Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna Muzyczne Dinozaury
i ich następcy
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 10, 11, 12
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Muzyka
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Monstrualny Talerz
japońska edycja z bonusami


Dołączył: 24 Maj 2017
Posty: 3053

PostWysłany: 20.10.2021, 22:57    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

A zauważyliście, że Pan Dyrygent A. Boreyko przed każdym wejściem na scenę, jak prawdziwy skoczek narciarski, się przeżegnał?
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
docent_chleb
singel analogowy


Dołączył: 12 Wrz 2020
Posty: 394

PostWysłany: 20.10.2021, 23:17    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Kuczok będzie musiał o tym napisać, tak jak pisał o skoczkach .
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Freefall
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 18 Lut 2012
Posty: 6185

PostWysłany: 21.10.2021, 07:32    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Mamy wyniki Smile

I nagroda Bruce Liu (Kanada)
II nagroda ex-aequo Aleksander Gadjiev (Włochy/Słowenia) i Kyohei Sorita (Japonia)
III nagroda Martin Garcia Garcia (Hiszpania)
IV nagroda ex-aequo Aimi Kobayashi (Japonia) i Jakub Kuszlik (Polska)
V nagroda Leonora Armellini (Włochy)
VI nagroda JJ Jun Li Bui (Kanada)

Prawie każdy coś dostał Smile.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Monstrualny Talerz
japońska edycja z bonusami


Dołączył: 24 Maj 2017
Posty: 3053

PostWysłany: 21.10.2021, 07:33    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

A więc wszystko już jasne. Wyjątkowo w tym roku mnie to wszystko wzruszyło, przejęło i wciągnęło.

Ale już koniec, nowych wymówek nie ma, więc zaczynamy rok 77. Panie Crazy, wystąp!
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
WOJTEKK
box z pełną dyskografią i gadżetami


Dołączył: 12 Kwi 2007
Posty: 23258
Skąd: Lesko

PostWysłany: 21.10.2021, 08:48    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Kuszlik przed Dżej-Dżejem to jakaś pomyłka. Hao Rao poza laureatami też. Siwy na drugim miejscu... hm... finał jego nie był. Musiał wcześniej wypaść co najmniej bardzo dobrze. Garcia odwrotnie - mocno finałem zapunktował - dobry finisz starczył na 3 miejsce. Na pewno duży wygrany samego finału, nie wiem, czy nie wypadł lepiej niż Liu.
_________________
Nie ma ludzi niezastąpionych. Oprócz The Rolling Stones.

http://artrock.pl/
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Freefall
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 18 Lut 2012
Posty: 6185

PostWysłany: 21.10.2021, 13:07    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

WOJTEKK napisał:
Kuszlik przed Dżej-Dżejem to jakaś pomyłka. Hao Rao poza laureatami też.


Też byłem trochę zaskoczony kolejnością na dalszych miejscach. Hao Rao nie dostał żadnej nagrody? Hmm mnie się podobała jego gra.
A dla zwycięzcy:



Wink
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Leptir
box


Dołączył: 04 Wrz 2010
Posty: 8230

PostWysłany: 21.10.2021, 13:37    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

No śliczne... Smile A poważnie - uważam, że pierwsze trzy miejsca są OK. Dalej ten Kuszlik trochę razi i brak Hao Rao (ciekawe co go tak przed tym jury zaorało? Wink ). A zwycięzca może sobie swoje nazwisko rozgrywać marketingowo... Smile
_________________
„You can be in paradise only when you do not know what it is like to be in paradise. As soon as you know, paradise is gone.” (John Gray)
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Crazy
digipack


Dołączył: 19 Sie 2019
Posty: 2709

PostWysłany: 23.10.2021, 10:13    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Trochę odespałem Konkurs... Nie wchodząc w szczegóły, komentowanie wyników, bo to zawsze można się czepiać wielu rzeczy - był to dla mnie wyjątkowy konkurs pod wieloma względami. Po pierwsze chyba nigdy aż tak dokładnie nie śledziłem. Pewnie dlatego, że - po drugie - tu zgodzę się z większością komentatorów, że poziom tego konkursu był niezwykle wysoki. Tym samym, kiedy już zacząłem, to od pierwszego etapu nie mogłem się oderwać... Przecież już w pierwszym etapie odpadli tacy pianiści, którzy mnie zachwycili (zwłaszcza Chao Wang!). To był taki konkurs, że ja bym sobie z chęcią kupił przynajmniej kilka płyt z nagraniami występów; zresztą być może będę mógł to zrobić, jak znam politykę wydawniczą NIFC.
Po trzecie dlatego, że jednak udało się dwa razy pójść do Filharmonii, co więcej miałem okazję na żywo usłyszeć tych, którzy doszli potem bardzo daleko. A że mi się akurat wcale tak bardzo nie podobali, to już inna historia Wink

