Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna Muzyczne Dinozaury
i ich następcy
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Soft Machine - wydawnictwa i bootlegi.
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... , 9, 10, 11  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Wykonawcy
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Adrithgor
kaseta FeCr


Dołączył: 30 Lip 2021
Posty: 207
Skąd: Piwnica Kowalskiego

PostWysłany: 19.10.2021, 21:21    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Brzmi fajnie, szczerze mówiąc wolałbym zagadki o Soft Machine niż te obecne. Choć i tak nigdy nie miałem głowy do tego typu zagadek.
_________________
Najgorsi ludzie to tacy, którzy mówią, że słuchają wszystkiego, ale jak puścisz Brötzmanna to narzekają...

https://rateyourmusic.com/~Adrithgor

https://discord.gg/62Hy5mpnPk
Muzyczny serwer Discord, zapraszam!
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
mahavishnuu
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 09 Wrz 2011
Posty: 4397

PostWysłany: 19.10.2021, 21:37    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Zarzut był taki: „Kiedy Mahavishnuu zadaje pytanie to mogę na 90% założyć, że będzie ono dotyczyć jazzu lub Soft Machine”. Sprawdziłem wtedy z ciekawości swoje pytania z 2014 roku – na 125 zagadek jedna dotyczyła Soft Machine, druga była okołosoftmaszynowa, bo w grę wchodził Robert Wyatt. Jazzowych faktycznie było sporo. Nie pamiętam już, czy generalnie więcej było rockowych czy jazzowych.
_________________
RateYourMusic/mahavishnuu
AstralnaOdysejaMuzyczna
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Białystok
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 03 Sty 2013
Posty: 6756
Skąd: Białystok

PostWysłany: 19.10.2021, 22:16    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Pisałem z pamięci. Liczyłem, że to będzie dobra anegdota opowiadana na tych spotkaniach pod Opolem. Wink
_________________
https://rateyourmusic.com/~Blodwynpig1971
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
mahavishnuu
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 09 Wrz 2011
Posty: 4397

PostWysłany: 26.10.2021, 14:51    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

SOFT MACHINE – ARCHIWALIA KONCERTOWE (1967-1975)

CZĘŚĆ 8

BBC RADIO 1 LIVE IN CONCERT 1971/BBC IN CONCERT SOFT MACHINE AND HEAVY FRIENDS (marzec 1971)



7 stycznia 1971 roku Soft Machine zaczął ponownie intensywnie koncertować. Na pierwszy ogień poszły występy w Royal Philharmonic Hall w Liverpoolu oraz w Brighton, następnie nowy materiał zaprezentowano za granicą, grając w Belgii i we Francji. 31 stycznia Soft Machine miał wziąć udział w festiwalu muzycznym w paryskiej „Palais des Sports”. Impreza zapowiadała się niezwykle interesująco, bowiem mieli na niej zagościć między innymi: Kevin Ayers & The Whole World , Iron Butterfly, Gong i Yes. Dla Mike'a Ratledge'a i jego kolegów nie była to jednak najszczęśliwsza impreza, ponieważ w wyniku zamieszek została odwołana, pozbawiając publiczności oglądnięcia niektórych wykonawców. Pechowcami byli Yes i nasi bohaterowie, bowiem to właśnie oni byli przewidziani jako atrakcja w ostatnim dniu imprezy. Paryż był zresztą w tym okresie mało fartowny dla zespołu, gdyż kolejny planowany występ w tym mieście, przewidziany na 20 lutego, również został odwołany. W zastępstwie Soft Machine na scenie pojawił się Gong. 28 lutego muzycy wystąpili w Oslo w „Henie Onstad Art Centre”. Koncert został zarejestrowany i po wielu latach wydany jako „Live At Henie Onstad Art Centre 1971”

11 marca miało miejsce bardzo ciekawe przedsięwzięcie artystyczne. Muzycy występując w londyńskim ,,Paris Theatre'' postanowili połączyć swoje siły z kilkoma zaproszonymi artystami, grając razem lub oddzielnie utwory Eltona Deana i Soft Machine. Owoce ich współpracy zostały na szczęście pieczołowicie zarejestrowane przez radio BBC, dzięki czemu po latach mogliśmy poznać efekty tego efemerycznego eksperymentu na płycie „BBC Radio 1 Live In Concert 1971” (pierwsze wydanie w 1993 roku), znany też jako „BBC In Concert Soft Machine And Heavy Friends” (edycja z 2005 roku). Brytyjscy fani mogli zapoznać się z tym materiałem już wkrótce po występie, gdyż był retransmitowany przez radio BBC 21 marca 1971 roku. My po latach także mamy wreszcie do niego dostęp, a przyjemność słuchania jest tym większa, iż możemy delektować się się wyśmienitą jakością dźwięku. Smaczku dodaje fakt, że grupa objawiła się na nim w nieco innej konfiguracji personalnej. W „Blind Badger” pojawia się formacja Just Us Eltona Deana z gościnnym udziałem Ratledge'a. W najdłuższym utworze na płycie, zawierającym fragmenty różnych kompozycji Soft Machine, możemy usłyszeć ponadto: Marka Chariga, Roya Babbingtona, Paula Niemana, Ronniego Scotta i Nevilla Whiteheada. Większy aparat wykonawczy sprawia, że utwory mają bogatsze aranżacje, ponadto pojawia się wiele nowych wątków muzycznych, uwagę zwraca szczególnie znakomite solo na saksofonie Ronniego Scotta. Robert Wyatt w komentarzu do płyty wspominał, iż jego gra ze Scottem była jednym z najbardziej ekscytujących wydarzeń muzycznych w jego karierze.
_________________
RateYourMusic/mahavishnuu
AstralnaOdysejaMuzyczna
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
mahavishnuu
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 09 Wrz 2011
Posty: 4397

PostWysłany: 04.11.2021, 15:33    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

SOFT MACHINE – ARCHIWALIA KONCERTOWE (1967-1975)

CZĘŚĆ 9

VIRTUALLY (marzec 1971)


