Muzyczne Dinozaury Forum Index Muzyczne Dinozaury
i ich następcy
 
 FAQFAQ   SearchSearch   MemberlistMemberlist   UsergroupsUsergroups   RegisterRegister 
 ProfileProfile   Log in to check your private messagesLog in to check your private messages   Log inLog in 

GRATEFUL DEAD Fenomen Amerykańskiej Muzyki
Goto page 1, 2, 3, 4, 5  Next
 
Post new topic   Reply to topic    Muzyczne Dinozaury Forum Index -> Wykonawcy
View previous topic :: View next topic  
Author Message
greg66
japońska edycja z bonusami


Joined: 31 Aug 2008
Posts: 3001
Location: Opole

PostPosted: 21.02.2009, 01:14    Post subject: GRATEFUL DEAD Fenomen Amerykańskiej Muzyki Quote selected Reply with quote

Grateful Dead /Wdzięczny Nieboszczyk/ debiutował na scenie Kalifornijskiej w 1965roku w składzie:
Jerry Garcia - gtr,voc
Bob Weir - gtr,voc
Phil Lesh - bass,voc
Ron "Pigpen" McKernan - keyb'ds
Bill Kreutzmann - drums
Mickey Hart - drums

Bez wątpienia najwazniejsza grupa psychodelicznego rocka.

Ich twórczość mozna podzielić /a raczej trzeba/ na plyty studyjne i koncerty.

Do najwazniejszych dokonań studyjnych nalezy druga plyta w dyskografii grupy "Anthem Of The Sun" , ktora jest kwintesencją psychodelii.
Została ona stworzona z czterech studyjnych sesji oraz 17 koncertów.
Jest próbą oddania atmosfery koncertowej w warunkach studyjnych.
Zaczyna sie od numeru "That's It For The Other One" ktory po wstepie wokalnym przechodzi w niczym skrepowany jam session gdzie glowna rolę gra gitara Garcii .
Druga strone otwiera"New Potato Caboose" przechodzący w "Born Cross Eyed" i "Alligators".
I znowu mamy bardzo dlugie solowki Garcii na tle swietnych podkladow rytmicznej gitary B.Weira.Calość ocieka psychodelicznym sosem podbarwionym jeszcze gra P.Lesha na trabce /inspiracja byl tu M.Davis z plyty "Sketches Of Spain"/

Nastepne plyty grupy "Aoxomoxoa","American Beauty" zawieraja juz utwory krotkie,refleksyjne,nawiazujące do tworczosci Crosby Stills Nash & Young.
Chociaz chetnie grane na koncertach np.St Stephen sluzy do wspolnego jammowania a Sugar Magnolia przez cala karierę grana byla /najczesciej na bis/

Na nastepnych pozycjach "Wake Of the Flood" czy Blues For Allah zespol gral bardzo refleksyjne troche jazzujace utwory ktore tak naprawde dopiero na koncertach nabieraly pelnego blasku "Mississippi Half Step Uptown Toodleloo" ,"Row Jimmy","Weather Report Suite".

W 1978 roku GD nagrali plyte Shakedown Street ktorej producentem byl Lowell George z zespolu Little Feat. Zawierała ona troche funkujacych rytmow w tytulowym numerze,a cala muzyka GD zblizyła sie do amerykanskiej muzyki rockowo popularnej i tak zostala tez utrwalona na kolejnych plytach.

Ciekawostka jest fakt ze po 22 latach grania grupa dorobila sie nawet przeboju.Bylo to "Touch the Grey" do ktorego nakrecono videoklip.

Niestety kariera zespolu zostala przerwana 9 sierpnia 1995 z chwila smierci lidera grupy Jerry'ego Garcii.

Po paru latach byli czlonkowie Grateful Dead postanowili jednak nadal grac razem skrócając nazwe grupy na The Dead.

