Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna Muzyczne Dinozaury
i ich następcy
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Niewidzialna ARMIA
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Wykonawcy
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Crazy
digipack


Dołączył: 19 Sie 2019
Posty: 2902

PostWysłany: 20.03.2021, 09:48    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

W ostatnim koncercie domowym Budzy wziął na tapetę utwór, o którym powiedział, że to, być może, pierwszy w ogóle utwór Armii, a mianowicie - Nic już nie przeszkodzi. O tym nie wiedziałem! Zawsze kojarzyło mi się, że najstarszym utworem Armii jest Jeżeli, ale tu Budzy mówi, że Nic już nie przeszkodzi grane było na pierwszej próbie zespołu, w klubie Hybrydy.

Sam utwór to rzecz niesamowita, zupełnie nie z tego świata - zarówno w sensie punkowego świata pierwszej płyty Armii, bo przecież to ponad siedmiominutowy ciężki i ponury walec z długimi instrumentalnymi pasażami - jak i w sensie ogólnoświatowym, bo jeżeli Armia jest zespołem grającym muzykę apokaliptyczną, to właśnie tutaj!

Tekst jest przede wszystkim niesamowity: szyny z tunelu, nogi za drutami, ołowiane koła i człowiek widzi prawie "arbeit macht frei", ale w takiej perspektywie całkowicie uniwersalnej, a więc właściwie nie arbeit macht frei, lecz w ogóle zło tego świata, ale takie, jakie ucieleśniło się w tych obozach. I gdzieś obok ta zatęchła dziura, gdzie woda kapie z zardzewiałej rury, a żarówka kołysze się na drucie i oślepia skazanego, którego odpowiedzi nikt i tak nie słucha. Wiek totalitaryzmów. Tego stulecia ja bym wam nie polecał... I nikt już nie przeszkodzi.

Najlepsze zaś, że muzyka jest tak idealnie dopasowana do tych obrazów, jak się tylko da. To wszystko jest zimne, ciężkie, przygnębiające i nieuchronne, a obok pojawiają się różne odgłosy, które jeszcze efekt wzmacniają.

Oczywiście nie są to jeszcze te legendowe wyżyny, które sprawiają, że - jak wyżej cytowałem tych dwóch panów z linka od Gacka: "zespół Armia nie jest podobny do niczego na żadnym rynku muzycznym nigdzie" - ale uważam ten utwór za wczesne armijne arcydzieło. A gra Roberta Brylewskiego to jest jakiś total!

Kominy i wrony!

Nieodmiennie polecam również sam "koncert domowy". Szkoda, że gharvelt, jako świeżo upieczony fan Armii Wink, nie lubi gadania, bo opowieści tutaj są znakomite, zwłaszcza o koncercie w klubie garnizonowym marynarki radzieckiej w Świnoujściu, gdzie generałowie świecą orderami na butach a młodzi marynarze poszli w pogo! Very Happy

z mieszkanka w poznańskim bloku
_________________
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Crazy
digipack


Dołączył: 19 Sie 2019
Posty: 2902

PostWysłany: 03.04.2021, 13:24    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Kiedyś w tym wątku napisałem, że być może najważniejszą płytą firmowaną przez Tomasza Budzyńskiego jest dla mnie Luna. Że Legenda przewyższa ją, ale gdyby tak podejść do rzeczy całkiem osobiście, to...

Luna jest płytą mojej dorosłości. Człowiek pewnie łatwiej zachwyca się, kiedy jest młody, ze świeższym spojrzeniem, w moim przypadku w każdym razie tak ogólnie było - chociaż ogólnie jestem dość emocjonalnym typem i nawet w zeszłym roku coś nowego porwało mnie całkowicie. Ale myślę, że żadna propozycja muzyczna, którą poznałem już jako osoba dojrzałą, nie wniknęła we mnie tak głęboko, jak właśnie ta płyta...