Koncerty Soft Machine były zawsze dość osobliwe. Ich szczególnie charakterystycznym rysem był zupełny brak interakcji między muzykami a publicznością. Artyści zupełnie nie zwracali uwagi na publikę. Poszczególne utwory nie były przez nich zapowiadane, każdy na scenie skupiał się tylko na wykonywaniu własnych partii instrumentalnych. W czasie występów, w sensie wizualnym, nie było widać także jakiejś nici porozumienia między muzykami. Każdy z nich sprawiał wrażenie introwertyka zatopionego w świecie dźwięków swojego instrumentu. Z czego wynikała taka postawa muzyków? Mike Ratledge tłumaczył to tak: Nie zwracam uwagi na publiczność, po prostu nie dostrzegam jej. Elton Dean również. Wiem także, że Hugh bardzo nie lubi występować na scenie. Mamy ogromne trudności z nawiązaniem kontaktu ze słuchaczami. Jesteśmy ostrożni i stremowani, szczególnie w klubach, dlatego gramy tam rzadko. Podczas koncertów mamy do czynienia z anonimowym odbiorcą . Natomiast w klubach wydaje się nam, że każdy słuchacz jest do nas wrogo nastawiony. To szalenie nieprzyjemne uczucie. Pomimo tej osobliwej postawy muzyka zespołu była spójna. Między poszczególnymi instrumentalistami występowała niewątpliwie jakaś specyficzna chemia, sprawiająca, że ich dokonania na scenie zniewalały słuchaczy swoim niepowtarzalnym klimatem. Brak kontaktu z publicznością był głównym powodem tego, że zespół w czasie koncertów prezentował zazwyczaj dwa długie sety, trwające zazwyczaj około 40 minut. Dzięki temu nikt specjalnie nie zwracał uwagi na dojmującą ciszę między utworami. Tradycja nie zwracania uwagi na publiczność występowała czasem wśród niektórych wykonawców ze świata jazzu, w muzyce pop było to odbierane zazwyczaj jako wyraz arogancji ze strony artystów. W wypadku Soft Machine nałożyło się na to kilka kwestii: brak showmana w grupie, niechęć do efekciarstwa, skupienie się bez reszty na muzyce w czasie jej wykonywania. Być może w grę wchodziła również wspomniana tradycja występów niektórych artystów jazzowych. Bez cienia wątpliwości, istotne były introwertyczne skłonności większości artystów.

Jednym z ostatnich akordów trasy promocyjnej „Fourth” był występ w Bremie w „Gondel Filmkunsttheater”. Na szczęście został nagrany przez bremeńskie radio oraz sfilmowany przez telewizję. Jego pierwsza część została wyemitowana w radiu 6 czerwca, natomiast telewizja pokazała go już 27 marca. Jego wersja DVD ukazała się wraz z materiałem koncertowym z października 1970 roku jako „Grides”. Wersja audio wyszła natomiast w 1998 roku jako „Virtually”. Wedle mojego przekonania, jest to jedna z najciekawszych płyt koncertowych zespołu. Jakość dźwięku jest w pełni satysfakcjonująca, można w pełni delektować się muzyką, a jest czego słuchać, gdyż w tym okresie artyści byli w wyśmienitej formie. Tradycyjnie dużą zaletą wydawnictw koncertowych jest to, iż zawarte na nich utwory w znacznej mierze odbiegają od wersji studyjnych. Był to zresztą czas, gdy kwartet w dużym stopniu nastawiał się na improwizację, tak że de facto każdy koncert przynosił w niemałym stopniu odmienną muzykę. Dobrą egzemplifikacją tego trendu jest ,,klawiszowa” wersja „Facelift”. Elton Dean przez zdecydowaną większość utworu, zamiast grać na alcie, skupia się na wydobywaniu dźwięków ze swojego elektrycznego fortepianu. W dużym stopniu zmienia to fakturę brzmieniową kompozycji. Co ciekawe, pojawia się także trochę wokalnych partii Wyatta. Uwagę zwraca niekonwencjonalna artykulacja w „Fletcher's Blemish” oraz eksperymenty z echoplexem w „Eamonn Andrews”. Wydatnie wzbogaca to muzykę. Znowu pojawia się ten jedyny w swoim rodzaju wyattowski ekscentryzm. Konkludując: mamy tu do czynienia z zespołem wkraczającym z wolna w swój najbardziej zakręcony okres. Improwizacje są najwyższej próby, jak dla mnie, ciekawsze niż na przedobrzonym „Drop”.
_________________
RateYourMusic/mahavishnuu
AstralnaOdysejaMuzyczna
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
mahavishnuu
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 09 Wrz 2011
Posty: 4397

PostWysłany: 22.11.2021, 13:03    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

SOFT MACHINE – ARCHIWALIA KONCERTOWE (1967-1975)

CZĘŚĆ 10

DROP (listopad 1971)


Dla muzyków ważnym doświadczeniem była trasa z października 1971 roku po Republice Federalnej Niemiec i Francji. Grali wtedy eksperymentalną muzykę z silną domieszką free jazzu. Fani zespołu mieli mieszane uczucia, niektórzy byli mocno skonfundowani ewolucją ich muzyki. Nierzadko zdarzały się sytuacje głośnego niezadowolenia widowni. Na koncertach zanotowano mniejszą frekwencję niż się spodziewano, co doprowadziło do tego, że promotorzy trasy zapłacili artystom mniejszą gażę, pokrywając w ten sposób część strat. Kilkumiesięczny okres, gdy członkiem zespołu był Phil Howard, do dnia dzisiejszego budzi emocje. Niejednokrotnie mocno polaryzuje opinie zwolenników grupy. Wielu jest zdania, iż w tym czasie artyści posunęli się o krok za daleko w swoich free jazzowych poszukiwaniach. Głównym winowajcą czyni się zazwyczaj Howarda, zwracając uwagę na jego radykalny styl gry. Elton Dean był wielce rad z faktu, iż to właśnie Howard został nowym perkusistą. Po pierwsze, pozbył się Wyatta, który był przeciwnikiem jego koncepcji muzycznych. Po drugie, przyznawał, że wielce cenił sobie grę z Howardem, którego styl bardzo mu odpowiadał. Zazwyczaj jego grę na perkusji wiązano ze ,,szkołą Tony’ego Williamsa”. Ze słynnym drummerem łączyła go niezwykła ekspresja i dynamika. Jego rytmy były gęste i ekspansywne, jednakże skłonności do grania radykalnej odmiany free sprawiały niejednokrotnie, iż stawał się na swój sposób jednowymiarowy. Zauważalne było to, iż brakowało mu wszechstronności, miewał również problemy z oddaniem przeróżnych niuansów rytmicznych kompozycji. Do radykalizacji muzyki nie przyczynił się jednak tylko nowy perkusista. Nie można zapominać o Eltonie Deanie, którego wpływ na stylistyczne oblicze grupy był niepomiernie większy. Faktem jest, że niezwykle ekspresyjny Howard bardzo często w czasie koncertów wysuwał się na plan pierwszy ze swoimi gęstymi, asymetrycznymi rytmami, wpływając znacznie na ogólny odbiór muzyki. Nigdy wcześniej ani później Soft Machine nie będzie grał tak radykalnej i wyswobodzonej muzyki.

