Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna Muzyczne Dinozaury
i ich następcy
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

GRATEFUL DEAD Fenomen Amerykańskiej Muzyki
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Wykonawcy
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
greg66
japońska edycja z bonusami


Dołączył: 31 Sie 2008
Posty: 3662
Skąd: Opole

PostWysłany: 02.01.2020, 22:48    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Po wydaniu dwóch płyty z materiałem koncertowym i po blisko trzech latach od nagrania studyjnej płyty muzycy Grateful Dead weszli do studia , by w 1973 roku nagrać i wydać kolejny album.
Tym razem płyta została wydana przez własną wytwórnię płytową Grateful Dead Records i tak muzycy osiągnęli to do czego zmierzali od początku swojej kariery – pełną niezależność.
Uwielbiam „American Beauty” i „Workingman’s Dead” prawie jak każdy Deadhead -wiadomo , że są to tytuły wywołujące dreszcz emocji przy ich słuchaniu.
Ale magia „Wake Of The Flood” sprawia, że przechodzę z tą płytą w inny wymiar odsłuchu,
w kosmiczne czeluście otchłani by na końcu spotkać tę gwiazdę jedyną najjaśniejszą w całym kosmosie.
Burzliwy rok 1973 w działalności zespołu zaowocował kolejną doskonałą płytą, w której od początku pachniało czymś innym. Jest to pierwszy album grupy po śmierci Pigpena a co za tym idzie klimat bluesowych nagrań został przesunięty na dalszy plan. Nowymi muzykami zespołu zostało małżeństwo Godchaux. Keith którego głównym instrumentem było akustyczne pianino oraz jego żona wspomagająca chłopaków wokalnie. Zmiana w brzmieniu grupy nastąpiła między innymi za sprawą nowego klawiszowca. Nowym elementem Deadowej układanki stał się jazzowy feeling.

A wszystko zaczyna się od łagodnego brzmienia skrzypiec w utworze „Mississippi Half Step”
i fantastycznego wokalu Jerry’ego. Gładkie gitarowe riffy i dodatkowo fortepian skocznie wygrywający rytm tworzą z tego numeru w pełni dojrzały południowy owoc.
„Let Me Sing Your Blues Away” zaśpiewany przez Keitha jest radosnym bluesem z naleciałościami folkowymi. Niezwykle czysty, klarowny dźwięk wspaniale podaje nam brzmienie gitary, pianina i saksofonu. Z ciekawostek utwór ten grany był na koncertach tylko szesnaście razy.
Znowu na szczyt swoich możliwości dochodzi duet Garcia-Hunter co w piosence „Row Jimmy” słychać najlepiej. Piękny tekst świetnie zaśpiewany tworzy z tej bujającej , swawolnej piosenki ponadczasowy utwór. Prowadzony jest przez linię basu P.Lesha w dużej mierze uzupełnianej przez K.Godchaux i perkusistę B.Kreutzmann. No i oczywiście bardzo łagodna solowa gitara J.Garcii dopełnia nastrój błogiego luzu.
„Stella Blue” kolejny numer na płycie jest smutną opowieścią o miłości. Ta przejmująca ballada tworząca nastrój ogromnego smutku jest jedną z najpiękniejszych w dorobku zespołu.
Z kolei „Here Comes Sunshine” utrzymany w klimacie nagrań G.Harrisona jest raczej radosną piosenką, która lepiej wypada w wersjach koncertowych.
Prawdopodobnie jednym z najlepszych nagrań w historii Grateful Dead jest ‘Eyes Of The World”. Klasyczny utwór grupy ma świetny rytm oraz bardzo chwytliwą melodię. Każdy instrument brzmi doskonale a gitarowa praca J.Garcii utwierdza mnie w przekonaniu aby odpocząć na wzgórzu wśród przyjaciół drzew. Fantastyczna piosenka.
Płytę kończy trzy częściowy epicki utwór napisany przez B.Weira i J.Barlowa.

