Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna Muzyczne Dinozaury
i ich następcy
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Soft Machine
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Wykonawcy
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Adrithgor
krucha płyta jednostronna


Dołączył: 30 Lip 2021
Posty: 26
Skąd: Okolice Chojnic

PostWysłany: 01.08.2021, 20:15    Temat postu: Soft Machine Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

https://youtu.be/XGFahJNjRcU
Kawałek z albumu Faces And Places vol. 7 Soft Machine, który świetnie dokumentował psychodeliczny okres grupy.
W zalinkowanym utworze słychać zalążki kompozycji "Moon In June".
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Bednaar
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 11 Kwi 2007
Posty: 5630
Skąd: Łódź

PostWysłany: 02.08.2021, 09:48    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Witaj, Adrithgor - nowa twarz na Forum, i od razu zakłada temat o Soft Machine Smile Dla mnie to bardzo ważny zespół, ale akurat nie ze względu na okres psychodeliczny, dwie pierwsze płyty to nie moje klimaty. Natomiast dzięki "Third" na poważnie zacząłem interesować się jazzem - jedna z płyt (obok albumów Gong, Zappy, Mahavishnu Orchestra, Return To Forever czy Weather Report) idealnie łączących muzyczny świat jazzu i rocka.
_________________
FREE THE JAZZ!!!
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
akond
maxi-singel kompaktowy


Dołączył: 04 Wrz 2020
Posty: 760
Skąd: Wrocław

PostWysłany: 02.08.2021, 10:14    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Bednaar napisał:
nowa twarz na Forum, i od razu zakłada temat o Soft Machine

W dodatku drugi już temat, poświęcony temu zespołowi Wink.

Soft Machine - wydawnictwa i bootlegi.

W pierwszej chwili pomyślałem, że to odkurzenie tego zamierzchłego...
.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Bednaar
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 11 Kwi 2007
Posty: 5630
Skąd: Łódź

PostWysłany: 02.08.2021, 10:19    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Właśnie tak myślałem - cóż, Moderatorzy pewnie przeniosą do właściwego wątku.
_________________
FREE THE JAZZ!!!
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Adrithgor
krucha płyta jednostronna


Dołączył: 30 Lip 2021
Posty: 26
Skąd: Okolice Chojnic

PostWysłany: 02.08.2021, 20:18    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Jeśli coś napisałem w niewłaściwym wątku to przepraszam.

Bednaar napisał:
Dla mnie to bardzo ważny zespół, ale akurat nie ze względu na okres psychodeliczny, dwie pierwsze płyty to nie moje klimaty. Natomiast dzięki "Third" na poważnie zacząłem interesować się jazzem


Wielkim fanem psychodelii nie jestem, chyba, że to ta w wykonaniu Softów.
A Third to ich zdecydowane opus magnum, największe osiągnięcie zarówno psychodelicznego okresu, najbardziej prominentnego na "Moon In June" jednak nadal trochę obecnego w pozostałych utworach, jak i okresu jazzowego, który całkowicie zdominował płyty późniejsze.
Choć patrząc na koncertówki, bootlegi czy losowe filmy na YouTube najbardziej lubię okres między dwójką a trójką, jeszcze bez dęciaków ale za to z częstszymi partiami wokalnymi, które były czasem zastępowane przez sax Deana (vide Esther's Nosejob, https://www.youtube.com/watch?v=kt5ghedxkhc - tutaj z wokalami, które bywały zastąpione przez saksofon w okresie późniejszym). Ratledge często grał wtedy dość długie solówki na organach Lowreya, których brzmienie (przynajmniej na ich płytach) jest niezwykle oryginalne i po prostu wspaniałe.
_________________
Najgorsi ludzie to tacy, którzy mówią, że słuchają wszystkiego, ale jak puścisz Brötzmanna to narzekają...

https://rateyourmusic.com/~Adrithgor
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
akond
maxi-singel kompaktowy


