Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna Muzyczne Dinozaury
i ich następcy
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Polly Jean Harvey
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Wykonawcy
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Crazy
digipack


Dołączył: 19 Sie 2019
Posty: 2901

PostWysłany: 02.12.2021, 23:59    Temat postu: Polly Jean Harvey Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Artystka. Chyba do żadnej innej współczesnej twórczyni muzyki z okolic rocka nie pasuje lepiej to słowo - z wielkiej litery, wypowiadane w pełni poważnie i z szacunkiem.

To wokalistka, która na w swoim arsenale zdumiewające bogactwo środków wyrazu, od drapieżnego, niskiego prawie-growlu, po wyśpiewywane w najwyższych rejestrach melizmaty, od wrzasku po szept. Ale też to nie tylko wybitna interpretatorka - przecież ona sama pisze muzykę i teksty, teksty zresztą bardzo ważne, poważne i osobiste.
Do tego multiinstrumentalistka, która zawsze ma swoją wizję muzyki i żeby ją zrealizować, sięga po kolejne różnorodne środki wyrazu, tym razem mam na myśli instrumenty. Tak jak, gdy przed nagraniem płyty White Chalk nauczyła się na fortepianie, żeby podejść do muzyki od innej, nieznanej dla niej samej strony. Pewnie, że mogłaby skorzystać z pomocy, ale chciała to zrobić sama i dla mnie ma to o wiele większą siłą, niż gdyby te skomponowane przez nią melodie grał jakiś specjalista-wirtuoz. Na koncercie, na którym miałem szczęście być, grała sama na wszystkich instrumentach i nikt inny na scenie się nie pojawił Exclamation

Do zrealizowania swoich wizji sięgała za to po pomoc wybitnych specjalistów od rozwiązań dźwiękowych, a także sama wydaje się mieć świetną wyobraźnię dźwiękową. We wczesnej fazie twórczości pojawił się u jej boku Steve Albini, który wyprodukował jej płytę tak, by brzmiała maksymalnie surowo, garażowo. Potem pojawił się Flood, mój chyba zresztą ulubiony producent, który nadał muzyce P.J. brzmienia niepokojącego, nienaturalnego, jakby z pogranicza industrialu. Pracowała z nim potem jeszcze nie raz, ale gdy chciała później stworzyć muzykę bardziej przystępną, bliższą może popowi, to zrobiła to przy pomocy swoich najbliższych współpracowników, a potem wymyśliła sobie tę fortepianową płytę, gdzie sama zrobi wszystko, i też się udało (i to jak!). Na płytach ostatniej dekady z kolei wybrała brzmienia bardziej patetyczne, oparte na dużym zespole, a w każdym razie dużej ilości różnych instrumentów.

Muzyka P.J. Harvey to muzyka z trzewi, bardzo osobista, emocjonalna - ale pozostaje zawsze komunikatywna. Nie idzie w awangardę, bo wydaje mi się, że nasza Artystka nie poszukuje abstrakcyjnych nowych form, tylko poszukuje środków wyrazu dla tego, co w niej drzemie.

W następnym poście czas zacząć spacerek po jej płytach!
_________________
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Crazy
digipack


Dołączył: 19 Sie 2019
Posty: 2901

PostWysłany: 03.12.2021, 00:53    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Dry **1/2



best song: Plants and Rags
best moment: pierwsze sekundy!


Tej płyty jeszcze nie kupuję. Oczywiście słychać już charakter, ale niespecjalnie podobają mi się piosenki. Zaczyna się doskonale, oh my loverrr, ale potem to jeszcze nie to. Fajne są single, czyli Dress i Sheila, ale najbardziej wyróżnia się wg mnie cichszy od innych utwór Plants and Rags, z dużą ilością frapujących zgrzytów pod spodem odważnie wykorzystana wiolonczela... jakby nie bali się jej zepsuć Very Happy ... jesteśmy już blisko celu!


