Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna Muzyczne Dinozaury
i ich następcy
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Pat Metheny
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 9, 10, 11
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Wykonawcy
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Inkwizytor
digipack


Dołączył: 06 Maj 2007
Posty: 2771
Skąd: Monty Python`s Flying Circus

PostWysłany: 06.04.2020, 11:32    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

https://www.youtube.com/watch?v=tAyk---TYw4

Zbliża wielkimi krokami 22 rocznica tego koncertu. Wówczas byłem w połowie szkoły średniej i pamiętam ten popołudniowy / wieczorny seans na telewizyjnej dwójce - jakaż różnica - gdy telewizja publiczna - niby dziś szyderczo wyśmiewana i mieszana z błotem jako "reżimowa" czy "post-komunistyczna" , "neo-bolszewicka". To były niezapomniane czasy - dziś próżno szukać wydarzeń artystycznych tego kalibru nadawanych w TV Dobra-Zmiana. W tamtym czasie każda wizyta Pata i jego załogi była wydarzeniem artystyczno - towarzyskim, nie wypadało wprost nie być na jego występach a tym bardziej nie skorzystać z okazy by przeżyć to raz jeszcze przy odbiorniku lub jeśli ktoś nie miał tyle szczęścia i chciał np kulturalnie spędzić wieczór i poszerzyć swoje horyzonty.

Miałem ten przywilej - nie wiedziałem czego się spodziewać, w tamtym momencie moje przygoda ze szkołą muzyczną dobiegła końca a gitarę akustyczną będącą dotąd koronnym instrumentem nieodwołalnie zawiesiłem na kołku by nigdy więcej jej nie dotknąć i bez reszty zanurkować w fascynujący mnie świat syntezatorów , który trwa do dnia dzisiejszego. Lecz wtedy..... jakbym dostąpił wtajemniczenia do świata wcześniej osiągalnego dla nielicznych, nie byłem gotów na to co usłyszałem i mimo, że nie byłem w stanie ogarnąć tych wielopłaszczyznowych i wielokierunkowych aranżacji. Jednocześnie muzyka okazała mi się bardzo bliska - nie w kategoriach " już się to gdzieś słyszało" ale jakbym to znał od dawna i czekał na ten moment objawienia.

Fani na koncertach mieli w pierwszych sekundach show - zareagować mniej lub bardziej skrywanym zachwytem , dosłownie wstrzymując oddech i spontaniczne reakcje zachwytu gdy Pat swoim zwyczajem z ogromnym uśmiechem w charakterystycznej bluzie w biało czarne pasy podchodzi do swojego wówczas nowego nabytku - 42 strunowej Picasso Guitar - to samo relacjonował maestro Marcin Kydryński - te wszystkie "ooooch... " , "aaaach", "mmmmm" Very Happy . Intro zabierające w podróż do krainy snów lecz pachnąca orientem. Naturalnie nie brakuje w tym kapki show-biznesu i efekciarstwa ale bynajmniej nie "taniego". W branżowych / opiniotwórczych pismach jak Jazz-Forum, Hi-Fi, Audio w recenzjach dominował zachwyt, najwyższe z możliwych opinie przy jednoczesnej przemycanej ironii że " prasa muzyczna zapewne będzie piać z zachwytu nad lekko zmodyfikowanym jego nowym zespołem". Nie jest tajemnicą, że gdy Pat ruszał na trasę to z małymi przerwami zwykła trwać rok lub dłużej. Czyżby dlatego w Imaginary Day Tour nie pojawił wieloletni wierny towarzysz Dawid Blamires ?. Może kwestia wieku, problemy zdrowotne czy różnice muzyczne. Na albumie studyjnym był obecny - na trasie zastąpił go Philip Hamilton. Bezdyskusyjnie zdolny i wszechstronny muzyk..... ale mnie czegoś zabrakło. Może - bez oskarżeń o ukryty krypto rasizm - Hamilton przemycił za dużo "czarnego" podejścia do muzyki - w sumie raczej obcego konwencji PGM i za dużo "siłowego" muzykowania. Nie inaczej spec od perkusyjnych - Jeff Haynes - również świetny muzyk ale do PGM nie do końca pasujący - w podejściu Jeffa i Philipa odczułem za wiele "kręcenia tyłeczkiem i brzusiem które sobie panowie wyhodowali" niż tej etnicznej jaką Armando Marcal czy "europejskiej" ( jak na Kanadyjczyka przystało ) jaką wnosił plus ogromny ładunek romantyzmu i czułości - Dawid Blamires. Skład był świetny.... ale nie miał przed sobą przyszłości. Nie dziwi, że to była jedna trasa i koniec.

