Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna Muzyczne Dinozaury
i ich następcy
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Van Der Graaf Generator
Idź do strony 1, 2, 3 ... 16, 17, 18  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Wykonawcy
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Włodek
epka kompaktowa


Dołączył: 12 Kwi 2007
Posty: 1196

PostWysłany: 13.04.2007, 08:33    Temat postu: Van Der Graaf Generator Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Temat oryginalnie założony przez tatromaniaka, który pokusił się też o recenzje płyt, niestety pierwsza gdzieś zaginęła.

Oto Jego notki:

tatromaniak
Dziwi mnie fakt, że jeszcze nie powstał osobny temat o tym wielce zasłużonym zespole. Choć nigdy nie osiągnął on sukcesu komercyjnego, to jednak w historii rocka progresywnego zapisał się złotymi literami.
Peter Hammill, moim zdaniem jeden z najwspanialszych wokalistów rockowych czarował swoim głosem, co wraz z nieokiełznanym saksofonem Jacksona i mrocznym brzmieniem organów dawało ponadczasowy efekt.
Co Wy, Drodzy Forumowicze sądzicie o Van Der Graaf Generator?
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Włodek
epka kompaktowa


Dołączył: 12 Kwi 2007
Posty: 1196

PostWysłany: 13.04.2007, 08:34    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Co tu duż gadać. Vanderzy w mojej prywatnej klasyfikacji grup wszech czasów plasują się na zaszczytnym drugim miejscu, zaraz po King Crimson (na trzecim jest Colosseum Wink ). Peter Hammill natomiast, to bez wątpienia najlepszy rockowy wokalista świata, jak ktoś ma inne zdanie, to będzie miał ze mną do czynienia Twisted Evil Wink
Niedawno sprzedałem wszystkie ich płyty (oprócz Vital, ale tę też wymienię) i teraz powoli odbudowuję ten fatalny brak w mojej kolekcji, oczywiście mam tu na myśli tylko nowe edycje (remaster plus bonusy).

W dawnych czasach słuchałem VDGG praktycznie codziennie, teraz znam już te płyty na pamięć, mimo wszystko często do nich jednak wracam. Nie mam jakiejś ulubionej - podobają mi się wszystkie (najmniej The Quiet Zone / The Pleasure Dome) - ostatnio jednak najchętniej sięgam po Still Life.

Debiut to jeszcze nie ten VDGG, który lubimy najbardziej, ale nie ma co aż tak na tę płytę psioczyć. To przecież kawał solidnego grania i płyta moim zdaniem broni się po latach (choć pzryznaję, że na tle późniejszych dokonań wypada nieco blado). Z pewnością jednak nie zasługuje na tak niską ocenę. Osobiście dałbym jej co najmniej 3/6 jak nie 4/6.
Dwójka natomiast to IMHO fantastyczny album. Uwielbiam go praktycznie w całości - jedynym słabszym, co nie znaczy, że złym, utwórem jest White Hammer - natomiast ostatni na płycie After The Flood to arcydzieło: kapitalna aranżacja potęgująca nastrój zagrożenia, świetne wykonanie, bogactwo pomysłów i ten niesamowity "refren", który za każdym razem zagrany i zaśpiewany jest z większą pasją. Cudo !
Nie wiem dlaczego uważasz, że ballady niczym specjalnym się nie wyróżniają. Owszem, można je traktować jako przerywniki i wprowadzenie do tych monumentalnych utworów, jednak taka jest właśnie ich rola i wydaje mi się, że zespołowi taki właśnie przyświecał zamysł. Stanowią one integralną część płyty i zwyczajnie "pasują". Bez nich ten album byłby uboższy.
Moja ocena to 5/6.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Włodek
epka kompaktowa


Dołączył: 12 Kwi 2007
Posty: 1196

PostWysłany: 13.04.2007, 08:37    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

tatromaniak

H TO HE, WHO AM THE ONLY ONE ***** 1/2 (5 1/2 /6)