„Weather Report Suite” pnie się niczym winorośl po filarze domu, rozkwita czerwonymi kwiatami w blasku wieczoru i wybucha w płomieniach by rozpoznać swoją moc. Kosmiczna nieskończoność wywraca się w nicość a potężny wybuch muzyki nadbiega zza nieludzkich drzwi.
_________________
joe's garage
http://musicpsychedelic.blogspot.com
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Crazy
epka analogowa


Dołączył: 19 Sie 2019
Posty: 940

PostWysłany: 02.01.2020, 22:59    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Ale super napisałeś! Z pewnością w niedługim czasie zobaczę, jak u mnie z tym innym wymiarem i pnącą winoroślą Smile
_________________
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Oleeks
kaseta "żelazówka"


Dołączył: 05 Kwi 2015
Posty: 140
Skąd: Szczecin

PostWysłany: 03.01.2020, 09:57    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Crazy napisał:
Zaczynanie bliższej znajomości od Wake of the Flood pewnie jest mało reprezentatywne, sądząc z tego, co tu piszecie. Ale sory, teraz na forum jest jak przed maturą, nie ma czasu na roczniki pozaplebisycytowe Wink


Wake of the Flood to z pewnością najbardziej dopieszczona brzmieniowo płyta Deadów. Od samego utworu w uszy rzuca się bogatsze niż na innych płytach instrumentarium (skrzypce, saksofon...), co faktycznie nie jest czymś reprezentatywnym Smile

Z drugiej strony, to była pierwsza ich płyta, która mnie kupiła w stu procentach i pozwoliła się zagłębić w twórczość zespołu. Może dlatego, jestem zatwardziałym dylanistą, a ta płyta bardzo przypomina mi klimat nagranej przez niego Desire Wink

Jednym zdaniem - spróbuj, przekonaj się. Moim zdaniem nie pożałujesz, to nie jest jakieś wielkie faux pas Very Happy
_________________
Normalność to pojęcie względne, natomiast nienormalność jest cechą immanentnie przypisaną do geniuszy - Marian Paździoch
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Marcos
pocztówka dźwiękowa


Dołączył: 27 Paź 2019
Posty: 41

PostWysłany: 05.01.2020, 06:56    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Nie sposób nie wspomnieć o wielu grupach, których twórczość i styl grania na koncertach jest wyraźnie inspirowana dokonaniami Grateful Dead. Wymienię choćby Umphrey`s McGee, JRAD, Twiddle, Shpongle, Pigeons Playing Ping Pong, Mike Gordona, a na pewno zebrałoby się wiele innych.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
greg66
japońska edycja z bonusami


Dołączył: 31 Sie 2008
Posty: 3662
Skąd: Opole

PostWysłany: 05.01.2020, 13:11    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Crazy na moim blogu opisałem wszystkie płyty GD. Zapraszam.

Z tych kapel to dodałbym String Cheese Incident no i Phish.
Ale wiele kiedys z tego posłuchałem i najbardziej podeszło mi JRAD, ciekawie aranżowali utwory GD.
_________________
joe's garage
http://musicpsychedelic.blogspot.com
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
greg66
japońska edycja z bonusami


Dołączył: 31 Sie 2008
Posty: 3662
Skąd: Opole

PostWysłany: 25.01.2020, 18:57    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Sugeruję zainteresowanie Smile