A o koncertach póżniej napisze..... Very Happy
_________________
joe's garage
http://musicpsychedelic.blogspot.com
Back to top
View user's profile Send private message Visit poster's website
zed
szpula


Joined: 13 Aug 2008
Posts: 61

PostPosted: 21.02.2009, 12:42    Post subject: Quote selected Reply with quote

Bardzo lubie te ,,firme". Obok kilku gigantow rocka, jak chocby Led Zeppelin czy Pink Floyd, byl to zespol, ktory bez watpienia wniosl bardzo wiele do muzyki i ktory na trwale zapisal sie w historii. Szczegolnie uwielbiam sluchac ich koncertow, gdzie z kadym utworem zmienial sie nastroj i sposob wykonania, a Garcia potrafil zagrac ta sama kompozycje zupelnie inaczej na nastepnym koncercie. Zreszta mozna by pisac i pisac...
Back to top
View user's profile Send private message
greg66
japońska edycja z bonusami


Joined: 31 Aug 2008
Posts: 3001
Location: Opole

PostPosted: 21.02.2009, 15:04    Post subject: Quote selected Reply with quote

Tak naprawde to dopiero koncerty pokazywaly jaka klasa jest muzyka i tworczość zespolu.
Grupa na poczatku grala standardy blues rockowe /Good Morning Little Schoolgirl,Death Don't Have No Mercy czy wspanialy Morning Dew - grany przez caly okres dzialalnosci zespolu /30 lat/

Na poczatku lat 70-tych zespol stworzyl swoje najwybitniejsze dzielo utwor Dark Star - trwajacy zwykle ponad 20 minut utwor byl improwizacją,podczas ktorej muzyka przycichala i narastala by za kazdym razem ekspodowac feria barw i dzwieków.
Grali tez wtedy rockowo bluesowe kawalki Truckin' czy Hard To Handle a takze standadry typu Dancin' in the Street z bardzo wesołą rozimprowizowaną solówką J.Garcii.

W latach 70-tych Ich koncerty trwaly po 5-6 godzin i zwykle mialo sie wrazenie ze zespol gra 5-6 utworów.

Wszechstronna gra Garcii powodowala ze znane z plyt studyjnych numery nabierały rumiencow.
Słychac wyraznie ze muzyka tworzona byla "na zywo" - dlugie improwizacje praktycznie na kazdym z koncertow zagrane byly inaczej dzieki czemu dany utwor rowniez inaczej brzmial jak na poprzednim koncercie.
Byl to chyba jedyny zespol /no jeszcze Frank Zappa robil podobnie/ ktory z dnia na dzien zmienial swoją set liste.Idac na koncert Fani grupy tzw.Deadheadzi nie wiedzieli czego sie spodziewac.

Muzycy wznosili sie na wyzyny instrumentalnej perfekcji - ostre i wylewne solowki Garcii uzupelniala powiklana linia basu Lesha i dosadne akordy gitary rytmicznej Weira.

W 1978 roku zespol wystapił w Egipcie pod piramidami w czasie zaćmienia księżyca.
Bootleg z tego koncertu oddaje niesamowitą magię i energie plynaca ze sceny.
Playin' in the Band,Estimated Prophets czy Fire On the Mountain - dlugie utwory na koncertach nabieraly nowego blasku.

W latach 80-tych zespol nadal kontynuowal trasy /glownie po Ameryce/ jednak Ich koncerty juz nie mialy az takiego blasku.Moze gorsza postawa czlonkow zespolu spowodowana byla wyczerpanie dlugich tras a takze uzaleznieniem Garcii od heroiny.

Pomimo wszystko zdazaly sie tez swietne momenty jak chocby wspolne wystepy z saksofonista Brandfordem Marsalisem.
To wtedy tez grupa grala sety - jakis utwor z ktorego potem wychodziło solo na dwie perkusje i rozne instrumenty perkusyjne ale nie byla to wirtuozeria tylko collage dzwiekowy przechodzacy w Space - czyli improwizacje gitarowe,basowe i klawiszowe - co tworzyło dżwięki iście kosmiczne.

