Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna Muzyczne Dinozaury
i ich następcy
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Koman Band - Tarantino ?

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Wykonawcy
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Inkwizytor
digipack


Dołączył: 06 Maj 2007
Posty: 2774
Skąd: Monty Python`s Flying Circus

PostWysłany: 19.06.2021, 10:36    Temat postu: Koman Band - Tarantino ? Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Nie pamiętam już przy jakiej okazji - gdzie przeczytanej recenzji najnowszego działa - Lizard / może artrock.pl - The Tangent - lidera Andy Tillisona porównano do Quentina Tarantino - że podobnie jak on , nieustannie sięga do wcześniejszych motywów, klisz, schematów, niekiedy frazesów pop kultury, kina z przeróżnych kategorii, zaznajomiony jak nikt z archetypami - zręcznie niczym cyrkowiec żongluje, bawi się konwencją, wycina to co dla niego akurat potrzebne, konkretne motywy, fragmenty o ile są mu w danej chwile potrzebne wpasowuje w swój gobelin, tka z nich swój własny, inne deformuje, wywraca do góry nogami i poszewką na wierzch - i jest w tym dobry - autentyczny i diabelnie zręczny - nie tworzy nic własnego tylko nieustannie z puzzli i kawałków mozaiki bawiąc się zresztą wybornie - tworzy swoje obrazy. Wcześniej nieco mnie to bawiło, śmieszyło i wydawało przesadzone tudzież naciągane - Tillison - "Quentinem Tarantino prog rocka" ?. Przy okazji świeżo wydanych dwóch krążków z archiwalnym materiałem Koman Bandu - przypomniała mi się ta recenzja - i teraz powoli zaczynam przychylać do tej tezy - a może Koman Band był takim Quentinem Tarantino soul-funk-jazz-rockowej polskiej sceny ?.



Pat Metheny zawsze podkreślał, że cenił najwyżej "muzyków uważnie słuchających" - granie jako konsekwencja wcześniejszego uważnego słuchania - wymieniał chociażby swoich mistrzów - Hancocka i DeJohnette`a. To mimo wszystko rzadka cecha - i jeden z może nielicznych ale na pewno silnych punktów lidera - śmiało można powiedzieć - że Koman jako muzyk wnikliwie i uważnie słuchający. Nie wiem na ile wykorzystując swoje możliwości i kontakty - zebrał na ówczesne czasy bogatą płytotekę - i słuchał uważnie, i słuchał i słuchał - nasiąkając tym wszystkim i wyciągając stosowne wnioski - by na krajowy grunt przeszczepić pewne zachodnie idee - które już tam wydawały czymś nad wyraz oczywistym. Nie ma co się oszukiwać - może nie desperacko i rozpaczliwie - bo w propozycji Koman Bandu - nie wyczuwam ani desperacji ani czegoś rozpaczliwego - ale jednak - goniliśmy zachód. Jaka była kondycja naszej krajowej sceny stricte popowej / rozrywkowej - na festiwalach - nie muszę przypominać - świat poszedł do przodu a my przez sporą część lat 70 jedną nogą tkwiliśmy w big bicie, drugą w przaśnym ludowym wydaniu a trzecią w konwencji marszów wojskowych - sztywnych jak pruski pułkownik. Koman nie miał złudzeń co do swojej roli - że mimo pewnego talentu - obraca się i funkcjonuje na niwie rozrywki i muzyki szeroko pojętej estrady. Nie chciał pewnie podążać ścieżkami Niemena lat 70 gdy tworzył wyłącznie sztukę dla sztuki i dla samego siebie. Choć pewne pierwiastki Niemen Aerolit np w Kobolu można odnaleźć - podobnie jak pierwsze takty - niemalże żywcem wyjęte z Odlecieć z Wami SBB - brakuje tylko Józefa by zacytował " .... chmury moje anioły...". Kto inny dobrze osłuchany wskaże Meeting the Spirits Mahavishnu. Można bez końca toczyć jałowe spory - co było pierwsze - jajko czy kura i kto kogo zainspirował w tym wielkim tyglu.


