Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna Muzyczne Dinozaury
i ich następcy
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

ALBUM ROKU 1977 (edycja 2021/22)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 33, 34, 35, 36  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Płyty
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
docent_chleb
maxi-singel analogowy


Dołączył: 12 Wrz 2020
Posty: 631
Skąd: Stąd

PostWysłany: 12.01.2022, 13:58    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

"Jones nauczył się grać na gitarze trzy miesiące przed pierwszym występem Sex Pistols.".

Było kilka takich punkowych mitów, ludzie w to wierzyli, tak jak i w to , że Johny Ramone po raz pierwszy wziął gitarę do ręki w w wieku 25 lat, bo chciał grać w zespole a nie pracować w fabryce Wink
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
alternativepop
kaseta "chromówka"


Dołączył: 29 Lis 2021
Posty: 200
Skąd: Łódź

PostWysłany: 12.01.2022, 14:02    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

docent_chleb napisał:

Było kilka takich punkowych mitów, ludzie w to wierzyli


To jak było naprawdę. Pisz Smile

"[Steve Jones] Na początku lat 70. postanowił ze swoimi kolegami z sąsiedztwa: Paulem Cookiem i Wally’m Nightingale’em założyć zespół w którym został wokalistą. Grupa przyjęła nazwę The Strand (wziętą z tytułu jednej z piosenek Roxy Music). Niewiele później dołączył do zespołu basista Glen Matlock, który pracował jako sprzedawca w sklepie „Too Fast to Live, Too Young to Die” należącym do Malcolma McLarena. Kiedy w 1975 McLaren postanowił zająć się The Strand, zaprowadził w nim małe zmiany: kazał usunąć Nightingale’a i zadecydował, że Steve zostanie gitarzystą. Po dołączeniu wokalisty Johnny’ego Rottena zespół zmienił nazwę na Sex Pistols."

Rozmowa z samym Stevem (2013):
https://magazyngitarzysta.pl/muzyka/wywiady/12533-steve-jones-sex-pistols

który potwierdza tę wersję tymi słowami: "Różnię się od wielu gitarzystów tym, że od razu zostałem rzucony na głęboką wodę i musiałem sobie z tym szybko poradzić."

"- Który aspekt twojej gry chciałbyś poprawić?

- Po takim czasie czuję, że osiągnąłem swój limit. Chociaż ostatnio nauczyłem się nawet kilku akordów Beatlesów. W tej chwili wszystko idzie już z górki"
_________________
Alternativepop.pl
Alternativepop.pl na FB
Audycje Alternativpop.pl
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Leptir
box


Dołączył: 04 Wrz 2010
Posty: 8320

PostWysłany: 12.01.2022, 14:26    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

alternativepop napisał:

Insza inszość, że pod względem kompozycyjnym numery Sex Pistols czy The Clash, to są bardzo dobre numery. Trzeba też umieć je zagrać z odpowiednią energią. Mimo wszystko nadal uważam, że pod względem czysto muzycznym ciężko porównywać Abbę czy The Clash z Milesem Davisem.


Owszem, to są dobre numery - a napisać dobry, pomysłowy - a przy tym prosty - kawałek to jest sztuka. Rzecz jasna porównywanie Milesa z większością muzyków rockowych wypada na niekorzyść tych ostatnich. Choć akurat Miles jakimś wielkim tytanem techniki instrumentalnej nie był. W jazzie można znaleźć sporo lepszych grajków - co nie znaczy, że ciekawszych czy bardziej charyzmatycznych. ABBA też z reguły wypada dobrze technicznie - szczególnie, że w jej nagraniach uczestniczyli bardzo dobrzy muzycy, jazzmanów nie wyłączając. Smile