Rid Of Me ****1/2



best song: Snake
best moment: wokalistyczne melizmaty w Legs


To już jest TO. Płyta niesamowicie surowa, brzmi momentami, jakby się stało obok i słuchało, jak grają - grali zresztą "na żywo, ale w studio", przynajmniej w znacznej części. P.J. śpiewa obłędnie, słychać, że rozwinęła skrzydła w pełni, gitara też wyrzyna w głowie słuchacza niezłe bruzdy. Jeżeli chodzi o materię muzyczną, ta płyta jest doskonała. Jedno, czego jej brakuje, to jakichś utworów prowadzących - wszystkie są bardzo dobre, ale nie ma jeszcze wybitnego. Nie, no, Snake jest Wink ale to jest przebłysk z innego świata, wślizgnął się tam i rozpanoszył po prostu!


To Bring You My Love ***** (!)



best song: To Bring You My Love
best moment: wysokości wokalne w The Dancer Exclamation


To właśnie miałem na myśli, pisząc o wybitności. Tutaj tych brylantów jest cała kolekcja. Płyta rozwija się powoli, ale z wielką intensywnością, od głównego tematu tytułowego utworu, po minucie wchodzi wokal - zaczyna się (chyba nieprzypadkowo?) od tych samych słów, co Safe As Milk Kapitana Beefhearta: I was born in the desert.... Jesteśmy w całkiem innym świecie, niż na pierwszych dwóch płytach - jest mniej agresywnie, zdecydowanie bogato pod względem muzycznym, głębiej pod względem tekstów i interpretacji. To, co panna Polly śpiewa i w jaki sposób, jest do głębi przejmujące...
I've lain with the devil, cursed God above
Forsaken heaven
To bring you my love
- dreszcze przechodzą.
Produkcja Flooda tworzy tu niepokojącą aurę, industrialne zimno, przesterowane dźwięki, metaliczne niekiedy brzmienie głosu. Aranżacje są różnorodne, takoż dynamika płyty (ale czad w Long Snake Moan!! ale delikatność w Dancerze!), a nad wszystkim góruje geniusz wokalny naszej Artystki.

Tę płytę mam za arcydzieło, mimo że przyznam, że nie rozumiem za bardzo dwóch środkowych utworów na stronie A i B (myślę kasetą), są to specyficzne buczące eksperymenty dźwiękowe Wink - ale tak ukryte w tkance całości dzieła, że sprawdzają się jako swojego rodzaju przerywniki, a cała uwaga idzie na pozostałe osiem utworów, gdzie co jeden, to lepszy... a najlepszy pierwszy i ostatni!


cdn.
_________________
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Bednaar
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 11 Kwi 2007
Posty: 6208
Skąd: Łódź

PostWysłany: 03.12.2021, 07:48    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

No, zasłuchiwałem się w Jej muzyce - ale w sumie na pewno poznałem te trzy płyty, które opisał Crazy, czyli Dry, Rid Of Me i To Bring You My Love... potem już przestałem śledzić jej dokonania. Tylko, że trochę inaczej oceniam debiut - pamiętam, że wręcz uwielbiałem Dry w całości. Rid Of Me - nieco słabsze. To Bring You My Love - super, zresztą od tej płyty zacząłem. Słuchając jej miałem trochę skojarzenia z Patti Smith.
_________________
FREE THE JAZZ!!!
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
esforty
digipack


Dołączył: 26 Sty 2010
Posty: 2755
Skąd: Łódź

PostWysłany: 03.12.2021, 09:57    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Crazy!
Właściwie powinienem życzyć Ci zdrowia, czego nie zrobiłem wcześniej Embarassed .
Ale wobec powyższego...hmm Rolling Eyes ... no, dobrze... życzę Ci bardzo dużo wolnego czasu, za który nie będziesz płacić zdrowiem czy utratą płynności finansowej. O! Może tak.

Crazy napisał:
Dry **1/2


Dry, to świetny początek i u mnie to pełna czwórka. Najlepszy moment(y):Oh my Lover, Dress, Victory, Happy and Bleeding, Water.

Crazy napisał:

Rid Of Me ****1/2
...

