Muzyczne Dinozaury Forum Index Muzyczne Dinozaury
i ich następcy
 
 FAQFAQ   SearchSearch   MemberlistMemberlist   UsergroupsUsergroups   RegisterRegister 
 ProfileProfile   Log in to check your private messagesLog in to check your private messages   Log inLog in 

CTI i Kudu Records
Goto page 1, 2  Next
 
Post new topic   Reply to topic    Muzyczne Dinozaury Forum Index -> Muzyka
View previous topic :: View next topic  
Author Message
B.J.
box


Joined: 11 Apr 2007
Posts: 7714

PostPosted: 30.01.2011, 00:14    Post subject: CTI i Kudu Records Quote selected Reply with quote



CTI Records (Creed Taylor Incorporated) - wytwórnia płytowa założona w 1967 przez Creeda Taylor, początkowo jako oddział A&M Records, gdzie Creed pracował jako producent i menadżer. Dla CTI nagrywali m.in.: George Benson, Bob James, Freddie Hubbard, Hubert Laws i Stanley Turrentine.

Kudu Records – powiązany z CTI wydawca, uruchomiony w 1971 r. zorientowany głównie na soul jazz, w tym płyty wykonawców takich, jak: Grover Washington, Jr., Esther Phillips, Grant Green, Hank Crawford, Johnny Hammond i Idris Muhammad.

Jeśli nagrania dla ECM są “miodem z pasieki” to tu chyba trzeba mówić o stewii (Stevia rebaudiana Bertoni)? Wink

W tym roku mija czterdziecha narodzin wytwórni CTI, a to z pewnością dobra okazja, aby poświęcić jej nieco uwagi. Mimo, że firma nie przetrwała to jej katalog żyje do dzisiaj, a na rynku właśnie pojawiają się rocznicowe wydania wielu ciekawych albumów. Ich zapowiedzią był elegancki czteropłytowy sampler CTI Records – The Cool Revolution, który ostatnio z lubością katuję.



Dla mnie CTI i Kudu to dostawcy najczęściej łatwej w odbiorze (ale nie prostackiej) jazzowej nuty. Do bardzo przez mnie lubianych albumów z tej grządki należą m.in. George Benson - Beyond the Blue Horizon, Jim Hall – Concierto czy Deodato – Prelude z największym hitem CTI Also Sprach Zaratustra.

A co Wy lubicie, lub co odradzacie Question
_________________
Teraz poznaję po części,
wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany.
Back to top
View user's profile Send private message
Backside
limitowana edycja z bonusową płytą


Joined: 31 Dec 2007
Posts: 4138
Location: Warszawa

PostPosted: 30.01.2011, 02:24    Post subject: Quote selected Reply with quote

Dobry temat Smile.

B.J. wrote:
dostawcy najczęściej łatwej w odbiorze (ale nie prostackiej) jazzowej nuty


Wydaje mi się, że to trochę uproszczona teza. Co prawda również sięgam po nagrania CTI, kiedy mam ochotę na "lżejszy jazz", ale jestem potem najczęściej zaskoczony jak bardzo jazzowe są niektóre z nich. W zasadzie niektóre w ogóle nie pasują do profilu wytwórni, więc lepiej nigdy nie nastawiać się przed odsłuchem co do zawartości Wink.

Ale na tym koniec ględzenia Wink. Przedstawię kilka ciekawszych płytek "dla początkujących". Dziś starczyło czasu tylko na dwie, sądzę, że niedługo opiszę kolejne.




Grover Washington Jr. - Inner City Blues (1971) [KUDU]

Ten legendarny smooth-jazzowy saksofonista miał niezłe wejście na scenę jazzową. Pierwsza płyta i już powala słuchacza. Nagrana na labelu Kudu wpisuje się, i w zasadzie też tworzy, styl tej gałęzi CTI.