Do ostatnich swoich dni zespol i Jerry byli w trasie i sluchając Ich ostatniego koncertu z 09 lipca 1995 tylko mozemy żalować ze juz nigdy razem nie zagrają.
_________________
joe's garage
http://musicpsychedelic.blogspot.com
Back to top
View user's profile Send private message Visit poster's website
zed
szpula


Joined: 13 Aug 2008
Posts: 61

PostPosted: 21.02.2009, 15:37    Post subject: Quote selected Reply with quote

To prawda. Osobiscie zawsze mnie ciekawilo, dlaczego praktyki grania roznych utworow nie stosowali pozostali wykonawcy. Az sie nasuwa skojarzenie, jakby bogato mogla wygladac setlista Pink Floyd czy Led Zeppelin z innymi utworami kazdego wiezora, no bo przeciez wspomniane zespoly tez potrafily grac na wysmienitym poziomie i na pewno nie brakowalo im umiejetnosci.
Back to top
View user's profile Send private message
greg66
japońska edycja z bonusami


Joined: 31 Aug 2008
Posts: 3001
Location: Opole

PostPosted: 21.02.2009, 18:06    Post subject: Quote selected Reply with quote

Moze to wynika z tego ze praktycznie muzycy GD zyli cały czas obok siebie - czy to w czasach hippisowskich - zycie w komunie czy tez póżniej.
Moze czerpali większą radość z grania koncertów - na filmach widać jak swietnie sie bawią i jak muzyka optymistycznie działa na Nich.
A moze wynika to tez ze specyfiki grania muzyki w Ameryce przez zespoly amerykańskie.Przez te prawdziwe Zespoły,bo przeciez Allman Brothers Band czy Quicksilver Messenger Service działały podobnie.
Tak jak piszesz LZ rowniez przearanzowywali swoje utwory jednak sety ustalali na calą trasę.PF z poczatku tez improwizowali czy tez dodawali jakies kosmiczne dzwieki - no,cóz potem juz starali sie odgrywac podobnie jak w studio.Chociaz w pierwszych wykonaniach DSOTM ,Time i Great Gig in the Sky sa inaczej zagrane. Smile
_________________
joe's garage
http://musicpsychedelic.blogspot.com
Back to top
View user's profile Send private message Visit poster's website
zed
szpula


Joined: 13 Aug 2008
Posts: 61

PostPosted: 21.02.2009, 19:33    Post subject: Quote selected Reply with quote

A no wlasnie. Pewnie wiesz, ze na tej stronce http://aikolosslessboots.freeforums.org/ mozna sciagnac w bezstratnym formacie wiele koncertow Deadow? Ja zamierzam sobie w przyszlosci skompletowac ich nagrania koncertowe i jesli jestes az takim fanem, moze moglbys tu postarac sie na forum ulozyc liste takich koncertow, ktore trzeba miec...
Back to top
View user's profile Send private message
afterc
remaster


Joined: 06 Dec 2008
Posts: 2250

PostPosted: 21.02.2009, 19:52    Post subject: Quote selected Reply with quote

Miłośnikom psychodelicznego odcienia GD polecam gorąco album Grayfolded.

Two disc collection featuring Canadian composer & sampling outlaw John Oswald's conglomeration of Grateful Dead live recordings (particularly versions of 'Dark Star') he has molded into 'Grayfolded', the outcome of this aural collage. This release packages together the original 1994 disc with a second disc of material 'recorded' since then. A combined total of 15 tracks, with the first disc clocking in at exactly one hour & the second 46:47 long.

Dodam, że muzyka na nim zawarta jest hmmm ... trochę trudna w odbiorze - ale tylko na początku ( jest mroczna, skondensowana, obsesyjna ). Przepiękna edycja. Mus dla fanów Exclamation

Back to top
View user's profile Send private message Send e-mail
greg66
japońska edycja z bonusami


Joined: 31 Aug 2008
Posts: 3001
Location: Opole

PostPosted: 21.02.2009, 20:34    Post subject: Quote selected Reply with quote

zed wrote:
moze moglbys tu postarac sie na forum ulozyc liste takich koncertow, ktore trzeba miec...

z przyjemnościa uloze taką liste ,tylko musze nad tym trochę posiedziec Smile

Tak jest djmisiu Greyfolded jest pozycja obowiazkową dla fanow GD.Dodam tylko ze John Oswald posklejał na pierwszym dysku [b]Transitive Axis[/b] fragmenty z roznych lat od 1968 do 1992 utworu Dark Star w jedna całość - nie sposób skojarzyc kiedy jaki fragment sie konczy lub zaczyna .

djmis wrote:
Dodam, że muzyka na nim zawarta jest hmmm ... trochę trudna w odbiorze - ale tylko na początku ( jest mroczna, skondensowana, obsesyjna ). Przepiękna edycja


Zgadzam sie z tym w zupelności. Smile

Natomiast druga plyta Mirror Ashes jest kompilacją utworu That's It For the Other One - rowniez niezwykle osobliwie stworzoną.