Zwycięzca, myślę, świetny. Co prawda ja bym jednoznacznie postawił na Kyohei Soritę, na którego każdy koncert pójdę w ciemno i który jak dla mnie mógłby wygrać pierwszą nagrodę razem z nagrodą za najlepszy koncert, sonatę i poloneza, no ale narzekać nie będę - Bruce Liu to świetny laureat, ogromny talent, ogromna błyskotliwość, murowany faworyt krytyków i publiczności na długie lata.

Faktem pozostaje, że po raz trzecie z rzędu mój główny faworyt zajmuje drugie miejsce (Wunder, Hamelin, Sorita) Smile
_________________
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Crazy
digipack


Dołączył: 19 Sie 2019
Posty: 2709

PostWysłany: 24.10.2021, 07:24    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Wczoraj posłuchałem sobie Ingolfa Wundera w repertuarze z I etapu w 2010. To był magiczny występ, od pierwszych dźwięków - bardzo kunsztownie, z namysłem wykonana ballada f-moll, potem dla przełamania powagi dwie skrzące się polotem (dowcipem?) etiudki i na koniec - nokturn H-dur. Tak, nokturn na koniec to nieczęsty sposób pożegnanie, wszak grozi uśpieniem słuchacza i kto będzie bił brawo? Wink Ale nie tutaj, bo z tego jego nokturnu biła prawdziwa magia i może nie wywołał on burzy oklasków, gdy jeszcze wybrzmiewały ostatnie dźwięki, jednak nie z uśpienia, lecz z zasłuchania trzeba było publiczność wyrwać.
Przepiękny pierwszy etap, a drugi miałem okazję słyszeć na żywo i wtedy to się dopiero zachwyciłem... pewnie dzisiaj i tę część płyty odpalę.

Dziś zaś na dobre rano - Kyohei Sorita z koncertu laureatów, Rondo a la Mazur. Co prawda ten utwór zapamiętałem najbardziej z wykonania laureata pierwszej nagrody, ale raz że dobór utworów w tegorocznym koncercie laureatów był dla mnie pewnym kuriozum, a dwa, że akurat w tym przypadku nie mam na co narzekać, bo wykonanie przepiękne, eksponujące lekkość utworu, ale pan Sorita dodał mu coś takiego, jakby prawie grał na pianinie elektrycznym Wink Bardzo, bardzo interesujący dźwięk i artykulacja!
_________________
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Crazy
digipack


Dołączył: 19 Sie 2019
Posty: 2709

PostWysłany: 03.11.2021, 23:12    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Może powinienem już zostawić ten wątek, ale jakoś tutaj mi najbardziej pasuje...

Z góry przepraszam za chaotyczność wywodów, ale o muzyce klasycznej pisać nie bardzo potrafię, chyba, że z lekka poezją, ale na to mi brakuje zwięzłości Wink W każdym razie nasłuchałem się tych Sonat b-moll, więc poniżej trochę uwag i trochę linków (nie wiem czemu czasem prowadzą do środka utworu - żeby wysłuchać w całości, należy sobie przejechać do 0:00.)

Zacząłem od różnych wykonań konkursowych.

Seong-Jin Cho z 2015 - zaczyna się niezwykle miękko, łagodnie i bardzo, bardzo romantycznie, ale jeszcze nie w klimacie burz i naporów; z czasem coraz więcej pasji w tym graniu, która przechodzi płynnie do II części, gdzie wszystko pędzi w niesamowitym tempie, a dźwięki skaczą jak małe diabełki! Strasznie szybko grane, może niepotrzebnie, bo ta delikatność wydaje mi się najsilniejszą stroną tego pianisty; i czasami może jakieś wahnięcia w tempie wytrącały mnie z równowagi. Ogółem jednak bardzo na TAK.
A Marsz? Początkowo coś mi tam nie grało, ale część elegijna absolutnie zaczarowana, łzy mi w oczach stanęły - i potem powrót marsza ciężarem w pełni odpowiadającym temu, co było. Chociaż co i raz coś mi tam z tempem nie pasuje.