Dołączył: 04 Wrz 2020
Posty: 760
Skąd: Wrocław

PostWysłany: 02.08.2021, 20:26    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Ciekawe, jak znajdujecie mały "skok w bok", czyli amorficzne, okolicznościowe Spaced. Ja przepadam!
.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Adrithgor
krucha płyta jednostronna


Dołączył: 30 Lip 2021
Posty: 26
Skąd: Okolice Chojnic

PostWysłany: 02.08.2021, 22:35    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Przesłuchałem kilka kawałków z tego, i dziwaczne, bardzo eksperymentalne, choć szczerze mówiąc nie tak dobre jak inne albumy.
_________________
Najgorsi ludzie to tacy, którzy mówią, że słuchają wszystkiego, ale jak puścisz Brötzmanna to narzekają...

https://rateyourmusic.com/~Adrithgor
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
mahavishnuu
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 09 Wrz 2011
Posty: 4278
Skąd: Opole

PostWysłany: 03.08.2021, 00:42    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

akond napisał:
Ciekawe, jak znajdujecie mały "skok w bok", czyli amorficzne, okolicznościowe Spaced. Ja przepadam!
.

Muszę przyznać, że do „Spaced” wracam bardzo rzadko, zazwyczaj są to wybrane fragmenty. Tak czy inaczej, z pewnością jest to interesująca pozycja, którą warto poznać. Artyści pokazali swoje drugie, nieznane dotąd oblicze, przedstawiając muzykę minimalistyczną, opartą na zupełnie innej narracji. „Spaced” może zainteresować zwolenników wczesnych eksperymentów z elektroniką, minimalizmem spod znaku Terry'ego Rileya i generalnie wszystkich tych, którzy cenią sobie bardziej radykalne doznania muzyczne. Porównując ten materiał z ich studyjnymi dokonaniami z tamtych czasów trudno znaleźć punkty styczne, aczkolwiek są i takie. Dobrym przykładem niech będzie choćby czteroczęściowy „Virtually” z „Fourth”. Dokładnie chodzi o ostatnie dwa segmenty, gdzie także silnie ujawniają się abstrakcyjne i amelodyczne płaszczyzny dźwiękowe, bardzo bliskie eksperymentom sonorystycznym, w których wykonawcy skupiają się przede wszystkim na wykreowaniu niekonwencjonalnej tkanki brzmieniowej.



Adrithgor napisał:

Choć patrząc na koncertówki, bootlegi czy losowe filmy na YouTube najbardziej lubię okres między dwójką a trójką, jeszcze bez dęciaków ale za to z częstszymi partiami wokalnymi, które były czasem zastępowane przez sax Deana (vide Esther's Nosejob

Jeśli lubisz płyty z lat 1969-1970 („Volume Two”, Third”), warto mocno zagłębić się w okres przejściowy. Ukonstytuowały się wtedy różne inkarnacje zespołu. Partii dęciaków bynajmniej nie brakowało! Podam tylko dwa przykłady udokumentowane wydawnictwami kompaktowymi: „Backwards” i „Noisette”.