Jedynym oficjalnym dokumentem z tego okresu jest wydany w 2008 roku koncertowy album „Drop” (nie licząc kilku utworów nagranych dla BBC w listopadzie 1971 roku i opublikowanych na „BBC Radio 1971-1974”). „Drop” może być łakomym kąskiem dla zwolenników ekstremalnych doznań muzycznych, nie obawiających się zapuszczać w najbardziej dzikie i nieokiełznane rejony muzycznej ekspresji. Nie znamy dokładnej daty koncertu. Na płycie widnieje tylko adnotacja, że miał miejsce jesienią 1971 roku w Niemczech Zachodnich. Niestety, ale ,,lektura” tej płyty stanowi dobry przykład na to, dlaczego Ratledge i Hopper tak szybko pozbyli się Howarda. Słychać na niej wyraźnie jak jego styl gry w dużym stopniu zaburza strukturę kompozycji. Gęsta, dynamiczna i przede wszystkim głośna gra sprawia, że muzyka traci sporo ze swojej subtelności, zatracają się gdzieś interakcje między partiami saksofonu i instrumentów klawiszowych. Nie słychać nici porozumienia między poszczególnymi elementami sekcji rytmicznej. Howard jakby nie potrafił wsłuchać się w to, co grają inni. Jego nazbyt autonomiczna gra sprawia, że cała architektura kompozycji ulega dezintegracji i niejednokrotnie pogrąża się w chaosie. Na „Drop” pojawia się materiał tylko z dwóch płyt: „Third” oraz z przygotowywanej właśnie ,,Fifth”. Utwory z tej pierwszej („Out-Bloody Rageous”, „Slightly All The Time”) są częstokroć bardzo trudne do rozpoznania, mimo iż od czasu rejestracji tego albumu minęło zaledwie półtora roku. Niestety, wersjom koncertowym brakuje nieco siły wyrazu. W zakręconych improwizacjach zatracają się piękne melodie („Slightly All The Time”). Nie zmienia to faktu, że płyta jest warta poznania. Zespół nigdy tak daleko nie oddalił się od rocka, wkraczając śmiało na terytorium free jazzu.

Artyści byli w tym czasie w dobrej formie, trudno także mówić o wyczerpywaniu się inwencji twórczej. To wciąż muzyka na bardzo wysokim poziomie, szczera, tchnąca autentyzmem. Kontrowersje budzą tylko pewne rozwiązania aranżacyjne i interpretacje znanych już kompozycji, które w wersjach z Philem Howardem budzą pewne obiekcje. W czasie trasy koncertowej szybko okazało się, iż de facto grupa podzieliła się na dwa duety. Dean i Howard forsowali bardziej swobodną grę, utrzymaną w konwencji dość ortodoksyjnego free. Z kolei Ratledge i Hopper, nie będąc bynajmniej przeciwnikami free jazzu, uważali, iż kompozycje powinny posiadać rozimprowizowany charakter, jednak z pewnymi ograniczeniami. Obawiali się, że tendencja do nazbyt swobodnego traktowania założeń formalnych, harmonicznych i rytmicznych może doprowadzić do dezintegracji struktury kompozycji. Dla nich była to już wyprawa w krainę dźwiękowego chaosu. W czasie sesji nagraniowych „Fifth” ponownie ujawnił się rozdźwięk między Hopperem i Ratledge'em a nowym perkusistą. W tej sytuacji basista i organista szybko porozumieli się między sobą. Howard musiał odejść! Sytuację zaognił jeszcze fakt, iż Hopper i Ratledge wymogli na Deanie, aby to właśnie on poinformował Howarda o tej decyzji. Dean, acz bardzo niechętnie, po wielu namowach, przekazał smutną informację perkusiście. Niesmak związany z całą sytuacją poważnie wpłynął na jego decyzję o rychłym odejściu. Miało to jednak nastąpić dopiero za kilka miesięcy. Jak potoczyły się dalej losy Howarda? Przez kilkanaście miesięcy grał w grupie Eltona Deana. Następnie pojawił się na krótko w efemerycznej formacji Lola Coxhilla i Richarda Sinclaira. Później wszelki słuch o nim zaginął. W reedycji „Fifth”, z 1979 roku, pojawiła się informacja, iż Howard podjął pracę na platformie wiertniczej, gdzieś na Morzu Północnym.
_________________
RateYourMusic/mahavishnuu
AstralnaOdysejaMuzyczna
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Adrithgor
kaseta FeCr


Dołączył: 30 Lip 2021
Posty: 207
Skąd: Piwnica Kowalskiego

PostWysłany: 22.11.2021, 16:09    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Ciekawy przypadek. Jacy inni muzycy odsunęli się od samej muzyki i zaczęli bardziej typową pracę?
_________________
Najgorsi ludzie to tacy, którzy mówią, że słuchają wszystkiego, ale jak puścisz Brötzmanna to narzekają...

https://rateyourmusic.com/~Adrithgor

https://discord.gg/62Hy5mpnPk
Muzyczny serwer Discord, zapraszam!
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
mahavishnuu
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 09 Wrz 2011
Posty: 4397

PostWysłany: 22.11.2021, 16:50    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Phil Howard to przykład niszowego muzyka. Trudno było mu się utrzymać z muzykowania, dlatego był zmuszony podjąć pracę. Klawiszowiec Van der Graaf Generator, Hugh Banton, gdy w 1976 roku odszedł z zespołu, został dyrektorem technicznym w Makin Organs. Projektował i nadzorował instalacje organów kościelnych. Phil Shulman po odejściu z Gentle Giant (1973) pracował jako nauczyciel, później w handlu detalicznym, a przed przejściem na emeryturę prowadził sklep z pamiątkami. Ciekawsze przypadki to artyści ze świecznika, którzy zrezygnowali z kariery. Choćby Mike Pinder, który w 1978 roku odszedł z The Moody Blues. W 1990 roku Tomasz Beksiński, prezentując w „Wieczorze płytowym” „Octave” (1978), mówił o tym, że po odejściu z grupy Pinder zajął się hodowlą owiec. Z innych źródeł wiadomo, że podjął pracę jako konsultant w jednej z wielkich firm komputerowych (Atari). Przez wiele lat starał się nie udzielać wywiadów. Do życia muzycznego wrócił w 1994 roku, kiedy to nagrał drugi album solowy.
_________________
RateYourMusic/mahavishnuu
AstralnaOdysejaMuzyczna
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Inkwizytor
digipack