Pełna piątka (dlaczego nie ma skali z szóstką?) i nic do przeoczenia. To taka płyta, po której przesłuchaniu, stoję przed półką z płytami i nie wiem co teraz...

Crazy napisał:

To Bring You My Love ***** (!)

Zasadniczo casus poprzedniczki i podobnie jak u Ciebie, to ta naj...
Wszystko tam mnie kręci, ale Down by the Water, skłania do lewitacji (trochę mnie poniosło Embarassed ), ten szept złowieszczy... złowieszczy... złowieszczy...
cdn.
_________________
Nie ma takiego naleśnika, który nie wyszedłby na dobre. H. Murakami
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Paweł
epka kompaktowa


Dołączył: 02 Wrz 2019
Posty: 1198

PostWysłany: 03.12.2021, 11:19    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Crazy, świetnie, że założyłeś ten temat, wyczekiwałem go – dzięki! Pani Polly Jean zasługuje na osobny wątek na Forum.

Jeśli chodzi o twórczość PJ, to wciąż mam kilka płyt do nadrobienia (np., z powyżej opisanych, Rid of Me) – z czym, z nieznanych przyczyn, zwlekam. Pewnie liczę, że długo wyczekiwane lepiej zasmakują. Wink Kilka innych chętnie sobie odświeżę (np. debiut, ale przede wszystkim Let England Shake, bo to jedyny album Artystki, który mnie rozczarował).

Mój pierwszy kontakt z muzyką Harvey to utwór This Is Love. W pierwszej chwili sądziłem, że to jakiś kawałek z lat 70. Smile Wprawdzie najbardziej cenię chyba płytę To Bring You My Love, ale to właśnie ze Stories from the City, Stories from the Sea czuję się najbardziej związany emocjonalnie.

Poczynione przez Bednaara porównanie do Patti Smith jest na dobrą sprawę całkiem sensowne. Należy jednak pamiętać, że PJ Harvey to nie jest brytyjska Smith. PJ to PJ. Była i jest sobą.

Poczułem się zmotywowany. Jeśli znajdę dziś chwilę, to włączę sobie Dry Wink (a jeśli nie dziś, to na dniach)... Albo nie, inaczej – włączę Rid of Me!
_________________
Planuję przesłuchać wszystkie płyty, jakie kiedykolwiek nagrano. Niemożliwe? Cóż, przynajmniej będę próbował.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Crazy
digipack


Dołączył: 19 Sie 2019
Posty: 2901

PostWysłany: 03.12.2021, 12:31    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

esforty napisał:
życzę Ci bardzo dużo wolnego czasu, za który nie będziesz płacić zdrowiem czy utratą płynności finansowej. O! Może tak.

Bardzo Ci dziękuję Smile

Patti Smith, mówicie - no jasne. Skojarzenia miałem zawsze bardzo silne i chyba dawałem im wyraz i na tym forum, łącznie z pewnym niezrozumieniem, dlaczego skoro tak lubię P.J., to nie do końca mi po drodze z Patti. Przy okazji odkrytej w tym roku płyty Radio Ethiopia, która wreszcie zachwyciła mnie tak, jak trzeba, te skojarzenia zrobiły się jeszcze silniejsze - ale Paweł ma rację, że jednak każda z nich jest sobą i to dogłębnie sobą.

esforty napisał:
Pełna piątka (dlaczego nie ma skali z szóstką?)

Właściwie to ja stosuję okazyjnie szóstą gwiazdkę, przy dziełach nawet nie tyle LEPSZYCH, co przy fuzji tej najlepszości z tym, że coś jest dla mnie osobiście szczególnie ważne. Myślałem o szóstej gwiazdce wczoraj, ale pomyślałem, że ten wykrzyknik lepiej odda to, co chciałem Wink Na szóstą gwiazdkę przyjdzie jeszcze czas...

