Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna Muzyczne Dinozaury
i ich następcy
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Rozwój modernizmu - twórcy, dzieła, innowacje (1900-1930)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 9, 10, 11, 12  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Muzyka
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mahavishnuu
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 09 Wrz 2011
Posty: 4375
Skąd: Opole

PostWysłany: 12.04.2021, 21:08    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

ROZWÓJ MODERNIZMU – TWÓRCY, DZIEŁA, INNOWACJE (1900-1930)

CZĘŚĆ 39

CHARLES IVES

PIANO SONATA NO. 2, CONCORD MASS., 1840-1860 (1911-1915)


Do Ivesa przylgnęła etykietka „ojciec współczesnej muzyki amerykańskiej”. Niemal przez całe życie był postacią anonimową. Dopiero na początku lat 50. zaczął wypływać na szersze wody. Odkryła go awangarda darmsztadzka, w coraz większym stopniu oddziaływał również na rodzimych twórców. Niezwykle rzadki to przypadek, gdy kompozytor odcięty od życia artystycznego tworzy nowatorską muzykę, która w niemałym stopniu antycypuje osiągnięcia europejskich pionierów sztuki dźwięku w XX wieku. Tych nowinek jest zresztą niemało. Przypomnijmy pokrótce najważniejsze. Amerykański kompozytor stosuje totalną chromatykę, jest jednym z pierwszych, który dociera do krainy atonalności. W jego muzyce pojawiają się skomplikowane współbrzmienia wielodźwiękowe, półtonowe klastery, eksperymentuje z politonalnością. W niektórych kompozycjach rytmika jest bardzo skomplikowana, co istotne, wysoce nieszablonowa, czasami wykracza poza znane wzorce (np. różne schematy taktowo-metryczne). Wielce osobliwym zjawiskiem jest jego technika symultanicznego zróżnicowania zdarzeń dźwiękowych. Daje to sposobność wykreowania nietypowych makrostruktur dźwiękowych. Słuchacz ma wrażenie, jakby jednocześnie grało kilka aparatów wykonawczych. Mocno zagęszczone tekstury, poliagogiczność, złożone struktury polirytmiczne i polimetryczne, wrażenie pozornego hałasu – oto typowy efekt finalny takiego konceptu. Nie sposób nie wspomnieć o tak zwanej „muzyce w muzyce”. Ojciec amerykańskiej muzyki współczesnej z lubością sięgał po znane melodie – pieśni patriotyczne, hymny, które wplatał, w mniej lub bardziej zakamuflowany sposób, do swoich utworów (II Kwartet smyczkowy, I Sonata fortepianowa, IV Symfonia). Cytatomania osiągnęła kulminację w czasie, gdy znajdował się w apogeum swoich możliwości twórczych. W II kwartecie smyczkowym pojawia się 17 świadomych zapożyczeń (m.in. Beethoven, Brahms, Czajkowski, Wagner), natomiast w „Fourth Of July” aż 19. Ives czyni to w sposób coraz bardziej wysublimowany, jednocześnie intensyfikacja tego procesu sprawia, że materiał dźwiękowy czasami upodabnia się do kolażu. W tym kontekście najlepiej przywołać IV Symfonię, w której pojawia się ponad 40 zapożyczonych elementów.

Tym razem nie miałem problemu z wyborem reprezentatywnej kompozycji. II Sonata Concord Mass., 1840-1860 to nie tylko jedno z najznakomitszych dzieł Ivesa, ale także kompozycja, dzięki której zdobył w końcu szerszy rozgłos. Duża w tym zasługa amerykańskiego pianisty, Johna Kirkpatricka, który na przestrzeni lat nie tylko często ją wykonywał, ale także uwiecznił na płycie.

Charles Ives – Piano sonata No. 2 - Alexei Lubimov (fortepian), Laurent Verney (altówka):

https://www.youtube.com/watch?v=XNClpXXb7cw
_________________
RateYourMusic/mahavishnuu
AstralnaOdysejaMuzyczna
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
mahavishnuu
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 09 Wrz 2011
Posty: 4375
Skąd: Opole

PostWysłany: 20.04.2021, 18:37    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

ROZWÓJ MODERNIZMU – TWÓRCY, DZIEŁA, INNOWACJE (1900-1930)

CZĘŚĆ 40

Edgard Varèse 1/2

Amériques (1918-1921)
Ionisation (1931)


Edgard Varèse jest niewątpliwie jednym z największych nowatorów muzycznych w pierwszej połowie XX wieku. Jego wczesne utwory można wrzucić do pojemnej szuflady z napisem „neoromantyzm” i „impresjonizm”. To, co naprawdę istotne, zaczęło się jednak dopiero po zakończeniu I wojny światowej. Przełomowym dziełem okazał się „Ameriques” (1921) na orkiestrę. Pozornie jest to jeszcze jeden utwór wpisujący się w estetykę witalizmu, jednak w istocie jest już w dużym stopniu idiomatyczny. Pojawiają się w nim rozwiązania, które już wkrótce będą znakiem rozpoznawczym autora „Ionisation”. Z jednej strony, jest to specyficzna narracja – lakoniczna, niezwykle oszczędna, z drugiej, uwagę przykuwa osobliwa szata dźwiękowa – szorstka, surowa i jaskrawa. Varèse wykreował osobliwy świat dźwięków, odległy od wypracowanych wzorców systemu funkcyjnego dur-moll. Na przykład w utworze na flet solo „Density 21,5” nie uświadczymy ani skali, ani tonacji. Kompozytor nierzadko preferuje fakturę polifoniczną, jednak i w tym względzie tworzy wysoce osobliwe rozwiązania. Materia dźwiękowa jest niestabilna, ustawicznie zmienia się jej „gęstość”, wolumen zwęża się i rozszerza, po nagłym zrywie przychodzi uspokojenie. Specyficzna jest również instrumentacja. Varèse nie darzył szczególną atencją instrumenty z grupy chordofonów, preferował dęciaki oraz przeróżne perkusjonalia. To właśnie dzięki nim muzyka posiada bardzo wyraziste kontury, osobliwa jest również kolorystyka. Ważnym wkładem w rozwój muzyki współczesnej były jego pomysły związane z rytmem i perkusjonaliami. W takich utworach, jak „Integrales” i „Hyperprism” grupa instrumentów perkusyjnych stanowi osobną warstwę muzyczną, która jest przeciwstawiona pozostałym instrumentom. Tym samym tworzą one zautonomizowaną strukturę rządzącą się swoimi prawami, ma to również niemały wpływ na szatę dźwiękową kompozycji. Dalekosiężnym efektem jest to, że wysokość dźwięku oraz interwały przestają odgrywać pierwszorzędną rolę, nader istotnym czynnikiem staje się natomiast zmienna paleta kolorystyczna. W tej mierze Varèse okazał się prawdziwym rewolucjonistą. Nieposkromiona pasja poszukiwania nowych brzmień – oto jedna z głównych cech naszego bohatera. Autor „Ionisation” napisał przed laty: Nasz alfabet muzyczny musi się wzbogacić. Potrzebujemy też ogromnie nowych instrumentów. (…) Zawsze odczuwałem w mojej własnej pracy potrzebę nowych środków ekspresji. Nie chcę się poddawać jedynie dźwiękom już słyszanym.