Na tej płycie zespół w końcu zaprezentował światu dzieło kończone, ostatecznie dopracowane, dojrzałe. Głos Hammila to największy atut owego wydawnictwa. W każdej kompozycji mamy możliwość podziwiania jego wielominutowych wokaliz. Część kompozycji (szczególnie ,,Lost'') jest wyłącznie jemu podporządkowana. I bardzo dobrze. To jeden z nielicznych wokalistów, w którego śpiew można wsłuchiwać się godzinami. Ma tak niepowtarzalną barwę, że równać się z nią może najwyżej Morrison czy Gabriel.
Rozpoczynający całość ,,Killer'' to jeden z nalepszych kawałków Van Der Graaf'a. Rewelacyjny, siarczysty wstęp, a potem to co w muzyce zespołu najwspanialsze. Cóż, poprostu doskonałe dynamiczne nagranie. ,,House With No Door'' to spokojna ballada, początkowo lekko niemrawa, lecz urzekająca zakończeniem. ,,The Emperor In His War-Rooms'' to już jazda pierwszej klasy. Totalnie zakręcone nagranie, w którym jak w mozaice przeplatają się subtelniejsze fragmenty z absolutnie odjechanymi. W tych drugich pole do popisu ma legendarny gitarzysta Robert Fripp, i rzeczywiście - staje na wysokości zadania.
Dwa następne nagrania, trwające łącznie blisko 25 minut to generator'owe monumenty. Trudno opisać to, co się w nich dzieje. W zasadzie w oparciu tylko o te dwa utwory można rozpatrywać cechy charakterystyczne stylu zespołu. Kontrastujące tematy, doskonale uzupełniające się klawisze i saksofon, a ponad tym rewelacyjny wokal Hammila. To jemu (jak już wyżej wspomniałem) podporządkowane jest nagranie ,,Lost''. Słuchanie go to sama przyjemność, gdyż wiele tutaj niezapomnianych melodii. Podobnie w jeszcze bardziej ,,rozczłonowanym'', opatrzonym enigmatycznym tytułem ,,Pioneers Over C''. Kolejne wielkie nagranie. Tutaj warto zwrócić uwagę, że w kilku fragmentach Hammil ma bardzo podobną barwę do Johna Andersona z Yes. Na szczęście to jednorazowy przypadek.
,,H To He...'' to wielki album, mogący śmiało konkurować z kultowym ,,Pawn Hearts''. Dziwi fakt, że zna go tak mało ludzi, w przeciwieństwie do już obrosłego legendą następcy.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Włodek
epka kompaktowa


Dołączył: 12 Kwi 2007
Posty: 1196

PostWysłany: 13.04.2007, 08:38    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

O Pawn Hearts nie ma co nawet pisać, arcydzieło i tyle. Powiem tylko, że po raz pierwszy usłyszałem tę płytę jako trzecią z kolei Vanderów. Na początku nie wywarła na mnie tak piorunującego wrażenia, dopiero za którymś z kolei odsłuchem odkryłem całe piękno w niej zawarte. Zostało mi to do tej pory. To jeden z tych albumów, do których się wraca bez względu na to ile razy się go słuchało. Wraca się i za każdym razem odkrywa coś nowego. To właśnie świadczy o genialności i niepowtarzalności tego dzieła. KC też coś takiego nagrał: Lark's...
Takich płyt nie jest wiele, i dobrze.

Z oceną Godbluff zgadzam się całkowicie - to fenomenalny album. Sam nie dostrzegam w nim aż tylu różnic w stosunku do poprzednika, zmiana stylu nie jest aż tak wyraźna. Trzeba jenak podkreślić, że zespół po nagraniu Pawn Hearts odnalazł się znakomicie i nagrał płytę niewiele ustępującą poprzedniej.

Niecierpliwie czekam na recenzję Still Life - to swego czasu był mój ulubiony krążek VDGG.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Włodek
epka kompaktowa


Dołączył: 12 Kwi 2007
Posty: 1196

PostWysłany: 13.04.2007, 08:40    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

tatromaniak

STILL LIFE ***** (5 /6)