Płyta faktycznie miękka, pełna spokoju, ale jednocześnie mocno zanurzona w jazzie i soulu. W odróżnieniu od późniejszej muzyki, nazwanej smooth-jazzem, tu cały czas słychać fantastyczne sekcje rytmiczne i piękną grę sidemanów. Głęboki bas lub kontrabas, jazzowe bębnienie i świetne, klasyczne brzmienie gitary elektroakustycznej w stylu mistrzów r'n'b.

Co prawda Grover nie zabłysnął jako zdolny kompozytor, ale za to perfekcyjnie dobrał repertuar do swojego brzmienia pozbawionego free-jazzowych nalotów. Otwierające album "Inner City Blues" Marvine'a Gaye'a, a także "Mercy, Mercy Me" tego samego artysty zostały perfekcyjnie przerobione. Orkiestrowe aranżacje i przesunięta lekko na tło sekcja rytmiczna u Gaye'a, a także oczywiście wyeksponowany głos wokalisty, nie pozwoliło się dokładniej wsłuchać w te genialne kompozycje. Grover pozbył się smyków, za to bardzo wyeksponował bas i brzmienie solistów oraz dodał Hammonda. Efekt jest olśniewający.
"Inner City Blues" w tej wersji jest niesamowicie wypełniającym przestrzeń, transowym kawałkiem, który z mainstreamowym jazzem lat '60 ma bardzo mało wspólnego - choć nadal jazzem pozostaje.

Kolejny kapitalny utwór to cover słynnego "Ain't No Sunshine" Billa Withersa (tak, to ten utwór z Notting Hill Wink). Tym razem, zamiast zwykłego zamienienia oryginalnego głosu wokalisty na prowadzący dźwięk saksofonu Grover znacznie ciekawiej zaplanował utwór. Zaczyna się od spokojnego intra, które osiąga kulminację przy akompaniamencie smyków i dęciaków, po czym utwór zaczyna się na nowo od wspaniałego, wysmakowanego kobiecego chórku i płynnie zamienia się w drugą część kawałka, temat z filmu "Man & Boy" wypełniony pierwszorzędnymi solówkami na gitarze, saksofonie, trąbce i pianie fendera.

Przez płytę przechodzi się jak przez masło. Nie wszystkie utwory są tak ciekawe, ale już dla tych dwóch - Inner City Blues i Ain't No Sunshine - warto się nią zainteresować.




Gabor Szabo - Mizrab (1972)

Węgierski gitarzysta Gabor był nabytkiem w czasie najlepszego okresu dla CTI. Kojarzony głównie z awangardą jazzową i scenę San Francisco, dziwnym trafem został sprowadzony właśnie pod skrzydła Creeda Taylora Smile. Zaowocowało to trzema albumami, które - w odróżnienie od wszystkich jego poprzednich solowych albumów (a było ich sporo) - miały profesjonalną aranżację zrobioną z dużym rozmachem oraz całe grono wybitnych sidemanów. Na płycie grali Bob James, Billy Cobham, Jack DeJohnette, Ron Carter czy przeszkadzajkowicz Ralph MacDonald.

Płyta ciekawa z trzech względów. Pierwszą jest piękna gra Gabora. Nieco powtarzalna, nie tak dzika jak w wykonaniu innych gitarzystów początku lat '70, ale urzekająca swoim cygańskim, lyricznym brzmieniem, a nie kaskadami przesterowanych solówek.

Drugi element to solówki Boba Jamesa. Ten utalentowany muzyk nie był jedynym, który improwizacje grał znacznie lepiej na cudzych płytach niż na swoich. "Mizrab" jest zdecydowanie w czołówce jeśli chodzi o grę Jamesa.

I w końcu po trzecie - tak jak wielu muzyków w CTI była mocno oddalona od mainstreamowego jazzu na rzecz nowych, oryginalnych kierunków, takoż i Gabor. Przepiękne "Thirteen" oraz "Concierto" (na podstawie "Concierto de Aranjuez") urzekają sentymentalnym klimatem, który przenosi nas myślami do małego jazzowo-soulowego klubu, gdzie muzycy ciągną w nieskończoność solówki i wzajemnie się przeplatają.