Dołączył: 06 Maj 2007
Posty: 2900
Skąd: Monty Python`s Flying Circus

PostWysłany: 22.11.2021, 18:22    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Ilu muzyków free jazzowych podejmowało w okresie mniejszej prosperity czy posuchy - bardziej przyziemnych zajęć np Coleman, Cecil Taylor. W późniejszych latach fenomenalny otoczony kultem Charles Lloyd też miał zająć własnym biznesem - o czym wspominał Miles Davis - handel nieruchomościami czy coś w tym stylu i nawet odniósł imponujące finansowe efekty. A w świecie rocka i tego ambitniejszego ? - całe mnóstwo - najbardziej rozdzierający przykład - klawiszowiec - absolutna czołówka lat 70 - John Evans/ Evan - muzyk o nieprawdopodobnej technice, smaku, intuicji, wyczuciu, muzykalności, wrażliwości, inteligencji, brawurze, błazenadzie, luzu, empatii , umiejętności przewidywania dalszych wydarzeń - sprzedał sprzęt i założył firmę budowlaną i też odnosił całkiem imponujące sukcesy - z upodobaniem chadzał w porządnych garniturach. Mick Abrahams czy Glenn Cornick również na wiele lat zajmowali biznesem. Dochodzi do tego cała rzesza uzdolnionych i o unikatowej charyzmie muzyków z kręgu europejskiego "nieznanego-rocka-progresywnego" , grup z UK, Niemiec, Skandynawii itd.



Casus Phila Howarda jest może i ciekawy ale stanowiący dowód - że bycie gorącym entuzjastą, miłośnikiem gatunku - w zachodnich materiałach, forach i portalach - pojawia daleko posunięty krytycyzm - czy aby na pewno był "perkusistą jazzowym". Mieć słabość do stylistyki - nie znaczy automatycznie, że potrafi się w nim odnaleźć i go grać - nieliczni się zdarzali pokroju naszego "amatora" i entuzjasty - Mietka Górki z Laboratorium. Howarda bardziej zalicza się do perkusistów rockowych , którzy próbowali grać swobodniej i grać "jazz". Z jakim efektem - to już temat do szerszych dyskusji i interpretacji. Z pewnością nie dysponował taką wyobraźnią i techniką jak jego poprzednik i następca. Marshall pobierał lekcje m.in u legendy Philly Joe Jonesa - choć ten ostatni miał często na niego wrzeszczeć " że tak się jazzowo nie gra" i mimo natury wesołka - był w gruncie rzeczy konserwatywny w podejściu do perkusji i akompaniamentu chociażby wokalistkom i gry miotełkami. Polemizowałbym z opinią - dalszej inwencji i nadmiaru pomysłów tego okresu Softów - jak w przypadku free - dochodziło do dalszej dezintegracji poszczególnych kompozycji ich dekompozycji, niszczenia i dewastacji motywów - łamanie stylistycznych ram i ignorowanie formy - niestety nie przyniosło nowych horyzontów, nowych przestrzeni i "płótna" do wypełnienia nową treścią. Może moja opinia wyda krzywdząca bo generalnie jestem wrogiem awangardowego nadmiernie swobodnego free. Inni może padają na kolana i zachwycają np dziełami Jacksona Pollocka - wykorzystany chociażby jako okładka Free Jazz Colemana - ja nie widzę piękna czy nowych możliwości tylko narcyzm i impuls chwili - na który może i nabierają się snoby i ludzie panicznie bojący by nie uznać ich za ignorantów, dinozaury, ludzi "nie-cool" lub leśnych dziadków. Swobodna rozmowa czy swobodna dyskusja - ale musi być wymiana informacji - potwierdzenie, że nasz komunikat trafia do drugiej strony - która to przetwarza i do tego nawiązuje i też wysyła do nas swój oparty na wcześniejszym - dla nas również zrozumiały - bo inaczej co otrzymujemy ? - istną wieżę Babel - czy np mnóstwo jest sztuk teatralnych - że wpadają aktorzy w bieliźnie - np ze świńską maską i każdy wyrzuca z siebie zbitki słów, niedorzeczne nie powiązane z niczym zdania..... - tu akurat jest satyra na współczesność - każdy chce być stroną dominującą - ale mało kto uważnie potrafi słuchać, oddać pole innym, oddać głos światu i zrezygnować z nadprodukcji swojego "ego" - dialog - pewna logiczna wymiana i sekwencja a nie tylko pogłębienia ogólnego chaosu i pociąganie w te bagno innych ze sobą. Howard musiał odejść - bo brakowało mu tej wrażliwości, umiejętności słuchania i interakcji z innymi. Marshall był muzykiem bardziej myślącym o wystarczającej dozie wymaganej techniki - jakby architekt na którym polegali pozostali. Nie wiem czy inni o tym wiedzą - ale w paru serialach komediowych czy show kabaretowych - pojawiały występy parodystycznych zespołów - które nabijały właśnie z bandów pokroju Soft Machine - trochę z lat 70. Szybki bassowy pochód - jakieś piski saksofonu a widownia zbita z tropu - o co chodzi ?. Dotyczyło to również eksplozji nieznośnego europejskiego lekko podelektryzowanego free jazzu - muzyka nie do słuchania i w istocie taki odpowiednik awangardowego malarstwa - np kropka na białym tle lub np namalowane przez słonia cz goryla kilka plam - a tu wpadanie w ekstazę.
_________________
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
mahavishnuu
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 09 Wrz 2011
Posty: 4397

PostWysłany: 11.12.2021, 17:32    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

SOFT MACHINE – ARCHIWALIA KONCERTOWE (1967-1975)

CZĘŚĆ 11

LIVE IN FRANCE/LIVE IN PARIS (maj 1972)