BACKWARDS

„Backwards” zawiera nagrania koncertowe z dwóch okresów: listopada 1969 roku, a więc w czasie, gdy ukonstytuował się już septet oraz z maja 1970 roku, w momencie gdy grali jako kwartet. Płytę dopełnia znakomita, ponad dwudziestominutowa wersja ,,Moon in June'', zrealizowana w dwóch etapach. Najpierw powstała pierwsza część zarejestrowana w listopadzie 1968 roku w nowojorskim „Record Plant”, nagrana tylko i wyłącznie przez samego Wyatta, natomiast część druga, już z pomocą kolegów z zespołu, powstała mniej więcej w połowie 1969 roku w Anglii (brak dokładnych danych). Jakość zapisu jest różnorodna: od znakomitego stereofonicznego dźwięku w „Moon in June”, poprzez bardzo dobre mono z koncertu londyńskiego z 1970 roku do co najwyżej akceptowalnego zapisu monofonicznego z występów septetu z listopada 1969 roku. „Backwards” jest bardzo cennym wydawnictwem przynajmniej z dwóch względów. Mamy tu bowiem pierwotną wersję „Moon in June”, nagraną przez Roberta Wyatta, ponadto znalazły się na nim dwie kompozycje („Facelift”, „Hibou, Anemone and Bear”) nagrane przez zespół w momencie, gdy występował jako septet. Dołączenie czterech muzyków grających na instrumentach dętych wniosło sporo zmian w samej muzyce, skierowując ją mocno w stronę jazzu nowoczesnego. Słychać nawiązania zarówno do post-bopu, jak i free jazzu. Szkoda, że zachowały się tylko dwa nagrania z tego koncertu, gdyż okres septetu (październik-grudzień 1969) jest bardzo słabo udokumentowany w sensie fonograficznym. Pojedyńcze utwory z tego okresu można znaleźć na „Peel sessions” („Mousetrap” /„Noisette”/ „Backwards”/„Mousetrap reprise”/„Esther's nose job” i „BBC Radio 1967-1971” („Mousetrap”/ „Noisette”/„Backwards” /„Mousetrap reprise”/„Esther's nose job” – to identyczne nagrania jak na „Peel sessions”, tyle że posiadające lepszą jakość dźwięku, ponadto pojawia się jeszcze „Instant pussy”). Na pewno bardzo przydałoby się jakieś wydawnictwo koncertowe z okresu działalności tej inkarnacji Soft Machine. W obecnym stanie rzeczy jest to dość słabo znany okres działalności zespołu. Trzeba pamiętać o tym, że w tym czasie muzyka grupy szybko ewoluowała, zmieniając swoje oblicze niemal z miesiąca na miesiąc. Albumy studyjne ukazywały się tymczasem w cyklu rocznym, nie mogąc siłą rzeczy ukazać w pełni bogactwa i subtelności tych licznych transformacji. Muzyka septetu mogła w pełni rozwinąć koncepcje, które zaczęły świtać muzykom już w czasie rejestracji „Volume two”, kiedy to nie mogli jeszcze wykorzystać partii instrumentów dętych w takim zakresie, w jakim sobie zamierzyli z powodu ograniczeń finansowych. Rozszerzony skład personalny stwarzał świetne pole do eksperymentów, szczególnie dla Ratledge'a , który w tym okresie wykazywał predylekcje do komponowania utworów o bogatych teksturach, co poszerzony aparat wykonawczy mógł znakomicie wyzyskać.