Koncert z Poznania należy niewątpliwie do moich ulubionych. Mam kila wersji z rozmaitych źródeł - zgrane z mojego VHS`iaka, z netu, od jednego wielkiego kolekcjonera. Sądzę, że chyba lepszym wyborem byłoby jego umieszczenie na oficjalnym DVD niż materiał ze Stanów - nie jest to zły występ ale można mieć wiele zastrzeżeń do jego finalnego zestawienia - za mało materiału, osobliwe wtrącone efekty, dziwny montaż i finalna reżyseria. Nawet "król Patologów" jakim określał Marcin Krydryński podziela tę opinię - nie jest zwolennikiem tych ujęć i podejścia - raz jeszcze - nie jest zły ale jest wiele o niebo lepszego materiału. Koncert z Poznania idealnie by się do tej roli nadawał. Portretuje zespół w szczytowej formie - ostatnia trasa z wiernym Paulem Wertico czy nieodżałowanym Markiem Ledfordem, który niedługo później zmarł na zawał. Imaginary jest niezwykle zróżnicowanym krążkiem gdzie mamy podróż przez cały glob - w tytułowym pojawiają inklinacje i fascynacje orientem i Chińskie smaczki, nie inaczej w intro Into the Dream, jest ukłon w stronę Flamenco i wpływów na ten półwysep tradycji Maurów - to co odnajdziemy w folklorze Tunezji, Maroka - pełny nieokiełznanych riffów - Heat of Day . Na wielki finał mamy w Awakening coś dla miłośników klimatów tańców Irlandzkich / Szkodzkich a nawet rytmów muzykowania z Gór z Appalachów. W środku występu pojawia najbardziej demoniczny, przerażający zdradzający inklinacje do industrialu, techno czy trashu - Roots of Coincidence. Przez lata ten utwór mnie przerażał - Lyle gra z liderem unisono partie na drugiej gitarze. Sam pierwotny teledysk również jest zobrazowaniem idei koszmarnego snu, złośliwego diabolicznego klona i zwiastujący pomysły , które z powodzeniem zrealizowano w Matrixie - sztuczne twory, osoby powielone wielokrotnie, do stopnia nieskończoności, wszystkie identyczne, zmultiplikowane i nikt nie ma nad tym kontroli.

Mamy chwile oddechu i wytchnienia - bardziej tradycyjne muzyczne pejzaże - Too Soon Tomorow, będący jakby odpowiedzią - silnie korespondujące z Secretly Begin - Story Within a Story z lekka Davisowskimi wejściami trąbki w/w Ledforda. Jest chyba najbardziej zachowawczy ale nadal pełny tej zawiesistej mgiełki - Follow Me - gdy doszło do współpracy z naszą cudowną Anna Marią Jopek - z tej bajecznej kompozycji próbowano uczynić chyba aż zanadto na siłę " popowy szlagier" - co się w w jakimś stopniu udało - wiele razy to emitowano w radio i w programach TV jak 30 TON ( ktoś to na forum jeszcze pamięta ? ). Lecz mimo zachowania kultury muzycznej to wokalna wersja została niestety spłaszczona i zniknęło gdzieś to fantazyjne " coś". Wersja instrumentalna zawsze będzie dla mnie świętością - te subtelne flażolety i po atmosferycznym przerywniku te ekstatyczne wybuchy partii Pata na syntezatorze gitarowym.