Fascynowały go sonorystyczne eksploracje, dążył do emancypacji szmerów, chętnie eksperymentował z elektroniką, czasami łączył brzmienia „akustyczne” z „elektronicznymi”. Na tym ostatnim polu również należał do pionierów. Doskonałym przykładem nowatorstwa jest „Ionisation” (1931) na zespół instrumentów perkusyjnych. Jest to bodaj pierwszy utwór w historii tzw. muzyki poważnej przeznaczony tylko na taki zestaw instrumentów. Nieszablonowe są rozwiązania w sferze metrorytmicznej. Warto zwrócić uwagę na niezwykłe bogactwo strukturalne – od miarowych, jednostajnych motywów do niezwykle skomplikowanych, wielowarstwowych tekstur. Znaczenie „Ionisation” polega również na tym, że to właśnie w tej kompozycji Varèse w konsekwentny sposób zrezygnował z działania wysokości dźwięku. Wszystkie instrumenty traktuje w sposób stricte kolorystyczny. W instrumentarium pojawiają się nawet dwie syreny alarmowe. W rezultacie udało mu się wykreować niespotykaną wcześniej tkankę brzmieniową.

Edgard Varèse – Amériques - Royal Concertgebouw Orchestra - Riccardo Chailly:

https://www.youtube.com/watch?v=xz87TReEtbY

Edgard Varèse – Ionisation - Royal Concertgebouw Orchestra · Asko Ensemble - Riccardo Chailly:

https://www.youtube.com/watch?v=QtJnpjjCqf0
_________________
RateYourMusic/mahavishnuu
AstralnaOdysejaMuzyczna
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Okechukwu
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 4186

PostWysłany: 20.04.2021, 19:58    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Hmm, polemizowałbym, że w Density 21.5 występuje polifonia. Wynika to z natury instrumentu - flet jest stricte monofoniczny, może występować oczywiście w polifonicznych utworach, ale z jakimś innym instrumentem (bądź głosem). Oczywiście wirtuozi potrafią wydobyć z fletu dwudźwięki czy nawet trójdźwięki i takie "tricki" wykorzystuje kompozycja Varese, ale to nie jest polifonia - bardziej harmoniczme "dobarwienie" utworu takimi quasi-akordami.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
mahavishnuu
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 09 Wrz 2011
Posty: 4375
Skąd: Opole

PostWysłany: 20.04.2021, 20:29    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Nieporozumienie. Nigdzie nie napisałem, że w Density 21,5 mamy do czynienia z fakturą polifoniczną.

mahavishnuu napisał:
Varèse wykreował osobliwy świat dźwięków, odległy od wypracowanych wzorców systemu funkcyjnego dur-moll. Na przykład w utworze na flet solo „Density 21,5” nie uświadczymy ani skali, ani tonacji. Kompozytor nierzadko preferuje fakturę polifoniczną, jednak i w tym względzie tworzy wysoce osobliwe rozwiązania. Materia dźwiękowa jest niestabilna, ustawicznie zmienia się jej „gęstość”, wolumen zwęża się i rozszerza, po nagłym zrywie przychodzi uspokojenie. Specyficzna jest również instrumentacja. Varèse nie darzył szczególną atencją instrumenty z grupy chordofonów, preferował dęciaki oraz przeróżne perkusjonalia.


Zwróć uwagę na kontekst. Density 21,5 jest tu przykładem wspomnianego powyżej osobliwego świata dźwięków. Kolejne zdania to nie opis tej kompozycji, tylko inne przykłady jego specyficznego języka dźwiękowego.
_________________
RateYourMusic/mahavishnuu
AstralnaOdysejaMuzyczna
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Okechukwu
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 4186

PostWysłany: 20.04.2021, 20:55    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

A to w porzadku. Czytanie ze zrozumieniem trudna sztuka...
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
mahavishnuu
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 09 Wrz 2011
Posty: 4375
Skąd: Opole

PostWysłany: 29.04.2021, 11:49    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

ROZWÓJ MODERNIZMU – TWÓRCY, DZIEŁA, INNOWACJE (1900-1930)

CZĘŚĆ 41

Edgard Varèse 2/2

Wpływ Varèse'a na warsztat kompozytorski Franka Zappy

Hyperprisme (1922-1923)