Od 2 do 15 maja Soft Machine wojażował po Francji. Pierwszy występ miał miejsce w paryskiej Olimpii. Koncert kanterberyjskiego bandu transmitował kanał Europe 1. W listopadzie 1995 roku wytwórnia One Way Records wydała go w formie dwupłytowego albumu „Live In France”. Na płytę trafił niemal cały paryski występ. Materiał został podzielony podobnie jak ówczesne występy - na dwa sety, trwające w sumie 105 minut. W 2004 roku wytwórnia Cuneiform wydała go ponownie z poprawioną jakością dźwięku, który, generalnie rzecz biorąc, był bardzo dobry. Jedynym mankamentem zapisu było to, iż był monofoniczny. Nowa edycja miała nieco inny tytuł - „Live In Paris”. Program ostatniej trasy z Eltonem Deanem był zazwyczaj następujący: „Plain Tiffs”, „All White”, „Slightly All The Time”, „Drop”, „M.C.”, „Out-bloody-Rageous”, „Facelift”, „And Sevens”, „As If”, „LBO”, „Pigling Bland” i „At Sixes”. W zestawie wyraźnie dominowały utwory z właśnie przygotowywanego do wydania ,,Fifth”. Publiczność paryska usłyszała niemal wszystkie utwory z tej płyty (zabrakło tylko „Bone”). Ponadto w programie pojawiły się trzy utwory z „Third” oraz kilka premierowych. Zastanawia zupełny brak kompozycji z „Fourth”. „Live In France” powinien mieć w swojej płytotece każdy szanujący się fan grupy. Przemawia za tym przynajmniej kilka powodów. Przede wszystkim jest to jedyny do tej pory wydany materiał koncertowy w czteroosobowym składzie: Ratledge – Dean – Hopper – Marshall. W takiej konfiguracji personalnej artyści występowali zaledwie przez kilka miesięcy - dokładnie od stycznia do maja 1972 roku. Występ w Paryżu był zatem jednym z ostatnich, który zaliczył wraz z kolegami Elton Dean. Warto nadmienić także o tym, iż program tego występu zawierał kilka kompozycji premierowych, których nie znajdziemy na żadnym wcześniejszym, ani późniejszym albumie studyjnym („Plain Tiffs”, „At Sixes”, „And Sevens”). Swoją drogą, świetnie komponują się z resztą materiału, który jest doskonale znany. Przede wszystkim dlatego, że nie odbiegają stylistycznie od reszty. Wszystkie prezentują bardzo solidny poziom. Ponownie uderzający jest fakt, że artyści wciąż zmieniają kształt kompozycji, które z wolna stały się już klasykami. Szczególnie „Facelift” mieni się nowymi barwami i pomysłami. Wszystko za sprawą zmodyfikowanego aranżu i faktury brzmieniowej. Miejscami wręcz frapująco wypada dwugłos elektrycznych fortepianów, na których grają Ratledge i Dean. Dwugłos fenderów zostanie doprowadzony do perfekcji w momencie, gdy w zespole pojawi się znacznie lepszy pianista od Deana, a mianowicie Karl Jenkins. Od czasu jesiennych koncertów z Philem Howardem sporo się zmieniło. Wprawdzie w dalszym ciągu dominuje jeszcze ortodoksyjna linia jazzowa, to jednak w niemałym stopniu jest pozbawiona free jazzowych ekstremizmów.

Ciekawym wątkiem, godnym szerszej analizy, byłoby głębsze zastanowienie się nad motywami transformacji stylistycznej. Z pewnością zmiany nie były tylko związane z absencją „free jazzowego” Phila Howarda. Odejście od radykalnego języka dźwiękowego było świadomym wyborem Ratledge'a i Hoppera. Na sprawę warto spojrzeć w szerszym kontekście. W 1972 wyraźnie zaznaczała się już tendencja do odchodzenia od radykalnej formuły free jazzowego grania, co doskonale widać na przykładzie ówczesnych poczynań koryfeuszy tego nurtu, by wymienić tylko takich artystów, jak: Sun Ra, Ornette Coleman, Don Cherry i Archie Shepp. W muzyce rockowej awangardowy impet z przełomu lat 60. i 70. ulegał stopniowemu złagodzeniu. Wielu twórców eksperymentalnego rocka włączało coraz więcej tradycyjnych elementów do swojej twórczości, grawitując z wolna w kierunku muzyki bardziej komunikatywnej. Dobrymi przykładami egzemplifikującymi ten trend mogą być choćby takie wydawnictwa płytowe jak: „Over-Nite Sensation” i „Apostrophe (')” Franka Zappy, „The Dark Side Of The Moon” Pink Floyd czy też albumy czołowych zespołów psychodelicznych z USA, wydane na początku lat 70. (Grateful Dead, Quicksilver Messenger Service). Płyty Soft Machine „Six” (1973) i „Seven” (1973) także wpisywały się w ten ogólny trend. Nie był on rzecz jasna wszechogarniający, czego najlepszym przykładem były poczynania takich artystów, jak Cecil Taylor i Anthony Braxton, czy też z nieco innej parafii, Henry Cow. To nie oni wyznaczali jednak standardy ewolucji stylistycznej w swoich gatunkach.
_________________
RateYourMusic/mahavishnuu
AstralnaOdysejaMuzyczna
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Inkwizytor
digipack


Dołączył: 06 Maj 2007
Posty: 2900
Skąd: Monty Python`s Flying Circus

PostWysłany: 12.12.2021, 09:32    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

https://www.discogs.com/release/2283680-Soft-Machine-Live-In-France


Miałem szczęście, że po latach udało mi się upolować to wydanie - dawniej szczyt marzeń - pamiętam jak np w katalogu płyt / nowości z rockserwis figurowało za kosmiczne na ówczesne standardy pieniądze. Mało kogo było na to stać - teraz po latach niezły rarytas ale nie ma problemu by w necie upolować kopię. Z pewnością stanowi okrasę kolekcji płyt a sama muzyka jest świetna. Słucha się jednym tchem - dzięki wykształconemu i świetnemu technicznie Marshallowi zniknął niemalże zupełnie pierwiastek "chaosu i pewnego wczesnego anarchizującego bałaganiarstwa", ta nadmierna wielokierunkowość i chwilami męczące wycieczki w stronę free i najeżona zbyt dużą ilością dysonansów - choć dopiero muzyk pokazał na Bundless - trasie koncertowej z Holdsworthem i British Tour z Etheridgem na co go stać - ta późniejsza ostrzejsza a la "mahavishnu" stylistyka była mu bliższa niż Soft "impresjonistyczne". Jenkins również preferował ułożoną, zdyscyplinowaną muzykę - przejął klawisze całkowicie - wiedział skąd wieją wiatry odnowy - trzeba porzucić ścieżki free i radosnej twórczości - żadne organowe przesterowane szaleństwa a la Coleman, Ayler czy klastery na pianinie a la Cecil Taylor - tylko phaser / flanger, mini moog, string maszyna i mocny fusion puls sekcji z funkującym zacięciem. Zabawne że zespół na nowocześniejsze, aktualne muzyczne trendy pchnęli starsi - bardziej doświadczeni i pozornie osadzeni w jazzowej tradycji muzycy - Marshall, Babbington, Jenkins.
_________________
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
mahavishnuu
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 09 Wrz 2011
Posty: 4397

PostWysłany: 26.12.2021, 19:59    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

SOFT MACHINE – ARCHIWALIA KONCERTOWE (1967-1975)

CZĘŚĆ 12

BBC RADIO 1 LIVE IN CONCERT/SOFTSTAGE BBC IN CONCERT 1972 (lipiec 1972)