Na płycie znajdują się także dwa piękne covery w bensonowym stylu - "It's Going To Take Some Time" oraz "Summer Breeze", a także jedna z ulubionych kompozycji Szabo, którą nagrywał już wcześniej w innych aranżacjach - orientalnie pobrzmiewający "Mizrab".
_________________
https://www.facebook.com/theseventiesjazz
Back to top
View user's profile Send private message
Backside
limitowana edycja z bonusową płytą


Joined: 31 Dec 2007
Posts: 4138
Location: Warszawa

PostPosted: 30.01.2011, 19:50    Post subject: Quote selected Reply with quote



Deodato - Deodato 2 (1973)

Druga solowa płyta, a przy okazji jedna z najlepszych w dorobku tego latynoskiego pianisty, klawiszowca, kompozytora i dyrygenta, chociaż wyniki sprzedaży nie odzwierciedliły jakości zawartej tu muzyki. Album wspaniały choć, w przeciwieństwie do ogromnej większości nagrań dla CTI, nie został zdominowani przez znanych jazzowych sidemanów, których wytwórnia dumnie umieszczała na okładce. Poza Stanleyem Clarkiem, Billym Cobhamem i Hubertem Lawsem, którzy zresztą nie grali w każdym utworze, udziela się tu całe grono bliżej nie znanych fanom jazzu latynoskich muzyków w tym fantastyczny solista - gitarzysta John Tropea.

Płyta rozpoczyna się od Super Strut - moim zdaniem najlepszego utworu Deodato, a z pewnością jednego z najbardziej rozpoznawalnych. Falujący dźwięk piana Fendera, lekko pulsujący rytm basu oraz gęsta gra perkusji niosą nas swobodnie prawie 9 minut. Najciekawszym elementem są solówki Tropei, który aż trzy raz zajmuje przestrzeń swoją gitarą. Co jest fantastyczne - jego improwizacje są wciągające i przemyślane, a do tego za każdym podejściem gra w innym stylu, co sprawia wrażenie, jakby w nagraniu brało udział trzech gitarzystów.

W podobnym tonie utrzymany jest kończące płytę, dynamiczne "Skyscrapers", choć pozbawione już tak wyraźnie imprezowego tonu jak poprzedni utwór. Można tu za to usłyszeć jak Deodato radził sobie z Moogiem Wink.

Środek płyty wypełniają przeróżne covery. Eumir wziął na warsztat klasyczną "Błękitną rapsodię" Gershwina dodając do niej lekko funkujący groove i charakterystyczne dla muzyki latynoskiej tematy czy partie instrumentów dętych. Kolejna podejście to "Nights in White Satin" Moodych. Mało udane. Opierająca się na melancholijnym klimacie ballada zachowała tu tylko swój początek, a potem zamienia się w kolejny latynoski jazz-funk jam z solówkami Tropei i szaleństwami Deodato na Moogu. Wszystko wzmocnione orkiestrowymi wstawkami i przydługim finiszem - można przełączyć. Ostatni utwór z tych trzech to podejście do klasycznej "Pawany na śmierć infantki". Z jazzu nie zachowała prawie nic, a ładną smykową aranżację wypełnia smutna pustka.

Pomimo tych dwóch mało udanych utworów, samo "Super Strut" i "Skyscrapers" są absolutnie pozycją obowiązkową dla fanów jazzu.


Zachęcam do nabycia wydania z 2001 z bonusami. Oprócz krótkiego eseju są też trzy bonusowe utwory, w tym dwa warte uwagi - sympatyczny "Latin Flute" oraz pierwsza wersja "Do It Again", kolejnego klasyka Deodato z charakterystycznym dla jego stylu motywem (utwór ten można usłyszeć na albumie koncertowym "In Concert" z '73 oraz kolejnym studyjnym nagraniu - "Whirlwinds" z ''74).