NOISETTE

Na początku 1970 roku występy na żywo służyły przede wszystkim ogrywaniu nowego materiału, który miał trafić na płytę. Już pierwszy koncert w nowym roku w Croydon w „Fairfield Hall” był zarejestrowany na potrzeby nowej płyty, podobnie było w wypadku spektaklu w Mother's w Birmingham. Frapującym dokumentem tych czasów jest wydany w 2000 roku album „Noisette”, będący zapisem wspomnianego koncertu z 4 stycznia 1970 roku z „Fairfield Hall” w Londynie. Ponieważ nie wszystkie utwory z tego koncertu zachowały się w całości, dograno na nim także fragmenty występu z 10 stycznia 1970 roku z University College w Londynie. Wedle mojego przekonania to jeden z najciekawszych albumów koncertowych grupy, wydanych po latach przez wytwórnię Cuneiform. Jest bowiem fascynującym zapisem transformacji zespołu, który szybko zaczął grawitować w nowej konfiguracji personalnej w kierunku modern jazzu. Znajdziemy na nim kompozycje znane z „Volume two”, poddane sporym zmianom aranżacyjnym, częstokroć znacznie rozbudowane, dzięki długim improwizacjom zespołowym. Znamiennym rysem tych przeobrażeń stylistycznych jest systematyczne rugowanie partii wokalnych Wyatta. Na „Noisette” w utworach pochodzących z „Volume two” niejednokrotnie wokal zastępowały partie solowe instrumentów dętych lub po prostu przearanżowana kompozycja grana była w wersji instrumentalnej. Nie dotyczy to jeszcze wszystkich utworów. Wyatta można usłyszeć choćby w „Hibou, Anemone and Bear”. „Noisette” pochodzi z okresu, gdy Soft Machine występował jako kwintet razem z Lynem Dobsonem, który świetnie uzupełniał się z Eltonem Deanem. W tej konfiguracji personalnej partie instrumentów dętych były bogatsze, bardziej urozmaicone, stwarzało to sposobność do tworzenia jeszcze bardziej złożonych tekstur, w czym specjalizował się szczególnie Mike Ratledge, który miał skłonności do złożonych kompozycji w warstwie rytmiczno-harmonicznej. Na oficjalnych płytach w latach 70-tych jedynym śladem tego kwintetu była koncertowa wersja „Facelift” z „Third”. ,,Noisette'' można uznać za znakomite uzupełnienie „Third”, który powstawał mniej więcej w tym samym czasie (styczeń-maj 1970). Artyści byli wtedy u szczytu swoich możliwości twórczych, ich dokonania tchnęły świeżością, ukazując jednocześnie nowe perspektywy rozwoju w obrębie różnych gatunków muzycznych. Mamy na nim do czynienia z twórczością par excellence progresywną, w pewnych swoich aspektach wręcz prekursorską, co doskonale ukaże „Third”. Jako że grupa w tym czasie bazowała w dużym stopniu na improwizacji otrzymaliśmy w rezultacie sporo nowej muzyki, słychać to szczególnie na przykładzie poszczególnych partii solowych. Egzemplifikacją tego trendu niech będzie choćby temat „Backwards”, na „Third”, będący częścią „Slightly all the time”. Na ich słynnym trzecim albumie główny temat był grany przez Deana na saxello, podczas gdy na „Noisette” jest wykonywany przez Dobsona na flecie, ponadto pojawiają się również jego krótkie wokalizy, co sprawia, iż ten temat nabiera zgoła odmiennego charakteru. Warto wsłuchać się w wersję: „Esther's nose job”, niezwykle dynamiczną i ekspresyjną, jeszcze lepiej zagraną niż na płycie studyjnej, ponadto znacznie bardziej ujazzowioną niż jej oryginał. Partie wokalne są w niej już tylko śladowe, zostały zastąpione przez instrumenty dęte. W wyniku tych zmian aranżacyjnych mocno przybliżyła się stylistycznie do innych utworów z okresu „Third”. Bardziej rozbudowaną formę przybiera także „Hibou, Anemone and Bear” okraszony wybornymi improwizacjami Dobsona, Deana i Ratledge'a. „Moon in June” jest w znacznie skróconej wersji, całkowicie instrumentalnej. Warto wspomnieć o nowych kompozycjach, których nie uświadczymy na „Volume two” i „Third”. Pierwsza z nich to „Eamonn Andrews”, autorstwa Mike'a Ratledge'a. Moim zdaniem, to najsłabszy fragment tego wydawnictwa. Brakuje mu ciekawego tematu, improwizowane partie nie są szczególnie wciągające, ponadto jest zbyt długi. W gruncie rzeczy nie dziwi fakt, iż zabrakło go na ówczesnych oficjalnych płytach studyjnych. Jest to zresztą jedyny słabszy punkt tego koncertu, później jest już tylko bardzo dobrze lub wręcz rewelacyjnie! Kolejnym nieznanym utworem jest „12/8” Hugh Hoppera, dobrze wpisujący się w ówczesną stylistykę grupy, z wyraźną przewagą ingrediencji o jazzowym charakterze. Jedynym utworem z okresu Kevina Ayersa jest zamykający eponimiczny „The Soft Machine”, „We did it again”. Tylko on może jeszcze jednoznacznie kojarzyć się z psychodeliczną stylistyką lat 60-tych. Obok „Esther's nose job” to jedyny fragment koncertu, kiedy mamy sposobność wysłuchać partii wokalnych Roberta Wyatta. Słuchanie „Noisette” sprawia dużą satysfakcję, tym bardziej, że możemy rozkoszować się dobrą jakością dźwięku, aczkolwiek tylko monofoniczną, co jest pewnym uchybieniem. Jest ona jednak na tyle dobra, że pozwala skupić się na przeróżnych niuansach. Ten występ to zapis pewnego artystycznego zjawiska, którego pełnym ucieleśnieniem stał się już wkrótce „Third”. Soft Machine wypracował indywidualny wariant syntezy pierwiastków rockowych i jazzowych. Była to ciekawa alternatywa dla modelu amerykańskiego, personifikowanego przez takich artystów jak: Miles Davis, Joe Zawinul, Larry Coryell czy też Tony Williams, nie wspominając o formacjach ze świata rocka pokroju Blood, Sweat and Tears i Chicago.