W przypadku Rid Of Me zgodzę się z konstatacją, że "nic do przeoczenia" i mam nadzieję, że Pawła nie rozczaruje, u mnie jednak, tak jak napisałem - jest jeszcze do przedrostka "arcy-" jakieś brakujące ogniwo.


esforty napisał:
Wszystko tam mnie kręci, ale Down by the Water, skłania do lewitacji (trochę mnie poniosło ), ten szept złowieszczy... złowieszczy... złowieszczy...


little fish big fish... a wiesz, jak mnie wczoraj w nocy ponosiło? Very Happy
Właśnie" złowieszczość! To dobre słowo, którego mi wczoraj zabrakło. Brzmieniowe sztuczki Flooda są nie tylko niepokojące, ale nawet ZŁOWIESZCZE!

A całą płytę sponsoruje ewidentnie litera Ż.

żżżżżżżżżżżżżżżżż
_________________
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Crazy
digipack


Dołączył: 19 Sie 2019
Posty: 2901

PostWysłany: 03.12.2021, 13:04    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Bednaar napisał:
... potem już przestałem śledzić jej dokonania

Ja zaś wtedy, w latach 90. to w ogóle przeoczyłem istnienie takiej osoby, jak P.J.Harvey i, choć To Bring... było pierwszą poznaną przeze mnie płytą, to miało to miejsce zdaje się w 2006 i wszystkie wcześniejsze dokonania poznawałem nie po kolei i z doskoku.

Przez to między innymi przegapiałem do niedawna radości kolejnej płyty:

Is This Desire ****1/2



best song: The River
best moment: it's a perfect day... a perfect day... Elise!


A to świetna rzecz! Zupełnie nie ma tej wyrazistości formy poprzedniczki, raczej dostrzegam analogie z surowością/ szkicowością Rid Of Me, w związku z tym na pewno nie jest to płyta na pierwsze zapoznawanie się z twórczością i może wymaga kilku razy - ale potrafi odpłacić głęboką satysfakcją odbiorczą. Są tam utwory piękne i delikatne, na czele z moim ulubionym The River (w temacie skojarzeń: Patti Smith - Pissing in the River, chyba jednak lepsze, mocniejsze, ale to godna kontynuacja tematyki rzecznej), czy otwierającą Angelene; są też kontynuacje tej floodowskiej złowieszczości, przede wszystkim w My Beautiful Leah i Joy.
Trudno mi było zdecydować się na best moment, bo może nie ma żadnego takiego młotem-w-łeb, ale tych naprawdę świetnych jest dużo - mógłbym po raz kolejny wejść w wysokie wokale (refren The Sky Is Lit Up!), bardzo lubię też hipnotyzujący początek ... and he was walking in the garden....

A, właśnie. Sprawdzałem teraz tekst, bo zawsze mylę drobne słówka - i chcę powiedzieć, że bardzo lubię wkładkę do tego wydawnictwa. Są tam niby po prostu teksty... tyle, że czasem trudno je odcyfrować, ponieważ nabazgrane są na nich odręczne szkice tekstów, ręką Polly pisane, skreślane - daje to jakiś bardzo osobisty obraz tego dzieła i ja również, choć od niedawna znam je w całości, mam do niego całkiem osobisty stosunek Smile

Dlatego należy się tej płycie osobny post Wink

cdn. nastąpi późniejszą godziną.
_________________
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Paweł
epka kompaktowa


Dołączył: 02 Wrz 2019
Posty: 1198

PostWysłany: 03.12.2021, 16:00    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Is This Desire? też przede mną!

Crazy napisał:
Patti Smith, mówicie - no jasne. Skojarzenia miałem zawsze bardzo silne i chyba dawałem im wyraz i na tym forum, łącznie z pewnym niezrozumieniem, dlaczego skoro tak lubię P.J., to nie do końca mi po drodze z Patti.


To chyba nie przypadek – coś jest na rzeczy, bo mój stosunek do obu Pań jest podobny do Twojego (aczkolwiek w kwestii Patti mam zdecydowanie większe zaległości, więc jest jeszcze dla mnie szansa).