Tym razem zajmiemy się nagraniami zarejestrowanymi w lipcu 1972 roku. Koniecznie trzeba odnotować zmianę w składzie, bowiem już wkrótce będzie miała kluczowe znaczenie dla przyszłych losów grupy i jej ewolucji stylistycznej. Odchodzi Elton Dean, zastępuje go Karl Jenkins. Dla walijskiego multiinstrumentalisty propozycja wstąpienia do Soft Machine była pociągająca. Kanterberyjski band był nie tylko szanowany i wpływowy, ale także bardziej popularny niż Nucleus. Wprawdzie po „Fourth” (1971) i „Fifth” (1972) jego notowania, w sensie komercyjnym, nieco spadły, jednak nadal był to zespół, który zdawał się mieć większe perspektywy na sukces artystyczny i komercyjny. W tej sytuacji Jenkins skwapliwie przyjął propozycję, wnosząc od razu spore wiano w postaci nowych kompozycji. Ponieważ w tym okresie muzycy Soft Machine nie mieli ich zbyt wiele, szybko zaczęły trafiać do tworzącego się z wolna nowego repertuaru. Głównym powodem tego stanu rzeczy były przede wszystkim permanentne trasy koncertowe oraz związany z tym chroniczny brak czasu. Trudno było nawet wygospodarować czas na próby, aby ogrywać nowy materiał. Jenkins niewątpliwie był muzykiem starannie wykształconym i niezwykle wszechstronnym. Grał nie tylko na różnych instrumentach dętych (saksofon sopranowy i barytonowy, obój) ale także klawiszowych. Dzięki temu muzyka Soft Machine nabrała nowych barw i odcieni. Multiinstrumentalista wniósł odmienny gust i smak muzyczny. Obce były mu awangardowe eksploracje w duchu free jazzu. Będąc wykształconym klasycznie muzykiem bardzo cenił sobie piękno melodii, bynajmniej nie gardził konsonansami, przykładał dużą wagę do architektury kompozycji. Jego muzyka nie była pozbawiona liryzmu. Bardziej odpowiadała mu nieco bardziej tradycyjna formuła jazz-rockowego grania. Rychło okaże się, że dla nowego członka zespołu kwestie finansowe bynajmniej nie są trzeciorzędnym wątkiem. Jenkins nie był typem ekscentryka i outsidera. Zależało mu na tym, aby Soft Machine otworzył się bardziej na szersze grono słuchaczy. Jego akcesja do grupy oznaczała, iż znalazło się w niej dwóch byłych członków Nucleus, a bynajmniej nie był to ostatni, dlatego już wkrótce kanterberyjski band będzie przez niektórych określany jako „Nowy Nucleus”. Hugh Hopper rychło pożałuje, iż zarekomendował kandydaturę Jenkinsa. Okazało się bowiem, iż grupa, dzięki jego przemożnemu wpływowi, zacznie oddalać się od eksperymentalnych eksploracji. Hopper: Wprawdzie to ja zasugerowałem jego przyjęcie do zespołu, jednak już wkrótce przekonałem się, że nasze relacje nie są najlepsze. Nie przepadałem specjalnie ani za nim, ani za jego muzyką. Nie widziałem w niej nic interesującego.

11 lipca Soft Machine wystąpił w programie Johna Peela „Top Gear”, wykonując następujące utwory: „Stumble” / „L.B.O.” / „As If”, „Fanfare” / „All White” / „M.C.” / „Drop”. Ich prezentacja na falach eteru miała miejsce tydzień później. Słuchacze mieli sposobność po raz pierwszy zapoznać się z nowym wcieleniem zespołu. 20 lipca miał miejsce koncert w ,,BBC Paris Theatre”, który był rejestrowany na potrzeby transmisji radiowej. Materiał zaprezentowano 2 września. W 1994 roku koncert został wydany przez wytwórnię Windsong International w wersji kompaktowej jako ,,BBC Radio 1 Live In Concert”. Ten sam materiał w 2005 roku opublikowała wytwórnia Hux Records jako „Softstage BBC In Concert 1972”. Warto porównać lipcowy materiał z prezentowanym w poprzedniej części cyklu koncertem z Paryża, wydanym jako „Live In France” (maj 1972). Dzieli je zaledwie dwa i pół miesiąca różnicy. Okazało się, iż odejście Eltona Deana i pojawienie się Karla Jenkinsa miało bardzo istotny wpływ na stylistykę grupy. Z trzech premierowych kompozycji („Fanfare”, „Stumble”, „Riff”) wszystkie są autorstwa Jenkinsa, co dobitnie pokazuje, że jego rola od samego początku była bardzo istotna. Materiał koncertowy z płyty dobitnie ukazuje dynamikę stylistycznej transformacji. Soft Machine odszedł od ortodoksyjnego jazzu z naleciałościami free, wkraczając śmiało do królestwa jazz-rocka. Wspomniane utwory Jenkinsa są wymowną egzemplifikacją tego procesu. Kompozycje zarejestrowane przez radio BBC, w sensie stylistycznym, są bardzo bliskie temu, co możemy usłyszeć na koncertowej płycie ,,Six”, uwiecznionej w październiku i listopadzie 1972 roku, a więc kilka miesięcy później. Generalnie rzecz biorąc to wyśmienity materiał. Przyjemność słuchania zapewnia także znakomita jakość dźwięku.
_________________
RateYourMusic/mahavishnuu
AstralnaOdysejaMuzyczna
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Bednaar
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 11 Kwi 2007
Posty: 6210
Skąd: Łódź

PostWysłany: 26.12.2021, 20:32    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

mahavishnuu - chylę czoła za świetną robotę.

Nie znam wszystkich płyt koncertowych Soft Machine, ale na pewno na uwagę zasługuje opisane już w tym wątku Drop (listopad 1971) . Ta płyta to po prostu zapis jednej długiej improwizacji, dźwiękowy, nieco ponad godzinny orgazm, muzyka totalna - bardzo blisko nagrywanych w podobnym okresie koncertów Milesa Davisa, również obfitujących w swobodne niemal freejazzowe improwizacje. Dla mnie osobiście ta zmiana personalna: Jenkins za Deana - była stratą dla zespołu, w sensie muzycznym. Oczywiście doceniam późniejsze płyty grupy, niemniej jednak obecność Eltona Deana gwarantowała moim zdaniem najciekawsze muzycznie nagrania tej ekipy.
_________________
FREE THE JAZZ!!!
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Inkwizytor
digipack


Dołączył: 06 Maj 2007
Posty: 2900
Skąd: Monty Python`s Flying Circus

PostWysłany: 30.12.2021, 08:06    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Koncert dla BBC z 1972 ma również dla mnie specjalne znaczenie - gdy postanowiłem się mocniej zagłębić w ich twórczość - to był jeden z pierwszych koncertów, które wpadły w moje ręce. Podobnie jak w przypadku wielu innych artystów - kto nie zanurkował w wydawnictwa koncertowe, bootlegi - a skupiał jedynie i znał albumy studyjne - ten miał bardzo blade pojęcie o zespole. Generalnie poznawałem dyskografię artystów od niekonwencjonalnej, nietypowej strony - często od końca czy od środka - dawało szansę by spojrzeć z innej strony, nabrać specyficznego punktu widzenia - choć skutkiem było - gdy dochodziło wreszcie do tych rzekomo "klasycznych" i anonsowanych jako "najlepsze" przychodziło małe poczucie rozczarowania czy znudzenia - że człowiek miał rozbudzony apetyt i spodziewał się Bóg wie czego.