W 2004 roku wytwórnia Voiceprint wydała jeszcze jeden koncert, będący zapisem poczynań grupy z Lynem Dobsonem. Chodzi dokładnie o dwupłytowy album „Breda reactor”, zarejestrowany 31 stycznia 1970 roku w Bredzie w Holandii. Jego wartość znacznie obniża jednak bootlegowa jakość dźwięku.
_________________
RateYourMusic/mahavishnuu
AstralnaOdysejaMuzyczna
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Adrithgor
krucha płyta jednostronna


Dołączył: 30 Lip 2021
Posty: 26
Skąd: Okolice Chojnic

PostWysłany: 03.08.2021, 03:19    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Doceniam wyczerpujący wpis!
I dziękuję za polecenie płytek, ostatnio zabieram się za archiwa Machine Molle, i dopiero naprawdę odkrywam jak genialny był ten zespół. Co prawda, myślałem tak już jak przesłuchałem Third po raz pierwszy, ale im więcej odkrywam tym więcej band ten w moich oczach zyskuje.
Trochę już tych koncertów znam, i podtrzymuje opinie, że Soft Machine to jeden z zespołów, w przypadku których muzyka rockowa sięgnęła artystycznego apogeum, obok nich to mógłbym chyba tylko wymienić Magmę i King Crimson, i może jeszcze Beefhearta. Choć King Crimson tylko w czasie koncertów tak odważnie odchodziło od rocka.
_________________
Najgorsi ludzie to tacy, którzy mówią, że słuchają wszystkiego, ale jak puścisz Brötzmanna to narzekają...

https://rateyourmusic.com/~Adrithgor
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Inkwizytor
digipack


Dołączył: 06 Maj 2007
Posty: 2660
Skąd: Monty Python`s Flying Circus

PostWysłany: 03.08.2021, 06:24    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

http://www.progarchives.com/artist.asp?id=633


Niezapomniane dla mnie czasy gdy na przełomie lat 90 i 2000 był istny wysyp archiwaliów koncertowych Softów - a każdy jeszcze bardziej ekscytujący od poprzednika - np sesja Peel, sesje dla BBC. Dziś większość prawie nie do dostania - no chyba, że jakiś znudzony życiem , znudzony wszystkim stary kolekcjoner wyprzedaje kolekcję ( lub rodzinka po jego śmierci ) - mnie udało się tak upolować m.in właśnie genialny Noisette, Backwards, Virtually, Live in France, niezrównany Breda Reactor, Paradiso 69. Potem to się nagle urwało - nie wiem czy coraz mniejsze zainteresowanie tym gatunkiem i stylistyką, jakiś w ogóle kryzys płyty CD na świecie. Nawet jeśli coś się ukazało - np w stylistyce mahavishnu - z wykopem wykonane British Tour 75, Jazz Workshop 73 czy Switzerland 74 ( z Holdsworthem ) - to nieprzyzwoicie drogie, podobnie jak wcześniej wydawane przez małe wytwórnie lub ciężko dostępne i należało nieźle nakombinować by sprawić sobie takie cudo. Może archiwa zespołu w istocie wyczyszczono. Już wcześniej np France 72 - wskazywał na pewne dobijanie do ściany i zapowiedź wyczerpywania formuły grania - nie można było bez powtarzania się grać dalej tego samego. Stąd - jak dla mnie super wolta i zatrudnienie gitarzystów - zwrócenie w stronę ostrzejszego, znów "urockowionego" fusion ale w wydaniu bliżej USA - najpierw z Holdsworthem, potem niedocenianym Etheridgem. To był już inny Soft - nadal świetny - ale dawni fani preferowali ten z początku 70 - ja sam uwielbiam wydanie z kwintetu z Lyn Dobsonem - choć zgodnie ze wspomnieniami jego "sceniczne wygłupy i popisy głosem" wywoływały krzywą minę kolegów. Noisette i Breda to absolutny mus - dowód, że Machine był wybitnie koncertowym bandem. Zespół rozsadzały stylistyczne konflikty członków - jedni chcieli iść w stronę Zappy, inni grać jeszcze bardziej free, inni mieli dość ogrywania w kółko riffów - plus osobiste animozje - między frakcjami poważnych "intelektualistów" a postrzelonymi oryginałami.
_________________
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Inkwizytor
digipack