Potem tegoroczny zwycięzca, Bruce Liu, ale ta jego Sonata przeszła w większości bez wrażeń. Słuchałem jej na żywo (tzn. w tv, ale w czasie bieżącym Wink), wtedy nie skupiłem się na pierwszych dwóch częściach, bo coś gadaliśmy, ale i teraz - miałem wrażenie, że za bardzo brimstone & faja, a za mało subtelności.
Marsz w części marszowej wyśmienity, ale elegia jak dla mnie grana za twardo, za głośno, i potem powrót nie robi takiego wrażenia.
Natomiast zupełnie jak ryba w wodzie znalazł się Bruce w części IV, która w ogóle brzmiała, jakby dźwięki zyskały postać płynną, nurkującą gdzieś wśród rafy koralowej, idealna płynność, milion kolorów!

Na zakończenie marszu po zwycięzcach Julianna Awdiejewa, której Sonata jest dla mnie ideałem i tak, pamiętam, że pierwszy chciałem rzucać buzdygan po wyroku jury, ale wtedy jeszcze nie słyszałem tej sonaty... Ona gra to o wiele wolniej, niż panowie wspomniani powyżej, bardzo po swojemu i nie ma takiego pędu - ale jest nowa jakość. Natomiast Marsz, a już zwłaszcza elegia, to jest jakiś total, coś nie z tego świata. Awdiejewa osiąga tam tak ciche pianissimo, że aż trudno uwierzyć, że w ogóle dotyka klawiszy, a jednak wszystko wybrzmiewa idealnie.

Aleksander Gadzijew dostał nagrodę w tym roku, a ponieważ ogólnie mi się nie podobał, to akurat na 3 etap przypadł mój bojkot Wink No i trochę zły sobie wybrałem moment, bo chociaż podoba mi się jego wykonanie nie aż tak, jak Awdiejewej czy nawet Cho, to muszę oddać honory (tu, polonez nadal był okropny, a koncert nudny Wink).
Pierwsza część rozkręca się powoli, ale w drugiej połowie, kiedy zaczynają walczyć ze sobą te motywy, robi się naprawdę ekscytująco. Z kolei Scherzo pianista gra bardzo interesująco, bo motyw główny pędzi, za to środkowy jakby aż za wolno? - ostatecznie jednak jest to skuteczne, bo wciąga i przenosi nas w mroki następnej części...
A tu Gadzijew osiągnął maestrię, stworzył interpretację Marsza niesamowicie osobistą, introwertyczną, pobrzmiewającą echem jakichś niewypowiedzianych spraw... no i crescendo!!! Powracający motyw marsza rozkręca się i rozkręca, i wybucha, i to może jest najlepszy moment tej całości.

Kyohei Soritę też słuchałem na bieżąco i odebrałem ten występ jako pewną walkę - z materią muzyczną, która nie do końca chciała mu się dać oswoić tak łatwo, jak wszystkie inne utwory, które grał na Konkursie, z tempem, które czasem uciekało - aż w końcu w Marszu osiągnął niezwykły efekt, aż bolało, aż pamiętam, że nie mogłem przerwać słuchania, choć wiedziałem, że przez to się spóźnię do pracy, bo to był przejmujący triumf wielkiego artysty, który stwarza coś pięknego i w końcu jednak mu się udaje... Obiektywnie muszę przyznać, że Gadzijew na tę nagrodę zasłużył bardziej, ale to wspólne przeżywanie Sonaty z Soritą zapamiętam na długo.

A potem sięgnąłem po płytę i posłuchałem dwóch wykonań Rubinsteina. To chyba jedyny utwór, który zamieszczono w tym moim zbiorze dwukrotnie, i nic dziwnego, bo 15 lat różnicy kazało mistrzowi całkiem inaczej podejść do rzeczy. Linków tym razem nie dam, bo znalazłem tylko do niektórych części. Spróbuję opisać.