Po wydaniu ,,Godbluff'' zespół poszedł za ciosem i w przeciągu roku na rynek trafiła kolejna klasyczna już pozycja w dorobku Van Der Graaf Generator, czyli ,,Still Life''. Album wydaje się rozwinięciem koncepcji poprzednika, lecz muzyka jest o wiele bardziej spokojniejsza i podporządkowana - co powtórzę po raz kolejny - fenomenalnemu wokalowi Hammilla. Wydaje się, że zespół znalazł zupełnie nową drogę przekazu emocji słuchaczom. To nie jest już zaplanowane muzyczne szaleństwo, epatowanie awangardowym wymiarem kompozycji. Zespół w zupełnie inny, całkiem nowy sposób potrafił stworzyć niezapomniany klimat. Za przykład niech posłuży choćby świetne ,,My Room''. Hammill śpiewa tu wręcz słodko, muzyka jest miła dla ucha i przyjemna, lecz służy to tylko i wyłączenie uwypukleniu kontrastu w odniesieniu do neurotycznego tematu fortepianiu i równie porażającej gry saksofonu w częściach instrumentalnych. To dało zaiste genialny efekt.
Zaskakuje również samo brzmienie płyty. Głęboka perkusja, nowoczesne aranżacje - trudno uwierzyć, że album powstał w 1976 r. Powyższe cechy doskonale pasują do najdłuższego ,,Childlike Faith In Childhood's End''. Z czysto muzycznego punktu widzenia nagranie wyróżnia się kilkoma niezapomnianymi momentami i klarowną budową, lecz mimo to brakuje mu iskry. Słabiej wypada również blisko 10-minutowe ,,La Roosa''. Po rewelacyjnym początku poziom nieoczekiwanie spada i dopiero zakończenie wraca wiarę w zespół.
Za to w całości znakomicie wypadają na pewno ,Pilgrims'' i ,,Still Life''. Pierwszy będący mieszanką spokojnych, zagranych z nerwem a w końcu prawdziwie dynamicznych fragmentów zdradza typowo art-rockowe zacięcie grupy. ,,Still Life'' znowu od melancholijnego początku nabiera kolorów poprzez znakomite rockowe wstawki z wirtuozerską saksofonową robotą, aż do zapadającego w pamięć zakończenia. Co warto dodać, ów koniec to prawdziwy majstersztyk i jeden z najlepszych momentów albumu.
,,Still Life'' to czterdzieści pięć minut niesamowitych przeżyć. To nie ,,Pawn Harts'' ani ,,Godbluff'', ale nadal muzyka najwyższej klasy. W połowie lat 70. Van Der Graaf Generator ciągle pozostawał na artystycznych wyżynach.

WORLD RECORD **** 1/2 (4 1/2 /6)

Czas świetności art-rocka dogorywał. Van Der Graaf Generator nie składał jednak broni proponując dalej ekscytujące utwory. Zgodnie z progresywnym wymiarem swoich dzieł, tym razem duży nacisk postawiono na poszerzenie brzmienia (bardzo dużo gitary) i większe pokomplikowanie (wycieczki w stronę jazzu) muzyki. Świadczy o tym długie ,,A Place To Survive'', kolejne świetne nagranie Hammilla i spółki. Dynamiczne fragmenty mieszają się z dłuższymi, niemal jazzowymi, co daje oczywiście efekt najwyższej klasy. Klasę trzyma także ,,Masks'', które wydaje się być nie mniej atrakcyjną siostrą ,,My Room''.
Największym zaskoczeniem jest blisko 21-minutowe (tak! tak!) ,,Meurglys III''. Fakt nagrania tak długiej kompozycji w drugiej połowie lat 70. to dowód ogromnej odwagi. Jeśli już muzycy decydowali się na coś takiego, musieli liczyć się z tym, iż wszelkie niedociągnięcia spotkają się z ogromną krytyką. Może dlatego ów utwór jest tak starannie zaaranżowanym i świetnie zagranym... arcydziełem. Długość jednak nie wprawia w zdumienie choćby w połowie tak jak to, iż w całym utworze dominuje... gitara. Hammill, zainspirowany nietuzinkową grą Roberta Frippa, pokazał prawdziwą klasę. Poszczególne części wokalne rozdzielają bardzo długie, niemal improwizowane partie instrumentalne, a przy tym... naprawdę doskonałe.
Nieco słabiej wypadają na albumie utwory otwierające i zamykające płytę. ,,When She Comes'' nawiązują bardzo (czasem dosłownie) do stylistyki ,,Still Life'', zaś poprostu słabe ,,Wondering'' zdaje się zbyt przesłodzone i patetyczne.
Mimo jednak pewnych wad ,,World Record'' to album ciągle godny nazwy Van Der Graaf Generator. Z historycznego punktu widzenia ostatni z klasycznego składu i tym bardziej należy mu się uwaga.