Peter Gabriel pytany w związku z rosnącą jego fascynacją muzyką etniczną " world music" czy zamieszaniu wokół festiwalu WOMAD - odpowiadał z swoim niezawodnym uwodzicielskim uśmiechem - że sztuka generalnie zawsze okrada inną sztukę - rzecz w tym by robić to umiejętnie, z szacunkiem taktownie i wskazać źródło - nie przypisywać SOBIE cudzych zasług. Jego adwersarz Malcom McLaren pytany jak on - TOTALNY NIE-MUZYK - nagrywa płyty - podobnie - że siedzi w studio i bawi się dźwiękami i coś mu się czasem przypomni - jakiś riff gitary, jakaś fraza trąbki podkradziona Satiemu. Podzielam opinię, że w muzyce wszystko dawno zostało zagrane - przyszłość muzyki leży w zręcznie kreowanych syntezach - odpowiednim mieszaniu różnych pierwiastków już istniejących. Grunt by nie popaść w śmieszność - do legendy przeszły szyderstwa pozostałych muzyków the Beatles - gdy Ringo przynosił swoje wczesne kompozycji - oni od razu bez ogródek - chłopie, te dwa tanty wziąłeś od tego, a tamten fragment od tamtego - a Paul obsesyjnie wypytywał przyjaciół grając im Yesterday - czy przypadkiem nie odtwarza już wcześniej istniejącej kompozycji - która przetrwała w jego podświadomości. Mnie do łez nadal bawi scenka z kultowego polskiego filmu - Mocne Uderzenie - kompozytor filmowy grany przez Michnikowskiego pełny entuzjazmu siada do fortepianu i przechwala co na świeżo napisał - i zaczyna grać melodię z filmu Most na Rzece Kwai - a jego szef od razu mu przerywa i oznajmia - taaaak, bracie a ja zanucę ci jak do dalej idzie - za dużo chodzisz do kina Very Happy . Autor rozkłada ręce - kurcze , znów mnie ktoś ubiegł - Very Happy , podsumowanie bezcenne i chyba nieźle oddające istotę rzeczy i nagminną przypadłosć naszych polskich kompozytorów - znów mnie ktoś ubiegł. Nie wierzę, że Koman nie słuchał ówczesnych światowych tuzów -


Mój Muzyczny Mentor - i Wireq - legendarna postać ze śp. forum SBB Komana porównał do takiego średnio zdolnego klasowego kujona z ambicjami - który otrzymał zadanie wypracowania i przejęty odczytuje je na forum klasy - może i odrobinę i kilka tonów za ostra ocena .....ale tak na zimno i na chłodno - czy aby na pewno ?. Ja bardziej przychylałbym się do w/w sugestii - to zwyczajnie zgrabna synteza - wcześniej już istniejących motywów, rozwiązań, stylistyk, zabawy konwencją - na pewno nic pionierskiego. Sam przez lata uważałem, że Koman zbyt uparcie hołdował patentom m.in Isaaca Haynesa - z jego Shaft - weźmy początek Deszcz w Cisnej - ale tak się wóczas grało. Płytotego Komana musiałą być doprawdy imponująca - BS&T, Herbie Hancock, Corea z Leprechaun i My Spanish Heart, Steve Wonder z okresu współpracy z magikami od TONTO, Weather Report - początek suity słonecznej i ten fragmencik - obok fraz z serialu Czarne Chmury to wykapany Remark You Made - gdy Shorter i Jaco grają unisono ten wznoszący się i opadający nostalgiczny motyw, później riffy basu to idealnie skopiowane zagrywki Alphonso Johnsona w Cucumber Slumber, początek Raga to Czase - nieodżałowanego Billa Chase`a , w partiach duetu gitar akustycznych w suicie słonecznej są słyszalne dalekie echa De Aranjuez. Dalej przewijają fragmenty nawet naszych krajowych tuzów - funkującego SBB z nagrań radiowych, Extra Ballu z Birthday, czarnego i mroczniejszego funky Laboratorium z Szalonego Bacy, Funky dla Franki czy z Drivera, kilka kadencji to również Sun Ship. A ze światowego podwórka ? - do kogo Koman Band luźniej lub mniej nie nawiązuje - ówczesne wyborne orkiestry - Petera Herbolzheimera ( koncerty z Onkel Pos i Ronnies Scotta ) , genialnego Maynarda Fergusona ( z filmów o Rockym ), aranży Quincy Jonesa, coraz odważniej elektryfikowane orkiestry Gila Evansa i Woody Hermana, wczesne Chicago, wczesny Earth Wind and Fire i mniej banalny Kool and the Gang z Wild and Peaceful. Koman to wszystko chłonął jak gąbka i wykorzystał w swoich nagraniach. Szaleńcza jak w huraganie partia perkusji w słonecznej to echa przerywników w dwóch pierwszych albumach Cobhama Spectrum i Crosswinds oraz to co robił u Urbaniaka ekscentryczny Sonship Theus.



