Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna Muzyczne Dinozaury
i ich następcy
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Van Der Graaf Generator
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4 ... 15, 16, 17  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Wykonawcy
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jakuz
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 11 Kwi 2007
Posty: 7017
Skąd: Częstochowa

PostWysłany: 24.04.2007, 11:10    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

A na dimeadozen jest koncert z Krakowa - właśnie rosną % Wink
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Tarkus
box z pełną dyskografią i gadżetami


Dołączył: 11 Kwi 2007
Posty: 11427
Skąd: Wa-wa

PostWysłany: 24.04.2007, 11:22    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Wiem, ale nie mogę ściągnąć, bo mi torrenty nie działają Sad Jakuzie, jak ściągniesz całość, mogę prosić o mała przesyłkę? Jest szansa, że bedę mógł się zrewanżować Bydgoszczą.
_________________
If you don’t love RoboCop, then you are a Nazi and support terrorism.
Na Discogsach
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Jakuz
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 11 Kwi 2007
Posty: 7017
Skąd: Częstochowa

PostWysłany: 24.04.2007, 13:04    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Nie ma sprawy. Piszą, że "...source: excellent audience recording..." - zobaczymy Wink
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
buubi
singel analogowy


Dołączył: 12 Kwi 2007
Posty: 363
Skąd: Rzeszów

PostWysłany: 25.04.2007, 17:25    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Nie ma co narzekac na setlisty, choć w Bydgoszczy były Lemmingi, Scorched Earth, Still Life i mój ukochany Undercover Man. Za to w Krakowie szczególnie wstrząsnęła mną La Rossa (podobnie jak pk czułem niemal swieczki w oczach), ale także mieliśmy Every Bloody Emperor i na bis przesłodki Refugees. Poraziło mnie wykonanie Man-Erg gdzie gdy ckliwy początek przekształcił się w "łamaną" ostrzejszą partię, pomyślałem że wiele kapel metalowych powinno się uczyc od tych leciwych panów jak wgniatać słuchacza w ziemię. Ogólnie koncert genialny...
_________________
Gust to wróg twórczości...
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Tarkus
box z pełną dyskografią i gadżetami


Dołączył: 11 Kwi 2007
Posty: 11427
Skąd: Wa-wa

PostWysłany: 25.04.2007, 21:34    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Dla zainteresowanych :

tu jest galeria zdjęć z koncertu bydgoskiego
a tutaj wywiad z VdGG w bydgoskim Radiu PiK.
_________________
If you don’t love RoboCop, then you are a Nazi and support terrorism.
Na Discogsach
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
pk
kaseta "żelazówka"


Dołączył: 11 Kwi 2007
Posty: 120
Skąd: Warszawa

PostWysłany: 04.05.2007, 12:39    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Dotarl dzis do mnie poczta koncert "Vital".
Jest swietny.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Agnieszka
pocztówka dźwiękowa


Dołączył: 25 Maj 2007
Posty: 40
Skąd: Toruń

PostWysłany: 26.05.2007, 02:13    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Witam.
Już sporo po fakcie, ale z tymi samymi emocjami wspominam koncert w Bydgoszczy. Cóż- czułam w kościach, że zawiedziona nie będę, ale to co usłyszałam powaliło mnie z nóg- i jeszcze na długo zapadnie w mojej pamięci. Pierwszy raz byłam w Filharmonii Pomorskiej- tym bardziej uradowały mnie gabaryty sali. Wytworzyła się wspaniała atmosfera- duży ukłon w stronę publiczności. Porażająca cisza, która zapadała przed burzą oklasków świadczyła o ogromnym szacunku do dźwięków płynących ze sceny. Hammill zresztą wykozystywał bardzo specyfikę miejsca- mógł swobodnie kończyć utwory już bez mikrofonu ( z TAKIM głosem to zresztą oczywiste:) Moim zdaniem koncert był majstersztykiem od pierwszego dźwięku po ostatnie ( właściwie a capella) wyśpiewane przez Hammilla słowa Still Life. I skłamałabym mówiąc, że nie brakowało mi Jacksona. A jakże! w wyobraźni cały czas słyszałam saksofon....cóż, niech Pan Jackson żałuje, że Go nie było, my i tak żałujemy bardziej:)) Na całe szczęście gitara Hammilla nie " łatała dziur" w partiach saxu, a wręcz przeciwnie- nadawała utworom nową jakość, w połączeniu z klawiszami wręcz "hardcorowy" pazurek. To niewiarygodne, co trzech Panów poczyniło tego wieczoru na scenie. Hammill pląsał w radosnych podskokach, jak aktor wyrażał całą swoją postacią skrajne emocje- o wokalnych wyczynach już nie wspominając ( to prawda, że robi ze swoim głosem to, co Hendrix ze swoją gitarą). Zachwyt potwierdziła zresztą publiczność owacją na stojąco.
Było pięknie.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Two Moons
maxi-singel analogowy


Dołączył: 09 Maj 2007
Posty: 538

PostWysłany: 18.06.2007, 11:18    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Okechukwu napisał:
A co do Van Der Graafa (obok Crimson i Enid moja ukochana brytyjska grupa) prawie masz rację. Choć nie ma u nich tych awangardowych, nowoczesnych tonacji....

