/DC, The Cult, wczesny heavy metal i współczesne reminiscencje tego nurtu typu Airborne. Ogień ze sceny się lał, gitarzystka wymiatała, jak Lita Ford w najlepszych latach (nawet wiosło miała podobne), szyja mnie dziś boli masakrycznie od headbangingu, ale poziom endorfin miałem bliski maksimum. W ogóle koncert, jak za Starych Dobrych Czasów (TM), dziewczyny na scenie raczące się piwkiem i winkiem, pełny luz, uśmiechy i pozy sceniczne, piątki z widownią, błyskawiczny kontakt i generalnie aż żal, że taka mała scena i tak nikła publiczność. Ale bawiliśmy się super, mam nadzieję że jeszcze tu wrócą.
_________________
If you don’t love RoboCop, then you are a Nazi and support terrorism.
THIS IS NOT A LOVE SONG
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Muzyka Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... , 103, 104, 105  Następny
Strona 104 z 105

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group