GARCIA/SAUNDERS - Live at Keystone vol.1 & 2 /1973/



Szerokie muzyczne zainteresowania Jerry’ego Garcii doprowadziły do różnorodności muzyki jaką wykonywał grając z własnym zespołem. Podobnie jak w macierzystej grupie Grateful Dead solowa działalność Jerry’ego opiera się na bluesie, folku, country, jazzie i rocku, podanej w improwizacyjnym środowisku, który w dużym stopniu służyło jako ramy dla jego solówek. Jego grupa nie grała awangardowych dźwięków a była bardzo silnie ukierunkowana na rhythm and bluesowe ścieżki, nie brakowało też wycieczek w stronę funkujących rytmów czy też gospelowych śpiewów.
Rok 1973, 30-letni gitarzysta Jerry Garcia był u szczytu swoich możliwości. Był muzycznym fanatykiem, który zawsze chciał grać. Nic dziwnego, że jego obecność na płytach z lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych jest zauważalna. Jefferson Airplane, Crosby, Stills, Nash and Young, It’s a Beautiful Day, New Riders Of the Purple Sage, David Bromberg czy Ornette Coleman to tylko niektórzy wykonawcy na których płytach słychać grę Garcii. I to nie zawsze na gitarze. Wywodzący się z bluegrassowej tradycji Jerry Garcia opanował do perfekcji grę na pedal steel guitar czy na banjo.
W 1971 roku wraz z Howardem Walesem nagrał jazz rockową płytę „Hooteroll?” a rok później połączył swoje siły z kolejnym keyboardzistą Merlem Saundersem, z którym nagrał dwie studyjne płyty. Jak się okazało ta współpraca była jedną z najdłużej trwających, tak muzycznej jak i osobistej przyjaźni. To właśnie Saunders pomógł Garcii odzyskać umiejętności muzyczne po śpiączce, która w 1986 roku prawie Jerry’ego zabiła. Nagrania opisane poniżej z kilku koncertów w Keystone, Berkeley ilustrują dynamiczną współpracę obu muzyków w szerokim zakresie.
Repertuar obejmuje wszystko od bluesa, rocka i elementy muzyki karaibskiej po jazz, funk i Motown. Jest to część geniuszu artystycznego Garcii, jego miłości do wszelkiego rodzaju muzyki i zdolności do ułożenia tego w całość, w przeciwieństwie do wielu artystów, którzy tkwią w jednym gatunku. Luźna atmosfera nagrań podkreśla tylko radość z grania i umiejętność poprowadzenia solowych poczynań obojętnie w którą stronę. Świadomość, że pozostali muzycy pójdą za mną jest bezcenna. Doskonała i świetnie rozumiejąca intencje Jerry’ego sekcja rytmiczna również nie wypadła sroce spod ogona. Basista John Kahn oraz perkusista Bill Vitt współpracowali już z Garcią od jakiegoś czasu. Nagrania z Keystone, które zawierają te płyty zostały zagrane 10 i 11 czerwca 1973 roku.
Ogień, woda, powietrze i wiatr luźno wymieszane w słońcu jak skrzydła motyli prowadzą nas w tych dźwiękach, mających w sobie nieprzebraną tęsknotę za swobodnym, luźnym niczym nieskrępowanym życiem. Niebo jest nadal czyste, krople deszczu są pełne osobowości, usiądź przyjacielu obok mnie nad wodą i posłuchaj. „My Funny Valentine” odbija się w tęczowych wodospadach, prowadząc luźne dźwięki w stronę docelowego portu. Ten ponad osiemnastominutowy numer zawiera w sobie czysto jazzową atmosferę. Wszyscy muzycy improwizują ale robią to tak delikatnie, tak swobodnie, że… Posłuchaj! ten wodospad cichutko tchnął nowy powiew… Podobne jamowe granie usłyszysz np. w „Merl’s Tune” czy w „Mystery Train”. Tutaj dzielnie sekunduje Garcii, Saunders, którego gra wysuwa się czasami na pierwszy plan a jego wyczucie instrumentu sprawia, że to wszystko wspaniale chodzi. Zestaw zawiera również niektóre w najlepszych wokali Garcii, choćby w dylanowskich „Positively 4th Street” i „It Takes a Lot to Laugh, it Takes a Train to Cry”.
Natomiast „The Harder They Come” Jimmy Cliffa utrzymana w klimacie reggae jest zagrana czysto i powołuje się na duchową atmosferę wyrażoną przez Jerry’ego pięknym solem gitarowym.
„Live At Keystone” zawiera materiał, na którym miłośnicy takiej szczerej i niezobowiązującej muzyki dostrzegą mistrzostwo wykonania i specyficzną atmosferę, a zarazem jest to kolejny dowód, że Jerry Gracia jest jednym z najbardziej wpływowych artystów i postaci kontrkultury współczesnej historii.
_________________
joe's garage
http://musicpsychedelic.blogspot.com
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Wykonawcy Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8
Strona 8 z 8

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group