THE QUIET ZONE / THE PLEASURE DOME **** (4 /6)

Wiele wydarzyło się w zespole od ostatniej płyty. Odejście Davida Jacksona, odpowiedzialnego za wyróżniające muzykę Van Der Graaf Generator partie saksofonu musiało zwiastować poważne zmiany. Na jego miejsce zatrudniono skrzypka, Grahama Smitha, co w oczywisty sposób wpłynęło na brzmienie. Z tego powodu Peter Hammill skrócił nazwę grupy do Van Der Graaf. Dodatkowo zrezygnował z tworzenia dłuższych form skłaniając się ku piosenkowej formule. Nasuwa się więc pytanie czy to nadal fascynująca muzyka, do jakiej zdążyliśmy się przyzwyczaić? Na płycie brak dłuższych partii instrumentalnych. Zespół postawił nacisk na przekaz i wyeskponowanie wspaniałych tekstów; miał do tego prawo, lecz mimo to w oku kręci się łza za dawnymi czasami.
,,Lizard Play'' to największa perła wydawnictwa. Świetnie zaaranżowana, porażająco wykonana... piosenka. Ale i to jest zaletą. Hammill nie pozwolił na komercjalizację zespołu i chwała mu za to. Dlatego możemy cieszyć się niebanalnym ,,The Habit Of The Broken Heart'' czy wręcz eksperymentalnym nagraniem, do którego trudno się w jakikolwiek sposób ustosunkować - ,,Cat's Eye/Yellow Fever (Running)''. Wspaniale wypadają niespokojne ,,Chemical World'' czy już wręcz depresyjne ,,Last Frame''. To kolejne mocne punkty albumu.
Niestety na płycie znalazły się także nagrania słabsze. ,,The Siren Song'' nieznacznie się wyróżnia, zaś w ,,The Sphinx In The Face'' bardzo irytuje zakończenie.
Mimo, że omawianemu albumowi wiele brakuje do ,,Pawn Hearts'' czy ,,Godbluff'' to nadal świetna porcja muzyki. Pozostaje tylko żałować, że po jej nagraniu grupa zamilkła na wiele lat.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Włodek
epka kompaktowa


Dołączył: 12 Kwi 2007
Posty: 1196

PostWysłany: 13.04.2007, 08:42    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Płytę Still Life uwielbiam i jest to album, którego słucham ostatnio najczęściej. Dla mnie nie ma on absolutnie żadnych słabych punktów, to od początku do końca płyta bardzo przemyślana i zrealizowana z niezwykłą konsekwencją. Otwierający Pilgrims to przykład takiej kompozycji, która od samego początku "wpada w ucho" - w przypadku VDGG jest to co najmniej dziwne - i można się nią zachwycać i zachwycać i zachwycać ...
Za najlepszy na krążku uważam trzeci kawałek - w nim jest absolutnie cała esencja vandergrafowości, coś takiego mógł nagrać tylko zespół, który jest genialny.
Nie ma co dalej pisać, dla mnie ocena 6/6 to i tak za mało. Płytę stawiam na równi z Pown Hearts, choć to oczywiście ciut inna estetyka.

World Record.
Nie ukrywam, że do tej płyty musiałem się długo przekonywać, niemniej teraz, po wielokrotnym przesłuchaniu, uważam ją za bardzo dobrą. To również kawał porządnego grania z tym wszystkim co tak w VDGG lubimy. Nie uważam też żeby którakolwiek z kompozycji była słaba czy nawet słabsza, a stwierdzenie:
tatromaniak napisał:
zaś poprostu słabe ,,Wondering'' zdaje się zbyt przesłodzone i patetyczne.

jest dla mnie zupełnie nieprawdziwe. Właśnie takie zamknięcie płyty najbardziej tu pasowało i wprost nie wyobrażam sobie jakiegoś innego.
Moja ocena: 5/6.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Windmill
japońska edycja z bonusami