Jako że jesteśmy na forum rockowym, od czasu do czasu staram się wplatać wątki związane właśnie z tą muzyką. Tym razem będzie ich wyjątkowo dużo. To właśnie Edgard Varèse wprowadził autora „Hot Rats” w tajemniczy i fascynujący świat muzyki współczesnej. Już na debiutanckim albumie The Mothers Of Invention artysta złożył mu hołd – druga część „Help I'm A Rock” nosi tytuł „In Memoriam, Edgard Varèse”. Słuchając jego płyt nagranych z orkiestrami, takich jak „Lumpy Gravy” (1968), „Orchestral Favorites” (1979) czy też projektów z Boulezem i London Symphony Orchestra, nietrudno zauważyć, że inspiracje dorobkiem Varèse'a wysuwają się na pierwszy plan. Spróbujmy wskazać niektóre analogie. Pierwszym elementem jest charakterystyczna instrumentacja. Zappa, podobnie jak jego mentor, lubił eksponować brzmienia instrumentów dętych i perkusyjnych. Ponadprzeciętna rola perkusji jest zauważalna nie tylko na gruncie „poważnym”, ale także „rockowym”. Gitarzysta, dzięki wykorzystaniu bogatego instrumentarium perkusjonaliów, tworzył złożone, wielowarstwowe struktury polirytmiczne i polimetryczne, przekładało się to również na specyficzną tkankę brzmieniową – ostre kontury, jaskrawe, szorstkie brzmienie. W obydwu przypadkach zauważalna jest tendencja do autonomizacji instrumentów perkusyjnych, czasami potrafią zupełnie zdominować przestrzeń dźwiękową. Zappę i Varèse'a łączy jeszcze jedno – nieposkromiona pasja poszukiwania nowych brzmień. Autor „Ionisation” napisał przed laty: Marzę o instrumentach posłusznych mojej myśli, które wraz z całą paletą brzmień niezwykłych nadawałyby się do kombinacji, jakie pragnąłbym im narzucić i które by odpowiadały wymogom mego rytmu wewnętrznego. Obydwu fascynowały sonorystyczne eksploracje, chętnie eksperymentowali z elektroniką. Na tym polu Varèse należał do pionierów. Czasami łączyli brzmienia „akustyczne” z „elektronicznymi”. Zappa, mając daleko większe możliwości techniczne, eksperymentował z formą kolażu. Nawet wtedy (np. „Lumpy Gravy”), echa twórczości Varèse'a były dość łatwo zauważalne. Elektronika była nowym sposobem ekspresji, pozwalała również kreować nowe brzmienia. Dla Franka Zappy nowym sposobem odkrywania nieznanych wcześniej dźwięków były eksperymenty z synclavierem. W przypadku partytur orkiestrowych pewne analogie rysują się również w sferze harmonicznej i narracyjnej. Uderzający jest szczególnie ten drugi element. Daleko posunięta zmienność w obrębie przestrzeni dźwiękowej, ciągłe rozszerzanie i zwężanie wolumenu, akcja rozwijana poprzez krótkie zrywy i nagłe załamania. W ich utworach orkiestrowych co pewien czas wzmaga się ruch i dynamika, materia dźwiękowa jest gęsta i niestabilna, ponadto warto wspomnieć o predylekcji do tworzenia mocno skontrastowanych struktur brzmieniowych. W jakich utworach dostrzegalne są wyraźnie wpływy Varèse'a? Wymieńmy choćby kilka: „Lumpy Gravy”, „Zolar Czakl”, „Theme From Burnt Weeny Sandwich” (m.in. charakterystyczny sound perkusjonaliów, osobliwa jaskrawa kolorystyka). Jeśli chodzi o kompozycje orkiestrowe, ewidentnie kłania się „Bogus Pomp”: niektóre rozwiązania formotwórcze, specyficzne kontrasty brzmieniowe i, a jakże by inaczej, sposób wykorzystania dęciaków i instrumentów perkusyjnych.

Edgard Varèse – Hyperprisme - Royal Concertgebouw Orchestra - Riccardo Chailly:

https://www.youtube.com/watch?v=-PkWdY3cOTo
_________________
RateYourMusic/mahavishnuu
AstralnaOdysejaMuzyczna
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
mahavishnuu
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 09 Wrz 2011
Posty: 4375
Skąd: Opole

PostWysłany: 10.05.2021, 12:30    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

ROZWÓJ MODERNIZMU – TWÓRCY, DZIEŁA, INNOWACJE (1900-1930)

CZĘŚĆ 42

HENRY COWELL

Aeolian Harp (1923)


Edgard Varèse i Charles Ives byli prekursorami w obrębie różnych zjawisk muzycznych. Nasz dzisiejszy bohater, tak na dobrą sprawę, zaznaczył swoją obecność tylko na jednym obszarze. Dorobek twórczy Cowella jest olbrzymi, obejmuje ponad 1000 utworów. Z różnych względów, pierwszorzędne znaczenie mają kompozycje fortepianowe. Szczególnie istotne są dzieła, które powstały w latach 1912-1930. Do historii Cowell przeszedł jako twórca, który w swoich utworach fortepianowych wykorzystywał klastery, czyli współbrzmienia kilku dźwięków położonych najbliżej siebie (dokładnie chodzi o małe i wielkie sekundy). Warto przypomnieć, że klastery wykorzystywał także Bartók, jednak w przypadku autora „Cudownego mandaryna” były to incydentalne przypadki, podczas gdy Amerykanin uczynił z nich integralny element swojej sztuki pianistycznej. Bogatsza była również artykulacja – w grę wchodziło: uderzanie klawiszy pięścią, dłonią, przedramieniem, łokciem. Dalszym krokiem w stronę poszukiwania niekonwencjonalnych brzmień było wyjście poza klawiaturę. Cowell postulował grę bezpośrednio na strunach z wykorzystaniem różnych efektów (flażolety, glissanda). Nie poprzestał tylko na tym. Z czasem zaczął umieszczać wewnątrz instrumentu rozmaite przedmioty, dzięki czemu uzyskał bogatą gamę brzmień szumowo-szmerowych. Cowell był jednym z prekursorów sonorystyki, jednocześnie jego eksperymenty niedwuznacznie zapowiadały innowacje Johna Cage'a z preparowanym fortepianem. Radykalne poszukiwania brzmieniowe odnajdziemy w takich kompozycjach, jak: „Aeolian Harp” (1923), „The Banshee” (1925), „The Fairy Bells” (1929) czy też „Sinister Resonance” (1930). Drugim obszarem poszukiwań Cowella były zależności metrorytmiczne. Systematycznie badał możliwości symultanicznych kombinacji przebiegów dźwiękowych o różnych proporcjach trwań. Zarówno człowiek, jak i instrument mieli jednak w tej mierze dość ograniczone możliwości. Trudności wykonawcze doprowadziły do stworzenia wspólnie z rosyjskim inżynierem Lwem Thereminem rhythmiconu – elektronicznego instrumentu mogącego jednocześnie odtwarzać symultanicznie bądź sukcesywnie efekty polirytmiczne w granicach do 16 rytmów. Efektem tych eksperymentów jest „Rhythmicana” (1931). Z twórczością Cowella jest związany innowatorski koncept – elastic form. Kompozytor zakładał udział wykonawców w ustaleniu kształtu dzieła poprzez swobodny układ jego segmentów. Tak stało się właśnie w III Kwartecie smyczkowym „Mosaic” (1935) oraz w „American Suite” (1935). Powyższe kompozycje antycypowały innowacje powojennej awangardy (forma otwarta, aleatoryzm). Na koniec znany fakt, choć pewnie nie dla wszystkich, dlatego warto o nim wspomnieć – tak, to ten Henry Cowell - kłania się Henry Cow. Fred Frith i spółka, tworząc nowy zespół, przyjęli nazwę, która była swoistym hołdem dla tego awangardowego muzyka.