W takich klimatach polecam rowniez tytul Infraded Roses - gdzie w jedna calosc zostaly zmiksowane Space'y o ktorych pisalem wyzej.
_________________
joe's garage
http://musicpsychedelic.blogspot.com
Back to top
View user's profile Send private message Visit poster's website
greg66
japońska edycja z bonusami


Joined: 31 Aug 2008
Posts: 3001
Location: Opole

PostPosted: 22.02.2009, 20:02    Post subject: Quote selected Reply with quote

Skoro chodzi o liste ciekawych koncertow GD to moze na poczatku skupie sie na oficjalnej serii zwanej Dick's Picks wyszlo tego 36 czesci i kazda zawiera kompletne lub prawie kompletne shows zespolu na przestrzeni calej kariery.
Odnotowac nalezy ze sa to nagrania z oficjalnych tasm zarejestrowanych przez archiwiste GD - Dicka Latvale /niestety juz nie zyjacego Crying or Very sad /

vol.2 31.X.1971 Columbus,Ohio
wspaniala wersja Dark Star z bardzo melodyjna i pelna ekspresji czescia solowa J.Garcii

vol.4 13-14 II 1970 Fillmore East
bluesowo rockowo psychodeliczny koncert

vol.7 9,10,11.IX.1974 London
Scarlet Begonnias zagrane jeszcze bez Fire On the Mountain,jazzujaca Weather Report Suite znowu Dark Star i na bis przepiekne Morning Dew

vol.8 2.V.1970 Harpur College,Binghampton
pierwszy set akustyczny
a na drugim najlepsza Dancin' in the Street,utwor Jamesa Browna It's A Man's World i Viola Lee Blues z pierwszego LP grupy

vol.9 16.IX.1990 Madison Square Garden
koncert z Brucem Hornsbym na klawiszach
m.in. Santanowskie Iko,Iko i utwory z ostatniej studyjnej plyty /Standing On The Moon/ jamowanie? - prosze He's Gone > No MSG Jam > Drums > Space . Na bis It's All Over Now,Baby Blue

vol.12 26,28.VI 1974 Providence i Boston
rockowe jamowanie Truckin' > Other One Jam > Spanish jam > Wharf Rat /mozna powiedziec ballada Wink /
Utwor z solowej plyty P.Lesha - Seastones collage dzwiekowy

vol.14 30.XI i 2.XII 1973 Boston Music Hall,Boston
Playin' in The Band rewelacyjna wersja z bardzo odjechaną solowka Garcii

vol.16. 8.XI.1969 Fillmore Audytorium
Bardzo psychodeliczny koncert, praktycznie cale 3CD rozimprowizowane granie

vol.20. 25.IX.1976 Capitol Centre Landover i 28.IX.1976 Onondaga Country War Memorial,Syracuse
Koncerty z przerwa dwudniową ,zupelnie inna lista setowa a jak cos sie powtarza to jest to inaczej zagrane
Bujajace Ramble On Rose,silne wplywy jazzu w Lazy Lightning/Supplication /z solowej plyty B.Weira/ radosne Eyes Of The World.

vol.21. Richmond Colliseum,Richmond 01.XI.1985
przekroj utworow z lat 70-tych i standardow /Little Red Rooster,Gimme Some Lovin' ,Gloria/ zagranych z wielką werwą.

vol.29 19 i 21.V.1977 Atlanta i Lakeland

rok 1977 byl bardzo dobry dla muzykow GD praktycznie kazdy koncert godny jest polecenia.

No i jak malo to jeszcze mogę dodac Winterland 1973: The Complete Recordings, 9CD
Trzy kompletne wieczory z 09,10 i 11.XI.1973roku.
Inne set listy koncertowe.