A wracając do Softów - podoba mi się pewna naturalna płynąca nieśpiesznie ewolucja, stopniowa metamorfoza stylistyczna która dokonuje się już w jego trakcie - nie jest to jakiś gwałtowny przewrót czy szok. Na początku w trakcie All White mamy jeszcze ukłon i pozostałości dawnego SM - momentami unosi duch Deana - a solówka bodajże na sopranie Jenkinsa - choć bardziej stonowana, elegancka, spiralna i nie tak przepełniona gniewem - mimo wszystko nawiązuje do tamtego muzyka - być może wymusza to sam charakter kompozycji. Na przestrzeni koncertu mamy poczucie, że to jeszcze "tamto" wcielenie zespołu a nie totalnie nowe otwarcie - choć czuć już powiew i to odświeżający nowego powietrza - bo dla muzyków - ale i choćby dla mnie słuchacza i fana było jasne, że nie dało się dłużej kontynuować poprzedniej stylistyki - pewne formuła się wyczerpała. Pozostałość dawnego stylu mamy też w trakcie odcinków gdy Karl przesiada na piano fendera czy hohnera a Ratledge odgrywa swe fantazyjne solówki na przesterowanych organach. Nie wiem czy to tylko moje odczucie ale przyjście nowego , bardziej "klasycznego" muzyka, kompozytora i improwizatora - wpłynęło na samego Mike`a - jest sola i improwizacje również zdają być właśnie takie "ostrożniejsze", spokojne, poukładane, mnóstwo dawnych kantów oszlifowano i organy Lowrey stały jakby "bardziej oswojonym mniej dzikim zwierzęciem". To chyba jedno z głównych wrażeń po i w trakcie lektury BBC 72 - zespół nabrał jakby wyższego stopnia wtajemniczenia, muzyka stała jeszcze bardziej elegancka, wyrafinowana, rodem z wyższych sfer, uduchowiona, zamyślona, refleksyjna - pojawiają wcześniej prawie, prawie nieobecne wątki muzyki ilustracyjnej, space`owej ( np chyba stopniowemu użyciu efektów, jak echo, reverb, vibrato - głównie do pian fendera ), a może nawet zapowiedź ambientu - co z kolei nie było obce Jenkinsowi. Ten ostatni wyprowadził powoli Soft z obszaru "garażowego" bandu - ku jaśniejszym, kosmicznym sferom - stał takim czynnikiem łagodzącym, w wielu punktach koncertu łagodzi muzykę, uspokaja, daje poczucie wytchnienia, relaksu, bo Dean jakby ciągle chciał trzymać to pełne niepokoju napięcie i "nerwowy puls". Karl stabilizował całość - nie chcąc by się wszystko rozłaziło, nadal więcej dyscypliny, rozmysłu i poczucia mocniejszego stania na ziemi. Słychać że mimo naturalnego talentu - na dęciakach gra bez większego entuzjazmu czy zacięcia do szaleństwa - solówki krótsze, treściwe, skoro tego wymaga utwór i unika rozwlekłych wypowiedzi - które jak pewnie sam uważał były domeną jego poprzednika. Duety na elektryczne piana jego i Mike`a - dla mnie są o wiele bardziej muzycznie intrygujące, wartościowe i treściwsze niż wcześniejsze z Eltonem. Nie wiem czy w przypadku jazz-rocka z naciskiem na to ostatnie w przypadku innych zespołów dochodziło do takiego wydarzenia. Ratledge miał czuć stopniowo wypychany z tej sfery - bo Jenkins był niesamowicie silną muzyczną osobowością. Ale na BBC 72 jeszcze nikt z nikim nie walczy. Momentami jakby słuchać w tle nieśmiałe próby i eksperymenty z VCS3 czy AKS - nie wiem czy już wtedy pianiści mieli to w swoim arsenale - w najbliższym czasie poszli jeszcze bardziej w tym kierunku - pojawiały np takie zapętlone partie czy loopy - takie mini kody czy fragmenty jak już wspomniałem - "ilustracyjno-medytacyjno-space-albientowe" - co np bardzo lubię. Wydaje mi się, że to koncert dość zapomniany i często pomijany a nie słusznie. Warto poznać i posłuchać - wielu może pozytywnie zaskoczyć.
_________________
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
mahavishnuu
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 09 Wrz 2011
Posty: 4397

PostWysłany: 09.01.2022, 18:07    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

SOFT MACHINE – ARCHIWALIA KONCERTOWE (1967-1975)

CZĘŚĆ 13

NDR JAZZ WORKSHOP – HAMBURG, GERMANY MAY 17, 1973
(maj 1973)


Napisać, że w Soft Machine często dochodziło do zmian personalnych, to nic nie napisać. Czasami trudno było się w tym połapać. Żaden album studyjny nie został nagrany w identycznym składzie! Tym razem line-up jest następujący: Ratledge, Jenkins, Babbington, Marshall. Gościnnie udzielają się: gitarzysta Gary Boyle i saksofonista Art Themen. Z Soft Machine żegnał się Hugh Hopper. Czas pokaże, że będzie to bardzo dotkliwa strata. Zimą i wiosną 1973 roku Hopper odczuwał coraz większą frustrację. Był niezadowolony z ewolucji stylistycznej formacji, poza tym nie mógł znaleźć wspólnego języka nie tylko z Jenkinsem ale także z ostatnim oryginalnym członkiem kwartetu, Ratledge'em. Jego wyobcowanie stale narastało, co doprowadziło do tego, że zaczął poważnie rozważać swoje odejście. Hopper: W 1972 roku Soft Machine stopniowo stawał się coraz bardziej typowym zespołem jazz-rockowym. Byłem wówczas bardzo zainspirowany płytami Zappy z okresu „Uncle Meat” i ,,Hot Rats'', jednak cały ten jazz-rock zaczął się stopniowo coraz bardziej dewaluować. Dla mnie najlepszą rzeczą była mieszanka dziwaczności z dobrym komponowaniem. „Six” (1973) tylko pogłębił jego frustrację, To nie taka muzyka znajdowała się wówczas w kręgu jego zainteresowań, co w wyrazisty sposób ukazał jego pierwszy album solowy ,,1984” (1973). Jego nagranie w jeszcze większym stopniu uświadomiło mu, iż grając w zespole musi iść na artystyczne kompromisy, które były dla niego coraz trudniejsze do zdzierżenia. Co gorsza, ewolucja zainteresowań muzycznych Hoppera i jego kolegów podążała w przeciwległych kierunkach. Tym samym zmaterializował się podobny scenariusz, jak w przypadku Roberta Wyatta i Eltona Deana. Nagranie pierwszego albumu solowego znacznie przyśpieszyło proces rozejścia się dróg twórczych muzyków. Zakosztowanie wolności w czasie realizacji autorskiego projektu prawdopodobnie unaoczniło mu, że daje mu to znacznie większą satysfakcję artystyczną. Koncert w Mannheim, który odbył się 29 kwietnia 1973 roku, nie był tak do końca ostatnim występem Hoppera z Soft Machine. Basista został jeszcze zaproszony na występ do Hamburga, który miał miejsce 17 maja 1973 roku. Wyszedł na scenę i wykonał z kolegami autorską kompozycję „1983”, którą znamy z „Six”. Tym razem poszukiwanie następcy Hoppera okazało się nad wyraz łatwe. W zasadzie od początku był tylko jeden kandydat na wakujące miejsce. Roy Babbington, bo to o nim mowa, nie był dla członków Soft Machine postacią anonimową. Ba!, można wręcz skonstatować, że był doskonale znany. John Marshall i Karl Jenkins występowali z nim razem w formacji Iana Carra, Nucleus, ponadto brali razem udział w pracach orkiestry Keitha Tippetta w ramach projektu Centipede (kłania się ,Septober Energy”).

