Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna Muzyczne Dinozaury
i ich następcy
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Relacje z koncertów
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 106, 107, 108
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Muzyka
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
SafeMan
maxi-singel analogowy


Dołączył: 29 Paź 2019
Posty: 591
Skąd: Gdańsk

PostWysłany: 16.08.2021, 07:51    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Wczoraj w Gdańsku byłem na United Arts Festival - cały dzień wypełniony był muzyką elektroniczną.

Załapałem się na trzy ostatnie koncerty: Michał Łapaj, Marek Biliński oraz Tangerine Dream.

Michał Łapaj to klawiszowiec Riverside, więc nie oczekiwałem wiele. I słusznie, ponieważ grana przez niego muzyka okazała się mało ciekawa, niepotrzebnie wzniosła i oklepana. Rozlazły, patetyczny neo-prog. Next!

Następnie na scenie pojawiła się legenda polskiej muzyki elektronicznej, niektórzy nazwali by go "polskim żarem" Smile Bardzo lubię jego muzykę, toteż koncert baaaardzo mi się spodobał, a narzeczonej jeszcze bardziej, bo jest fanką od dzieciństwa Wink Dał chłop czadu, zwłaszcza pod koniec (Ucieczka z tropiku!)

No i gwiazda wieczoru - Tangerine Dream. Niestety, ale czułem się jak na koncercie zupełnie innego zespołu, jednak to nic dziwnego, bo obecnie zespół tworzą sami nowi, młodzi muzycy. Gdy obecny bandleader się urodził, grupa miała już na koncie prawie dziesięć albumów!
Grana przez nich muzyka jest mocno oparta na rytmie i głębokim basie. Mniej więcej w połowie koncertu już byłem nimi nieco znużony. Jedynie Stratosfear zagrany na koniec uratował sytuację.

Suma summarum, bawiłem się dobrze, zwłaszcza na Bilińskim, ale po Tangerine Dream spodziewałem się czegoś lepszego. Ricochet to to nie był Razz
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Gacek
japońska edycja z bonusami


Dołączył: 20 Mar 2010
Posty: 3961
Skąd: Wieliczka

PostWysłany: 23.08.2021, 14:16    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Wczoraj widziałem na żywca Riverside oraz Collage.
W sumie nie wiem co lepsze, kolarscy grali jakby jeszcze pewnych rzeczy nie przećwiczyli po dłuższej przerwie, czasem chyba narzucali sobie zbyt duże tempo. Kossowicz nie jest Amirianem a Kirmuć Gilem ale... świetnie było ich zobaczyć na żywo. Taki prog lubię, Szadkowski wali w gary bez opamiętania, Mintay wywija na basie, Palczewski jak zwykle rozpycha się w tle, tylko Kirmuć trochę daje się czasem stłamsić. Tu nie wszystko zagrało idealnie i bardzo mi się to podobało! Punkowe podejście do progresu Twisted Evil

Za to Riverside jak zwykle, pełen profesjonalizm, wszystko zagrane na tip top a materiału przewalili... ciężko mi wskazać czego nie zagrali. Bardzo dobra, zróżnicowana setlista, zespół w wybornej formie. Co najważniejsze wreszcie utwory z Love, Fear and the Time Machine oraz Wasteland zagrały tak jak powinny - czyli z powerem a nie anemicznie jak na studyjnych wydawnictwach. Można ich lubić albo nie ale koncerty grają świetne, formę mają wybitną tak samo jak kontakt z publiką.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
WOJTEKK
box z pełną dyskografią i gadżetami


Dołączył: 12 Kwi 2007
Posty: 23258
Skąd: Lesko

PostWysłany: 23.08.2021, 14:29    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Gacek napisał:
Kossowicz nie jest Amirianem


Oj nie, zdecydowanie nie...
_________________
Nie ma ludzi niezastąpionych. Oprócz The Rolling Stones.

http://artrock.pl/
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Gacek
japońska edycja z bonusami


Dołączył: 20 Mar 2010
Posty: 3961
Skąd: Wieliczka

PostWysłany: 23.08.2021, 14:49    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Sympatyczny gość ale nie potrzebnie czasem śpiewa z manierą. Uczucia miałem trochę mieszane co do niego ale w finałowym Living in The Moonlight dał radę a jak wiemy tam pod koniec trochę trzeba mieć pary.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Gacek
japońska edycja z bonusami