I to by bylo na tyle /na razie/ Very Happy
_________________
joe's garage
http://musicpsychedelic.blogspot.com
Back to top
View user's profile Send private message Visit poster's website
zed
szpula


Joined: 13 Aug 2008
Posts: 61

PostPosted: 01.03.2009, 15:50    Post subject: Quote selected Reply with quote

Dzieki wielkie, Gregg za info. Widze, ze czeka mnie sporo sluchania.
Ale moze na poczatek moglbys polecic cos z tej listy:
http://www.losslessbootlegs101.com/grateful-dead-f109.html

Znalazlem te stronke zupelnym przypadkiem, a wlasciwie ktos mi dal do niej namiar i musze powiedziec, ze Deadow maja od zatrzesienia.

Mnie najbardziej podoba sie chyba okres od poczatku tak gdzies do 1971 roku, a potem lata 197601979, gdzie grali bardzo rozmaita muzyke, moja chyba ulubiona plyta z lat siedemdziesiatych jest "Terrapin Station", a kawalek "Estimated Prophet" zawsze powoduje u mnie gesia skorke.
Back to top
View user's profile Send private message
greg66
japońska edycja z bonusami


Joined: 31 Aug 2008
Posts: 3001
Location: Opole

PostPosted: 29.09.2009, 19:53    Post subject: Quote selected Reply with quote

GRATEFUL DEAD - Family Dog at the Great Highway - San Francisco 02-XI-1969

Cold Rain & Snow,
In The Midnight Hour,
Seasons Of My Heart,
Mama Tried,
Next Time You See Me,
Good Lovin',
Big Boss Man,
Casey Jones,
Dancing In The Street,
Dark Star-» St. Stephen-» The Eleven-» Death Don't Have No Mercy

Zaczęli blues rockowym numerem z pierwszej płyty potem zagrali świetny standard gdzie wokalnie popisywał się Pigpen, Season Of... to pierwsze koncertowe wykonanie przez grupę standardu Georga Jonesa,potem Bob Weir w lekko cowboyskim wcieleniu.Kończą pierwszy set dzikimi rytmami Good Lovin' /utworem który w studio zostal nagrany dopiero w 1978/.
Ale apogeum tego koncertu jest set Dark Star>St.Stephen>The Eleven>Death Don't...
Dark Star trwa tutaj ponad 30 minut zaczyna sie bardzo powoli > jak jakaś wizja narkotyczna > gdzies koło 8 minuty pojawia sie mroczna psychodela > jakieś lęki narkotyczne > a po 17 minucie mamy już jazdę gitarową uwiecznioną wspaniałą solówką Jerry'ego > ja ja nazywam Beautiful Jam > potem przez blisko 20 min. mamy pełne improwizacji tematy /St.Stephen > The Eleven / a całość kończy wspaniały bardzo smutny blues Death Don't......

Swietny i wielki koncert > dla Fanów must have
_________________
joe's garage
http://musicpsychedelic.blogspot.com
Back to top
View user's profile Send private message Visit poster's website
Argenteum Astrum
singel analogowy


Joined: 24 Mar 2008
Posts: 323

PostPosted: 09.10.2009, 15:21    Post subject: Quote selected Reply with quote

O tym zespole mozna mowic w kolko a i tak nie powiedzianeby zostalo wszystko. Dla mnie, obok Led Zeppelin to chyba jedyna grupa w historii muzyki rockowej (czy popularnej, jesli ktos tak woli), ktora swoim dorobkiem zmienial raz na zawsze oblicze muzyki i podejscia do niej. Oba zespoly mialy tez ze soba duzo wspolnego, jesli idzie o rzesze oddanych fanow. Moze na Led Zeppelin nie przyjezdalo az tylu Zep Headow ale oba zespoly mialy scisle ,,elitarna" spolecznosc. Szkoda tylko, ze ta Zeppelinowa jest zamknieta w przeciwienstwie do tej z The Grateful Dead.
Allman Brothers z kolei to jeszcze kolejny dowod na to, jak mozna wspaniale brzmiec i wspolgrac ze wszystkimi muzykami na scenie...szkoda, ze tych zespolow nie bede mogl juz zobaczyc na zywo w oryginalnych skladach! A dalbym naprawde SPORO!