Koncert w Hamburgu został zarejestrowany i następnie nadany przez telewizję niemiecką. W 2010 roku wytwórnia Cuneiform Records wydała go jako „NDR Jazz Workshop – Hamburg, Germany May 17, 1973”. Jest to o tyle cenne wydawnictwo, że ujrzało światło dzienne zarówno jako płyta audio jak i wideo. Jakość dźwięku i obrazu jest wręcz znakomita. Płyta audio podzielona jest na dwa sety. Pierwszy zawiera utwory znane z koncertowej części „Six”, wersje są zresztą dość podobne. Jest to niemal w całości strona A płyty analogowej. Tajemniczy „Link 1” to w rzeczywistości „Between”, który był płynnym łącznikiem między „All White” i „37 ½”. Szczególnie godny uwagi jest set drugi, gdyż w niemałym stopniu odbiega od materiału znanego z „Six”. W tej części gościnnie pojawili się Gary Boyle i Art Themen. Jest to o tyle istotne, iż w gruncie rzeczy to oni przejmują rolę głównych solistów. Już rozpoczynający drugi set „Down The Road” jest prawdziwym powiewem nowości. W wersji koncertowej trwa blisko jedenaście minut, natomiast w tej znanej z „Seven” będzie niemal o połowę krótszy. Wszystko to za sprawą długich improwizacji Boyle'a i Themena. „Stanley Stamp's Gibbon Album” to przede wszystkim popis Themena na tenorze. Gra w nim niezwykle dynamicznie, wręcz brawurowo, stylistycznie oscylując między nowoczesnym mainstreamem a free. Znany z płyty studyjnej „Six” „Chloe And The Pirates” objawia się nam w nieco innym kształcie i klimacie. Głównie dzięki długiej partii zagranej na saksofonie sopranowym przez Arta Themena, w miejscu, gdzie w wersji studyjnej znajdowała się solówka Jenkinsa na oboju. Sporo zmian znajdziemy w „Gesolreut” Wersja z „Six” to sześciominutowa kompozycja, natomiast hamburska trwa blisko 12 minut. Wartością dodaną jest długą partia solową na gitarze Boyle'a. Różnice w repertuarze między wersją cd i DVD nie są znaczące. Na pierwszej nie uświadczymy „The Soft Weed Factor”, natomiast na drugiej „Down The Road”. Na drugiej dołączono bonusy - „1983”, w której pojawił się gościnnie Hugh Hopper oraz „Encore Improvisation”/„Stumble Reprise”. Szczególnie druga spośród nich jest warta uwagi ze względu na sporą porcję ,,nowej muzyki”. „1983” Hoppera jest niestety zbyt długa i statyczna. Nie pojawiają się w niej żadne nowe wątki, które wzbogaciłyby znacząco fakturę. Brakuje jej zwartości, repetycje głównego tematu trwają zdecydowanie za długo, przyczyniając się do monotonii przekazu.

Ciekawostką jest fakt, iż muzycy zdecydowali się na dodanie gitary, której konsekwentnie nie wykorzystywali w ciągu ostatnich kilku lat. Nawet, gdy pojawiała się na pierwszych dwóch płytach, była tylko niezbyt istotnym dodatkiem do całości. Już wkrótce w tej dziedzinie miało jednak dość do istotnego przewartościowania formuły. Zaproszenie Boyle'a i Themena okazało się ciekawym doświadczeniem. Udział tych muzyków wniósł sporo ożywienia do znanego materiału, sprawiając, że w wielu fragmentach nabrał innego charakteru. Dotyczy to oczywiście improwizowanych partii solowych. Szczególnie Art Themen zaznaczył mocno swoją obecność. Jego gra dobrze komponowała się z muzyką Soft Machine. Momentami budziła skojarzenia z Eltonem Deanem. Głównie za sprawą tego, iż jego styl, podobnie jak byłego saksofonisty Soft Machine, był wypadkową wpływów nowoczesnego post-bopu i free jazzu. Gary Boyle wkrótce po tym występie zdobędzie uznanie jako lider jazz-rockowej formacji Isotope, jednego z lepszych zespołów tego nurtu w Wielkiej Brytanii. Na pewien czas pojawi się w nim Hugh Hopper. Można go usłyszeć na dwóch wydawnictwach tej formacji: „Illusion” (1974) i „Deep End” (1976). Hamburski koncert pokazał, iż w tym okresie zespół nie zamierzał jeszcze odchodzić od improwizacji. Wiele utworów z drugiego setu było tego dobitnym potwierdzeniem. W następnych latach repertuar koncertowy będzie jednak ulegał pewnemu usztywnieniu, natomiast partie improwizowane będą stopniowo ograniczane. Warto nadmienić, że był to jeden z pierwszych koncertów Roya Babbingtona z Soft Machine. Wprawdzie na jego twarzy było widać niejednokrotnie pewne napięcie, wynikające zapewne ze stresu, jednak jego gra była bez zarzutu. Spokojnie można skonstatować, iż bardzo dobrze wprowadził się do zespołu. „NDR Jazz Workshop – Hamburg, Germany May 17, 1973” powinien być sporą gratką dla fanów Soft Machine.
_________________
RateYourMusic/mahavishnuu
AstralnaOdysejaMuzyczna
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Wykonawcy Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... , 9, 10, 11  Następny
Strona 10 z 11

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group