A Pawn Hearts? A druga płyta z Present?
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Okechukwu
japońska edycja z bonusami


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 3911

PostWysłany: 18.06.2007, 11:26    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Są tam- oczywiście- bardziej eksperymentalne fragmenty np w suicie z Pawn Hearts, ale jak na moje ucho, nie są to świadomie wprowadzone tonacje (dodekafoniczne, czy całotonowe) jak u Crimson i Arei, tylko bardziej improwizowane, intuicyjne fragmenty.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Okechukwu
japońska edycja z bonusami


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 3911

PostWysłany: 18.06.2007, 11:32    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Co nie znaczy, że Graaf jest gorszy. Kocham tą grupę!
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
buubi
singel analogowy


Dołączył: 12 Kwi 2007
Posty: 363
Skąd: Rzeszów

PostWysłany: 06.07.2007, 14:18    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

http://www.youtube.com/watch?v=WDmhP6YiN6s&mode=related&search=

Darkness 11-11 z Niemiec 1970 rok. Hammill nie do poznania, Jackson pogrywa na 2 saxy. No i ten utwór - jeden z piękniejszych i niezasłużenie rzadko wspominanych dzieł Vanderów... Polecam kliknąć i podelektować się...
_________________
Gust to wróg twórczości...
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Dajanek
szpula


Dołączył: 04 Sie 2007
Posty: 76

PostWysłany: 23.12.2007, 21:33    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Dzisiaj znalazłem polskie forum VdGG! Co prawda nie ma tam zbyt wielu osób, ale jak to bywa fani prężnie działają. Tworzą stronę i coś co mnie osobiście zainteresowało, tłumaczą utwory. Link do tematu(nie ma tego za wiele):
http://vdgg.orgfree.com/forum/index.php?topic=56.0
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Dajanek
szpula


Dołączył: 04 Sie 2007
Posty: 76

PostWysłany: 26.12.2007, 14:28    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Miałem dzisiaj sporo czasu. Postanowiłem zrecenzjować(właściwie to spróbować zrecenzjonować) album VdGG. Oto moje grafomańskie wybryki:
H to He, Who Am the Only One
10/10


Trudno jest mi zabrać się za recenzję płyty, którą odbieram w tak emocjonalny sposób. Płyty, która mimo swej niepodważalnej genialności nie jest zawsze doceniana. Świetna następna płyta przyćmiła niewątpliwy geniusz omawianego krążka. Co czyni w mojej opini H to He, Who Am the Only One płytą genialną? Na pewno ekspresyjny wokal Hammilla - wizytówka zespołu, tylko czy jest to czynnik, który czyni tę płytę oryginalną? Przecież pięknych, przeszywających całe ciało wokaliz jest od groma na każdej płycie. Otóż dwójka instrumentalistów w szczytowej formie, zawsze stojących nieco z boku czyni ów album dziełem doskonałym. Ileż emocji znajduje się w rozwibrowanych solówkach Jacksona i czym byłaby muzyka VdGG bez modulowanego dźwięku hammondów Bantona? Ta dwójka jest też w głównej mierze odpowiedzialna za eksperymenty na płytach. Eksperymenty kontrastując ze spokojnymi, melodyjnymi fragmentami dają nam niezapomniane przeżycia. Pozorny chaos od zawsze był jedną z broni ekipy Petera Hammilla. Szycztowy poziom tego zabiegu muzycy osiągnęli na tej oraz następnej płycie.
Wirtuozeria muzyków, wokal Hammilla, oraz eksperymenty nie byłyby niczym, gdyby ktoś nie potrafił ich użyć w odpowiedni sposób. Na tym polega wielkość Hammilla. Połaczył wszystkie atuty, wszystkie elementy, które tworzą VdGG zespołem wybitnym, dodając do tego piękne melodie. Po dwóch pierwszych bardzo dobrych, acz nie genialnych płytach Hammill w pełni objawił sie jako doskonały kompozytor.
Zespół umiejętnie ułożył kompozycje w taki sposób, by słuchacz rozluźnił wszedł w klimat płyty, a dopiero później serwując mu wszystkie swoje awangardowe pomysły.
Rozpoczynający płytę Killer to solidny rocker, z charakterystycznym saksofonowym riffem. Zespół wolno przyśpiesza, wokal Hammilla staję się stoponiowo coraz bardziej zadziorny. W połowie utworu zespół traci główny temat Banton serwuje nam frapujace dźwięki. Zaraz po nim główną rolę gra saksofon Jacksona, amelodyczne dźwięki saxu trzymie w ryzach Banton. Zespół wraca do tematu głównego, Hammill wkłada w wokal jeszcze więcej emocji.
House With No Door, jedna z najpiękniejszych ballad jakie dane mi było słyszeć. Jeden z tych utworów, które wywołują na mojej skórze dreszcze.
Dzięki takim utworom Hammill stał się moim ulubionym wokalistą. Z prostej piosenki potrafi wyciągnąc aż tyle emocji. Poetycki tekst tylko potęguje i tak już piorunujący, efekt.
Kolejny utwór - The Emperor In His War Room - to psychodelia w najczystszej postaci. Oniryczne fragmenty "gryzą" się z brudnymi, czasami wykrzyczanymi wokalizami Hammilla i ostrą grą zespołu. Solówka Frippa to majstersztyk, szkoda że nie zagrał w innych utworach.
Lost jest utworem szczególnym. VdGG zmieścił w tych jedenastu minutach więcej emocji niż tuzy współczesnego rocka na całych płytach! Utwór ten ma wszystkie czynniki, o których pisałem we wstępie. Poziom ekspresji nabiera tempa osiągając swoje apogeum w końcówce - podczas jakże prostego wyznania Hammilla - konwulsję sięgają zenitu! Czyste piękno, dla takich utworów warto zgłębiać się w stary art rock.
Utwór zamykający album to zwrot o 180 stopni. To muzyka pełna specyficznych dźwięków, czasami muzyce bliżej do free jazzu niż do progresji. Mimo tego nawet wielbicielowi pięknych melodii, jakim jestem, słucha sie tego wybornie.
Fanom VdGG nie muszę tego albumu polecać, ba, nawet starym fanom art rock. Z całą pewnością mogę go jednak polecić osobom dopiero zaczynającym swoją przygodę z rockiem progresywnym.