Henry Cowell – Aeolian Harp - Henry Cowell – fortepian (1963):

https://www.youtube.com/watch?v=4QF4ZgYx6ec
_________________
RateYourMusic/mahavishnuu
AstralnaOdysejaMuzyczna
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
mahavishnuu
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 09 Wrz 2011
Posty: 4375
Skąd: Opole

PostWysłany: 18.05.2021, 16:26    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

ROZWÓJ MODERNIZMU – TWÓRCY, DZIEŁA, INNOWACJE (1900-1930)

CZĘŚĆ 43

DWA WARIANTY ROZWOJU: DYSKRETNE SPOJRZENIE WSTECZ (SIERGIEJ RACHMANINOW) I AWANGARDOWY PĘD DO PRZODU (JEFIM GOŁYSZEW).


Siergiej Rachmaninow nigdy nie miał ambicji odkrywania nowych muzycznych lądów. Jego ojczyzną dźwięków był XIX-wieczny romantyzm. W takiej też konwencji były utrzymane jego utwory. W zasadzie można zadać pytanie, czy właściwym jest umieszczenie go w szkicach poświęconych modernizmowi? Ostatecznie uznałem, że jego obecność może być przydatna. W tej części choćby ze względów „dramaturgicznych”, czy można bowiem znaleźć lepszy kontrapunkt dla artystycznych przedsięwzięć Jefima Gołyszewa? Pikanterii dodaje fakt, że obydwaj twórcy wywodzą się z tego samego kręgu kulturowego. Nie jest to jednak jedyny powód. Rachmaninow często postrzegany jest jako konserwatysta, kompozytor mentalnie bez reszty zakorzeniony w neoromantycznym paradygmacie. Nie do końca jest to prawda. Autor II Koncertu fortepianowego c-moll na polu pianistycznym był twórcą nowoczesnym, niewątpliwie znacznie wzbogacił fakturę fortepianową. Jednocześnie starał się dokonać nowoczesnej syntezy dorobku jego wielkich poprzedników: Chopina, Schumanna, Liszta i Brahmsa. Jego język harmoniczny, owszem, był dość tradycyjny, jednak czasami zdarzały mu się wypady w kierunku nowoczesności. W takich utworach, jak: 9 Études-Tableaux, op. 33, Tańce symfoniczne, op. 45, IV Koncert fortepianowy wykraczał czasami poza porządek tonalny i fakturalny muzyki XIX wieku. Generalnie, nie da się jednak ukryć, że jego muzyka w prostej linii wywodziła się z tradycji neoromantycznej, jednocześnie jej poetyka dźwiękowa była typowo „rosyjska”. Uwagę przykuwał szeroki gest melodyczny oraz niezwykła wirtuozeria. I to chyba właśnie te dwa elementy przyczyniły się do niesłabnącej popularności jego utworów. Często ludzie z różnych względów nie mogą przekonać się do tzw. muzyki poważnej. A to za trudna, a to za spokojna, a to zbyt udziwniona (muzyka współczesna). Ważny może być ten pierwszy krok, aby dobrze wejść w świat nieznanych dźwięków. Jednym z lepszych pomysłów na udany start może być II Koncert fortepianowy c-moll, op. 18 Rachmaninowa. Klarowna konstrukcja i przede wszystkim urzekająca melodyka, mogą uwieść niejedną osobę, nieobeznaną wcześniej z poważką. Warto spróbować! Z punktu widzenia naszego cyklu lepszym wyborem byłby III Koncert fortepianowy d-moll, op. 30 (1909). Wyżej oceniany przez fachowców, poza tym nieco bardziej „modernistyczny”. W tym przypadku priorytetem był dla mnie czynnik związany z popularyzacją muzyki klasycznej.

Jefim Gołyszew kojarzy mi się w dwójnasób z Josefem Matthiasem Hauerem. Po pierwsze, obydwaj nie byli wybitnymi kompozytorami. Po wtóre, przypadła im rola prekursorów, co ważne, na tym samym obszarze - dodekafonii. Muszę przyznać, że kompozycje Hauera przekonują mnie bardziej, jego warsztat wydaje się bardziej urozmaicony, utwory bardziej zajmujące. Gołyszew był typowym obieżyświatem. Urodził się na Ukrainie, jednak szybko zmienił miejsce zamieszkania. Uznał bowiem, że na terenie rosyjskiego nie będzie mógł w pełni rozwinąć swoich zdolności artystycznych. Ponoć w grę wchodził również antysemityzm (autor Tria smyczkowego był z pochodzenia Żydem). Bardzo dobrze opanował grę na skrzypcach. W dziedzinie kompozycji nie miał specjalistycznego przygotowania, co z pewnością w jakimś stopniu ograniczało jego poczynania. Był twórcą niezwykle kreatywnym. Bardzo szybko śmiało wkroczył do krainy atonalności, eksperymentował z polirytmią, co postawiło go w rzędzie twórców awangardowych. W 1914 roku pisze dzieło swojego życia – Trio smyczkowe. Znajdziemy w nim nowatorskie rozwiązania. Gołyszew pisze w technice dwunastotonowej, tym samym staje się jednym z prekursorów dodekafonii. Przypomnijmy tylko, że pierwszy utwór Schönberga, napisany w tej technice został wydany w 1925 roku (kilka tygodni po oficjalnej „papierowej” premierze Tria smyczkowego. Warto podkreślić, że nasz bohater nie znał Schönberga. Była to zatem jego autorska podróż dźwiękowa w nieznane. Gołyszew w swoich konstruktywistycznych eksploracjach posunął się nawet dalej niż autor Verklärte Nacht - wyodrębnił nie tylko 12 różnych dźwięków, ale także 12 różnych wartości rytmicznych. Z dzisiejszej perspektywy można pokusić się o konstatację, że był to krok w stronę serializmu. Wątpliwości nie było już w przypadku innego innowatora. Oto bowiem w 1949 roku Olivier Messiaen w „Mode de valeurs et d'intensités” poszedł jeszcze dalej. W jego przypadku strukturalizacja elementów muzycznych nie ograniczała się tylko do serii 12 wysokości i wartości rytmicznych, ale także 12 odcieni dynamicznych i 12 różnych artykulacji. Gołyszew nigdy nie odniósł żadnego sukcesu jako kompozytor. Bardziej znany był jako malarz i grafik. Jego kompozycje nie należą wprawdzie do arcydzieł modernizmu, warto jednak pamiętać, że był jednym z prekursorów nowej techniki kompozytorskiej – dodekafonii.