Crazy napisał:
Ja zaś wtedy, w latach 90. to w ogóle przeoczyłem istnienie takiej osoby, jak P.J. Harvey i, choć To Bring... było pierwszą poznaną przeze mnie płytą, to miało to miejsce zdaje się w 2006 i wszystkie wcześniejsze dokonania poznawałem nie po kolei i z doskoku.


Mój pierwszy kontakt płytowy, odsłuch Stories..., to mniej więcej ten sam czas (This Is Love usłyszałem kilka lat wcześniej: pod koniec 2001 roku). Z perspektywy czasu bardzo mnie zastanawia, jak mogłem całkowicie przeoczyć White Chalk z 2007? Ale nie będę uprzedzał faktów, o tej płycie dopiero będziesz pisał. Wink
_________________
Planuję przesłuchać wszystkie płyty, jakie kiedykolwiek nagrano. Niemożliwe? Cóż, przynajmniej będę próbował.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
esforty
digipack


Dołączył: 26 Sty 2010
Posty: 2755
Skąd: Łódź

PostWysłany: 03.12.2021, 16:53    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Crazy napisał:


Is This Desire ****1/2

Dlatego należy się tej płycie osobny post Wink



Tu też się identyfikuję w pełni. Dorzucam Wind, odrobinę inny od stosu pacierzowy wydawnictwa. Polly pokazuje inny charakter pisma.

Są jeszcze, zanim Is This Desire, zobaczyła światło dzienne, kolaboracje z Johnem Parishem, zgoda, ustępujące jakością, podstawowej dyskografii i rozumiem, że celowo je pomijasz, by nie przyciemnić obrazu.
_________________
Nie ma takiego naleśnika, który nie wyszedłby na dobre. H. Murakami
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
docent_chleb
maxi-singel kompaktowy


Dołączył: 12 Wrz 2020
Posty: 658
Skąd: Stąd

PostWysłany: 03.12.2021, 19:18    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Bardzo lubię płytę "Uh Huh Her", ale jak to czasem bywa - w kolekcji brak Wink
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Crazy
digipack


Dołączył: 19 Sie 2019
Posty: 2901

PostWysłany: 03.12.2021, 21:35    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Stories From The City, Stories From The Sea (2000) ****-



best song: Beautiful Feeling, chyba
best moment: ostre wejście The Whores Hustle...


W roku 2000 P.J. postanowiła chyba, że czas, żeby jej piosenki puszczali w radio...
To oczywiście też jest bardzo dobra płyta i przede wszystkim, niezasadne byłoby zarzucanie artystce, że "sprzedała się komercji" albo że zaczęła grać pop. Ta płyta nie jest żadnym zwrotem akcji, tylko po prostu: miała ochotę nagrać muzykę przystępną, uładzoną, pozbawioną rzężenia, szelestów i pisków - to nagrała. Wyszło dobrze i tylko tyle, może ciut więcej, bo jednak jest tam parę perełek, zwłaszcza w środku zestawienia. Duet z Thomem Yorkiem, choć balansuje na granicy między przepięknością a niesłuchalnością Wink, niemal hardrockowe Whores Hustle... i zwłaszcza, olśniewające przestrzennością Beautiful Feeling. Ale jest też trochę momentów smętnawych... Ogólnie - brak ekscytacji przy utrzymaniu estetycznej satysfakcji.


Uh Hu Her (2004) - e, nie wiem, nie chcę dawać oceny



best song: Shame
best moment: nie wiem


Nie wiem, bo nie bardzo się lubię z tą płytą i sięgam po nią bez chęci. Tak, jak przy Is This Desire?, okładka i wkładka wiele mówią: tym razem mówią mi, że ni cholery nie wiadomo nawet, jak się nazywają piosenki i w ogóle o co chodzi Wink Okładka jest na brudno i jak dla mnie muzyka również. Materiał wygląda na potencjalnie znakomity: poza Shame'm, który nie wiem, czy jest najlepszy, ale na pewno najlepiej mi "wchodzi", jako jedyny bez żadnego problemu, słyszymy dużo świetnych patentów w Mr Badmouth, Pocket Knife i innych, ale dla mnie to jest demo na zasadzie: "jakoś tak dajmy, żeby nie zapomnieć, bo fajne, a potem to zrobimy lepiej", ale do wykończenia nie doszło...


