Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna Muzyczne Dinozaury
i ich następcy
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Southern Rock - czyli Rock Rolniczy
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Muzyka
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
greg66
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 31 Sie 2008
Posty: 4061
Skąd: Opole

PostWysłany: 27.06.2021, 21:04    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

CROSBY STILLS NASH & YOUNG - 4 Way Street /71/

Ten album jest bez wątpienia w mojej pierwszej piątce najlepszych koncertowych wydawnictw w historii muzyki. Właśnie takie koncerty lubię. Pełen luz, wyczuwalna atmosfera świetnej zabawy tak muzyków jak i publiczności, pewna ciągłość utworów, rozimprowizowane dźwięki, czasami jakieś pomyłki, to wszystko dodaje prawdziwości takim nagraniom i stwarza poczucie uczestniczenia w nich na żywo. „Four Way Street” jest dość schizofreniczną sprawą, w połowie akustyczna, w połowie elektryczna dokłada całość jako protest. To muzyka nagrana dwa lata po konwencji Narodowej Demokracji w Chicago w 1968 roku a dwa lata przed aferą Watergate, w samym środku walk w Wietnamie. Tu aż kipi ze sceny a zestaw utworów ma taką siłę jak niejedna manifestacja uliczna. I tak weźmy Grahama Nasha w swoim „Chicago” granym tylko na fortepianie zadedykowanym burmistrzowi Chicago, Richardowi J. Daleyowi i temu co zrobił pewnej nocy, wprowadzając Gwardię Narodową na ulice miasta grzebiąc parę istnień ludzkich w atmosferze walk: „Chociaż twój brat jest związany i zakneblowany/ I przykuli go do krzesła/ Czy nie mógłbyś przyjechać do Chicago tylko po to, żeby zaśpiewać”. Jeszcze większą skargą jest Stephen Stills, niespokojny i maniakalny zaczynający tracić rozum w detonującej szaloną mieszanką „49 Bye-Byes/American Children”. Tutaj przekształca swoją piękną country balladę o utraconej miłości w żrącą metaforę wojny w Wietnamie, zestawiając ją z plującą wściekłością karabinów maszynowych w samym sercu zielonego piekła. „A Long Time Gone” to elegia Davida Crosby’ego dla Roberta Kennedy’ego zaśpiewana fantastycznym głosem. Mówiłem już wam, że uwielbiam ten ton? Całość zostaje doprawiona staccato gitary prowadzącej Stillsa. To już są niezapomniane chwile. A jeszcze Neil Young. „Ohio” to pieśń protestu i rozpaczy. Jej masywne, przesterowane gitarowe wprowadzenie bije jak wściekła pięść w stół, denerwując wszystko w zasięgu wzroku. To jak miotacz wściekłości i rozpaczy, gdzie Young daje wyraz bezsensownej śmierci. Gorące wykonanie „Southern Man” zawiera te same gorzkie sentymenty, które wskazywały na oporne i bezlitosne południe. A muzycznie pojedynek Younga ze Stillsem jest jedną z najlepszych rzeczy jakie świat usłyszał. Tu nie ma wirtuozerii. To kaskada dźwięków pełnych pasji i nerwów. Bezlitosne połączenia nerwowe skręcają to w jedną to w drugą stronę, zostawiając cię gdzieś pośrodku. Unieś się na chwilę! To o to chodzi. Pęka kolejna zapora.
Album otwiera niecodzienny wybór – na liście utworów pierwszy numer to „Suite: Judy Blue Eyes”, piosenka, która zapewniła grupie rozgłos w całym kraju, gdy po raz pierwszy wykonali ją na Festiwalu Wodstock. Ale to kłamie. Wszystko, co naprawdę dostajesz, to ostatnie trzydzieści sekund tej piosenki, natychmiast rozpoznawalne harmonie wokalne, które wyznaczają jej zakończenie. Następnie pojawiają się dwie piosenki całego zespołu: przyzwoita, bardzo czysto wykonana pieśń Younga „On the Way Home” oraz doskonałe wykonanie jednego z najbardziej lubianych numerów CSN&Y „Teach Your Children”. Potem następuje zaskakująca decyzja – cała reszta pierwszej płyty składa się z materiału solowego każdego z czterech muzyków, czasami wykonywanego indywidualnie, czasami przez dwóch lub więcej członków, zaczynając od piosenek Davida Crosby’ego. Spokojne, wymagające skupienia, surowe „The Lee Shore”, to część gdzie musisz się zatrzymać. „Muszle leżą rozrzucone na pisaku/ mrugając do mnie jak lśniące oczy/ z morza/ oto jak wschód słońca jest starszy niż myślisz/ wciąż tam leży/ gdzie jakaś nieostrożna fala/ zapomniałem o tym dawno temu”, z zaledwie rzadką akustyczną gitarą, wokalem Crosby’ego i jedną z najpiękniejszych harmonii, jakie kiedykolwiek zaśpiewano dzięki uprzejmości Grahama Nasha, dostajemy obraz niezapomnianego tropikalnego raju, malowanego przez zasuszonego starca z morza. „Stąd do Wenezueli/ Nie ma nic więcej do zobaczenia/ Niż sto tysięcy wysp/ Rzucanych jak klejnoty na morze/ Dla ciebie i dla mnie”.
Generalnie zostając w tej atmosferze już nic więcej nie powinien pisać. Mamy tutaj te najmocniejsze strony zespołu. Część elektryczna na moment łamie ten czar ale kiedy zespół wraca do miękkiej gitary akustycznej, by zakończyć występ numerem „Find the Cost of Freedom” to powrót mamy nieskazitelny. Spójrz na ostatnie sekundy numeru, który kończy się cichym ale oszałamiającym wierszem a cappella śpiewanym w czterogłosowej harmonii.
To klasyczny Crosby Stills Nash & Young.



_________________
Summer Of Love'67
http://musicpsychedelic.blogspot.com
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Muzyka Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6
Strona 6 z 6

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group