Dołączył: 11 Kwi 2007
Posty: 3927
Skąd: Świętochłowice

PostWysłany: 13.04.2007, 15:07    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Muszę przyznać, że ja "Still Life" poznałem jako pierwszą płytę Van Der Graaf Generator i następne porównywałem do niej siłą rzeczy - no i ani jedna jej nie sprostała, nie przewyzszyła jej, choc wszystkie są zbliżone poziomem. W "Still Life" jest po prostu to coś specjalnego dla mnie, czego nie ma na innych płytach. I tak już zostanie Smile

(11.II.2007)
_________________
"Z układnością mi nie do twarzy. (...) Zresztą nie lubię zachowywać się układnie; nudzi mnie to."
Robert Walser "Małe poematy" [1914]

http://riversidebluesnr2.blogspot.com/
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Windmill
japońska edycja z bonusami


Dołączył: 11 Kwi 2007
Posty: 3927
Skąd: Świętochłowice

PostWysłany: 13.04.2007, 15:09    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Bednaar napisał:
Właściwie jak dla mnie na Still Life tylko La Rossa jest "zakręcona". Pilgrims, Still Life, My Room... i Childlike Faith In Childhood End troszkę momentami przypominaja mi Gabrielowski Genesis, co absolutnie nie jest zarzutem - jednak na tle chociazby wydanego rok wczesniej Godbluff jest to dość - rzekłbym - mainstreamowy album. Naprawde bardzo lubiłem go słuchać, jednak nie wywoływał we mnie aż takich emocji, jak (w całości) Godbluff i Pawn Hearts lub niektore fragmenty Least We Can Do... i H To He... (Darkness, Emperor In His War-Room).


Jednak dla mnie "Still Life" wcale nie musi być zakręcona. Życzyłbym każdej kapeli nagrywać tak "mainstreamowe" albumy jak "Still Life"! Poza tym "Still Life" to album, na którym udało się muzykom osiągnąć bardzo wysoki poziom emocjonalny kompozycji, a przede wszystkim ta płyta jest pod tym względem potwornie równa: którykolwiek utwór wziąć na tapetę, wszystkie wywołuja spore emocje (o to chodzi, to jest najistotniejsze, bo ja nie słucham muzyki kalkulatorem ani innym szkiełkiem). Poza tym jednak przyrównanie do Genesis z Gabrielem jest nieco chybione: tam długie kompozycje były jednak strasznie pogięte i składały się z fragmentów, których prózno szukać na "Still Life" (niektóre kabaretowe części "Supper's Ready"). Proszę się nie obrażać i nie naskakiwać na mnie od razu - wypowiedziałem tylko swoje zdamnie.

(11.I.2007)
_________________
"Z układnością mi nie do twarzy. (...) Zresztą nie lubię zachowywać się układnie; nudzi mnie to."
Robert Walser "Małe poematy" [1914]

http://riversidebluesnr2.blogspot.com/
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Windmill
japońska edycja z bonusami


Dołączył: 11 Kwi 2007
Posty: 3927
Skąd: Świętochłowice

PostWysłany: 13.04.2007, 15:10    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Bednaar napisał:
Piszac 'mainstream' miałem na myśli, że jak na VdGG ta płyta jest mainstreamowa, klasyczna - porownaj Windmillu rozne szalone kawałki z innych płyt (Latarnicy, Arrow) z kompozycjami ze Still Life - tam tylko La Rossa ma pierwiastek szaleństwa, i to przede wszystkim w sposobie śpiewu Hammilla. Porownujac Still Life do muzyki Genesis miałem jednak na mysli raczej wczesniejszy okres, np. Tresspass (The Knife to troche jakby odpowiednik La Rossa Wink ), zdaje sobie jednak sprawe, ze jest to porównanie dość ryzykowne i byłem świadom, ze wsadzam kij w mrowisko, ale cóż poradzę na swoje skojarzenia Wink Podobnie jak Ty, Windmillu, podchodziłem do muzyki VdGG emocjonalnie, tyle że nieco inne niż w Twoim przypadku dźwięki wywoływały we mnie silnie emocje - w pewnym okresie miałem nawet przez to pewne problemy psychiczne, ale nie bardzo chce o tym pisać na forum. A tak w ogóle to ciesze się, ze masz taki a nie inny stosunek do Still Life - to naprawdę cudowna płyta, ale VdGG stawiał tak wysoko poprzeczkę... zresztą gong juz na ten temat wiele napisał.


