Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna Muzyczne Dinozaury
i ich następcy
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

THE SHADOWS

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Wykonawcy
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dżejdżej
epka analogowa


Dołączył: 17 Cze 2010
Posty: 905
Skąd: CHICAGO

PostWysłany: 27.03.2011, 03:42    Temat postu: THE SHADOWS Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Zanim pojawili się Stonesi , Beatlesi , Who i cała reszta ,to właśnie ten zespół stworzył archetyp gitarowej grupy muzycznej w Wielkiej Brytani.
Przypomniał mi o nich Kłapouch w swej notce o śmierci ich pierwszego basisty Harrisa. I pomyśleć , że dopiero niedawno zakończyli karierę udanym przekrojowym
Final Tour. Tak naprawdę usłyszałem ich we wczesnym dzieciństwie i o dziwo zapamiętałem pierwsze instrumentalne hity , które puszczano z taśmy magnetofonowej
przed seansami w kinie w moim rodzinnym mieście ,jeszcze przed tym zanim dotarł do mnie pierwszy przebój The Beatles -Help.
Potem na całe wieki popadli w moje zapomnienie , a po latach gdy zaczęli grać te wszystkie covery zacząłem wręcz nimi gardzić jako swego rodzaju zespołem dancingowym.
Chyba jednak niesłusznie - tak naprawdę nie był to nigdy zespół autorski - na początku jako akompaniatorzy Cliffa Richarda , potem trafili na kompozytorską żyłę złota w postaci utworów
Jerry Lordana by wreszcie zakończyć interpretacjami przebojów największych (m.in" Bossa" , Konpflera czy Jarre'a ). Sam z przyjemnością słucham dziś ich wersji Local Hero czy
Cavantina (temat z Deer Hunter) i nie dziwię się Oldfieldowi ,że gdy zaczynał swe popowe granie sięgnął po Wonderfull land.
Czerwone Fendery stały się swoistym symbolem (może i naszych Czerwonych Gitar ? ) a Hank Marvin jednym z pierwowzorów dla całej rzeszy następców.
http://www.youtube.com/watch?v=pY-rPDwzM9M
http://www.youtube.com/watch?v=yZHfOtuTjm0&feature=relate
http://www.youtube.com/watch?v=5MfD0nPAqro
http://www.youtube.com/watch?v=cRbqKdcxprE&feature=fvwrel
http://www.youtube.com/watch?v=klKCQZJEFlA&playnext=1&list=PL46E2AD5631BB7D70
_________________
Together we stand - divided we fall
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Inkwizytor
digipack


Dołączył: 06 Maj 2007
Posty: 2771
Skąd: Monty Python`s Flying Circus

PostWysłany: 26.07.2021, 10:05    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

https://www.discogs.com/Various-Twang-A-Tribute-To-Hank-Marvin-The-Shadows/release/565388


https://www.youtube.com/watch?v=O3UccIyZ2aE


Parę dni temu sięgnąłem spontanicznie po ten wyborny krążek - dziś chyba totalnie zapomniany i znany / poważany w doprawdy wąskiej grupce miłośników nie tylko Shadows ale pięknego przynoszącego ulgę gitarowego, czarownego grania - śmiało można o nim powiedzieć bez absolutnie żadnej przesady " kultowy " lub " otaczany nabożnym kultem". Trudno uwierzyć, że rzecz pochodzi sprzed wielu lat - konkretnie 96. Nie zapomnę gdy zetknąłem z nim w radiowej trójce w popołudniowej, później wieczornej a później nocnej audycji - ówcześni redaktorzy muzyczni byli nią kolosalnie zachwyceni i nie było w tym żadnej przesady ani fałszu. Na pierwszy ogień poszły pierwsze trzy kawałki - które niczym katapulta wystrzeliwują słuchacza w kosmos. Już króciutkie intro - i od razu można z wielkim uśmiechem rozpoznać - całość otwiera sam Ritchie Blackmore w Apache - normalnie "gęba się śmieje". Na uwagę zwraca soczysta produkcja Pata Regana ( utwór powstał prawie w tym samym czasie co pierwszy Blackmore`s Night ). Drugi i kolejny killer - FBI - tu również bez pudła - nie zerkając na pudełko rozpoznajemy Briana May - ale towarzyszy mu dwóch skrzydłowych i to nie byle jakich - Francis Rossi i śp. Rick Parfitt - co za trio i co za pomysł !!!! - nie wiem kto inny namówiłby tę trójkę do takiej akcji - szczególnie w środkowej części całość cudownie buja i nabiera takiego nieco stadionowego rozkołysanego boogie - panowie ze Status Quo potrafili rozruszać tym patentem niejeden stadion. Trzeci - jeszcze większy cios między oczy - po przewrotnym ale niezwykle żartobliwym intro - jakby panowie puszczali do nas oko - "że - a niby czego się po herosach metalu spodziewali ? " - Tony Iommi ze starym kumplem z ELO ( i trasie Born Again ) , Donem Airey i Neilem Murray - zapraszają nas do Wonderful Land - tu również raz Iommi jest soba i gra mocarnym dźwiękiem a kiedy indziej kiedy tego wymaga utwór - delikatnie trąca struny piórkiem - naprawdę majstersztyk.