Wersja z 1946 jest pełna gniewu. Może nadinterpretowuję, ale ostatecznie Rubinstein swoje przeżył w związku z wojną i ja nie słyszę w jego Marszu ani trochę tkliwości, żadnego takiego, że ktoś siada i się zamyśla. Nie, on jest twardy jak skała i nawet w elegii zagryza zęby i kości policzkowe mu drgają. A całość w ogóle jest ultraszybka - zresztą liczby mówią same za siebie, Scherzo trwa tam o prawie minutę krócej (!), niż w wykonaniu późniejszym, a i to nie należy do bardzo wolnych. Rubinstein tam pędzi i nie bierze jeńców, a gdyby nawet wziął, to nie chciałbym być tym jeńcem. Przez całe to wykonanie uderza w klawisze z impetem, jakby chciał krzesać z nich ogień (co też robi!).

Całkiem inaczej prezentuje się wersja z 1961 - jest majestatyczna, wręcz Państwowa! Marsz tym razem jest w pełni sformalizowanym marszem, który można by sobie wyobrazić, że idzie podczas pogrzebu jakiegoś dostojnika albo króla, albo może (jak chcieli niektórzy), narodu...

W obu wersjach, jeżeli porównać je z tymi współczesnymi, uderza od samego początku, wyraźniejsze brzmienie prawej ręki. U Awdiejewej/ Cho/ tych tegorocznych, motyw melodyczny I części wydaje się stopniowo wyłaniać z dudniących basów i dopiero stopniowo nabiera wyrazistości. Rubinstein od początku uderza te dźwięki bardzo jasno i pewnie, a basy pozostają tylko akompaniamentem. Tak jest poniekąd bardziej logicznie: grasz główny motyw tak, żeby było go dokładnie słychać. Ale te nowsze interpretacje urzekają mnie jakąś tajemniczością, podoba mi się to.

Na koniec - Ivo Pogorelić, nie z Konkursu, ale z nagrania w Villa Contarini. Warto posłuchać (i obejrzeć - wnętrze niezwykle stylowe, podobnie jak fryzura Ivo Wink) w całości, ale zajmijmy się tu sonatą. To, co najbardziej przykuwa uwagę, to dźwięk: nie wiem, czy którekolwiek z wyżej wspomnianych pianistów gra dźwiękiem tak odróżniającym się od wszystkiego, co słyszeliśmy wcześniej. Przy czym Ivo nie jest z tych, co się lubują w pianissimo - on generalnie łupie, a że łupać potrafi jak mało kto, jasnym, otwartym i bardzo silnym dźwiękiem (a także wygląda na takiego, co lubi sam siebie słuchać Wink), to łupie śmiało, ku satysfakcji zapewne swojej i na pewno słuchacza, bo brzmi to imponująco.
Skoro wspominałem o sposobie wprowadzania pierwszego tematu w Grave - Rubinstein robi to klasycznie i logicznie, ci współcześni według innego klucza, ale w jakimś sensie podobnie, natomiast tutaj jest to całkowicie inna bajka, krótkie urwane metaliczne dźwięki... jak na elektrycznym pianinie grane... trzeba posłuchać, bo wyjaśnić tego nie umiem.

O ile w subtelnościach dynamicznych Pogorelić się nie lubuje, o tyle w silnym kontrastowaniu tempa - jak najbardziej. Scherzo grane najwolniej ze wszystkich, a Marsz chyba najszybciej (żałobnikom nie zostawia się tu pola do wleczenia nogi za nogą, muszą się spiąć, żeby zdążyć za konduktem!). Nie jestem do końca przekonany, czemu te kontrasty służą, ale indywidualny rys jest silny. Ivo chyba szukał własnej drogi, bo słuchałem też jego Sonaty z Konkursu w 1980 i wtedy zajęła mu 20 minut, a w Villa Contarini - 27 Smile (no dobra, grał tam repetycję w Grave - ale dlaczego Scherzo tak bardzo różni się czasem, to nie mogę się połapać, tam też są jakieś dodatkowe takty?).

Cóż, na półce czeka jeszcze Pollini, a na youtubie łatwo można znaleźć choćby Marthę Argerich czy Kissina. Ale może na razie wystarczy Wink
_________________
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Muzyka Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 10, 11, 12
Strona 12 z 12

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group