Siergiej Rachmaninow – II Koncert fortepianowy c-moll, op. 18 – Boston Symphony Orchestra – Seiji Ozawa - Krystian Zimerman:

https://www.youtube.com/watch?v=DZTAXk2NOdc

Siergiej Rachmaninow – III Koncert fortepianowy d-moll, op. 30 - Chicago Symphony - Georges Prêtre - Alexis Weissenberg (fortepian):

https://www.youtube.com/watch?v=aSXtXLAVgkE

Jefim Gołyszew – Trio smyczkowe - Streiff Trio (2002):

https://www.youtube.com/watch?v=GCR7EmkZ0iM
_________________
RateYourMusic/mahavishnuu
AstralnaOdysejaMuzyczna
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Okechukwu
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 4186

PostWysłany: 18.05.2021, 16:42    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Bardzo celnie podsumowałeś twórczość Rachmaninowa (którego bardzo lubię, choć słucham rzadziej niż np. Chopina, Skriabina czy nawet Medtnera- który w twórczości stricte fortepianowej jest dla mnie kompozytorem ciekawszym niż Rachmaninow). Ale szkoda, że nie wspomniałeś o może jego najwspanialszym dziele - poemacie symfonicznym "Wyspa Umarłych". Wg mnie jest to dzieło wybitne - niezwykle przejmujące, pięknie zinstrumentowane, melodyjne, a przy tym dość nowoczesne. I co ciekawe- bez fortepianu!
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Bart
album CD


Dołączył: 11 Kwi 2007
Posty: 1944
Skąd: East Hampton, CT

PostWysłany: 18.05.2021, 17:56    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Ja tam się na muzyce klasycznej za bardzo nie znam, ale jak Rachmanimov, to moje ulubione preludia, w wykonaniu świetnej Valentiny Lisitsy:

Prelude b minor, opus 32:
https://www.youtube.com/watch?v=XU8VgS-2hpk
Otchłań bezdenna i desperacja....


Prelude g minor, opus 23:
https://www.youtube.com/watch?v=4QB7ugJnHgs
Walka żywiołów, zmiany nastrojów...
_________________
Um Mitternacht, wenn die Menschen erst schlafen,
Auf Wiesen, an den Erlen wir suchen unsern Raum
Und wandeln und singen und tanzen einen Traum.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Crazy
digipack


Dołączył: 19 Sie 2019
Posty: 2709

PostWysłany: 18.05.2021, 20:25    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

mahavishnuu napisał:
Siergiej Rachmaninow nigdy nie miał ambicji odkrywania nowych muzycznych lądów. Jego ojczyzną dźwięków był XIX-wieczny romantyzm.

Pamiętam, że kiedy zacząłem powoli ogarniać, że są w historii muzyki jakieś epoki, to zupełnie nie mogłem uwierzyć, że Rachmaninow to nie ten sam czas, co Czajkowski przede wszystkim, czy Chopin. A poznałem wspomniany przez Ciebie przesłynny II koncert fortepianowy w wieku lat 7, może 8.

mahavishnuu napisał:
Ważny może być ten pierwszy krok, aby dobrze wejść w świat nieznanych dźwięków. Jednym z lepszych pomysłów na udany start może być II Koncert fortepianowy c-moll, op. 18 Rachmaninowa.

Myślę, że jestem dobrym przykładem na to, że Twój pomysł działa Wink Nie licząc tego, że do dziś niespecjalnie wyrosłem z tych tradycyjnych harmonii, melodyk i tonacji... No ale III koncert też wspaniały, bez wątpienia. Mam oba na jednej płycie, w wykonaniu Van Cliburna, z orkiestra Fritza Reinera, z 1958 roku. Prawdopodobnie jedna z najlepszych płyt, jakie mam w domu!
_________________
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
mahavishnuu
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 09 Wrz 2011
Posty: 4375
Skąd: Opole

PostWysłany: 27.05.2021, 10:22    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

ROZWÓJ MODERNIZMU – TWÓRCY, DZIEŁA, INNOWACJE (1900-1930)

CZĘŚĆ 44

AWANGARDA RADZIECKA LAT 20. 1/3

ALEKSANDER MOSOŁOW – ZAVOD (1927)


Z założenia w niniejszym cyklu pojawiają się artyści powszechnie znani. W krótkim, trzyczęściowym rozdziale „Radziecka awangarda lat 20” będzie nieco inaczej. Nie podejrzewam bowiem, aby były to postacie powszechnie rozpoznawalne, nawet przez melomanów. Artyści z tego nurtu byli wyklęci i zapomniani. W czasie, gdy do głosu doszedł socrealizm okazało się, że nie ma dla nich miejsca. Poddawano ich represjom, zmuszano, aby zrewidowali swoje poglądy artystyczne Pojawiały się groźnie wówczas brzmiące zarzuty o formalizm. Ich nazwiska usuwano z książek. Słowem – mieli trafić na śmietnik historii. Radziecka awangarda to fascynujący rozdział w historii europejskiej kultury. O ile w miarę dobrze znani są niektórzy literaci, malarze i filmowcy, to gorzej jest w przypadku muzyków. Przeciętny kinoman powinien kojarzyć sztandarowe dzieła Siergieja Eisensteina: „Strajk” (1924), „Pancernik Potiomkin” (1925), „Październik” (1928), „Stare i nowe” (1929). Ten bardziej zaawansowany zna najwybitniejsze dzieła Wsiewołoda Pudowkina: „Matka”(1926), „Koniec Sankt Petersburga” (1927), „Burza nad Azją” (1928) i Ołeksandra Dowżenki „Arsenał „ (1928), „Ziemia” (1930). Ne można zapominać o nowatorskiej szkole montażu i filmie dokumentalnym (Lew Kuleszow, Dziga Wiertow). Jeśli ten cykl czytają również kinomaniacy, gorąco zachęcam do zanurzenia się w tym temacie. Zaangażowanie ideologiczne (z dzisiejszej perspektywy podchodzimy do tego z dużym dystansem) koegzystuje z niezaprzeczalnie innowatorskim podejściem do sztuki filmowej. Ogromna siła wyrazu tych dzieł do dzisiaj robi wielkie wrażenie. Jak dla mnie, w kinie europejskim lat 20., obok niemieckiego ekspresjonizmu (Friedrich Wilhelm Murnau, Fritz Lang), najbardziej frapujące było właśnie nowe kino radzieckie.