White Chalk (2007) ******



best song: The Mountain
best moments: oooh grandmother, I'm so lonely...(1)...... oh God I miss you...(2)..... ale chyba jednak najbardziej ten sięgający szczytu góry pisk w The Mountain


Polly Jean Harvey w ciągu swojej bogatej kariery zaskakiwała mniej więcej za każdym razem, gdy tworzyła coś nowego, ale chyba nigdy dotąd tak radykalnie nie zmieniła swojego artystycznego oblicza. Gdzie jest rzężąca gitara? Gdzie jest w ogóle jakakolwiek gitara? Gdzie jest chrapliwy, atakujący głos? Gdzie jest czający się gdzieś groźny blues? Gdzie jest nowoczesne, ostre brzmienie? Nie zostało z tego wszystkiego dosłownie NIC.
Artystka postanowiła nauczyć się grać na fortepianie i stworzyć repertuar pasujący do tego nowego środka wyrazu, całkowicie inaczej komponując, inaczej śpiewając. Przez większość czasu to jest jazda w najwyższych rejestrach wokalistycznych i znam nawet fana Pidżejki, którzy tego nie łyknął, ale ja Wam powiem, że to są najwyższe rejestry i najwyższa szkoła jazdy... Ta płyta jest też głęboko emocjonalna, ale tym razem nie trzewia i wrzask, ale sama poezja; chyba to, jak bardzo okładka (i wygląd samej Polly) różni się od wcześniejszych, dokładnie o tym mówi.

Wiadomo, że jeżeli chodzi o opanowanie instrumentu ani umiejętność wyrażania nim siebie, ten fortepian nie zbliża się do jej gitarowych możliwości. Ale przebija z niego prawda wypowiedzi artystycznej i ja się bardzo cieszę, że ona to zagrała sama. Zresztą choćby pasaże w Grow robią naprawdę znakomite wrażenie. I w ogóle jakby na tej płycie nie o to chodzi, że epatować tym co robią instrumenty. Tę płytę ona zrobiła głosem, a aranże są oszczędne, miejscami wręcz staromodne (harfa, cytra, fortepian brzmiący jak jakiś instrument dawny); producent tym razem wiedział, co ma robić i usunął się w cień (tak, to ten sam Flood).

Jedenaście krótkich, zwartych utworów. Płyta jest bardzo krótka. Dla mnie to jedne z najpiękniejszych półgodzinek we współczesnej historii muzyki.



(1) To Talk To You
(2) The Piano
_________________
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Bednaar
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 11 Kwi 2007
Posty: 6208
Skąd: Łódź

PostWysłany: 04.12.2021, 10:06    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Crazy napisał:
Stories From The City, Stories From The Sea (2000) ****-



best song: Beautiful Feeling, chyba
best moment: ostre wejście The Whores Hustle...



Dodam, że na tej płycie jest bardzo przebojowy kawałek Good Fortune, którego wideoklip wtedy był wałkowany na stacjach muzycznych. Być może najbardziej popularny singel Polly (?) W sumie fajny numer, trochę przypomina R.E.M. z okresu IRS:
https://www.youtube.com/watch?v=gDBZZ3uvimE

PS. Crazy, podobno PJ Harvey robiła trasy koncertowe wspólnie z Bjork i Tori Amos - czy to prawda? Super byłoby zobaczyć te trzy artystki jedna po drugiej. Akurat mnie dane było widzieć na żywo tylko Tori Amos z tej trójki.
_________________
FREE THE JAZZ!!!
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Crazy
digipack


Dołączył: 19 Sie 2019
Posty: 2901

PostWysłany: 04.12.2021, 15:06    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Nie wiem o tych trasach. Natomiast ciekawą rzeczą jest trój-wywiad z tą właśnie trójką przeprowadzony w zamierzchłym roku 1994 przez magazyn Q.