Pamiętam jak wertowałem z zapamiętaniem archiwalne numery mego ojca pism audiofilskich jak w/w AUDIO I HI-FI w poszukiwaniu jakichkolwiek informacji o PMG i Imaginary Day. Po latach dotarłem dzięki kopaniu w antykwariatach do archiwalnych Jazz-Forum. Guru Hołdys w wywiadzie przeprowadzonym z Johnem Scofieldem próbował zdeprecjonować i zdyskredytować dorobek Pata - porównując go dzięki pomysłom swego syna Tytusa ( dla mnie Tytus jest tylko jeden ) - że Metheny kojarzy mu się z tym telewizyjnym magikiem - Dawidem Copperfieldem i to co on robi "nie jest jazzem". Scofield szczerze odparł, że chciałby mieć w swoim repertuarze tyle " przebojów" co Pat i tak samo tyle dziewczyn " w każdym porcie" a niemalże każda przypomina "Claudie Schiffer" Very Happy .
_________________
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Inkwizytor
digipack


Dołączył: 06 Maj 2007
Posty: 2771
Skąd: Monty Python`s Flying Circus

PostWysłany: 04.06.2020, 11:10    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Krystaliczny i płynący z głębi duszy kolejny tribute dla Lyle`a Maysa - od jego byłego współpracownika - mimo upływu lat ( aż dziw bierze, że ten dawniej lokaty wielki romantyk wokalizy jest z tego samego rocznika co moja matka ) nadal czaruje tym jedynym i niepowtarzalnym głosem - niezapomniane moje dni ze szkoły średniej gdy w jeden deszczowy marcowy dzień stałem się posiadaczem CD First Circle i tam natrafiłem na ten utwór - a całkiem niedawno kilkunastu bootlegów PMG gdzie natrafiłem na rzadko wykonywane koncertowe wersje tej perły :

https://www.youtube.com/watch?v=WV0sq22VSzk&list=RDWV0sq22VSzk&start_radio=1

Wczoraj odświeżyłem sobie również ten kapitalny koncert - jak muzyka idealnie wpasowuje się w zrelaksowaną aurę plenerowego koncertu - chyba uczestnicy nie do końca zdawali sobie sprawę jakimi są szczęściarzami - proszę zwrócić uwagę na drobniutkie gesty czy uśmiechy między muzykami - jak swobodnie i bajecznie się czuli we własnym gronie na scenie.

https://www.youtube.com/watch?v=EmDX7aJdZVI

Polecam wszystkim tropiącym "Junty Jaruzelskiego", z "Lawendowej Mafii", oraz Opus Dei i Ordo Iuris Very Happy
_________________
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Maciek
box


Dołączył: 15 Kwi 2007
Posty: 7622

PostWysłany: 08.11.2020, 15:26    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Nie pamiętam czy już o tym kiedyś pisaliśmy, ale akurat dziś przypominam sobie fanowską składankę rzadkich nagrań PMG z lat 76-80, na której można usłyszeć chociażby szkic motywu przewodniego z The Way Up (wydanego w 2005) nagrany prawie 30 lat wcześniej. Być może kogoś z was zainteresuje:
07. Unidentified #4 08:58 (Madison, Wisconsin, May 28, 1978)
https://www.youtube.com/watch?v=KOnQUKITJ_8
_________________
Adoptuj, adaptuj i ulepszaj.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Inkwizytor
digipack


Dołączył: 06 Maj 2007
Posty: 2771
Skąd: Monty Python`s Flying Circus

PostWysłany: 09.11.2020, 10:57    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

http://tela.sugarmegs.org/_asxtela/asxcards/patmetheny1978-05-28.html

Nie tyle rzecz wyjęta ze składanki ale cały koncert z którego pochodzi - z Madison jest wyborny i godny posłuchania i posiadania w swoich zbiorach :

http://ia802607.us.archive.org/31/items/patmetheny1978-05-28/patmetheny1978-05-28.mp3?cnt=0

Zwykło się niekiedy traktować z lekkim przymrużeniem oka wczesny okres PMG że niby "rock`n`rollowy" i nieco "garażowy" - nic bardziej mylnego - panowie osiągali przebogate brzmienie ze stosunkowo skromnym instrumentarium - każdy był utalentowanym melodykiem - Mark Egan - uczeń Jaco - za każdym razem grał inaczej i układał urokliwe solówki, nawet Dan Gottlieb grał w sposób niesamowicie wyszukany i bogaty. Fragment późniejszego Way Up dobitnie pokazuje jak latami dojrzewają pomysły ale najpierw muszą się pojawić by potem być kreatywnie rozwijane.