Teraz czas na muzykę. Na dobry początek Aleksander Mosołow. Miłośnicy industrialu powinni uważnie nastawić uszy. Nowa muzyka radziecka miała silny przekaz ideologiczny, jednocześnie ówczesnym twórcom zależało na tym, aby sztuka dźwięku była odzwierciedleniem rzeczywistości politycznej, społecznej i gospodarczej. Dlatego nawet w sztuce wysokiej dominantą miały być wątki proletariackie. Bodaj najbardziej oryginalnym utworem Mosołowa jest „Zavod”. Premiera utworu miała miejsce w Moskwie w grudniu 1927 roku. Był to jeszcze jeden pretekst, aby uczcić dziesiątą rocznicę rewolucji październikowej, choć, z dzisiejszej perspektywy, należałoby napisać zgodnie z prawdą – przewrotu bolszewickiego. Pierwotnie miała to być bardziej rozbudowana kompozycja - czteroczęściowy balet „Stal”. Niestety, do naszych czasów zachowała się tylko część pierwsza „Odlewnia stali”. To wprawdzie tylko kilka minut muzyki, jednak i tak bez trudu możemy przekonać się, że twórca wykazał się nowatorskim podejściem do tworzywa muzycznego. Na czym polega nowość i specyfika tej formy twórczości? Źródłem dźwięków jest audiosfera przemysłowa. Fabryka i jej urządzenia imitują brzmienie instrumentów muzycznych. Utwór ewokuje industrialną atmosferę, niosąc nie tylko osobliwe treści artystyczne, ale także wyraża ducha nowych czasów. Świeżością emanuje również język harmoniczny – specyficzna, mocno dysonansowa faktura, wrażenie pogłębiają eksperymenty z chromatyką i politonalnością. „Zavod” jest reprezentatywnym przykładem nowej strategii artystycznej. Z perspektywy czasu wydaje się również jednym z najbardziej doniosłych i osobliwych manifestów radzieckiej awangardy lat 20. Pierwotnie utwór spotkał się z przychylnością ówczesnych władz. Podkreślano, że jest to „hymn pracy maszynowej”, gloryfikujący industrializację i ludzi pracy w młodym państwie radzieckim. Z czasem zwolennicy estetyki socrealistycznej przypuścili na niego atak. Pojawił się cały katalog zarzutów. Wedle nich, muzyka była niezrozumiała dla klasy robotniczej (akurat w tym przypadku była to prawda). Inne przykłady były już typowe dla nowego reżimu: „Zavod” kojarzył im się z drobnomieszczańską anarchią i formalistyczną perwersją. A jak ta muzyka brzmi dzisiaj? Niech każdy oceni sam.

Aleksander Mosołow – Zavod - Rundfunk-Sinfonieorchester Berlin - Johannes Kalitzke:

https://www.youtube.com/watch?v=5bbXrsS2nlM
_________________
RateYourMusic/mahavishnuu
AstralnaOdysejaMuzyczna
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
mahavishnuu
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 09 Wrz 2011
Posty: 4375
Skąd: Opole

PostWysłany: 08.06.2021, 08:45    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

ROZWÓJ MODERNIZMU – TWÓRCY, DZIEŁA, INNOWACJE (1900-1930)

CZĘŚĆ 45

AWANGARDA RADZIECKA LAT 20. 2/3

NIKOŁAJ ROSŁAWIEC – I SONATA FORTEPIANOWA (1914)


Nikołaj Rosławiec był w latach 20. jednym z najwybitniejszych kompozytorów w pierwszym państwie komunistycznym. Ze znanej trójcy radzieckiej awangardy: Mosołow – Avraamow – Rosławiec, to właśnie jego dorobek zazwyczaj ceni się najwyżej. Totalizm nazistowski, faszystowski i sowiecki w sferze kulturalnej kojarzy się zazwyczaj z tradycjonalizmem i głęboką niechęcią do nurtów postępowych. W ich ujęciu awangarda była sztuką zdegenerowaną (wariant nazistowski), kojarzyła się z formalizmem (częsty zarzut w dobie socrealizmu). Tymczasem w Rosji (od 1922 ZSRR) lata 20. były okresem, gdy twórczość nowoczesna miała się jeszcze całkiem nieźle. Niemała w tym zasługa odpowiedzialnego za kulturę Anatolija Łunaczarskiego, który żywo interesował się nowymi trendami w obrębie sztuki dźwięku. Starał się nawet zaprosić do Kraju Rad postępowców, aby mogli przedstawić swoje nowatorskie teorie muzyczne. Zaproszenia otrzymali między innymi Arnold Schönberg i Josef-Matthias Hauer, jednak ostatecznie nie pojawili się w Moskwie. Okres aprobaty awangardy nie trwał jednak długo. Sytuacja zaczęła się zmieniać, gdy Stalin wyeliminował prawdziwą i domniemaną opozycję wewnętrzną (m.in. Trocki, Kamieniew, Zinowiew). Gdy ugruntował swoją władzę przyszedł czas na zmiany, również w obrębie kultury. Twórcy radzieckiej awangardy zostali zmarginalizowani, z czasem zniknęli dosłownie lub w przenośni z życia kulturalnego. Taki los spotkał również Nikołaja Rosławca, jednego z tych, którzy próbowali łamać konwencje i bariery, tworząc nowy świat dźwięków. Rosławiec był zwolennikiem tezy, że rewolucyjny ład społeczny wymaga nowej muzyki. W jego ujęciu, tacy twórcy, jak Czajkowski czy Rachmaninow, tworzyli przede wszystkim dla burżuazji, tymczasem „nowa muzyka” powinna poszerzyć swoją bazę społeczną i to bynajmniej nie kosztem jakości. Początkowo fascynowała go muzyka Aleksandra Skriabina, z czasem zaczął jednak krytykować swojego mistrza. Faktem jednak jest, że koncepcje skriabinowskie w dalszym ciągu były dla niego istotnym punktem odniesienia. Rosławiec jeszcze przed wybuchem wojny dał się poznać jako twórca niepokorny i oryginalny. To właśnie wtedy powstaje jego Sonata skrzypcowa (1913). Jest to ciekawe świadectwo poszukiwania własnego, indywidualnego sposobu wypowiedzi muzycznej. W niejednym względzie słychać powinowactwa z zachodnioeuropejską awangardą, szczególnie szkołą schönbergowską, ponadto z samotnikiem zza Wielkiej Wody – Ivesem. Jakie elementy przywodzą na myśl Schönberga? Rosławiec zapuszczał się do krainy atonalności, w swojej dysonansowości prowadzenia głosów wyprzedzał wielu postępowych twórców swojej epoki. Miał skłonności do konstruktywizmu, poszukiwał nowych modeli dźwiękowych. Stworzył nawet własny system organizacji dźwięków na podstawie „akordów syntetycznych”. W latach dwudziestych rozwinął swój system, rozszerzając go o kontrapunkt, rytm i formę muzyczną (wcześniej skupiał się na akordach i sferze melodycznej). Powyższy koncept wiązano z poszukiwaniami Schönberga, które przyczyniły się bezpośrednio do powstania nowej techniki kompozytorskiej – dodekafonii. Kolejne kompozycje potwierdziły, że mamy do czynienia z twórcą oryginalnym. Warto wymienić kilka z nich: poemat symfoniczny „Człowiek i morze” (1921), utrzymany w podobnej konwencji formalnej „Koniec świata” (1922), Koncert skrzypcowy (1925). Godna uwagi jest również muzyka kameralna i fortepianowa. Po śmierci Rosławca jego mieszkanie zostało splądrowane przez grupę byłych „muzyków proletariackich”, którzy skonfiskowali wiele jego prac. Na szczęście wdowie artysty udało się ukryć wiele rękopisów. Przez trzydzieści lat jego nazwiska nie można było znaleźć w żadnym radzieckim słowniku muzycznym, Niemal zupełnie nie było o nim wzmianek w radzieckiej literaturze muzycznej. Dopiero w późnych czasach breżniewowskich wspomniano o nim w jednym z sowieckich słowników, jednak w negatywnym kontekście. Powyższe przykłady świadczą o tym, że nie tylko w czasach Breżniewa, ale także w dobie chruszczowowskiej odwilży władza radziecka nie zrewidowała swojego stosunku do awangardy lat 20.