Dołączył: 20 Mar 2010
Posty: 3961
Skąd: Wieliczka

PostWysłany: 25.09.2021, 22:50    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Nie było czasu więc dopiero teraz o koncercie Paradise Lost słów kilka.
Support - Tides From Nebula. Oryginalny wybór, moim zdaniem dobry. Kto widział wie jak grają, kto nie widział to śmiało można polecić. Może nie spektakularna muzyka ale z pewnością ciekawa, niebanalna... chociaż zagrany zwyczajowo na koniec Tragedy of Joseph Merrick zdecydowanie był absolutnie porywający. Petarda. Pełna profeska i pełne zaangażowanie. No i zaproszenie na after po Paradajsach, nie da się ich nie lubić.
Na Paradise Lost, szedłem z lekkimi obawami że mogę zobaczyć zblazowany zespół po przejściach a tu niespodzianka. Owacyjne przyjęcie chyba dało im kopa, Holmes sypał żartami, zagadywał do publiczności, sekcja też wyglądała jakby się całkiem dobrze bawiła.
Co do samej muzyki, dla mnie wszystko zagrało jak należy, utwory z poszczególnych, jakże rozstrzelonych stylistycznie płyt zabrzmiały dobrze i spójnie a materiał był bardzo przekrojowy (bardzo dobry dobór utworów).
Początkowo Holmes był nieco za bardzo schowany, jakby chciał się trochę oszczędzać ale to chyba taka taktyka bo później się dość mocno wyostrzył i zdarzyło się nawet solidne ryknięcie.
Co dziwne w chwili lekkiego zamyślenia, przy specficznej grze świateł przez chwilę mi się wydawało że słucham Sisters of Merrcy, którym ktoś podkręcił przester. Chwilami riffowanie nieco przypominało Black Sabbath.
Wyjątkowy wieczór, wyjątkowy zespół i wyjątkowy koncert, owacyjne przyjęcie. Bardzo pozytywne zaskoczenie.

Tylko jedna COVIDowa refleksja na koniec. Wreszcie można zorganizować koncert na normalnym otwartym obiekcie, bez rzucania ochłapami biletów, bawienia się w spekulacje, wyprzedawania jakimiś pulami, super golden cyrkiel albo jeszcze super golden silver erly enter 3 metry dalej. Bilety były w sprzedaży w stałej cenie i bodaj do ostatniego dnia każdy mógł się zaopatrzyć i przyjść bez płacenia pośrednikom - złodziejom. Tak samo było z Riverside. Konie zostali bez kasy, Ticket pro czy inne Livenatiom się nie nachapało, kto chciał przyszedł na koncert (czyli dużo ludzi), kto chciał siadł na trybunach a kto chciał podszedł pod scenę (nawet bez wylania piwa!). Nie można tak zawsze?!
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Crazy
digipack


Dołączył: 19 Sie 2019
Posty: 2709

PostWysłany: 23.10.2021, 09:52    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

W ostatniej chwili wczoraj nabyłem bilet na koncert Mulatu Astatke i udałem się na niego, ale nie wiem, czy nazwałbym go koncertem Mulatu Astatke... W moim odczuciu był to koncert muzyków, których Mulatu zebrał wokół siebie, dał im nazwisko i publiczność i następnie był ich konferansjerem, dla zabawy trochę im przygrywając...

Więcej szczegółów nie zdradzę, bo bardzo ciekaw jestem, co powie ekipa krakowska (!), a nie chcę sugerować. Powiem tylko, że o ile mi koncert podobał się nie tak bardzo, o tyle mojemu przyjacielowi, który zresztą muzycznym profilem pasowałby jak najbardziej na Forum Dinozaurów - podobało się niezwykle. Niezmiernie jestem ciekaw wrażeń po Kwadracie, a tymczasem stawiam pewne pytania...