Super Strut

Skyscrapers

Do It Again
_________________
https://www.facebook.com/theseventiesjazz
Back to top
View user's profile Send private message
B.J.
box


Joined: 11 Apr 2007
Posts: 7714

PostPosted: 30.01.2011, 23:22    Post subject: Quote selected Reply with quote

O, dzięki za odzew. Smile
Deodato 2 mam w swoich zbiorach i lubię nie mniej, niż debiut. Płytę Gabora poznałem dzięki Tobie i podzielam Twoją opinię w pełni, zatem pewnie niebawem sięgnę po Grovera, gdyż wyczytałem, że na tym albumie i Eric Gale się udziela. Ale czy go słychać?

Backside wrote:
B.J. wrote:
dostawcy najczęściej łatwej w odbiorze (ale nie prostackiej) jazzowej nuty


Wydaje mi się, że to trochę uproszczona teza. Co prawda również sięgam po nagrania CTI, kiedy mam ochotę na "lżejszy jazz", ale jestem potem najczęściej zaskoczony jak bardzo jazzowe są niektóre z nich. W zasadzie niektóre w ogóle nie pasują do profilu wytwórni, więc lepiej nigdy nie nastawiać się przed odsłuchem co do zawartości Wink.

Zgadzam się z Tobą. A Ty zgadzasz się ze mną, tylko nie zauważyłeś chyba w mojej wypowiedzi słowa najczęściej. Cool
_________________
Teraz poznaję po części,
wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany.
Back to top
View user's profile Send private message
Backside
limitowana edycja z bonusową płytą


Joined: 31 Dec 2007
Posts: 4138
Location: Warszawa

PostPosted: 30.01.2011, 23:38    Post subject: Quote selected Reply with quote

B.J. wrote:
Zgadzam się z Tobą. A Ty zgadzasz się ze mną, tylko nie zauważyłeś chyba w mojej wypowiedzi słowa najczęściej. Cool


Zauważyłem, zauważyłem Smile. Tylko wygląda to tak. Mam ochotę na lekki jazzowy flet, myślę: Hubert Laws. Patrzę na takie Morning Star czy Rite of Spring i przypominam sobie, że tam lekko to nie ma Wink.

Chciałem napisać coś jeszcze, ale moje rozumowanie jest zbyt pokrętne... iw sumie nieistotne Very Happy. Niech będzie "najczęściej łatwa w odbiorze" Wink.


A teraz czekam na jakąś rekomendację od Ciebie albo "podglądaczy" tego wątku Smile.
_________________
https://www.facebook.com/theseventiesjazz
Back to top
View user's profile Send private message
I&I
longplay


Joined: 15 Oct 2010
Posts: 1288
Location: KRK

PostPosted: 30.01.2011, 23:47    Post subject: Quote selected Reply with quote

Backside wrote:
[img]
Deodato - Deodato 2 (1973)
Druga solowa płyta, a przy okazji jedna z najlepszych w dorobku tego latynoskiego pianisty, klawiszowca, kompozytora i dyrygenta, chociaż wyniki sprzedaży nie odzwierciedliły jakości zawartej tu muzyki.

Mam ją na winylu i to była pierwsza, i na razie, ostatnia płyta Eumira. Jakoś tak "koślawo" brzmi cała płyta. Właściwie nie za bardzo jest na czym powiesić ucho Sad
Przykro mi, ale nie podzielam opinii Backside'a. Próbowałem szukać czegoś innego Deodato, ale na razie cienko Sad
Rzadko wracam do tej płyty. Ale to tylko ja Rolling Eyes
PS. Stanley-Sugar przy niej, to jak raj.
Back to top
View user's profile Send private message
Backside
limitowana edycja z bonusową płytą


Joined: 31 Dec 2007
Posts: 4138
Location: Warszawa

PostPosted: 31.01.2011, 00:10    Post subject: Quote selected Reply with quote

Ciekawe, wydawało mi się, że Super Strut jest tak fajnym utworem, że tylko dla niego jednego można polubić Deodato Smile.