Ostatnio zmieniony przez Dajanek dnia 27.12.2007, 11:07, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
B.J.
box z pełną dyskografią i gadżetami


Dołączył: 11 Kwi 2007
Posty: 11430

PostWysłany: 27.12.2007, 09:49    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Dajanek napisał:
(...)
House With No Door, jedna z najpiękniejszych ballad jakiego dane mi było słyszeć. Jeden z tych utworów, które wywołują na mojej skórze dreszcze.
(...)

Zaiste piękna to piosenka, jedna z tych, które zasadziły się w mej głowie od pierwszego przesłuchania i już tam pewnie zostanie do końca mych dni.
Nie jestem fanem VDGG - szanuję, ale nie jestem w temacie. Ta płyta to chyba jedyna jaką znam - jeszcze z winylowych czasów. Ale myślę, że nadrobię te zaległości może już w 2008(?)
_________________
In pfecutione. extrema S.R.E. fedebit.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Yer Blue
remaster


Dołączył: 17 Wrz 2007
Posty: 2271
Skąd: Bielsk Podlaski

PostWysłany: 11.01.2008, 14:03    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Dajanek napisał recenzje H To He... to ja skusze się na Areosol Grey Machine.
Strasznie niedoceniona to płyta, zupełnie tego nie rozumiem. Brzmieniowo siedzi jeszcze dość mocno w latach 60-tych, i posiada nieodparty urok tej epoki. Piękne melodie, dawka psychodelii - czyli cos dla mnie. Płyta wyróżnia się na tle innych oprócz prostrzych form przede wszystkim brakiem saksofonu, co mi wcale nie przeszkadza. Nie jest to TAMTEN progresywny Graaf ale piękna muzyka zawsze się obroni.
Pierwsza strona jest o wiele bardziej piosenkowa od drugiej, ale te piosenki urzekają. Druga to już coś trochę innego. Aquarian poprzedzony krótkim wstepem trwa juz 10 minut i naprawde przygniata, zwłaszcza w końcówce, która potrafi zahipnotyzować... Genialny Hammill (czy ja juz mówiłem, że to równiez dla mnie najgenialniejszy wokalista na świecie? Smile ), póki co na razie się nie wysila, jak trzeba to potrafi zaśpiewać lekko i szalenie melodyjnie. Necromancer powoduje juz powazny dreszcz, robi się trochę tajemniczo, a ostatnie niesamowite psychodeliczne chwile utworu (te pulsujące organy...), zapowiadają już naprawde cos wielkiego, czuje się że zaraz coś wybuchnie...I taki jest finał - iście wstrząsający! Dla mnie Octopus to najwspanialszy kawałek całych 60-tych lat! Sorry Panowie Beatlesi i Zeppelini... Ten utwór posiada dla mnie najgenialniejszą partie organów jaką słyszałem w życiu! Zaczyna się od basu by za chwile przywalić obłednym po prostu organowym motywem niesamowicie nerwowo zagranym - CIAAAAARY, w dodatku Hammill wyprówa z siebie flaki czyli juz jestem załatwiony na kilka godzin i trudno bedzie dojśc do siebie... Ale to nic, jak wszystko cichnie i na placu boju zostaja same organy - nie wiem ile jest takich MOMENTÓW w całej historii muzyki, nie wiem, jak tego słucham to juz nic dla mnie nie istnieje... Co za głębia... Powracająca ostrzejsza część kompozycji nie ułatwia szybkiego zejścia na ziemie, do samego końca jest tak diabelnie intensywnie, że trudno jest mi sie po tym otrząsnąć... Dla mnie Octopus to tuz obok A Plague... najwspanialszy utwór w całym rozdziale pod nazwa Van Der Graaf Generator. Właściwie te 8 minut wole od całego bardzo przecież udanego Still Life...A organy w tym kawałku są kompletnie nie do przebicia przez kogokolwiek! Ten finał wyraźnie zapowiada progrockowy kierunek, w którym zespoł podąży na następnych płytach - Octopus to jest taki pomost między pierwszą a drugą płytą - to jest jakby ciągłość...
Szkoda tylko, że cała płyta nie jest taka jak Octopus, ale i tak jest dla mnie po prostu mistrzowska, jedynym zgrzytem jest kilkadzisiąt sekund tytułowego utworu przerywnika. A tak - szlachetne piękno na pierwszej stronie, plus przygniatająca emocjami strona druga z powalającą kulminacją, którego nie da się wymazać z pamięci...