Bycie kompozytorem pełną gębą - to wielka rzecz. Wiedział to chociażby inny wielki legendarny gigant - Hoagy Carmichael - pojawił nawet u Flinstonów :

https://www.youtube.com/watch?v=KjaNj_TKoy8


Gdy na skutek wyjaśnienia pewnego przykrego nieporozumienia - idealnego qui pro quo - Fred i Barney go początkowo nie rozpoznali - gdy przeprosiny zostały przyjęte i Hoagy zauroczony wierszem dla przyjaciela autorstwa Barneya napisać piosenkę - oni z przejęciem - pytali " naprawdę napisał Pan muzykę do naszego tekstu ? - on z wrodzoną skromnością odparował lekko speszony - och.... powiedzmy że dopisałem kilka czarnych punkcików..." Very Happy


Obie płyty choć dzieli pewien horyzont czasowy i stylistyka - otrzymałem dzięki największej indywidualności na tym forum - Boczeq`owi - więc nie będzie w tym absolutnie żadnej przesady gdy powiem - że śmiało można go porównać i nazwać naszym Hoagy Carmichelem - nie tylko z powodu zbliżonej wrodzonej skromności, szlachetnego rodu i szlachetnego serca, wszechstronności, niezrównanej lekkości i gracji poruszania po odmiennych zgoła stylistykach muzycznych, umiejętności błyskawicznego zjednywania sobie każdego, szacunku dla innych gust muzycznych ale umiejętności ich łączenia zdumiewającą siatką czy mnóstwem wielowarstwowych siatek z kryształów, ametystów, szmaragdów i szafirów, całą rzeszą przez siebie wykształconych miłośników muzyki, kogoś kto potrafi zgłębić całe spectrum abstrakcyjnych pojęć, kto wszystko podaje w atrakcyjnej formie, dzięki komu wdzięczni ludzie dostąpili głębokiego studium dźwiękowego, dzięki którego niestrudzonej postawie świat swobodnego przepływu, fluktuacji treści muzycznych by nie istniał - lub został zdominowany przez postacie - które niczym Fred Flinstone - chcą zabierać głos - wstają do brylowania a wcale nie powinny. Na pewno oba Koman Bandu zawdzięczają mu najwięcej.


Podsumowując - to fajna muzyka na obecną porę roku - właśnie taka na długi spacer, na wędrówkę po górach, trochę plecakowa, trochę by wypić z bliskimi fest zmrożone piwo na tarasie czy Śliwowice Bodbeskidzką na tarasie karczmy na Ochodzitej w Koniakowie Very Happy . Koman trochę jak solidny i niezawodny szef kuchni - serwuje danie doskonale znane - ale tego się od niego właśnie wymaga. Chcesz spróbować kolejny raz pysznej kwaśnicy góralskiej z wędzonym żeberkiem - tego nie zrobi ci jakiś studenciak czy eksperymentująca nieobliczalna wariatka - tylko zawodowiec i rzemieślnik. Nie inaczej jest z partiami solistycznymi Komana - nie jest muzykiem o osobowości tak silnie godnej zapamiętania - jego solówki czy partie na Moogu nie zapadają w pamięć - ale bardziej oddają głos samej sonorystycznej naturze instrumentu - by upajać barwą, instrumenty jak Moog, Piano Fendera , klawinet - same śpiewają - tu kolejny plus lidera. Przez kilka dni słucham tych 2 krążków naprzemiennie i łapię na tym - że w istocie z każdym kolejnym razem zyskują - nabierają patyny i człowiek czasem coś sobie z nich zanuci pod nosem, czasem się pogiba czy porusza stópką - i o to chodzi - to ma bujać. Lecz znów poważna przestroga - zachowajmy dystans, rozsądek i właściwe proporcje oceny. Na pewno zgodnie z refleksją mego innego mentora - upadła natrętnie promowana teza - że wstrętna komuna blokowała wielką muzykę, epokowe dzieła - podobnie jak blokowała wyjazd piłkarzy - za których zachód był gotów płacić miliony dolarów - no przypadek Lubańskiego i Gadochy to osobna kwestia. Muzyka celnie oddająca ducha tamtych czasów i w sumie " produkt epoki " ?. Niestety ktoś kto słyszał wiele , kto ma dobre ucho i pokaźną płytotekę - błyskawicznie wskaże źródła inspiracji - ale skoro Koman był pod wpływem w/w artystów z zachodu - to jest powód do wstydu i pomniejsza rangę tych płyt ?. To już każdy sobie sam odpowie. Jak dla mnie wszystkich tych kwestii po trochu.
_________________
...Nobody expects the Spanish inquisition !