Fakt, był on artystą nierównym. Często wpychał na płytę zbędne wykonania klasycznych utworów, czasami tworzył jakieś smęty albo mdłe, słodkie kawałki do kotleta, ale warto przełączyć słabsze utwory, żeby posłuchać tych lepszych Wink. Wymyślane przez niego krążące wokół bossa novy tematy to klasyka na miarę Antoniego Jobima, a wesoła latynoska atmosfera wypełniona fenderem i kapitalnymi solówkami Tropei jest nie do podrobienia.

Z bardziej "równych" płyt polecam świetne Whirlwinds (tylko to już nie nagrywane dla CTI). Tamtejsze covery są wykonanie z większą gracją, znalazły się też dobre kontynuacje pomysłów i atmosfery z "Super Strut" czy "Skyscrapers". Jest też mała perełka, "filmowa" kompozycja "West 42nd Street". Najczęściej omijam taką muzykę szerokim łukiem, ale sekcja smyków mnie całkowicie kładzie na łopatki Smile.


Przy okazji - porównanie z płytą Turrentine'a trochę nie na miejscu, bo to przecież całkiem różne nurty muzyki Smile. Fakt, że łączy je wytwórnia, ale Turrentine to jeden z niewielu "dinozaurów" z CTI, które kontynuowały hard-bopowo-balladową muzykę z lekkim dodatkiem elektryki, a Deodato tworzył/wspóltworzył całkowicie nowy nurt Wink. (i nie mówię tego na korzyść jednego czy drugiego Smile).
_________________
https://www.facebook.com/theseventiesjazz
Back to top
View user's profile Send private message
I&I
longplay


Joined: 15 Oct 2010
Posts: 1288
Location: KRK

PostPosted: 31.01.2011, 00:18    Post subject: Quote selected Reply with quote

Backside wrote:
Ciekawe, wydawało mi się, że Super Strut jest tak fajnym utworem, że tylko dla niego jednego można polubić Deodato Smile.

I dlatego go lubię Smile Wybrałeś najlepsze numery na lp Very Happy
Ale wysłuchanie całości wymaga wysiłku. Czegoś tam brak, nie wiem czego. To jest w całości sztuczne takie. Nie wiem jak to jakoś inaczej wyrazić.
PS. Właśnie na słuchawach przejechałem załączone "piosenki" i da się żyć Exclamation Ale tylko one.
Back to top
View user's profile Send private message
I&I
longplay


Joined: 15 Oct 2010
Posts: 1288
Location: KRK

PostPosted: 31.01.2011, 00:22    Post subject: Quote selected Reply with quote

Backside wrote:
Przy okazji - porównanie z płytą Turrentine'a trochę nie na miejscu, bo to przecież całkiem różne nurty muzyki Smile. Fakt, że łączy je wytwórnia, ale Turrentine to jeden z niewielu "dinozaurów" z CTI, które kontynuowały hard-bopowo-balladową muzykę z lekkim dodatkiem elektryki, a Deodato tworzył/wspóltworzył całkowicie nowy nurt Wink. (i nie mówię tego na korzyść jednego czy drugiego Smile).

Nie jestem władny gadać na ten temat, bo poznałem Stanleya tydzień temu. Tak mi się skojarzyło z BJem i CTI. Może masz rację, że to inna bajka, ale ona bardziej mi pasuje.
Back to top
View user's profile Send private message
Backside
limitowana edycja z bonusową płytą


Joined: 31 Dec 2007
Posts: 4138
Location: Warszawa

PostPosted: 31.01.2011, 00:32    Post subject: Quote selected Reply with quote

I&I wrote:
I dlatego go lubię Smile Wybrałeś najlepsze numery na lp Very Happy
Ale wysłuchanie całości wymaga wysiłku. Czegoś tam brak, nie wiem czego. To jest w całości sztuczne takie. Nie wiem jak to jakoś inaczej wyrazić.


Temu też ma służyć opis - żeby nikt nie myślał, że tam są same genialne numery, uprzedziłem na co można się natknąć Wink.
_________________
https://www.facebook.com/theseventiesjazz
Back to top
View user's profile Send private message
B.J.
box


Joined: 11 Apr 2007
Posts: 7714

PostPosted: 31.01.2011, 15:40    Post subject: Quote selected Reply with quote

Backside wrote:
A teraz czekam na jakąś rekomendację od Ciebie albo "podglądaczy" tego wątku Smile.