Armijnie patrząc, została ona wydana (2008) pomiędzy Ultimą thule a Prozessem, czyli w szczytowym okresie tego, co nazwałbym Budzego rozliczaniem się z własną dorosłością. Jest to płyta bardzo, dogłębnie, smutna, pełna bólu, i choć na końcu przychodzi nadzieja, jak w Wielką Sobotę, to końcowy akcent nie ma nic wspólnego z triumfalnym hurra. To raczej westchnienie ulgi człowieka, który wie już, że się udało, że umknął śmierci, ale on jeden wie, jak wiele go to kosztowało.

Czy ja tu mówię tylko o tekstach? Bynajmniej. Nie jestem zresztą wbrew pozorom słuchaczem tekstów. Słucham najpierw muzyki (owszem wokalu bardzo, ale w pierwszym rzędzie jego brzmienia, a także przekazu emocjonalnego, ale na poziomie ponadsłownym) a dopiero kiedy muzyka znajdzie swoją drogę, wówczas zaczynam wnikać w teksty. Oczywiście wiele razy bardzo wzmacnia to wówczas wrażenie, ale niemal zawsze właśnie w takiej kolejności, od Simona i Garfunkela po Nine Inch Nails.

Ale muzyka na Lunie! To taki projekt, w którym każdy z jednorazowo zebranego składu znalazł swój idealny środek wyrazu i wszystko zagrało. Osią muzyki na tej płycie jest Litza i jego gitara, przecież bez żadnych tu czadów (tu zupełnie nic nie brzmi jak Armia, nie mówiąc o Luxtorpedach i Kaenżetach!), ale jak pięknie ona wybrzmiewa można usłyszeć choćby między wersami otwierającego Halo halo czy też w refrenie Trenu Exclamation Zjawiskowo brzmi też trąbka niejakiego Daniela Pomorskiego, postaci bliżej mi nieznanej, który tutaj brzmi tak, że... ech, proszę posłuchać najpierw wstępu do Trenu, a potem partii solowej w ostatniej minucie tego utworu, który przeszywa niczym trąbka śmierci z Rio Bravo.

Tren to zresztą mój highlight tej płyty i prawdopodobnie najlepszy dla mnie utwór XXI wieku. Wybaczcie przesadę, bo dla mnie ona nie jest przesadą...

Gitara, trąbka, do tego niesamowita sekcja rytmiczna ze śp. Stopą na perkusji i polską Marilyn Mazur, czyli Beatą Polak na instrumentach perkusyjnych, ale przede wszystkim z Marcinem Pospieszalskim, który wyczynia tu niebywałe rzeczy. Z jednej strony mamy przepiękne nastrojowe solo na kontrabasie na wyjściu z Wiosny na wygnaniu, a na drugim krańcu - niesamowita techniawkowa wręcz pulsacja w Dniu bez duchów. To wszystko uzupełnione bardzo interesującymi dźwiękami różnej proweniencji (chyba świetną robotę wykonuje tu Karol Nowacki na klawiszach) i ja się na produkcji nijak nie wyznaję, ale wszystko świetnie tu słyszę, wszystko brzmi jak należy.

Wreszcie wokale. Budzy śpiewa jak natchniony, jak to zwykle on prosto, bez aktorstwa, ale w pełni przekazując ten ból, te zmagania, czasem wchodząc w zaskakujące wysokie tony, jak w wokalizach w utworze tytułowym czy w transowym UFO.
Z pełnym, głębokim głosem lidera wspaniale współbrzmią tu harmonie Gerarda Nowaka, a gdzieniegdzie mamy nawet trójgłosy (chyba Litza się dołącza, nie pamiętam). Wokalnie jest to dowód niezwykłego rozwoju Budzego i umiejętności stosowania bardzo różnorodnych, wzajemnie uzupełniających się technik śpiewu.

No i to wszystko trafia na teksty zupełnie niezwykłe, głęboko poetyckie, a wspólnie tworzące jedną spójną opowieść o bardzo trudnych chwilach życia człowieka, pełnych zwątpienia.

Nie chce mi się żyć
Nie chce mi się odpowiadać
Zarośnięty boczny tor,
zabłąkana mała gwiazda.
Nie przychodzi tu nikt,
tylko dziwni mali chłopcy.
Wszystkie moje głupie sny,
wszyscy moi sprzymierzeńcy...