Nikołaj Rosławiec - I Sonata fortepianowa - Irina Emeliantseva:

https://www.youtube.com/watch?v=YH6xT6rmSD4
_________________
RateYourMusic/mahavishnuu
AstralnaOdysejaMuzyczna
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
mahavishnuu
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 09 Wrz 2011
Posty: 4375
Skąd: Opole

PostWysłany: 18.06.2021, 12:08    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

ROZWÓJ MODERNIZMU – TWÓRCY, DZIEŁA, INNOWACJE (1900-1930)

CZĘŚĆ 46

AWANGARDA RADZIECKA LAT 20. 3/3

ARSENIJ AVRAAMOW – SYMFONIA SYREN FABRYCZNYCH (1922)


Fenomen radzieckiej awangardy jest nierozerwalnie związany z ówczesnym ludowym komisarzem oświaty, Anatolijem Łunaczarskim. Muzyka była jedną z jego pasji i trzeba obiektywnie przyznać, że starał się stworzyć dobre warunki do jej rozwoju. Co istotne, wspierał również awangardę, która w owym czasie nie była jeszcze ostro zwalczana przez władze państwowe. Łunaczarski żywo interesował się postępowymi nurtami muzycznymi w Europie Zachodniej. To dzięki jego przychylności w Związku Sowieckim gościli: Alfredo Casella, Darius Milhaud (1926), a nawet Paul Hindemith i Alban Berg (1927). Łunaczarski popierał różne nietypowe inicjatywy artystyczne, nierzadko mocno eksperymentalne. Jednym z takich przedsięwzięć była „orkiestra bez dyrygenta”. W tym miejscu dochodzimy do bohatera tej części cyklu. Arsenij Avraamov to jeszcze jedna ciekawa postać radzieckiej awangardy. Po zdobyciu władzy przez bolszewików miał bardzo radykalne pomysły muzyczne. Proponował, aby zniszczyć wszystkie fortepiany, bowiem kojarzyły mu się z burżuazyjną przeszłością. Nie mniej rewolucyjny był na polu języka dźwiękowego – był na przykład zwolennikiem tego, aby podzielić oktawę na 48 części. W kontekście twórczości Aleksandra Mosołova pojawił się wątek związany z nowym podejściem do tworzywa muzycznego. Dokładnie chodzi o wyzyskanie audiosfery przemysłowej. Być może „Symfonia syren fabrycznych” jest najbardziej spektakularnym przykładem powyższej tendencji. Arsenij Avraamov postanowił w nietypowy sposób uczcić piątą rocznicę rewolucji październikowej. 7 listopada 1922 roku w Baku miała miejsce premiera jego najbardziej znanej kompozycji. Dzisiaj jest zaliczana do kanonu awangardy radzieckiej lat 20. Miejsce było niewątpliwie odpowiednie, wszak Baku było znanym miastem przemysłowym i portowym. Dzięki temu łatwiej można było pokusić się o odpowiednią „oprawę instrumentalną” dzieła. Industrialny klimat budowały: dzwony, syreny okrętowe, syreny rozlicznych fabryk, gwizdki lokomotyw, samoloty, armaty, broń maszynowa, specjalnie skonstruowane gwizdki parowe. Nie zabrakło również czynnika ludzkiego – w materię dzieła wpleciono pieśni rewolucyjne („Marsylianka”, „Międzynarodówka”). W utworze nie zabrakło wątków związanych z wojną ideologiczną. Dzwony kościelne miały kojarzyć się ze światem przeszłości, natomiast syreny fabryczne ewokować teraźniejszość oraz świat przyszłości. Rosnąca dominacja syren jednoznacznie wskazywała, w jakim kierunku ma podążać pierwsze państwo komunistyczne na świecie. Utwór Avraamova jest przykładem innego podejścia do tworzywa muzycznego. Nie brakuje opinii, że jest to pierwsze dzieło tzw. muzyki konkretnej. W 2003 roku powstało nagranie wzorowane na premierowym występie w Baku. Album ujrzał światło dzienne w 2008 roku. Można na nim znaleźć również inne eksperymenty dźwiękowe podejmowane w państwie radzieckim w latach 20. Premiera „Symfonii syren fabrycznych” wpisywała się w specyficzną „rocznicomanię”, tak typową dla ówczesnego życia w państwie Lenina. Był to rzecz jasna jeszcze jeden element propagandy. Nowa władza po pokonaniu wroga wewnętrznego chciała kreować pożądane postawy społeczne. Rozmyślano, jak stworzyć nowego człowieka radzieckiego, który zdecydowanie kontestować będzie stary ład społeczny, jednocześnie wspierać nową władzę. Dzieła awangardy radzieckiej, ze względu na ich jednoznaczny profil ideologiczny, mogą dziś wywoływać mieszane uczucia. Warto jednak podkreślić jedno - są intrygującym dokumentem swoich czasów.