No właśnie, Bednaarze Smile Na szczęście każdy w dyskografii Van Der Graaf Generator może znaleźć coś dla siebie i i tak ma nadal zapewnione długie poszukiwanie i odkrywanie coraz to czegoś nowego. Ale słowa mainstream to nawet bym nie śmiał w ogóle używać w jakimkolwiek przypadku związanym z Van Der Graaf Generator Very Happy Mojej Żonie to nawet boję się puszczać ich płyty, ale to tylko uwaga na marginesie Wink

(12.I.2007)
_________________
"Z układnością mi nie do twarzy. (...) Zresztą nie lubię zachowywać się układnie; nudzi mnie to."
Robert Walser "Małe poematy" [1914]

http://riversidebluesnr2.blogspot.com/
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Jakuz
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 11 Kwi 2007
Posty: 7020
Skąd: Częstochowa

PostWysłany: 13.04.2007, 23:46    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

A czy ktoś posiada wiedzę na temat obecnych koncertów? Tzn. czy ktoś zastępuje Jaxona, bo jakoś nie wyobrażam sobie koncertu VDGG bez saksofonu tego Pana... Sad
I dlatego "do teraz" nie zamówiłem biletu, zresztą... Confused


To co przeżywam, jest straszne... Poważnie.
Koncert VDGG to coś o czym marzyłem od ponad 20 lat. Ale bez Jacksona? Crying or Very sad

Jestem "dazed & confused" i nie wiem co robić... Sad
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
WOJTEKK
box z pełną dyskografią i gadżetami


Dołączył: 12 Kwi 2007
Posty: 23071
Skąd: Lesko

PostWysłany: 14.04.2007, 07:33    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Z tego co wiem, graja we trzech, bez saksofonu. Podejrzewam , że i tak coś wymyślą.
_________________
Nie ma ludzi niezastąpionych. Oprócz The Rolling Stones.

http://artrock.pl/
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Jos
Gość





PostWysłany: 14.04.2007, 08:06    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Jakuz, WOJTEKK - od wczoraj w wątku Youtube jest filmik z obecnej trasy. Nie czytacie wszystkich wątków?? Wink

Pzdr
Jos
Powrót do góry
Jakuz
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 11 Kwi 2007
Posty: 7020
Skąd: Częstochowa

PostWysłany: 14.04.2007, 19:56    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Nawet nie wiedziałem, że mamy taki wątek... Wink
Dzięki Jos.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Jos
Gość





PostWysłany: 14.04.2007, 22:02    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Jakuz napisał:
Nawet nie wiedziałem, że mamy taki wątek... Wink
Dzięki Jos.


Cała przyjemność po mojej stronie.
A jeśli nie masz daleko do Krakowa, to ja bym na Twoim miejscu się nie zastanawiał (mimo, że podobno kiepskie miejsce koncertu). Taka okazja się nie powtórzy. Ja żałuję, że nie będzie mnie na koncercie - ale z Krakowem mam beznadziejne połączenia, a samochodem nie chce jechać bo pić bym nie mógł.

Pzdr
Jos
Powrót do góry
pk
kaseta "żelazówka"


Dołączył: 11 Kwi 2007
Posty: 120
Skąd: Warszawa

PostWysłany: 15.04.2007, 12:48    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Jakuz, na koncert warto jechac.
Nawet jesli nazwiemy sobie to wydarzenie na nasz uzytek: "Peter Hammill wraz z dwoma kumplami graja utwory Van Der Graaf Generator" to i tak - przynajmniej dla mnie - jest to zachecajace.

Jak sie nie ma co sie lubi to sie lubi co sie ma.
A narzekac imo nie mozna bo panowie radza sobie calkiem niezle.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Wykonawcy Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3 ... 16, 17, 18  Następny
Strona 1 z 18

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group