- jak Wam się widziała całość tego wieloosobowego ensemble'u, w sensie organiczności jego grania, wzajemnego rozumienia się muzyków?
- jakie wrażenie zrobiła sekcja perkusyjna, momentami licząca nawet 4 osoby?
- które eksperymenty dźwiękowe wydały Wam się najciekawsze (frapująca postać pana z wiolonczelą...)
- jaka była najsilniejsza strona tego zespołu, którzy muzycy zrobili na Was największe wrażenie?
- no i (choć tu już zasugerowałem swoje stanowisko), jak Wy odebraliście w tym wszystkim postać samego Mulatu?

Będę wyczekiwał relacji! Wink
_________________
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
akond
epka kompaktowa


Dołączył: 04 Wrz 2020
Posty: 1128
Skąd: Wrocław

PostWysłany: 23.10.2021, 14:29    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

A nazwiska muzyków byś chociaż zdradził? Bo nigdzie ich nie znalazłem...
.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Crazy
digipack


Dołączył: 19 Sie 2019
Posty: 2709

PostWysłany: 23.10.2021, 16:01    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Mulatu też ich nie zdradził Confused O ile słyszałem, wymieniał tylko imiona, na zasadzie "Mr. John na gitarze", ale dość niewyraźnie to wypadało...
_________________
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
gharvelt
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 14 Kwi 2014
Posty: 5133
Skąd: Kraków

PostWysłany: 25.10.2021, 21:45    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Garść wrażeń po wczorajszym krakowskim koncercie Mulatu Astatke - pewnie częściowo będą one odpowiedzią na pytania, które wypunktował Crazy. Na miejsce trafiliśmy dość wcześnie (ok 1,5h przed rozpoczęciem występu), tak że spokojnie starczyło czasu na spotkanie ze znajomymi forumowiczami i pogawędki o muzyce, kinie, literaturze oraz na inne luźne tematy Wink Koncert rozpoczął się punktualnie, sala w klubie niemal pełna, chociaż bez ścisku - spokojnie zdołałem się dostać do pierwszego rzędu za barierkami. Miejsce doskonałe do oglądania, jednak też z pewnymi minusami: bardzo blisko sekcji dętej, która nierzadko zbyt mocno dominowała nad całą resztą zespołu, co bliska było słychać szczególnie dobrze... Lider zespołu nie szalał - powoli poruszał się po scenie, czasem siadał żeby odpocząć, wskazywał na członków zespołu, pozwalając im na zaprezentowanie swoich umiejętności. Tego się zresztą spodziewałem po muzyku dobijającym do osiemdziesiątki, aczkolwiek nie czułem się rozczarowany i to nie tylko ze względu na niezbyt wygórowane oczekiwania: jego grę, zwłaszcza na wibrafonie, warto było usłyszeć i zobaczyć z bliska, zarazem zaliczając kontakt z jedną z legend afrykańskiej muzyki.

O grze reszty zespołu najlepiej napisać, że były w niej lepsze oraz gorsze momenty. Z tym porozumieniem to coś faktycznie momentami szwankowało. Raz nawet miał miejsce taki incydent, kiedy muzycy zaczęli coś sobie nawzajem gestykulować; jednak może to nie było nieporozumienie, a zaplanowany element? Tuż po tej sytuacji nastąpił solowy popis bębniarsko-wokalny, jeden z mocniejszych i najbardziej afrykańskich fragmentów całego występu. Poza tym kontrabasista absolutnie nas zaskoczył swoimi wyczynami, takiej akcji nie przewidziałem. Ogólnie wydawało mi się, że zespół najlepiej wypadał w tych bardziej dynamicznych, żywiołowych partiach. Wówczas też publiczność reagowała najintensywniej, jednak muszę zaznaczyć, iż kontakt miałem głównie z najbliższym otoczeniem sceny, gdzie entuzjazm mógł wydawać się większy niż w dalszej części sali. Jeśli do tego dodać głód uczestnictwa w muzycznym wydarzeniu na żywo (pierwszy mój koncert od nieco ponad dwóch lat), nie będzie dziwić, że przeważają wrażenia pozytywne - nawet pomimo tych, jak to nazwaliśmy, "niedociągnięć" Smile





(zdjęcia można powiększyć klikając)