Jeśli chodzi o umiejętności punkowców - jasne, bywało z tym różnie ale słuchając topowych zespołów z tego nurtu mam wrażenie, że nie było aż tak źle, jak się wydaje. Jak sądzę nie byli gorsi od późniejszych grunge'owców. Natomiast niektóre topowe zespoły nowofalowe w swoich początkach potrafiły być naprawdę surowe technicznie - żeby nie powiedzieć wprost, że nie potrafiły grać. Takie np. Joy Division czy The Cure strasznie rzępolili. W przypadku Joy Division różnica pomiędzy ich koncertami a płytami studyjnymi była ogromna - Martin Hannett był właściwie twórcą ich brzmienia i piątym członkiem zespołu. Podobnie sprawa wygląda z The Cure - oni się z czasem nauczyli grać, ale na początku nie potrafili właściwie prawie nic.
_________________
„You can be in paradise only when you do not know what it is like to be in paradise. As soon as you know, paradise is gone.” (John Gray)
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
alternativepop
kaseta "chromówka"


Dołączył: 29 Lis 2021
Posty: 200
Skąd: Łódź

PostWysłany: 12.01.2022, 14:31    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Leptir napisał:


Jeśli chodzi o umiejętności punkowców - jasne, bywało z tym różnie ale słuchając topowych zespołów z tego nurtu mam wrażenie, że nie było aż tak źle, jak się wydaje. Jak sądzę nie byli gorsi od późniejszych grunge'owców. Natomiast niektóre topowe zespoły nowofalowe w swoich początkach potrafiły być naprawdę surowe technicznie - żeby nie powiedzieć wprost, że nie potrafiły grać. Takie np. Joy Division czy The Cure starsznie rzępolili. W przypadku Joy Division różnica pomiędzy ich koncertami a płytami studyjnymi była ogromna - Martin Hannett był właściwie twórcą ich brzmienia i piątym członkiem zespołu. Podobnie sprawa wygląda z The Cure - oni się z czasem nauczyli grać, ale na początku nie potrafili właściwie prawie nic.


Oczywiście, że tak. Muzycy nowofalowi nigdy nie mieliby szansy zaistnieć, gdyby nie "rewolucja punkowa", która wniosła m.in. to, że ośmieliła młodych ludzi, żeby wyrażać siebie poprzez muzykę. Już nie trzeba było specjalnie umieć na czymś grać. Wystarczyło mieć pomysł, chęć i uparcie dążyć do celu. Rzecz jasna trochę talentu. Umiejętności często przychodziły z czasem.
_________________
Alternativepop.pl
Alternativepop.pl na FB
Audycje Alternativpop.pl
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
docent_chleb
maxi-singel analogowy


Dołączył: 12 Wrz 2020
Posty: 631
Skąd: Stąd

PostWysłany: 12.01.2022, 14:45    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

alternativepop napisał:


- Po takim czasie czuję, że osiągnąłem swój limit. Chociaż ostatnio nauczyłem się nawet kilku akordów Beatlesów. W tej chwili wszystko idzie już z górki"


Od razu widać, że ten rozmówca to inteligentny człowiek Smile
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
docent_chleb
maxi-singel analogowy


Dołączył: 12 Wrz 2020
Posty: 631
Skąd: Stąd

PostWysłany: 12.01.2022, 14:52    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

To jak było naprawdę. Pisz Smile


Było ciężko Smile
https://www.youtube.com/watch?v=JwMhwzacvgY
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Crazy
digipack


Dołączył: 19 Sie 2019
Posty: 2865

PostWysłany: 12.01.2022, 21:05    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Laughing

alternativepop napisał:
się nad tym zastanawiam i ciekawym co myślą na ten temat inni

Ja przede wszystkim nie rozbijam niczego na części pierwsze - że lepsze czy nie lepsze pod względem wykonania / melodii / energii / produkcji / etc.etc. Jak słusznie zauważyłeś, nic z tego nie wynika, bo można łatwo wykazać, że coś jest lepsze, po czym okazuje się jednak gorsze Wink Kolega orzekł, że słucham syntetycznie a nie analitycznie i to chyba pomaga.
_________________
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
alternativepop
kaseta "chromówka"


Dołączył: 29 Lis 2021
Posty: 200
Skąd: Łódź

PostWysłany: 12.01.2022, 21:20    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Crazy napisał:
Kolega orzekł, że słucham syntetycznie a nie analitycznie i to chyba pomaga.