Każda kolejna płyta Graafa to krok do przodu i wraz z Pawn Hearts zespół sięgnął ideału. Dla mnie to mógłaby byc ostatnia płyta VDGG, mysle, że Hammill przeczuwał, że osiągnął juz swój cel i zawiesił zespół na kilka lat... Często słysze jak mówi sie, że Godbluff to logiczna kontynuacja Pawn Hearts - nie zgadzam się z tym, obie płyty bardzo różnia się między soba - brzmieniem, ekspresją, klimatem, nie mówiąc już o tym, że na Godbluff zabrakło rozbudowanych form - w 1975 roku grało się juz toche inaczej... Jedyną płytą po 71 roku, na której słysze jakiś związek z Pawn Hearts jest moim zdaniem solowa plyta Hammila z 1974 roku - "Silent Corner And Empty Stage". Głównie ostatni, kilkunastomonutowy utwór przywołuje ducha starych Graafów, no tak w końcu pochodzi z sesji do płyty VDGG, która się nigdy nie ukazała.
Godbluff i Still Life bardzo sobie cenie - żeby nie było, ale to jest jak na moje ucho granie o klase niżej niż na pierwszych 4 płytach VDGG. Do Still Life najdłużej się musiałem przekonywac i ostatecznie doceniam jej walory. Chociaż i tak ciągle uważam, że jest ciutke przeceniania... World Record to już wyraźny spadek formy jak dla mnie - te same składniki ale niestety gorsze pomysły - tak to widze.

Jeszcze słowko o The Least We Can Do Is Wave..i H To He Who I Am the Only One.
Ta pierwszą uważam za najpiękniejszą (co wcale nie oznacza najlepszą Wink) w dyskografii, jest w niej cos ujmującego, może to Refugees tak na mnie działa... Najbardziej cenie z tej płyty White Hammer, który ma w sobie świetny balans Hammilla łkającego z tym bardziej drapieżnym. Poza tym te trąpki, organowy wstęp i szokujace zakończenie - iście Graafowa klasa. Stosunkowo najmniej lubie After The Flood, który mimo, że jest cholernie piekny, to troszke nie potrzebnie się ciągnie jak na swoja dość skromna konstrukcje.
O H To He... Dajanek napisał wszystko co trzeba, moge tylko dodać, że najbardziej uwielbiam Pioneers Over C bo jest taki inny, taki wolny od wszystkiego, wymyka się klasyfikacjom - dla mnie to juz zapowiedz "tego czegoś" z Pawn Hearts. Reszta - wiadomo.
A o Pawn Hearts trudno napisac coś sensownego. Dla mnie to najlepsza progresywna płyta na Ziemi po prostu.

Jeszcze moje oceny płyt:

Aerosol Grey Machine - 9
The Least We Can Do Is Wave To Each Other - 10
H To He Who I Am The Only One - 10
Pawn Herats - 10
Godbluff - 8
Still Life - 8
World Record - 6

Rzadko wystawiam 10 dla plyty, oprócz Beatlesów na 3 maksymalne oceny chyba tylko Pink Floyd by się załapał.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Wykonawcy Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4 ... 15, 16, 17  Następny
Strona 3 z 17

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group