Na koniec serdeczne podziękowania za miłe chwile spędzone przed i po koncercie dla Marty, Maćka oraz I&I. Dzięki za rozmowy, rekomendacje, wymianę różnych wrażeń i humor. Do zobaczenia przy kolejnych okazjach!
_________________
Last.fm | RYM
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Crazy
digipack


Dołączył: 19 Sie 2019
Posty: 2709

PostWysłany: 25.10.2021, 22:27    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

O, dzięki! Muszę i ja swoją relację napisać (niebawem).
_________________
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
I&I
digipack


Dołączył: 15 Paź 2010
Posty: 2915
Skąd: KRK

PostWysłany: 27.10.2021, 19:42    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

No cóż Mulatu jak Mulatu, czyli średni na jeża. Rację miał akond, sprawozdając jego występ chyba we Wrocławiu, że raczej trzyma się z boku i daje pograć zespołowi. Tak też było w Krakowie. Fajerwerków nie było. Było miło i przyjemnie, a najbardziej przypadły mi do gustu fragmenty z elementami muzyki latynoskiej (bodajże dwa, może trzy).

Natomiast największym i niezaprzeczalnym fajerwekiem była okazja poznać na żywo Laylę,Wilkołaczka, Maćka i Gharvelta. Serce rośnie i prosi o więcej.

Dawajcie znać, jeśliby coś interesującego się kroiło w przyszłości.

I&I&Rastafari Wink
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Crazy
digipack


Dołączył: 19 Sie 2019
Posty: 2709

PostWysłany: 27.10.2021, 22:05    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Moje odczucia, w skrócie, były następujące:

- mimo wszystko postać lidera, który nie jest liderem, tylko konferansjerem, nie robiła wg mnie dobrze dla dynamiki całości - to jednak nie jest taka charyzma, żeby samym siedzeniem oddziaływała
- zespół liczny, ale... przede wszystkim ta sekcja perkusyjna trochę nijaka: drummer, perkusjonalista, do tego czasem Mulatu i czasem trębacz, a w sumie ten rytm taki... mało porywający, mało gęsty
- a najlepsza w tym zespole zdecydowanie była sekcja dęta (choć czasem za głośna, ale nie wiem, czy to wina nagłaśniacza, czy oni się darli), szczególnie saksofonista wyborny - chyba wolałbym pójść na koncert ich duetu, niż całego tego ensemble'u
- best moment koncertu: dialog muzyczny trębacza (z lewej strony sceny) z perkusjonalistą (z prawej), widać i słychać było, jak szukają porozumienia i je znajdują
- bardzo ciekawa postać gościa z wiolonczelą używaną jako bas (!), z tym, że kiedy się robiło głośniej, to przestawało go być słychać, zatem spadała skuteczność; ale fajne odgłosy w różnych momentach wydawał z instrumentu
- kontrabasista u nas pojawił się gdzieś w połowie występu, ciekaw jestem, czy u Was też, czy spóźnił się z wypadu na miasto Wink bardzo fajnie pogrywał, mógłby towarzyszyć duetowi dętemu w tym mini koncercie, co bym go wolał

Ogólnie w porządku, ale bez szału, tyle ode mnie.
_________________
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Maciek
box


Dołączył: 15 Kwi 2007
Posty: 7802

PostWysłany: 05.11.2021, 17:21    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

gharvelt napisał:
Garść wrażeń po wczorajszym krakowskim koncercie Mulatu Astatke