Dobra rada, ale niestety u mnie te analizy są wpisane w moją charakterystykę. Czasami nawet się przydają, ale nie zawsze Wink.
_________________
Alternativepop.pl
Alternativepop.pl na FB
Audycje Alternativpop.pl
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Monstrualny Talerz
japońska edycja z bonusami


Dołączył: 24 Maj 2017
Posty: 3114

PostWysłany: 13.01.2022, 09:12    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

alternativepop napisał:
się nad tym zastanawiam i ciekawym co myślą na ten temat inni


Ha, zmagamy się z tym problemem nie od dziś!
Oczywiście, to zawsze kłopot, kiedy trzeba te ulubione albumy jakoś uporządkować, ale to też zależy od rocznika. Akurat w 77 jest bardzo duża ilość albumów dobrych czy bardzo dobrych, które słucha się z przyjemnością, czyli jakieś byłoby to 8/10 czy 4/5 zależy kto jakiej skali używa. Rzeczy wybitnych 10/10 nie ma zbyt wiele (dla mnie są dwie, a właściwie jedna i pół). A np. w roku 73 i 74 była maskara, bo na pierwszych kilku miejscach trzeba było jakoś umiejscowić czołówkę proga i czołówkę fusion i tam był dopiero kłopot. Oczywiście fusion jest dużo lepsze instrumentalnie, ale brakuje tam nieraz ducha, jakiejś wartości dodanej, poza oczywiście kilkoma przypadkami (Bitches, Mahavishnu, Sextant itp.). Więc zwykle u mnie wyżej będzie znakomity prog niż znakomity fusion, zwłaszcza jeśli jeszcze muzykom udało się stworzyć świetne przeboje. I zwykle wyżej ocenię płytę, która stanowi jakiś koncept, niż banalny zbiór nie połączonych ze sobą piosenek. Bop w roku 77 jest już zupełnym anachronizmem i pomimo, że ciągle powstają świetne płyty z tego gatunku, to jednak w latach 60 już mieliśmy tego na tony i koła się tu nie wymyśli.

Więc tak, liczy się wszystko: jakość instrumentalistów i wykonanie, kompozycje, zawartość przebojów, brak słabych miejsc (jeden słaby kawałek znacząco obniża u mnie ocenę płyty, za to jeden doskonały podwyższa), okładka, miejsce na osi czasowej, wtórność-odkrywczość, okładka*, sama osobowość artysty (płyta może być słabsza, ale stanowi pewien ciąg twórczy – vide Bowie), produkcja i wiele, wiele innych. Dla mnie nie do przejścia jest słaby czy dziwny wokal. Wiele znakomitych instrumentalnie utworów poległo przez niesłuchalny czy irytujący wokal (SBB, Niemen, italoprog, śpiewanie po angielsku jak się nie umie itp), co oczywiście dla jednego będzie złym wokalem, dla drugiego będzie fantastyczne, a czasem nie będzie miało znaczenia, bo mimo wszystko jakoś tam będzie pasowało.

I oczywiście najważniejsze i nie podlegające żadnym dyskusjom: czy coś się podoba czy nie. Lubię Stachurskiego i nic na to nie poradzę!

Rok 77 jest na tyle wybitny, że w zasadzie bez problemu można by tu ułożyć osobno listę progową, listę jazzową, listę soulowo-funkową, listę disco, listę rockową (a zwłaszcza takiego solidnego aoru i pograniczy: Styx, Kansas, Foreigner, Blue Oyster Cult, Queen), ba może nawet i listę punkową. Ponieważ jednak zwykle (u mnie rzecz jasna) prog i jazz stoją wyżej niż reszta, więc silą rzeczy okupują wyższe miejsca. Z ubolewaniem zawsze stwierdzam, że płyty ulubionego w ostatnich latach gatunku, czyli soul-funku jednak całościowo są słabsze i trudno im się wybić wyżej. Zawsze tam jednak któryś z elementów nie gra i zaniża ocenę. Tu jeszcze zapewne wchodzi i taki element, że Pink Floyd jest w moim krwioobiegu od 25 lat, a ten czy inny soul man od 2 miesięcy.