Bootleg z radiowej transmisji Madison - chyba były dwa sety tego wieczoru - należy bez wątpienia do moich ulubionych.

ps. taaaak, już kiedyś ten wątek był poruszany. Zabawne, kilka dni temu odpaliłem blue ray z Japonii The Way Up - mistrzostwo świata ale jednocześnie "pożegnanie" zespołu - czyżby świadomość, że dalej w komplikowanie i nawarstwianie iść się nie dało ?. Dziwne ale wersja z Madison wydaje mi bliższa - taka pełna oddechu, letniego powietrza i zrelaksowana, odprężona .... potem było za dużo wszystkiego.
_________________
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Inkwizytor
digipack


Dołączył: 06 Maj 2007
Posty: 2771
Skąd: Monty Python`s Flying Circus

PostWysłany: 29.12.2020, 10:17    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

https://www.artrock.pl/aktualnosci/11872/pat_metheny_z_nowym_albumem_w_marcu.html

Zapowiada się po pierwszych dźwiękach bardzo obiecująco - intryguje bogaty aparat wykonawczy - nasuwają skojarzenia z New Chautauqua
_________________
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Inkwizytor
digipack


Dołączył: 06 Maj 2007
Posty: 2771
Skąd: Monty Python`s Flying Circus

PostWysłany: 25.03.2021, 12:25    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Chętnie bym zasięgnął rady wśród może bardziej zasłuchanych i wytrawnych słuchaczy i tropicieli ECM`owskich ścieżek - zgłębiających wnikliwie muzykologicznie przecinających ze znawstwem multiplikowanych prowadzonych równolegle partii - tkanych gęstych siatek partii gitarowych - .... nakładanych na nowo i wciąż na nowo na siebie.... Unikam słowa - rozczarowanie - w kwestii najnowszej płyty Pata Metheny - być może to muzyka i nuty - które autor zostawił nam w swoim depozycie - by na przestrzeni doprawdy wielu lat na nowo i wciąż wnikliwie analizować. Szybkie skojarzenia - nasuwa pewna subtelna, naga, obnażona i lapidarna w wypowiedzi narracja ze ścieżki Map of the World oraz rozwiązania - i to wcale nie takie łatwe i oczywiste z albumu z Dave Liebmanem - Elements - Water. Gdy śledzi się rozwój harmonicznych rozwiązań, ascezę dźwiękową i oszczędność wypowiedzi - pojawiają te 2 w/w krążki. Być może Pat znów postanowił dać odpór zajadłym krytykom od lat zarzucającym "melodyjność" i "chwytliwość" komunikatów i wypowiedzi. Ja mam pewien problem z tym krążkiem - celowo unikam jak ognia słowa - nuda - bo dorobem Pata traktuję wysoce osobiście i jak niektórzy "bałwochwalczo" np Davisa - ale nie bezkrytycznie. Jestem byłym klasycznym gitarzystą, który odebrał klasyczne wykształcenie. Pamiętam jak w szkole muzycznej uczestniczyliśmy w wieczornych koncertach zaproszonych muzyków - solo, duety , tria czy kwartety gitar akustycznych ..... stopień opanowania instrumentu, jego natury , czystość dźwieku, artykulacja i swoboda poruszania w obręcie gryfu nas zgoła onieśmielały..... byliśmy tacy młodzi i niestety nie osłuchani ze złożoną materią poważniejszej stylistyki - byliśmy nasiąknięci chwytliwszą propozycją - popem, rockiem, heavy, mocniejszym uderzeniem, czymś co nas zdobywa od razu szturmem. Nie ukrywam - że po w/w koncertach zostawała nam w głowach absolutna pustka - czysta scholastyka, akademicka muzyka, nic co zdołałoby rozpalić naszą wyobraźnią - porwać nas ze sobą, zdołać byśmy się z tym identyfikowali - zimno i lód emocjonalny - o lata świetlne odległe od naszych doświadczeń - nie rozpalało wyobraźni - nie współgrało z emocjami - nie było czynnikiem - obrazotwórczym. Sam Pat może nie do końca w wywiadach podkreślał - że reakcja fanów na całym świecie Jego muzyki - ten "CZYNNIK WIZUALNY" to taki efekt uboczny - ludzie widzą obrazy, swoje emocje, doświadczenia, przeżycia, migawki zmysłowych manifestacji, podróży, przygód, wojaży..... a na nowym albumie tego niestety nie ma. Liczyłem, że bogaty aparat wykonawczy - na żywo - przełoży klimaty a la New Chautaqua - np Sueno Con Mexico rozmaite partie gitary - nałożone na siebie i tworzące porywający obraz , taki utkany gobelin emocji, gwałtownych zwrotów i przekazów. Z wiekiem Pat zdaje coraz bardziej dystansować do nagromadzenia emocji, egzaltacji i namiętności - pytanie - czy przypadkiem nie za dużo tego - intelektualnego rozmyślnego chłodu i analizy i powściągliwości ?. Dawniej w młodszym wieku - Pat wskazywał na chęć wpłynięcia i by odcisnąć piętno na swoich słuchaczach - których nie interesują skale, harmonie czy kontrapunkty - oni chcą byś zabrani, oderwani, porwani w świat o którym nigdy nie marzyli - odpłynąć i dać zatracić. Obecna muzyka Metheny - jest mocno wewnętrzne skoncentrowana - jakby zdystansowana od słuchacza - stawia wysoko poprzeczkę - gubi go - dawniej nie dawała o sobie zapomnieć na choćby sekundę - człowiek słuchał i za moment chciał wrócić do tego co usłyszał - że ... co ?.... co to było ?.... chętnie tego jeszcze raz posłucham..... muzyka płynęła zwartym i pewnym nurtem.
_________________
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Maciek
box