To może odkurzę taką wymianę zdań:

Jakuz wrote:
Jim Hall - Concierto


Hall jest gitarzystą, którego muzyki - o ile tam wpadła - nigdy z odtwarzacza nie wyrzucałem, ale też jakoś specjalnie nie szukałem jego płyt. Dobrze więc, że B.J. postanowił mnie poczęstować "Concierto" - to znakomity album jest. I to nie tylko ze względu na lidera i jego gitarę. W zasadzie pierwsza polowa płyty to - jak dla mnie - popis gry sekcji rytmicznej : Carter - Gadd Smile Ze szczególnym akcentem na tego ostatniego - bajecznie tutaj gra ten Mistrz bębnów. Ciekawe ile czasu musiałby trenować Drummer00, żeby odegrać "nutka w nutkę" partie perkusji z tej płyty Wink
No a druga część albumu to już w ogóle poezja jest po prostu! Very Happy
Epicki, prawie 20 minutowy utwór autorstwa Joaquina Rodrigo "Concierto de Aranjuez" - leniwie snująca się kompozycja, czarująca nastrojem, z cudownymi, nieśpiesznymi improwizacjami Halla, Cheta Bakera (a jakże! Smile ), Paula Desmonda czy Rolanda Hany. Mniód Exclamation

B.J. wrote:
Z płyt Halla, ktore znam - ta jest najlepsza. Na tyle dobra, że w plebiscycie Płyta Roku 1975, znalazła się u mnie na 3. miejscu. Ale nikt wtedy już nie dorzucił punkcików, więc pomyslałem, że pewnie ze mną coś nie tak, ale jest też możliwość, że też jest to zapomniany klasyk. Cieszę się, że opinia Jakuza potwierdza tę drugą ewentualność.
Na koniec wsadzę jeszcze kij w mrowisko: uważam, że Concierto de Aranjuez firmowane przez Halla przewyższa interpretację Milesa Davisa [...]

mir wrote:
Moim zdaniem nie ma takiej grozby, i to nie dlatego ze wole starsze od nowszego Wink Wersja Milesa ze SoS ma absolutnie tajemniczy klimat goracego hiszpanskiego lata, dnia przechodzacego w popoludnie i wieczor, emocja ktora narasta, lekko opada by wzniesc sie jeszcze wyzej. Ilekroc slysze trabke Milesa i zespol Gila zawsze z szacunkiem przerywam to co robie w danym momencie i odplywam w goraca andaluzyjska dal.

Hall oczywiscie tez tworzy klimat, ale jest to raczej klimat sali koncertowej, czarnych frakow, bialych koszul i muszek pod szyja. Choc nie jest to, rzecz jasna, to samo granie, nie moge sie oprzec wrazeniu ze slucham tego co mogliby rowniez zagrac (i zagrali) Pepe Romero, Julian Bream czy John Williams. Nie umniejsza to swietnosci tej plyty, do rekomendacji ktorej chcialem sie tu goraco przylaczyc.

_________________
Teraz poznaję po części,
wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany.
Back to top
View user's profile Send private message
Backside
limitowana edycja z bonusową płytą


Joined: 31 Dec 2007
Posts: 4138
Location: Warszawa

PostPosted: 31.01.2011, 16:15    Post subject: Quote selected Reply with quote

B.J. wrote:
niebawem sięgnę po Grovera, gdyż wyczytałem, że na tym albumie i Eric Gale się udziela. Ale czy go słychać?


Zapomniałem Ci odpowiedzieć - oj, udziela się udziela Smile. Ma kilka świetnych partii, ale o złagodzonym, świetnie wpasowanym w klimat brzmienu (mi się Gale kojarzy raczej z przesterem i takim bluesrockowym pazurkiem Smile).