Ostatnio zmieniony przez Inkwizytor dnia 19.06.2021, 11:21, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Inkwizytor
digipack


Dołączył: 06 Maj 2007
Posty: 2774
Skąd: Monty Python`s Flying Circus

PostWysłany: 19.06.2021, 10:47    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Należy dodać jak również Koman doskonale odrobił "lekcję" z ówczesnych jazzowych albumów Santany - począwszy od uduchowionych Caravanserai, Welcome czy Illuminations z Alice Coltrane - nigdy wcześniej ani później nie miał takich partnerów lub wręcz mentorów jak duo Tom Coster / Richard Kermode i sama wdowa po Coltranie - wystarczy prześledzić partie klawiszy, smyczków - rodem od Stravińskiego, Szostakiewicza , Musorgskiego, Bartoka, aranżacyjne smaczki i relacje między poszczególnymi instrumentami, sekcją rytmiczną i co robił na sopranie natchniony i arcy skromny - bajecznie uzupełniający gitarę Carlosa - Jules Broussard. W sekcji dęciaków Komana - jest duch i kierunek budowania narracji tego nieco zapomnianego muzyka.


Z innej beczki - z niektórymi tekstami Komand Band dawali czadu np o Eurydyce - niebezpiecznie blisko tej konwencji Very Happy


https://www.youtube.com/watch?v=tm63HKL55yo


https://www.youtube.com/watch?v=qf_WpYRbnJ8
_________________
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Inkwizytor
digipack


Dołączył: 06 Maj 2007
Posty: 2774
Skąd: Monty Python`s Flying Circus

PostWysłany: 19.06.2021, 10:54    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

W podejściu do kreacji Koman Bandu - dostrzegam pewien aspekt / pierwiastek który w swoich wspomnieniach przytaczał John Cleese - gdy po wielu, wielu, wielu latach wśród mnóstwa, całej fury powodów dlaczego odszedł na jakiś czas od Pythonów - że gdy kończyła bodajże 3 seria sam był zniesmaczony i do głębi sfrustrowany gdy widział propozycje i "nowe" pomysły kolegów - jak to on nie omieszkał wypunktować - panowie - my się zwyczajnie zaczynamy powtarzać - przecież ten skecz jest mieszaniną tego z 2 serii z domieszką tamtego z 1 serii i jeszcze z końcówką innego - po co my to w ogóle robimy ? - ale pozostali czuli satysfakcję i zabawę bo lubili SAM PROCES - czyli fuzję i syntezę. On już to robił na długo wcześniej i czuł przesyt - inni jeszcze nie mieli dosyć. To też daje do myślenia. Inni to już robili - owszem - ale ja nie i chcę się tym pobawić.
_________________
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Inkwizytor
digipack


Dołączył: 06 Maj 2007
Posty: 2774
Skąd: Monty Python`s Flying Circus

PostWysłany: 20.06.2021, 07:12    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

To już niemalże prehistoria - ale niezapomniane lata szkoły średniej gdy chyba każdemu z mojej klasy po nocach śniły się "syntezy" z języka polskiego - a polonistki mieliśmy z piekła rodem Very Happy . Każdy kto poci się nad pustą kartką wie jako to koszmar a tym bardziej gdy utknie w martwym punkcie gdzieś w środku pisaniny - to samo odnosi do komponowania. Pamiętam gdy przychodził moment rozdania prac i ocen - zawsze powtarzała ta sama mantra - w przypadku "znośnych" wypracowań - że i owszem, solidna, rzetelna praca ale bez jakiś nadzwyczajnych wzlotów, intrygujących zestawień czy zaskakujących wniosków i świeżego spojrzenia - jakby w przypadku takich drętwych zagadnień było to w ogóle możliwe. My wymienialiśmy zdania - że gdyby dany belfer był takim błyskotliwym literatem - to kosiłby niezły szmal na własnych książkach, bestsellerach, był rozchwytywany i zapraszany na spotkania autorskie a nie siedział z takimi "jełopami" jak my Wink - lub może żył złudzeniami, że odkryje jakiś nieoszlifowany diament i będzie chodził w glorii chwały - iż odkrył wielki talent literacki - taaaak, w niektórych to mocno siedzi - chcą być odkrywcami, żyć sławą tych którzy odkryli talent czy pisarski czy muzyczny. Przy okazji Koman Bandu - kłania również stylistyka nieodżałowanego George Duke`a :



https://www.youtube.com/watch?v=edLTWbJYoSs
_________________
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Inkwizytor
digipack