Dołączył: 15 Kwi 2007
Posty: 7622

PostWysłany: 26.03.2021, 13:05    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Robiłem kilka podejść do ostatniej płyty Pata - nie przebiłem się.
_________________
Adoptuj, adaptuj i ulepszaj.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Retromaniak
singel analogowy


Dołączył: 13 Mar 2021
Posty: 352
Skąd: Niemcy / Bydgoszcz

PostWysłany: 27.03.2021, 15:54    Temat postu: Road To The Sun Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Zgadzam sie z wami. Material jest ciezkawy. Wybralem na moja liste "Old School News" na Spotify tylko 2 kawalki:2. Four Paths of Light Pt.2 i 9. Road to the Sun Pt.5...
_________________
Największe muzyczne archiwum na Spotify
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Inkwizytor
digipack


Dołączył: 06 Maj 2007
Posty: 2771
Skąd: Monty Python`s Flying Circus

PostWysłany: 28.03.2021, 07:38    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Muzyka Pata potrafiła niezwykle zawładnąć , omotać i uwieść słuchacza - weźmy choćby ubiegłoroczny WIELKI album - From This Place - nie tylko jeśli chodzi o rozmach i imponujący aparat wykonawczy - od pierwszych chwil miało się poczucie, że obcujemy z wybitną muzyką. Być może Road to taka próba odreagowania - by kolejny album był jakby reakcją czy w opozycji do poprzednika. Niestety w tym przypadku pojawił krążek, który raczej nie poszerza kanonu Metheny`ego - nie wzbogaca o nowe barwy czy evergreeny. To jakby muzyka, która jest "obok" słuchacza czy "za nim" a nie idealnie w środku jak w oku cyklonu - co w dawnych latach było regułą. No może były drobne wyjątki np kontrowersyjnie przyjęty 99/00 czy jego rozwinięcie momentami dziwaczny Trio Live 2000. Jon Anderson kiedyś powiedział ( jak to on ) o Wakemanie - że jest "do niczego gdy gra z muzykami, którzy mu nie dorównują". Zastanawia mnie czy w przypadku Metheny nie mamy podobnej zależności - no może bez słowa "do niczego" - ale całość przybiera innego wymiaru gdy miał przy boku fascynujących wymagających partnerów - może mój odbiór Sun wynika z faktu, iż krótko wcześniej wpadły mi w łapki intrygujące bootlegi z trasy Parallel Realities - Jazz Vien, z Hiszpanii, Grecji, Niemczech itd - muzyka się zmienia nieustannie, każde wykonanie jest zgoła diametralnie inne, panowie - same tuzy - Hancock, Holland, DeJohnette - stawiają sobie wysoko poprzeczkę, problemy do rozwiązania, gra każdego jest reakcją na wybornych partnerów - mamy jednocześnie 4 solistów i 4 wrażliwych akompaniatorów. Weźmy choćby genialną Saratogę 90 :