I jeszcze kilka słów ode mnie. Koncert na solidną czwórkę, w kilku momentach ocierał się o piątkę, ale było też trochę grania o siedmiu zbójach na trzy na szynach. Miałem zupełnie odwrotnie niż Crazy, bo wywaliłbym ze składu sekcję dętą (momentami drażniło mnie efekciarstwo saksofonisty), której błędnym założeniem było głośniej = lepiej. Mój cichy bohater - kontrabasista i to od pierwszych minut koncertu. Dużo życia, dobrego pulsu, zespolenia z instrumentem (mam jednak nadzieję, że w chwili pęknięcia struny jemu nic nie pękło Wink) oraz duża i autentyczna radość z gry. Srebrny medal wędruje do szalonego wiolonczelisty, który mógłby mieć problem z ukończeniem katowickiej AM (co należy traktować jako komplement!). Sam Mulatu bardzo sympatyczny, ale od razu widać, że etiopscy emeryci nie mają się tak dobrze jak polscy, bo taki dużo starszy Ptaszyn, choć ledwo chodzi i niewiele widzi, to swoją muzyczną energią spokojnie zdmuchnąłby swojego młodszego kolegę ze sceny.
Jak wspomniał już wcześniej I&I, koncert był smaczną zupą, ale daniem głównym było spotkanie z Krakusami. Layla i gharvelt wiedzą wszystko o wszystkim. Film, literatura, muzyka i ogólna intertekstualność - rzućcie im dowolne hasło, a Oni pociągną temat. Wielka szkoda, że Layla tak rzadko dzieli się na forum swoimi przemyśleniami, doświadczeniami i wspomnieniami, nie tylko muzycznymi. Oby się to zmieniło Wink
A I&I to dopiero wesoły Gagatek (ale kulturalny!), który jest wzorowym przykładem na to, że wiek jest jedynie liczbą. Swoim młodzieżowym duchem mógłby obdzielić przynajmniej kilkunastu marudzących. Po takim spotkaniu wizja kolejnych krzyżyków na karku zdaje mi się być czymś kompletnie nieistotnym.
Dzięki wszystkim (panu Mulatu także Wink).
_________________
Adoptuj, adaptuj i ulepszaj.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Crazy
digipack


Dołączył: 19 Sie 2019
Posty: 2709

PostWysłany: 05.11.2021, 18:10    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Poczęstowałbym się tym daniem głównym!

Tymczasem w tym wątku nie mam o czym pisać, bo na Lonker See tydzień temu nie dałem rady, Black Country za tydzień mi odwołali, dzisiaj jest Armia, ale nie bardzo mogę... pozostanie mi pożegnalny koncert Lao Che Rolling Eyes
_________________
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
MichalP
maxi-singel kompaktowy


Dołączył: 29 Sie 2016
Posty: 680
Skąd: UK

PostWysłany: 21.11.2021, 19:56    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Fish - Vigil's End Tour. Sheffield 02 Academy. 19.11.2021

Bardzo fajny koncert, zarówno support którym była pani Doris Brendel ze swoim zespołem jak i sam Fish dali z siebie wszystko i zagrali na 100%. Zaczynając od Doris, jej zespół był mocno osadzony w klasycznym rocku ale momentami przypominał mi The Gathering z Anneke, fajne połączenie i widać było, że zależy im na pozostawieniu dobrego wrażenia co też uczynili bo dostali naprawdę potężną owację. Pani bardzo sympatyczna, z głosem jak dzwon, schodząc ze sceny krzyknęła: Ja tu jeszcze wrócę Smile.
Po zebraniu sprzętu supportu zaczęło się oczekiwanie na danie główne. Fish wyszedł i zaczął bez większych pogaduszków od potężnego strzału w pysk czyli Grace of God wykonanego prawie z heavy metalowym wykopem, Doris też wróciła na scenę jako wokalistka towarzysząca i była rewelacyjna, wykonanie Weltschmertz, Cliche, Grace of God czy He Knows You Know pokazało, że idealnie im się razem współpracuje. Ale prawdziwą perłą była Rose of Damascus, trochę dłuższa niż na płycie i jeszcze bardziej transowa, dopiero na koncercie wyszło jak potężny jest to kawałek. Bardzo, bardzo fajny koncert, konkretnym materiałem i teraz tylko czekać na kolejny. Poniżej setlisty zarówno Doris Brendel jak i Fisha.

Doris Brendel
The Other Side Of The World
It's Never Too Late
You're Everything
Latest Fantasy
Why Are You Still Here
You Took My Breath Away
The One

Fish

Grace of God
Big Wedge
Man With A Stick
State of Mind
Family Business
Vigil
Rose of Damascus
He Knows You Know
Weltschmerz
This Party's Over
Cliché
View from the Hill

Bis I:
A Gentleman's Excuse Me
Fugazi

Bis 2:
The Company
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Muzyka Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 106, 107, 108
Strona 108 z 108

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group