Dołączył: 06 Maj 2007
Posty: 2774
Skąd: Monty Python`s Flying Circus

PostWysłany: 20.06.2021, 10:07    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Skoro mowa o Shaft - na obecną porę roku i żar lejący z nieba - zawsze wydawała mi się to idealna muzyka :


https://www.youtube.com/watch?v=L2cHkMwzOiM


I nasz odpowiednik - na zgoła odmienną porę roku - nie zapomnę jak kiedyś gramoliłem się na Rysiankę i wracałem do Milówki w strugach deszczu przez bite 8 godzin na szlaku - nie wiem jakim cudem nie zleciałem na łeb i szyję ( niektórzy na forum odetchnęli by z ulgą Wink ) schodząc i stąpając ostrożnie brodząc gdy wszędzie spływało błoto - a pod nosem dla poprawy nastroju i dodania animuszu nuciłem to :


https://www.youtube.com/watch?v=vzXW3RTNjuY


Kiedyś jakiś pseudo muzyczny dziennikarzyna idiota napisał - że Procol Harum usłyszeli jeden kawałek The Band i postanowili z tego zrobić karierę - chodziło o współbrzmienie rodem z gospel fortepianu i organów. Podobnym nadużyciem byłoby twierdzenie - że Koman usłyszał Shaft i postanowił na tym zbudować swoją karierę Wink - nie da się ukryć, że te rozwiązania aranżacyjne, brzmienia, gitara z kaczką itd - były w latach 70 - w naszej TV koszmarnie nadużywane - kłania Sabat z Potocką na czele Very Happy
_________________
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Inkwizytor
digipack


Dołączył: 06 Maj 2007
Posty: 2774
Skąd: Monty Python`s Flying Circus

PostWysłany: 25.06.2021, 08:25    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Nie wiem na ile do serca przyswoił sobie dokonania ówczesnych wcześniej wymienionych gigantów zachodniej sceny i do jakich wniosków doszedł - lecz sukces grup o których wcześniej mało kto słyszał i nikt niczego wielkiego się po nich nie spodziewał - musiał robić wrażenie - przede wszystkim ten evegreen - w dalszych latach przerabiany, brany na warsztat, coverowany - przez wielu - u nas grała to chociażby Baszta ( i całkiem nieźle im to wyszło co można posłuchać na zbiorze Swingujące 3Miasto ) - paradoks - biali Szkoci stworzyli coś takiego , że cała rzesza czarnych grała to z niekłamaną przyjemnością - choć na pewno ubodło ich to, że "białasy" przywłaszczyły sobie ich styl i zagrali jak niejedna czarna kapela by nie dała rady :


https://www.youtube.com/watch?v=FnH_zwVmiuE


Może Koman pomyślał - że skoro szkocka kapela miała taki hit - to dlaczego jemu nie miałoby się udać ?, choć wątpię czy Koman żył przez lata niespełnionym snem o wielkim światowym przeboju.


W tamtym czasie ktokolwiek zakładał taki soulowo-funk-jazz-pop-rockowy band musiał się poruszać na styku siatki punktów wyznaczonych przez tych gigantów - nie tylko melodycznie, pod względem dbałości o chwytliwość głównego tematu ale i aranżacyjnego.


https://www.youtube.com/watch?v=L762HQ-ha7I


Podobnie jak Pick Up The Pieces - Funky Nassau to niezwykłej urody "samograj" - również coverowany przez miliony muzyków - rozmawiałem kiedyś z kolesiem z zagranicznego bandu z konkursu młodych talentów - wcześniej zagrali to na szkolnej potańcówce - współczesna młodzież i dzieciarnia - mało kto to znał ale gdy ruszyli z muzyką - wszyscy dosłownie oszaleli i zaczęła orgia taneczna i balanga - a to przecież inna epoka muzyczna - ale co znaczy siła dobrego pomysłu.