https://www.youtube.com/watch?v=sIO58pTUGrY


https://www.youtube.com/watch?v=DQacrF2szxo



Znów podkreślę - Sun to żadna gehenna czy mordęga dla słuchacza - niestety narusza cienką granicę albumu - który w sumie mógłby nagrać każdy sprawny technicznie i kompetentny klasyczny gitarzysta - a sama esencja Pata jakby ulega rozcieńczeniu - bo gdy człowiek traci w trakcie słuchania koncentracje i zaczyna się rozglądać - czym by się tu zająć ?, może poczytać ?, może porządki ?, a może skoczyć do kuchni ?... - robi się niepokojąco. Przyznaję - że z całości - łatwo wyłowić "wybijające" się perełki - Sun Part 2 i piątka ( choć ta ostatnia - najbardziej chyba doniosła i zagrana z pałerem - to jakby dalekie echo, przypis, odległa dygresja do tego co dawniej Metheny zwykł robić ) - przy okazji zabawna ciekawostka - pierwsze sekundy / frazy Paths of Light 3 - to wykapane zbieżne podobieństwo do Mediterranean Sundance Meoli - niesamowite Very Happy

Wiem, że nawet najwięksi geniusze i wirtuozi nie wstają codziennie rano i nie tworzą nowego arcydzieła - może Pat powinien znów połączyć siły albo z młodymi gniewnymi muzykami - może "przeprosić" z dawnymi kompanami - Gottliebem, Eganem, Aznarem - połączyć siły z "rywalami" np projekt z Meolą, Ritenourem czy coś jak zaskakujący projekt ze Scofieldem lub bardzo piękny z Friselem i Johnsonem - brzmienie gitar - to aż brak słów:


https://www.youtube.com/watch?v=dx3Xtn8pmnk
_________________
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Inkwizytor
digipack


Dołączył: 06 Maj 2007
Posty: 2771
Skąd: Monty Python`s Flying Circus

PostWysłany: 28.03.2021, 07:48    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Lub np Pat z grupą Oregon ( którą zawsze bardzo cenił ) - to by było coś.
_________________
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Inkwizytor
digipack


Dołączył: 06 Maj 2007
Posty: 2771
Skąd: Monty Python`s Flying Circus

PostWysłany: 20.07.2021, 10:40    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

https://www.youtube.com/watch?v=TSDaO1BLhqo


Jest zapowiedź zbliżającego się we wrześniu nowego krążka Metheny - tym razem sięgnął zgodnie z opisem :

https://somethingelsereviews.com/2021/07/14/pat-metheny-it-starts-when-we-disappear-sneak-peek/


po młodych pełnych fantazji i świeżości muzyków - "organowe power trio" - perkusista Marcus Gilmore ( rocznik 86 ) - który wedle jazzowych ankiet jako jedyny prezentuje zgoła odmienne i nowe podejście do zestawu perkusyjnego oraz klawiszowy czarodziej - James Francies - rocznik 95 ( aż trudno w to uwierzyć ) - wszechstronny pianista, dodający rasowe barwy na organach i mnóstwo smaczków ambientowych na syntezatorach. Pat zapowiada intensywną pracę w tej konstelacji na najbliższe lata - zobaczymy jakie to da efekty. W/w utwór - może nie otwiera nowych ścieżek czy horyzontów - Metheny bardziej serwuje fakt - niezwykle dynamiczną i porywającą ale retrospekcję i esencje wcześniejszych doskonale znanych rozwiązań - zapoczątkowanych np na The Way Up, rozpędzone fragmenty Speaking of Now, Orchestrionu czy Kin. Po niestety dość momentami "nużącym" i nijakim - Road to the Sun - muzyka Pata wskoczyła na właściwe koleiny - mamy to stare dobre "patowskie deja vu" - kilka wejść fortepianowych Franciesa niezwykle zalatuje najlepszymi solówkami nieodżałowanego Lyle Maysa - trudno uwierzyć jako bogactwo wykreowało obecne trio - szykuje co najmniej fajny album.
_________________
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Retromaniak
singel analogowy