A tak skoro juz jestesmy przy temacie: ja bardzo lubie okres w historii GD z 1976, 1977 i 1978 roku, szczegolnie, gdy muzycy grali kawalki z Terrapin Station. Wspaniale moim zdaniem polaczyli rocka, psychoedelie, bluesa i troche czegos z pogranicza soulu i funky. Wg mnie to o wiele ciekawszy okres w tworczosci GD anizeli ten z 1973-1974 roku, z okresu Weather Report Suite, gdzie moim skromnym zdaniem mocno przynudzali, smedzili...
Back to top
View user's profile Send private message Send e-mail
greg66
japońska edycja z bonusami


Joined: 31 Aug 2008
Posts: 3001
Location: Opole

PostPosted: 14.10.2009, 21:00    Post subject: Quote selected Reply with quote

Lata 1976-1978 to było złapanie wiatru w żagle.Po wypoczynkowym roku 1975 gdzie zespół dał tylko parę koncertów , w 1976 znów ruszyli w trasę.
Pojawiło sie pare ciekawostek , wrócili do Candyman , Cosmic Charlie , St.Stephen .Playin' in The Band grane było bardziej z rozmachem i było wiele numerów z pierwszej solowej płyty Jerry'ego /Sugaree,The Wheel/.Scarlet Begonnias grane było bez Fire on the Mountain.

1977 był bardzo energetycznym rokiem.Dali parenaście świetnych koncertów. Znakomite Estimated Prophet, urocze wydłużone czasami do 25min. Eyes Of the World przechodzące w Drums czy wspaniałe Terrapin' Station pozostawia niesamowite wrażenie na długo jeszcze gdy kończy się w odtwarzaczu płyta.

1978 rok występów zespołu w Egipcie.Niestety nie byli wtedy w wielkiej formie.Są lepsze koncerty z tego roku.Powrót do połączonego Scarlet>Fire , funkujace Good Lovin' czy bardzo fajnie grane Lazy Lightning>Supplication z solowej płyty B.Weira.

I tylko jest jeden problem - zawodzenia Donny Godchaux .
No ale mozna to ścierpieć tym bardziej , że zespół nie dopuszczał jej zbyt czesto do głosu.

Dla mnie wszystkie lata są rewelacyjne.To zależy na co mam ochotę.Psychodela jest na poczatku , potem 73-74 no ale Playin' ... grany w tych latach jest super ,podobnie Fire on the Mountain /kompozytorem tego kawałka jest perkusista M.Hart/
1979 jest rokiem szczególnym -chyba doszło nowe pokolenie DeadHeadów . Na bootach słychac niesamowitą reakcje publiki w trakcie wykonywania praktycznie wszystkich kawałków na koncercie.

No i lata 80te - dużo , bardzo dużo się tutaj dzieje, no i mamy przebój - pierwszy po prawie 30tu latach Touch Of Grey z niezapomnianym refrenem
I will get by
I will get by
I will get by
I will survive
gdzie publika odpowiada We will survive.

No a lata 90te , mała zmiana brzmienia gitary Jerry'ego - mozna sie przyzwyczaić.Epizod z Brucem Hornsbym , który wystepował przez jakis czas z grupą po śmierci B.Mydlanta - no i NIEZAPOMNIANE SPACEy

Warto naprawde warto tych lat tez słuchać Smile
_________________
joe's garage
http://musicpsychedelic.blogspot.com
Back to top
View user's profile Send private message Visit poster's website
greg66
japońska edycja z bonusami


Joined: 31 Aug 2008
Posts: 3001
Location: Opole

PostPosted: 04.12.2011, 13:33    Post subject: Quote selected Reply with quote

W 1978 Bill Graham zdecydował o zamknięciu sali koncertowej w SF ,Winterland Arena. Z tej okazji zaprosił na występ noworoczny parę znanych osobowości :
New Riders Of The Purple Sage
The Blues Brothers
i dających ponad 60 koncertów w Winterlandzie
Grateful Dead.