Odniosę się jeszcze do punku ogólnie i jego oceny, bo nie może go zabraknąć: beznadziejnie zagrany, beznadziejnie zaśpiewany, fatalna produkcja, kiepskie okładki, może czasem jakieś kawałki się tu znajdą, ale dopiero wymagały by dopracowania. Do tego skrajna schematyczność, brak wyobraźni, brud, który kojarzy mi się z brzydotą wstrętnych miast, a więc czymś od czego całe życie uciekam. Prog, fusion, elektronika (tegoroczny Vangelis Spiral) to sfera wyobraźni, ducha, kosmosu, przyrody, przyszłości, s-f, fantasy itp. Jazz, bop - francja elegancja, garnitur, dobra whisky, piękna kobieta u boku i uśmiech a`la Clark Gable. Punk – miasto, brud, praca w najbliższej fabryce, jakaś przyszłość??? No future.

Reasumując więc te pisaninę: najlepiej głosować sercem po prostu, co tam komu w duszy gra Wink

*Przykład płyty, która dostaje 300 dodatkowych punktów za samą okładkę!!!

Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Monstrualny Talerz
japońska edycja z bonusami


Dołączył: 24 Maj 2017
Posty: 3114

PostWysłany: 13.01.2022, 09:20    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Lista nr 11 od Rory`ego dodana do zestawienia!
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Retromaniak
singel kompaktowy


Dołączył: 13 Mar 2021
Posty: 472
Skąd: Niemcy / Bydgoszcz

PostWysłany: 13.01.2022, 10:03    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Harper, Roy - Bullinamingvase


6/ 41:43

https://youtu.be/lxHOvgRE4C8

Tracklista:
01. One Of Those Days In England - 03:26
02. These Last Days - 04:25
03. Cherishing The Lonesome - 05:54
04. Naked Flame - 05:06
05. Watford Gap - 03:23
06. One Of Those Days In England (Parts 2-10) - 19:27

Skład:

Roy Harper – voc, g
John Halsey – dr
Dave Lawson – kb
Henry McCullough – g
Andy Roberts – g, bvoc (3)
David C. Drill – bg

Gościnnie:

Jimmy McCulloch - g
BJ Cole - pedal-steel-g
Percy Jones, Dave Cochran, Herbie Flowers - b
Max Middleton - kb
Steve Broughton - dr
Skaila Kanga – harp
Dave Plowman - euphonium, trombone
The Vauld Symphony Orchestra – arr. Roy Harper, cond. Dave Lawson
Alvin Lee – g (6)
Ronnie Lane – b (6)
Paul McCartney, Linda McCartney – bvoc (6)

John Leckie, Mark Vigars – Sound Engineer

„Bullinamingvase” to 9 album legendy brytyjskiego folk-rocka Roya Harpera (rocznik 1941).
Ten u nas niedoceniany, trochę mało znany muzyk, w Anglii cieszy się uznaniem w branży jak i naturalnie wśród licznego grona fanów.

Każdy z nas kojarzy oczywiście utwory: „Hats Off to (Roy) Harper” z „Led Zeppelin III” czy „Have a Cigar” z „Wish You Were Here” Pink Floyd.
Tak Zeppelini i Floydzi byli fanami Harpera, stąd też nie dziwi nas obecność muzyków z tych grup na jego płytach (Page na „Stormcock” w 1971; Gilmour na „HQ” w 1975)

Płytę „Bullinamingvase” (gra słów: coś w stylu "słoń w składzie porcelany") wydała Anglii w 1977 roku Harvest Records. W USA ukazała się pod zmienionym tytułem „One Of These Days in England” (orginalny tytuł był trudny do wymówienia i zapamiętania). Wyprodukowana przez John Leckie, Roya Harpera i Petera Jennera, nagrana przy udziale znanych muzyków (m.in. Alvin Lee, Ronnie Lane, Paul i Linda McCartney, Herbie Flowers)