Także nie jest to jeden wielki występ saksofony i partii orkiestrowych, gitarą się też nacieszysz Smile.
_________________
https://www.facebook.com/theseventiesjazz
Back to top
View user's profile Send private message
Maciek
limitowana edycja z bonusową płytą


Joined: 15 Apr 2007
Posts: 4961
Location: Dolný Kubín / Gliwice

PostPosted: 31.01.2011, 20:28    Post subject: Quote selected Reply with quote

B.J. - dzięki za założenie takiego pięknego tematu!
Uwielbiam CTI i okolice i w miarę wolnego czasu postaram się podrzucić swoje typy, o ile do tego czasu nie przerobicie całego katalogu Smile
_________________
Adoptuj, adaptuj i ulepszaj.
Back to top
View user's profile Send private message
pershing
maxi-singel kompaktowy


Joined: 17 May 2007
Posts: 699

PostPosted: 03.02.2011, 11:50    Post subject: Quote selected Reply with quote

Panowie, dzięki Wam odkrywam ciągle jakieś perełki. Do tej pory znałem tylko Secret Place Grovera Washingtona, a jak się okazuje takie Inner City Blues to równie świetna sprawa.

Dzięki!

Czekam na dalsze rekomendacje ze stajni CTI/Kudu Smile

PS. Wątek o ECM jest równie ciekawy i kilka ładnych rzeczy tam można znaleźć.
Back to top
View user's profile Send private message
Maciek
limitowana edycja z bonusową płytą


Joined: 15 Apr 2007
Posts: 4961
Location: Dolný Kubín / Gliwice

PostPosted: 03.02.2011, 22:49    Post subject: Quote selected Reply with quote

Jakiś czas temu utworzyło się u nas kółko(całkiem sporych rozmiarów) wielbicieli albumu Sunflower Milta Jacksona. Dziś chciałbym przedstawić Młodzieży kwiat zupełnie inny, lecz przy okazji równie piękny.



Hank Crawford - Wildflower (1973)

1 Corazon (6:02)
(C. King)
2 Wildflower (3:54)
(D. Richardson , D. Edwards)
3 Mr. Blues (6:05)
(H. Crawford)
4 You've Got It Bad Girl (9:34)
( Y. Wright)
5 Good Morning Heartache (6:08 )
(D. Fisher , E. Drake , I. Higginbothan)

Hank Crawford - alto saxophone
Richard Tee - piano/organ
Bob Cranshaw - bass
Idris Muhammad - drums
Joe Beck - guitar
(aranżował i dyrygował - Bob James)

Album zdobyłem dosłownie chwilę po poznaniu pyty Sunflower, mając nadzieję, że wszystko, co nagrane dla CTI/Kudu i mające kwiat w tytule musi być dobre. Nie myliłem się. Skład, jak na wytwórnię, bardzo skromny ale okazuje się, że inni też potrafią. Oczywiście pierwszoplanową rolę gra tu saksofon - głównie knajpiany a czasem bluesowy, funkowy lub liryczny ale zawsze z właściwym, mocnym zadęciem. Znalazło się też oczywiście trochę miejsca dla pozostałych muzyków i w kilku momentach bardzo fajnie zaprezentował się Joe Beck. Wstawki orkiestrowe są raczej w tle i nie przebijają się zbyt często na pierwszy plan - to informacja dla tych, którzy nie lubią takiego tłumu Smile. Mój faworyt na płycie, to "Mr. Blues" - prosty, ale jednocześnie bardzo chwytliwy, wręcz przebojowy - właściwie tak, jak cała płyta. Gorąco polecam.
_________________
Adoptuj, adaptuj i ulepszaj.
Back to top
View user's profile Send private message
Display posts from previous:   
Post new topic   Reply to topic    Muzyczne Dinozaury Forum Index -> Muzyka All times are GMT + 2 Hours
Goto page 1, 2  Next
Page 1 of 2

 
Jump to:  
You cannot post new topics in this forum
You cannot reply to topics in this forum
You cannot edit your posts in this forum
You cannot delete your posts in this forum
You cannot vote in polls in this forum


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group