Zostało to wydane na kompaktach oraz na dvd.
GRATEFUL DEAD - Closing Of Winterland /78/

Set 1:
Sugar Magnolia
Scarlet Begonias
Fire On The Mountain
Me And My Uncle
Big River
Friend Of The Devil
It's All Over Now
Stagger Lee
From The Heart Of Me
Sunshine Daydream

Set 2:
Samson And Delilah
Ramble On Rose
I Need A Miracle
Terrapin Station
Playin' In The Band
Drums
Not Fade Away
Around And Around

Set 3:
Dark Star
The Other One
Dark Star
Wharf Rat
St. Stephen
Good Lovin'

Encore:
Casey Jones
Johnny B. Goode
And We Bid You Goodnight

Jerry Garcia: Guitar, Vocals
Bob Weir: Guitar, Vocals
Phil Lesh: Bass, Vocals
Donna Godchaux: Vocals
Keith Godchaux: Piano
Mickey Hart: Drums, Percussion
Bill Kreutzmann: Drums, Percussion
Bill Graham: Master of Ceremonies
Dan Aykroyd: Midnight Countdown
John Cipollina: Guitar
Ken Kesey: Thunder Machine
Matthew Kelly: Harmonica
Lee Oskar: Harmonica
Greg Errico: Drums

Całość zaczyna K.Kesey latający na swojej Thunder Machine i witający ludzi. Bill "Uncle Bobo" Graham jako mistrz ceremonii zapowiada :

Ladies and Gentlemans
The Grateful Dead


Zespół zaczął nietypowo Sugar Magnolia grana była na bis a tu mamy początek , potem wg wielu Headów najlepsza wersja Scarlet>Fire , w Me & My Uncle tym kowbojskim numerze wokal przejmuje Bobby a Jerry w tle wygrywa delikatne solówki , w Friend Of the Devil Garcii wokalnie pomaga Donna. Powoli kończyła sie era pary Godchaux w GD. W lutym 79 odeszli z grupy. Donna z powodu wyczerpujących tras koncertowych miała kłopoty z głosem a Keith nie mógł poradzić sobie z alkoholem , który parę miesięcy póżniej pokonał go.
No ale w Winterland Donna zaśpiewała jeszcze piekną wersje
From The Heart Of Me
Goście M.Kelly , L.Oskar , G.Enrico i J.Cippolina dołączyli do grupy w trakcie utworu Rhythm Devils oraz w standardzie Not Fade Away .
Ciekawostką jest nie grana już od ponad 5 lat kompozycja , Dark Star przechodząca w The Other One - przypominają się czasy bardziej kwasowe w działalności grupy. Nawiązaniem do tych czasów jest również We Bid You Goodnight tak w latach 69-71 zespół żegnał się w publiką.

http://www.youtube.com/watch?v=2kQ1D7EpTjI
_________________
joe's garage
http://musicpsychedelic.blogspot.com
Back to top
View user's profile Send private message Visit poster's website
Argenteum Astrum
singel analogowy


Joined: 24 Mar 2008
Posts: 323

PostPosted: 05.12.2011, 01:45    Post subject: Quote selected Reply with quote

No i w sumie to niewiele moge dodac. Ale sproboje...

-po pierwsze to moj ulubiony koncert The Grateful Dead i jeden z pierwszych, jakie mialem okazje uslyszec. Do dzis mam kasete z nagranym bootlegiem 3LP "Farewell to Winterland" z audycji radiowej i zarazem transmisji na zywo z tego wystepu.

-dla mnie absolutnym apogeum tego wieczoru sa chyba tylko dwa momenty: pierwszy to medley utworow I Need a Miracle, Terrpain Station oraz Playin' in the Band. Wszystkie trzy zagrane z takim wykopem, a jednoczesnie lekkoscia i wyczuciem, ze szczena opada. Terrapin Station to zreszta jedna z moich najulubienszych plyt zespolu, a sama kompozycja jest wg mistrzowska z tymi zmianami tempa i melodii. No i polaczenie w jedno tych trzech utworow tez robi swoje no ale GD to wlasnie byla taka grupa, ktora laczyc lubila....drugim momentem jest caly dysk nr. 4 a wlasciwie medley Dark Star az po Good Lovin'. Po prostu rewelacyjny powrot do poczatkow i to z wielka klasa, a The Other One zmiata z nog, szczegolnie bas Phila Lesha (rzeczywiscie, jak sie podkreci wzmacniacz to chalupa chodzi cala i nie widze zadnego przekretu w notce dolaczonej do albumu, ze ponoc kiedy Lesh podkrecal swoj wzmacniacz, sciany Winterland'u zaczynaly dosc mocno drzec co skutkowalo uszkodzeniami w spojeniach (budyenk byl bardzo stary, z poczatku XX wieku - przyp.)