Arsenij Avraamov – Symfonia syren fabrycznych – Ruidos y Susurros de las Vanguardias (2003) - dyrygenci: Leopoldo Amigo, Miguel Molina:

https://www.youtube.com/watch?v=cz2MoALz8I8
_________________
RateYourMusic/mahavishnuu
AstralnaOdysejaMuzyczna
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
mahavishnuu
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 09 Wrz 2011
Posty: 4375
Skąd: Opole

PostWysłany: 28.06.2021, 12:56    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

ROZWÓJ MODERNIZMU – TWÓRCY, DZIEŁA, INNOWACJE (1900-1930)

CZĘŚĆ 47

DYMITR SZOSTAKOWICZ

II SYMFONIA B-Dur, Op. 14 „PAŹDZIERNIKOWA” (1927)


II Symfonia nie jest zaliczana do najwybitniejszych dzieł Szostakowicza. Ba!, nawet sam kompozytor dystansował się od niej, konstatując po latach, iż II i III symfonia dostarczają mu najmniej satysfakcji artystycznej. Innym razem oznajmił, że jego ówczesne eksperymentalne eksploracje były „błędnym dążeniem do oryginalności”. Jest to dość zaskakująca opinia, zważywszy na fakt w jakich okolicznościach musiał dokonać wolty stylistycznej. Przypomnijmy zatem – zanim w Związku Sowieckim odgórnie zadekretowano socrealizm artyści mieli większy zakres swobody. Pisałem już o tym w kontekście twórczości radzieckiej awangardy lat 20. W latach 1925-1935 Szostakowicz grawitował między muzyką bardziej tradycyjną a ewidentnie modernistyczną. II Symfonia (1927) wpisywała się właśnie w ten drugi, postępowy nurt. W owym czasie autor VII Symfonii „Leningradzkiej” był zafascynowany twórczością Albana Berga, bliski był mu ekspresjonizm, co znalazło swoje odzwierciedlenie w operach „Nos” (1928) i „Lady Mackbeth mceńskiego powiatu” (1932). W pierwszej z wymienionych krytycy doszukiwali się również wpływów innych twórców z niemieckojęzycznego kręgu kulturowego - Hindemitha, Schönberga i Křenka. Jego muzyka nie była wprawdzie tak radykalna i awangardowa jak przedstawicieli II Szkoły Wiedeńskiej, niemniej w sowieckich realiach szybko mogła narazić się na koncentryczny atak rozmaitych czynników państwowych. W mniejszym lub większym stopniu, do nurtu modernistycznego można również zaliczyć cykl 24 preludiów fortepianowych (1933) oraz IV Symfonię (1935-1936). Wiele specyficznych elementów jego modernistycznego stylu, pomimo uproszczeń i większego otwarcia na tradycję, udało mu się przemycić w kolejnym okresie twórczości - choćby ten specyficzny melanż patosu, dramatyzmu, sentymentalizmu i groteskowej deformacji. Pomimo kompromisów, czasami, nie bójmy się tego napisać, zgniłych, udało mu się jednak wytworzyć specyficzny styl, udatnie łącząc „stare” z „nowym”. Z jednej strony, wykorzystywał tradycyjne rozwiązania harmoniczne, które mogły kojarzyć się z romantyzmem, a nawet klasycyzmem, z drugiej, sięgał do arsenału środków kompozytora par excellence współczesnego. W tym drugim przypadku kłaniają się choćby rozbieżne warstwy dźwiękowe, bitonalność, charakterystyczne ostinato, mocno dysonansowa faktura. Szostakowicz miał pecha, bowiem jego opera zdecydowanie nie przypadła do gustu Wielkiemu Wodzowi. Hasłem do ataku był słynny anonimowy artykuł „Chaos zamiast muzyki” z 28 stycznia 1936 roku, zamieszczony na łamach „Prawdy”. Dokonano w nim miażdżącej krytyki opery „Lady Macbeth mceńskiego powiatu”, która wcześniej przez kilka lat święciła triumfy w sowieckich operach. Niektóre słowa brzmiały złowrogo: „ ... chaos zamiast prawdziwej, ludzkiej muzyki. Siłę muzyki zdolną porywać słuchaczy zaprzedano na rzecz drobnomieszczańskich i bezpłodnych prób formalistycznych, na rzecz pretensjonalnego silenia się na oryginalność za pomocą najtańszych środków. Ta zabawa może się jednak źle skończyć”. W kolejnych latach kompozytor żył w wielkiej niepewności. Okresy względnej łaski sąsiadowały z kolejnymi nagonkami. Nie licząc czasu Wielkiej Czystki (1937-1938), bodaj najbardziej złowrogi dla ludzi kultury był powojenny okres żdanowszczyzny (1946-1948). To właśnie wtedy Szostakowicz przeżył kolejne wielkie upokorzenie, kajając się za swoje formalistyczne wynaturzenia. Chyba nie było dla niego specjalnym pocieszeniem, że doświadczyli tego również inni czołowi kompozytorzy (m.in. Chaczaturian, Prokofiew).

Szostakowicz jest uważany za jednego z najwybitniejszych symfoników XX wieku. Już I Symfonia (1924-1925), która była pracą dyplomową, była świadectwem jego ogromnych możliwości. Jest wprawdzie bardziej popularna od II Symfonii, jednak uznałem, że nie byłaby odpowiednią wizytówką. Chodzi przede wszystkim o to, że jest jeszcze dziełem mocno zanurzonym w tradycji, tymczasem w tym cyklu staram się przedstawiać nurty postępowe, które generowały nowe wartości estetyczne. II Symfonia wpisywała się w obchody dziesiątej rocznicy tzw. rewolucji październikowej. Wyraźnie pobrzmiewają w niej echa fascynacji zachodnioeuropejską awangardą. Świadczy o tym choćby mocno dysonansowy język dźwiękowy. Co ciekawe, nie jest jeszcze dziełem obezwładniającym swoim monumentalizmem. Jak na późniejsze standardy Szostakowicza, to wręcz drobiażdżek, trwa circa 20 minut.

Dymitr Szostakowicz – II Symfonia - Moscow Philharmonic Orchestra - Kiriłł Kondraszyn:

https://www.youtube.com/watch?v=LQQlw0P3dgE
_________________
RateYourMusic/mahavishnuu
AstralnaOdysejaMuzyczna
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Muzyka Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 9, 10, 11, 12  Następny
Strona 10 z 12

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group