Dziś album prawie nie do dostania - na zagranicznych aukcjach - nawet oryginalny kaseciak osiąga zawrotne kwoty - Twang traktowany jako ciekawostka i rzecz dla szperaczy - błąd ! - to ozdoba każdej poważnej kolekcji i album z przepiękną muzyką gitarową - rzecz może i krótka ledwie ok 45 minut - ale jakże czarowna i przepełniona trudną do uchwycenia, przekazania i zdefiniowania magią. Przez lata zgrany piracki CDR z kaseciaka trzymałem jako największy skarb. Komu podsunąłem ten rarytasik - od razu zapalał do niego ogromną miłością. Byłem bliski stanu i stwierdzenia czego nie znoszę od lat - "by odkryć Shadows na nowo". Z projektami typu " Tribute" - jest zawsze ten sam problem - prawie kwadratura koła. Z jednej strony albo zaproszeni wyborni goście - tak zaczynają kombinować, przerabiać, wywracać do góry nogami, dodawać swoje - że w końcu zatraca pierwotny oryginalny sens całości , przekaz i o zgrozo - piękno melodii. Innym razem biorący udział tak starają się za wszelką cenę zbliżyć do oryginału - że wszystko wychodzi mdło, blado, nijako - niczym paskudny refleks czy cienie w pochmurny dzień - a i tak każdy po przesłuchaniu zgodnie orzeknie - że nie umywa do oryginału - nie ta klasa, nie ten poziom, magię gdzieś szlag trafił i lepiej taki album sobie darować - przykładów mamy mnóstwo.


Twang jest jednym z nielicznych. Wczoraj na TV Kultura był ciekawy program o dubbingu w polskim kinie/ serialach, bajkach itd. Tam padło trafne stwierdzenie - które również jak ulał pasuje do projektów typu Tribute - jeśli zapraszasz jakiegoś człowieka, aktora, celebrytę, muzyka, piosenkarza - to musi być idealnie dopasowany i nie można mu kazać być kimś innym dać jakiś absurdalny głos do zagrania - bo wtedy to już nie jest " ON" - każdy chce usłyszeć ten niepowtarzalny głos, od razu z uśmiechem i paluchem wskazać - to "TEN" - pasuje idealnie - pozostaje sobą i nie zaśmieca, nie psuje ducha oryginału. Każdy z zaproszonych do projektu Twang z artystów nie zatraca swojej osobowości - cieszy nas każdą frazą - ale też zachowuje oryginalnego ducha kompozycji - a to wielka sztuka. Krytyk Joachim Ernst Berendt w wywodach odnośnie natury i roli poszczególnych instrumentów w jazzie - o gitarze pisał - że gitara przed Charlie Christianem a po nim - to już były dwa różne instrumenty - on gitarę "wyemancypował" - chyba nie będzie przesady gdy to samo odnosi go gitary rockowej / popowej - Hanka Marvina - on ją również w gatunkach muzyki popularnej "wyemancypował" - wyciągnął do przodu - udowodnił, że potrafi pięknie śpiewać - wygrywać wiodące melodie - które prawie każdy później zanuci - potem był Hendrix - który dla gitary zrobił równie wiele ..... ale palma pierwszeństwa należy Hankowi. Melodie Shadows to dla każdego wioślarza to ABC - kto nie wziął instrumentu do ręki i nie zagrał kilku fraz z bogatego repertuaru Shadows ? - nawet nie do końca świadomie ?.


Cały album słucha się jednym tchem - Steve Stevens ( od Dirty Diana - ale i nie tylko - np z wybornego tria - Bozzio / Levin / Stevens czy Idola ) - czaruje nas gorącymi klimatami flamenco - kłania Al Di Meola czy Paco de Lucia - na marginesie - gdybym miał już naprawdę pomarudzić - to szkoda, że koordynatorowi i pomysłodawcom projektu nie przyszło na myśl by zaprosić kogoś z kręgu jazzu / pop jazzu / fusion - np Larry Carltona / Lee Ritenoura czy w/w Al Di Meolę - z wywiadów wynika, że na ich styl też miał pewien wpływ Marvin - może zabrakło czasu, zgrania terminów lub za wysokie progi i brak funduszy ?. Chociaż nie do końca - bo pewien feeling jazzowy wkrada w grze zamykającego całość wówczas jeszcze niezbyt znanego Bela Flecka. W cudowną nocną podróż zabierają nas Mark Knopfler i nieodżałowany Peter Green - w Atlantis i Midnight - niebywały popis wrażliwości, namiętności, czułości i nieopisanej magii - tu wręcz można się poważyć o stwierdzenie - czy ich interpretacje nie przewyższają oryginału ?. Tego trzeba posłuchać - a że niekiedy wkrada lekko atmosfera " koktajlowa" - co w tym złego ? Wink


Podsumowując - piękna płyta , każdy dźwięk, każda fraza, mierzi mnie taka megalomania - ale tutaj - owszem - "wstyd nie mieć jej w swoich zbiorach" i "wstyd nie znać". Szkoda, że od lat nie do dostania - nie wznawiana - taki zaginiony skarb. W paru momentach wkrada też klimacik art i prog rockowy.
_________________
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Wykonawcy Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group