-sam zestaw utworow to kolejna perla, zreszta chyba przytlaczajaca wiekszosc koncertow zespolu wlasnie tak dziala na sluchacza bo chyba naprawde malo ktora rockowa kapela (rockowa? trudno znalezc okreslenie ktoreby ujmowalo calosciowo styl grupy) potrafila dzien po dniu grac zupelnie inna setliste i improwizowac w kazdy dzien na odmienny sposob...a jednak oni potrafili Smile poza tym podzial na sety - pierwszy delikatny, na wejscie i wkomponowanie sie w atmosfere (ponoc we wczesniejszych latach, jeszcze za czasow mocnych eksperymentow z LSD muzycy postanowili, ze aby samemu czuc komfort z bycia pod wplywem i grania oraz aby nie traktowac sluchacza od razu sciana dzwieku i nie wprowadzac go w tzw. bad trip czlonkowie ustanowili zasade, ze poczatek i koniec koncertu zawsze ma byc lagodny tak jakby sam wystep byl wedrowka w nieznane, po czym za kazdym razem wszystko konczy sie dobrze. Pomysl rewelacyjny, zwazywszy na fakt, ze nawet nie bedac pod wplywem slucha sie takiego settingu z zadziwiajaca lekkoscia i nagle orientujemy sie, ze minelo 3 godziny (wlasnie!!!, to standardowy czas koncertow GD, a bywalo ze panowie grali grubo ponad 5 godzin i nikogo nie nudzili, a przynajmniej nie swoich fanow Smile)

-brzmienie zapiera dech w piersiach. Nie jestem jakims audiofilem i nie mam super sprzetu ale jak pierwszy raz wlaczylem album to az mnie odrzucilo do tylu, kiedy z glosnikow poplynely dzwieki I Need a Miracle. Niesamowicie precyzyjny a jednoczesnie wciaz ,,brudny" mix z niesamowitym basem oraz klarowna gitara i pozostalymi instrumentami. No ale trudno sie dziwic. W koncu to GD wynalezli cos takiego jak The Wall of Sound i choc w 1978 roku juz nie uzywali go na scenie (zbyt kosztowna sprawa, klopoty z transportem etc.), to slychac ewidentnie, ze brzmienie liczylo sie dla nich jak malo co. Dodac fakt, ze najprawdopodobniej album zmiksowano na najwyzszej klasy aparaturze (analogowe pre-ampy etc.) i mamy jakosc, jakbysmy nagle znalezli sie na koncercie zespolu (nie robie tutaj reklamy, mysle ze kazdy kto choc raz sluchal GD wie, co mam na mysli).

No i to chyba tyle. Co bym nie napisal, i tak nie odda to atmosfery tego koncertu, przynajmniej w moim wydaniu. Wypada zalowac, ze w slad za GD nie poszly inne zespoly. Az trudno sobie wyobrazic, co by sie dzialo, gdyby takie koncerty zaczeli wydawac Pink Floyd, Led Zeppelin, i masa innych artystow. Bo juz sam fakt liczby koncertowych albumow GD potraif zwalic z nog nawet wytrwanego kolekcjonera (grubo ponad 100 roznych pozycji!), nie mowiac o zagozalych fanach zespolu.

PS

W drodze slynna ,,trumienka" czyli Golden Road czyli zestaw pierwszych kilku plyt i mnostwo niepublikowanego materialu a w zanadrzu Winterland 1973 i 1977 (oba zestawy po 9 dyskow), Fillmore West 1969, i sam nie wiem co jeszcze Smile
Back to top
View user's profile Send private message Send e-mail
Display posts from previous:   
Post new topic   Reply to topic    Muzyczne Dinozaury Forum Index -> Wykonawcy All times are GMT + 2 Hours
Goto page 1, 2, 3, 4, 5  Next
Page 1 of 5

 
Jump to:  
You cannot post new topics in this forum
You cannot reply to topics in this forum
You cannot edit your posts in this forum
You cannot delete your posts in this forum
You cannot vote in polls in this forum


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group