Dołączył: 13 Mar 2021
Posty: 352
Skąd: Niemcy / Bydgoszcz

PostWysłany: 15.09.2021, 18:30    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Inkwizytor napisał:
https://www.youtube.com/watch?v=TSDaO1BLhqo


Jest zapowiedź zbliżającego się we wrześniu nowego krążka Metheny - tym razem sięgnął zgodnie z opisem :

https://somethingelsereviews.com/2021/07/14/pat-metheny-it-starts-when-we-disappear-sneak-peek/


po młodych pełnych fantazji i świeżości muzyków - "organowe power trio" - perkusista Marcus Gilmore ( rocznik 86 ) - który wedle jazzowych ankiet jako jedyny prezentuje zgoła odmienne i nowe podejście do zestawu perkusyjnego oraz klawiszowy czarodziej - James Francies - rocznik 95 ( aż trudno w to uwierzyć ) - wszechstronny pianista, dodający rasowe barwy na organach i mnóstwo smaczków ambientowych na syntezatorach. Pat zapowiada intensywną pracę w tej konstelacji na najbliższe lata - zobaczymy jakie to da efekty. W/w utwór - może nie otwiera nowych ścieżek czy horyzontów - Metheny bardziej serwuje fakt - niezwykle dynamiczną i porywającą ale retrospekcję i esencje wcześniejszych doskonale znanych rozwiązań - zapoczątkowanych np na The Way Up, rozpędzone fragmenty Speaking of Now, Orchestrionu czy Kin. Po niestety dość momentami "nużącym" i nijakim - Road to the Sun - muzyka Pata wskoczyła na właściwe koleiny - mamy to stare dobre "patowskie deja vu" - kilka wejść fortepianowych Franciesa niezwykle zalatuje najlepszymi solówkami nieodżałowanego Lyle Maysa - trudno uwierzyć jako bogactwo wykreowało obecne trio - szykuje co najmniej fajny album.


Retromaniak napisał:
Pat Metheny – Side-Eye NYC (V1. IV)



Data wydania – 10 września 2021

8 / 62:00

Tracklista:

01. It Starts When We Disappear - 13:47
02. Better Days Ahead - 05:26
03. Timeline - 07:12
04. Bright Size Life - 05:34
05. Lodger - Pat Metheny - 06:16
06. Sirabhorn - 05:07
07. Turnaround - 07:42
08. Zenith Blue - 11:37

Skład:

Pat Metheny – guitars
James Francies – keyboards
Marcus Gilmore – dr, perc


Mój opis tej plyty znajdziecie w poście z 10.09.2021 w wątku "Płyty roku 2021 - Witajcie w drugim roku zarazy".
Nie chcę się powtarzać...
_________________
Największe muzyczne archiwum na Spotify
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Bednaar
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 11 Kwi 2007
Posty: 5951
Skąd: Łódź

PostWysłany: 16.09.2021, 08:26    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Dziś sprawdzę tę płytę - jest na Spotify.
_________________
FREE THE JAZZ!!!
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Inkwizytor
digipack