Link

Wstęp mówi o tym, że gdyby robić nową adaptację Makbeta z Nickiem Cave'm w roli głównej, to mamy od razu gotową obsadę na trzy czarownice Wink
_________________
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Crazy
digipack


Dołączył: 19 Sie 2019
Posty: 2901

PostWysłany: 04.12.2021, 22:17    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Wkraczamy w dekadę 10, podczas której nasza bohaterka nagrała dwie płyty, znowu całkiem różne od wszystkiego, co robiła wcześniej, choć do pewnego stopnia podobne do siebie nawzajem. Obie mają białe okładki i nie widnieje na nich jej zdjęcie.

Let England Shake (2011) *****



best song: The Glorious Land
best moment: chyba jednak trąbka sygnałówka, tamże


Artystka, która - przy wszystkich stylistycznych woltach - przez dwie dekady była głosem siebie samej i nikogo więcej, która przyzwyczaiła nas do bardzo intymnych, czasem na granicy ekshibicjonizmu emocjonalnego, pejzaży wewnętrznych, śpiewa nagle o czym? O Anglii. O wojnie. O żołnierzach umierających na polu bitwy, ba, nawet Organizacja Narodów Zjednoczonych się pojawia. I robi to z pełną powagą, żeby jakiś postmodernista nie pomyślał, że robi sobie jaja, że to taki cool sztafaż. Let England Shake naprawdę ma wstrząsnąć i robi to bardzo umiejętnie, jak wiązanka najprawdziwszych protest songów, nawet jeżeli - mimo wszystko - zbyt wyrafinowana forma nie do końca do tej szufladki pasuje.

W utworach tych pojawia się rozbudowane instrumentarium (choć niewielu muzyków) i trochę inne te aranże, niż kiedykolwiek wcześniej. Zaczyna się w ogóle od bardzo udanego ksylofonu w utworze tytułowym; potem sporo dęciaków się pojawia; i, rzecz charakterystyczna, użycie chóru męskich backing vocals, co nadaje w wielu miejscach charakter piosenek niemal wojskowych. Zgadza się z tym również podejście do wybijania rytmu: bardzo rzadko mamy tam typowo rockową perkusję, raczej takie marszowe to się wydaje...

Niezwykła, zaskakująca płyta i truizmem będzie stwierdzać, że wokalistyka jest tu na niebotycznym poziomie, ale ona tak doskonale śpiewa...


The Hope Six Demolition Project ***-



best song: The Ministry of Defence
best moment: solo na saksofonie w The Ministry of Social Affairs


Na kolejnej płycie P.J. rozwinęła pewne patenty: więcej męskich chórków, więcej sekcji dętej, ZNACZNIE więcej ludzi grających na płycie; mamy też nadal tematy, że tak powiem publicystyczne, wystarczy spojrzeć na tytuły, dwa ministerstwa, pomniki prezydentów i dolary Wink Dla mnie na tej płycie niestety jest wszystkiego za dużo, nawet tytuł jest za długi, zaś kompozycyjnie ociera się to momentami o toporność, i w dodatku nie podoba mi się realizacja z nałożonym na wokal takim efektem, że irytująco syczy.
Ostatecznie jednak te trzy gwiazdki się należą, bo jest tam sporo bardzo dobrych utworów, które w pamięć mi się wryły, a na koncercie też zabrzmiało to momentami imponująco.


I tak to doszliśmy do końca rozdania głównego. Zostały, właśnie, koncerty, oraz piosenki opublikowane w innych miejscach. Ale dosyć się zmęczyłem, więc to już może z czasem.


Proszę dużo słuchać panny Polly! Very Happy
_________________
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Bednaar
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 11 Kwi 2007
Posty: 6208
Skąd: Łódź

PostWysłany: 04.12.2021, 23:00    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Crazy napisał:

Wstęp mówi o tym, że gdyby robić nową adaptację Makbeta z Nickiem Cave'm w roli głównej, to mamy od razu gotową obsadę na trzy czarownice Wink


Trzy czarownice, powiadasz i masz:


_________________
FREE THE JAZZ!!!
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Wykonawcy Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group