Dołączył: 06 Maj 2007
Posty: 2660
Skąd: Monty Python`s Flying Circus

PostWysłany: 03.08.2021, 06:35    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

https://rockserwis.pl/products/128297


Jedynka Matching warto mieć w tej 2 płytowej wersji - świetnie brzmi i mnóstwo bonusowego materiału np 20 minutowy jam z sesji BBC Peela. Kreciki to był intrygujący i niebanalny zespół - Robert chciał nijako powrócić przy zachowaniu pewnej dozy improwizacji - powrócić do psychodelicznej stylistyki Softów z 2 pierwszych albumów. Nie jestem pewien czy spełnił wszystkie pokładane w nim nadzieje. Gdyby silniejsze piętno kompozytorskie jak wcześniej w Caravan odcisnął Dave Sinclair a tak...... początkowo sam z niezwykłym entuzjazmem wypowiadał na temat planowanej współpracy z Wyattem - potem to się ulotniło - lub może zniechęciły go "anarchistyczne" pomysły lidera na muzykowanie i cała otoczka bandu plus osobliwe poglądy polityczne - Nick Mason kiedyś zdefiniował go jako "Rock`n`rollowa wersja Lenina" Very Happy
_________________
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Adrithgor
krucha płyta jednostronna


Dołączył: 30 Lip 2021
Posty: 26
Skąd: Okolice Chojnic

PostWysłany: 03.08.2021, 07:26    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Ja tam nie za bardzo mam kasę na te wszystkie CeDeki więc korzystam z dobrodziejstw internetu, jak np. Soulseek.

Matching Mole to też był zespół genialny, można mówić, że to powrót do starszego Soft Machine, albo Soft Machine gdyby inni nie ograniczali Wyatta, ale to raczej niesłuszne, bo można zabrzmieć jakby uznawało się Kreta za jakiś wymuszony powrót do starej formuły. Kret szukający baby (takie tam wolne tłumaczenie Laughing ) miał własne, oryginalne brzmienie, choć wpływy psychodelii były. Oczywiście nie ta samo jazda co na dwóch pierwszych softach, bo Wyattowi chodziło bardziej o eksploatowania rocka i mieszanie gatunków, niż po prostu graniem jazzu lub po prostu graniem psychodelii, a jak zespół był tylko jego mógł iść w tym kierunku tak głęboko jak tylko chciał.

Całe szczęście, że Wyatt złym artystą nie był i debiut jego własnego projektu zakończył się ogromnym sukcesem (Nie zapominajmy o świetnym solowym "The End Of An Ear" z 1970, nagranym niezależnie od faktu, że Wyatt był jeszcze w Soft Machine, gdzie w przynajmniej mojej opinii udowodnił, że sam też doskonale sobie radzi). Krążek "Matching Mole" wydany przez CBS zaproponował muzykę oryginalną, z odczuwalnym dystansem do siebie i pewnym poczuciem humoru (vide pierwszy kawałek, gdzie zastosowano tzw. łamanie czwartej ściany), która mogła się spodobać większości fanów Soft Machine, gdyż i tak w tej grupie nie było żadnych jazzowych ortodoksów lub ludzi, którzy nie lubią jak rockowy utwór ma powyżej 6 minut, bo jak wszyscy wiemu muzyka Soft Machine była zbyt bezkompromisowa i osobliwa na mainstreamowe czy zdziadziałe gusta.