Harper wychował się na skifflu i bluesie i to słychać na „Bullinamingvase”.
Najważniejszym utworem na płycie jest finałowa, monumentalna suita „One Of These Days in England (Parts 2-10)” (ponad 19 minut) z jej częścią pierwszą umieszczoną celowo na początku albumu. Gdzieś słychać echa Pink Floyd (wokal podobny do Watersa, a może coś z „Animals” - "Dogs"?).
Pozostałe utwory nie są wcale gorsze:
- "These Last Days" kojarzy się z twórczością solową Davida Gilmoura (co niektórzy widzą nawet podobieństwa do „If” z „Atom Heart Mother”)
- "Naked Flame" fajny akustyczny numer pasujacy do Jethro Tull i ich „Minstrel in the Gallery”
- "Watford Gap" to powrot do korzeni i skifflowy kawalek pasujacy do wznoszenia toastow w kazdym angielskim pubie. Tekst krytykowal niezdrowe jedzenie podawane w zajezdzie przy stacji benzynowej Watford Gap. Harper nie wiedzial, ze stacja nalezala do jednego z czlonkow zarzadu EMI (Harvest byl jej oddzialem). No i oczywiscie utwor musial byc zastapiony innym – rockowym „Breakfast with You”.
"Watford Gap" powrócił na ten album dopiero w 1996 roku.

Podsumowując:

"Bullinamingvase" można śmiało zaliczyć do najlepszych dokonań Roya Harpera. Płyta wyróżnia się w roczniku 1977 i ode mnie będzie sporo punktów...


Proszę dopisać...
_________________
Największe muzyczne archiwum na Spotify
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
esforty
digipack


Dołączył: 26 Sty 2010
Posty: 2745
Skąd: Łódź

PostWysłany: 13.01.2022, 10:24    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Talerzu, niby to oczywistości ale zebrane w jednej myśli i kilkunastu zdaniach, mogą kogoś uwolnić od poczucia odpowiedzialności, z cyklu: wybieram kanon, to wielka sprawa! Wink Confused

To, iż wedle mnie, tutejsze plebiscyty posiadają walor: MIARODAJNOŚĆ, wynika z naszych/głosujących* zapatrywań estetycznych. Spektrum penetrowania, zaiste, imponujące. Mając <swoją piaskownicę>, nie pamiętam plebiscytu, żebym nie poznał czegoś, co mnie zachwyciło i zmieniło kształt pierwotnie planowanej listy. Czasem Wasza oferta jest na tyle rozległa, że brakuje czasu na poznawanie (stąd mój postulat, by je przedłużać), tych nieznanych. Niby, mogę po plebiscycie, ale... trzeba jechać z kolejnym Shocked .
Z drugiej strony jest aktywność forum, które wyraźnie żyje!

*- miałem coś o pomieszkujących tu Autorytetach w materii, ale to banał, banał do kwadratu.

Aha! I okładka (zaproponowana) i zawartość tejże, to w punkt. Wysoki lot
Supertrampa.


Goran napisał:
esforty napisał:



The Animals - Before We Were so Rudely Interrupted

.

esforty posłuchaj choćby Many Rivers To Cross Burdon jest znakomity. Cała płyta mi bardzo leży ale ja jestem bezkrytyczny jesli chodzi o Burdona.


Goranie, już się tu <odkrywałem> z uwielbieniem p. Burdona.
Powtarzam się zatem, Eric Burdon to jeden z najlepszych głosów w muzyce rockowej i najbardziej niedoceniony (to pewniejsze).
Istnienie Before We Were so Rudely Interrupted, tego poglądu nie zmieni, tym niemniej ten realizacyjny kiks ( bo przecież cochones mu nie urwało, czym wiele razy potem zaświadczał. Już Ark, jest w kontekście barwy głosu, poza podejrzeniem), mnie znacząco utrudnia, obcowanie z materiałem.
_________________
Nie ma takiego naleśnika, który nie wyszedłby na dobre. H. Murakami
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
alternativepop
kaseta "chromówka"


Dołączył: 29 Lis 2021
Posty: 200
Skąd: Łódź

PostWysłany: 13.01.2022, 10:55    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Monstrualny Talerz napisał:

Ha, zmagamy się z tym problemem nie od dziś![...]