Z okazji tych Świąt, które przecież opowiadają o przechodzeniu przez coś skrajnie trudnego i o momentach, w których cała nadzieja wydaje się zamglona przez dziwaczne czarne dekoracje, chciałbym temu forum z wdzięcznością zadedykować tę płytę i ku pamięci, pozostawić ten opis. Luna jest dla mnie płytą Wielkiej Soboty.


_________________
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr


Ostatnio zmieniony przez Crazy dnia 07.11.2021, 19:19, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Crazy
digipack


Dołączył: 19 Sie 2019
Posty: 2902

PostWysłany: 03.05.2021, 12:36    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Powyżej było bardzo poważnie, a teraz bardzo mniej Wink

Okazało się, że i do państwa Budzyńskich zawitała pandemia, przez ostatnie kilka tygodni ani nie było audycji Melodramat, ani z "Rivendell" nie nadawano koncertów domowych. Jednak zdrowie już lepiej, a wczorajszy koncert domowy zrekompensował braki z nawiązką.

Budzy na marginesie swojej ostatniej choroby opowiada o najdziwniejszym koncercie Armii, na którym go... nie było! Tzn. był, ale jednak go nie było, co o największe zdziwienie przyprawiło Darka Malejonka. Moment, w którym Budzy o tym opowiada, przyprawił mnie o łzy śmiechu, nie ukrywam. I kilka innych również!

Do tego koncertu mam również bardzo osobisty stosunek, mimo że mnie na nim nie było - otóż, jeżeli ktoś zdecyduje się posłuchać, dowie się, dlaczego jego bohaterem był niejaki Gerard Nowak, "człowiek, który zna wszystkie piosenki zespołu Armia na pamięć i umie je zagrać na gitarze". I po tym właśnie koncercie tenże Gerard Nowak przyszedł do nas do domu, gdyż znamy się dobrze - i wcale się nie przyznał! Ba, więcej, coś tam bąknął, kiedyśmy go pytali, jak było, że koncert w porządku, tylko "wokalista trochę kiepsko". Aż żeśmy się dziwili, co on taki krytyczny wobec Budzego się zrobił Laughing

Serdecznie polecam nie tylko zainteresowanym Armią (choć czy jacyś inni wchodzą w ten wątek? Wink), ale każdemu, komu przyda się mała dawka absurdalnego humoru w ten wietrzny świąteczny poniedziałek.

https://www.youtube.com/watch?v=b5cdvvqKUdE

No i pytanie do rozstrzygnięcia: co lepsze, Iron Maiden czy Talking Heads? Very Happy
_________________
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Crazy
digipack


Dołączył: 19 Sie 2019
Posty: 2902

PostWysłany: 07.11.2021, 20:22    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Nie wiem, czy ktoś z Was zetknął się kiedyś z projektem Gajcy i płytą o tym tytule. Chcę o niej napisać, ale nie w tym wątku. Tutaj tylko to, co armijne, czyli:

Wczorajszemu

Utwór napisany i wykonany przez załogę "prozessową" i utrzymany w tejże estetyce - ciężki, posępny, bogaty muzycznie, bardzo ekspresyjnie zaśpiewany. Dla mnie byłby to na Prozessie jeden ze ściśle najlepszych utworów, robi on na mnie zawsze ogromne wrażenie, trafia prosto w serce i trzyma za gardło.

Różne momenty... dłoń, którą uczyłeś śpiewać, potrafi nienawidzić... ta zmiana tonacji przed refrenem i cztery waltorniowe dźwięki w niego wprowadzające... i refrenowe myślałeś będzie prościej, które przejmuje mnie do głębi i w dodatku szczególnie lubię, kiedy za ostatnim razem jest podwojone... Kmiety falujące przetworzone dźwięki basowe... przeszywające są te podwyższone wejścia w pierwsze wersy kolejnych zwrotek... nie wiedziAŁEEEEEŚ......

Ciary mam na samo wspomnienie tego utworu.
_________________
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Wykonawcy Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4
Strona 4 z 4

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group