Absolutna klasyka kanterberyjskiego grania!
_________________
Najgorsi ludzie to tacy, którzy mówią, że słuchają wszystkiego, ale jak puścisz Brötzmanna to narzekają...

https://rateyourmusic.com/~Adrithgor
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Adrithgor
krucha płyta jednostronna


Dołączył: 30 Lip 2021
Posty: 26
Skąd: Okolice Chojnic

PostWysłany: 03.08.2021, 07:31    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

A, i jakby ktoś poświęcił chwilę aby przeczytać moją recenzję dwójki Kreta i wyraził opinię (co jest dobrze, co zmienić, czego nie robić itp.) byłoby niezmiernie miło Very Happy

https://rateyourmusic.com/music-review/Adrithgor/matching-mole/matching-moles-little-red-record/149787451
_________________
Najgorsi ludzie to tacy, którzy mówią, że słuchają wszystkiego, ale jak puścisz Brötzmanna to narzekają...

https://rateyourmusic.com/~Adrithgor
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Inkwizytor
digipack


Dołączył: 06 Maj 2007
Posty: 2660
Skąd: Monty Python`s Flying Circus

PostWysłany: 03.08.2021, 10:37    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

https://opubisdarosa.blogspot.com/2018/01/matching-mole-matching-mole-1972-2cd.html


Dla dociekliwych, prawdziwie zainteresowanych - nie ma nic trudnego - internet to kopalnia możliwości - nic tylko brać Very Happy


Ciekawa była artystyczna interakcja a następnie rozłam między dwoma założycielami - którzy wiele obiecywali sobie każdy z osobna i wspólnie po tej współpracy. Niestety jeden z najlepszych i najoryginalniejszych organistów w historii - Dave Sinclair - wykazał zaskakującą niekonsekwencją - wyraźnie wskazywał , że odpuścił sobie Caravan bo całość robiła "zbyt stagnacyjna i bezpieczna" - liczył na inspiracja od innych ludzi. Robert nieco rozbawiony i zniesmaczony po paru miesiącach wspólnego grania był zbity z tropu - o pretensje klawiszowca - który wbrew deklaracjom nie chciał grać koncertów w całości improwizowanych, szalonych i intuicyjnych - podobno tego nienawidził choć gdy trzeba - wykazywał wyobraźnią i inwencją. Pytał go - "chłopie, chcesz grać same O Caroline ?, cały koncert ?, - co dalej - O Sue, O Debbie itd itd " Very Happy . Wyraźnie Dave liczył na muzykę - która potem stała się udziałem Caravan na For Girls i Stunts. Pye - powód definitywnego rozstania wskazywał - że Sinclair nigdy nie wyleczył się z marzenia o wielkim przeboju - który wywinduje band o kilka klas wyżej - to samo było w Camel między Latimerem a Bardensem który marzył o wielkim przeboju.
_________________
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Inkwizytor
digipack


Dołączył: 06 Maj 2007
Posty: 2660
Skąd: Monty Python`s Flying Circus

PostWysłany: 03.08.2021, 11:12    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Tu kilka intrygujących i wartych posiadania "wyklętych" bootlegów ( z kontrowersyjnego dla softowych ortodoksów okresu ) :


https://www.guitars101.com/threads/soft-machine-1975-10-11-nottingham-uk-sbd-flac.756944/#post-3583531


https://www.guitars101.com/threads/soft-machine-1975-01-10-enschede-nl-goody-speed-pitch-adjusted-remaster.760360/#post-3600646


https://www.guitars101.com/threads/soft-machine-1975-11-26-marseille-fr-sbd-flac.170153/#post-1131464
_________________
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Wykonawcy Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group