Czy ta pozornie skromna perełka lekko trącąca afro kubańskimi klimatami - też - siła w prostocie i nie można uwolnić od tej melodii i trafia nawet do totalnych muzycznych laików.


https://www.youtube.com/watch?v=CFxfKjx0-9k


Czy nieco wcześniejszy ale również wyznaczający azymut i standardy dla kolejnych powstających ekip - u nas chyba na wyrost i na ślepo uznawano za krajowych reprezentantów Sergio Mendesa - Bemibek / Bemibem - nie ta liga i za wysokie progi ( biorąc jeszcze pod uwagę poruszanie po skromnej skali Ewy Bem )


https://www.youtube.com/watch?v=05w5ch9l6zI
_________________
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Inkwizytor
digipack


Dołączył: 06 Maj 2007
Posty: 2774
Skąd: Monty Python`s Flying Circus

PostWysłany: 05.09.2021, 07:04    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

https://kultowenagrania.pl/produkt/koman-band-afternoon-cd/


Na fali "ogromnej popularności" i "gorącego przyjęcia" Wink - dwóch poprzednich Koman Bandów - zapowiada trzeci - tempo imponujące Very Happy . A na poważnie - już w czasach śp. forum SBB nigdy nie ukrywałem - za co bywałem nie raz 'besztany" - że uwielbiam takie klimaty - jak to określam - "happy-summer-jazz-fusion". Wtedy nie pamiętam zbyt wielu głosów poparcia - czy nawet obecnie - gdy wymieniałem moich ulubieńców z Lee Ritenourem czy Spyro Gyrą na czele - cytowano Joachima -że to "upupienie jazzu" - czysta bzdura. Teraz mamy materiał - który nawet po zdawkowych - parusekundowych zajawkach - wypisz wymaluj są krajowym odpowiednikiem tamtej konwencji - ze szczególnym naciskiem na wczesną - taką wakacyjno - plażową Spyro Gyra z Morning Dance :


https://www.youtube.com/watch?v=CjrpRd_j0fk


Kapitalnym Catching the Sun :


https://www.youtube.com/watch?v=h75OotS5NAI&list=PLIPPfkljCzwSPhij5n3SdAyt9GC9PM7PL


Carnaval :


https://www.youtube.com/watch?v=W8U77LUdaBM


Czy bajecznego debiutu - wystarczy posłuchać innej obok Morning Dance wizytówki zespołu - czyli Shaker Song:

https://www.youtube.com/watch?v=s2UcYsOaAtc&list=PL4ypuAMic-GjC9VmFTF_2N3t2uGMkFspY


Kłania też mój faworyt Ritenour z okresu Captain`s Journey :


https://www.youtube.com/watch?v=nsN-ibERfkY&list=PLUj6v_kUAv5cSQoKUcoHOHNUbq1hXyaaH


Gentle Thoughts:


https://www.youtube.com/watch?v=935m7h7SLPE


By nie zapomnieć o leciutkim jak piórko i pełnym wdzięku Sugar Loaf Express:


https://www.youtube.com/watch?v=wt2fIsHbIR4


Koman jak na wybitnego i pilnego studenta przystało - sięgał po dobre muzyczne lektury i odrobił zadanie domowe na piątkę. A może znów niczym Michnikowski w Mocnym Uderzeniu - "... kurcze, znów mnie ktoś ubiegł ..." ?. Very Happy


Oby nie było przeszarżowanego emocjonalnie "szału" i stwierdzeń które przeszły do annałów niedorzeczności - że "prezentują jakość niedostępną dla amerykańskich mistrzów". Nie zmienia faktu - że słucha się miło - bo nawet w tamtym czasie na KRAJOWYM rynku nie było za wiele takich muzyki - dziś tym bardziej.
_________________
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Inkwizytor
digipack


Dołączył: 06 Maj 2007
Posty: 2774
Skąd: Monty Python`s Flying Circus

PostWysłany: 05.09.2021, 08:04    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Czy weźmy inną płytę - flagową gatunku - soul-funk-fusion - wielkiego pianisty Cedara Waltona Mobius - wystarczy zwrócić uwagę na pracę sekcji i aranże dęciaków :


https://www.youtube.com/watch?v=IyRLz4gvYXU
_________________
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Wykonawcy Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group