Dołączył: 06 Maj 2007
Posty: 2771
Skąd: Monty Python`s Flying Circus

PostWysłany: 19.09.2021, 09:14    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Od kilku dni przesłuchuję ( niekiedy w biegu bo zawodowo mam znów urwanie głowy jakiego nie miałem od 7 lat ) nowy krążek Pata. O ile ostatni Road to the Sun traktuję w swoim prywatnym rankingu jako dzieło kompletnie chybione, marginalne, wyrwane z kontekstu , niezrozumiałe , akademickie, mało porywające - w którym Metheny "totalnie zmylił trop" - to Side-Eye zdaje się być uderzeniem w swoje piersi i wskoczeniem rozpędzonego pociągu na właściwe artystyczne koleiny - już sam początek albumu nie pozostawia wątpliwości co do tego założenia i spodziewanego odbioru dzieła wśród fanów. Pat powrócił !!!! - i to w wielkim stylu - więc ten mały "wybryk" i spadek formy i koncepcji na Sun można mu wybaczyć. To samo rozkoszne uczucie miałem gdy zabrzmiały pierwsze dźwięki Kin kilka lat temu - spotkanie z dawno nie widzianym przyjacielem. Warto jednak mocno zaznaczyć - Eye to jak mawiał dawniej Fripp - bardziej "miłosny list / liścik / bilecik z kuszącą obietnicą spotkania niż namiętna randka" - taka forpoczta tego czego możemy i powinniśmy się spodziewać w przyszłości po tym składzie - a Metheny zebrał znakomity team - choć to ledwie i aż trio. Mój mentor Wireq błyskotliwie jak to tylko ON potrafi zawyrokował - że może Pat WRESZCIE znalazł godnego następcę nieodżałowanego Lyle Maysa - fakt - James ( czyżby skojarzenia z wielkim niegdyś evegreenem PMG ? ) - dokonuje na albumie cudów - dwoi, troi, dziesięcioi - odsłania nam swój nieziemski talent i rzuca na szalę całą swoją wszechstronność - mamy okazję poznać go jako pianistę o wyrazistym stylu, organistę, speca od wirtualnych analogów i przeróżnych ambientowych elektronicznych smaczków, podkładów, sekwencerów, arpeggiatorów i odjazdów - nie wiem jak ON to robi. Mays był jeden podobnie jak Bill Evans. Wcześniej sugerowałem, że Simcock był blisko tego ideału - gdyby PMG mieli powrócić - widziałbym ich obu w składzie - podobnie jak na trasie Secret Story brylowali Jim Beard i Gil Goldstein. Nowej muzyki jest może stosunkowo niewiele - jako klamrę genialnie spinają 2 kompozycje - chyba najwybitniejsze - It Starts When We Disappear i zamykające równie zmysłowe, namiętne, rozpędzone z wyeksponowanymi smaczkami polirytmicznymi i tym jednym jedynym i niepowtarzalnym brzmieniem syntezatora gitarowego Pata - Zenith Blue. Może muzycy i sam lider nie wymyślają niczego wielce nowego i przełomowego - konstrukcja, rozmieszczone kulminacje i wątki - silnie nawiązują do rozpędzonych i wielopiętrowych kompozycji z okresu Speaking of Now, The Way Up, Orchestrion i przede wszystkim genialnego KIN . Wprawne ucho konesera od razu wyłapie to swoiste "deja vu" - ale nie świadczy o wyczerpaniu pomysłów i inwencji. Pat i jego genialni dwaj kompanii serwują to co sami potrafią najlepiej i co fani od lat kochają - niezwykle bogate, barokowe w warstwie brzmieniowej, o momentami stricte jazzowej, niekiedy o filmowym epickim rozmachu kompozycje - trudno uwierzyć jaką fakturę tworzy tych trzech facetów. Małym zejściem na ziemię jest przypomnienie w niekiedy w miarę oryginalnych - Sirabhorn, Turnaround, Bright - kompozycji - aranże nie wnoszą zbyt wiele nowego - owszem - zagrane wybornie - ale to chyba taka wizytówka i zaprezentowanie młodych muzyków - że również potrafią odegrać ten wiekowy repertuar w sposób świeży i przekonujący. Dla mnie słabszym punktem jest Better Days Ahead - nowa wersja jest dość wątła, pomysł by zmienić strukturę rytmiczną, spowolnić i zaserwować w konwencji muzyki klubowej, kameralnej i anemicznej odarło ją z dawnej mocy i czaru. Ciekawy jest nieco bluesujący Lodger - Pat dawno w ten sposób nie grał - kłania środkowa część suity tytułowego Imaginary Day - gdzie gra z rockową mocą a melodia podobna.
_________________
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Wykonawcy Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 9, 10, 11
Strona 11 z 11

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group