W końcu jakaś bardziej rozwinięta merytoryczna wypowiedź! Dzięki za przemyślenia. Właśnie coś takiego potrzebowałem przeczytać Smile

Monstrualny Talerz napisał:

Odniosę się jeszcze do punku ogólnie i jego oceny, bo nie może go zabraknąć: beznadziejnie zagrany, beznadziejnie zaśpiewany, fatalna produkcja, kiepskie okładki, może czasem jakieś kawałki się tu znajdą, ale dopiero wymagały by dopracowania. Do tego skrajna schematyczność, brak wyobraźni, brud, który kojarzy mi się z brzydotą wstrętnych miast, a więc czymś od czego całe życie uciekam. Prog, fusion, elektronika (tegoroczny Vangelis Spiral) to sfera wyobraźni, ducha, kosmosu, przyrody, przyszłości, s-f, fantasy itp. Jazz, bop - francja elegancja, garnitur, dobra whisky, piękna kobieta u boku i uśmiech a`la Clark Gable. Punk – miasto, brud, praca w najbliższej fabryce, jakaś przyszłość??? No future.


Natomiast tutaj muszę się odnieść negatywnie. Tzn. w sumie masz rację jeśli chodzi o ten brud i brzydotę (co do produkcji, okładek itd, to już bym polemizował). Ale z drugiej strony mnie np. ten punk (ale też parę innych gatunków) utrzymuje w realiach życia. Życie takie jest. I trzeba też o nim czasami śpiewać, krzyczeć, wrzeszczeć. Oczywiście tutaj pewnie każdy ma inne potrzeby. Ja czasami potrzebuję spojrzeć na realia życia poprzez muzykę, która te realia przedstawia.
_________________
Alternativepop.pl
Alternativepop.pl na FB
Audycje Alternativpop.pl
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Goran
epka kompaktowa


Dołączył: 06 Kwi 2012
Posty: 1033
Skąd: Podkarpacie

PostWysłany: 13.01.2022, 11:04    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

esforty zgoda że to nie jest arcydzieło, mnie też cochones nie urywa ale jest to dalej niezwykły głos ,pełen pasji i bluesowego wyczucia. Masz racje że to chyba najbardziej niedoceniony wokalista rockowy. Własnie ściągam z półki jego dwie płyty Soul of a Man z 2006r i My Secred Life z 2004r. Niestety obie płyty przeszły praktycznie niezauważone a to miód na uszy.Jak bym miał ułożyc dziesiatke moich ulubionych wokalistów to na pewno Burdon by sie tam znalazł.
_________________
Mnie się podobają melodie które już raz słyszałem.No jakże może podobać mi się piosenka którą pierwszy raz słyszę?
Inżynier Mamoń
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Goran
epka kompaktowa


Dołączył: 06 Kwi 2012
Posty: 1033
Skąd: Podkarpacie

PostWysłany: 13.01.2022, 11:05    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

esforty zgoda że to nie jest arcydzieło, mnie też cochones nie urywa ale jest to dalej niezwykły głos ,pełen pasji i bluesowego wyczucia. Masz racje że to chyba najbardziej niedoceniony wokalista rockowy. Własnie ściągam z półki jego dwie płyty Soul of a Man z 2006r i My Secred Life z 2004r. Niestety obie płyty przeszły praktycznie niezauważone a to miód na uszy.Jak bym miał ułożyc dziesiatke moich ulubionych wokalistów to na pewno Burdon by sie tam znalazł.
_________________
Mnie się podobają melodie które już raz słyszałem.No jakże może podobać mi się piosenka którą pierwszy raz słyszę?
Inżynier Mamoń
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Płyty Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 33, 34, 35, 36  Następny
Strona 34 z 36

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group