Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna Muzyczne Dinozaury
i ich następcy
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

GRATEFUL DEAD Fenomen Amerykańskiej Muzyki
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... , 11, 12, 13  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Wykonawcy
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Oleeks
kaseta "metalówka"


Dołączył: 05 Kwi 2015
Posty: 266
Skąd: Szczecin

PostWysłany: 15.08.2021, 14:25    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem




Dick's Picks Volume Twelve: Providence Civic, June 26, 1974 - Boston Garden, June 28, 1974


Zapis dwóch występów mających miejsce w lipcu 1974 w Providence i Bostonie. Muszę przyznać, że ten zbiór nagrań zrobił na mnie absolutnie kolosalne wrażenie i jest tylko potwierdzeniem słuszności idei odsłuchu każdego koncertu z osobna. Porównując chociażby ten występ z wydanym jako Dick's Picks vol. 7, mającym miejsce dwa miesiące później, należy stwierdzić, że różnica w samym brzmieniu zespołu, jak i podejściu do granego materiału jest słyszalna od razu. Zdecydowanie na plus "dwunastki".

Całość rozpoczyna się nietypowo, bo od trzeciego utworu, drugiego setu z występu bostońskiego. Dzięki temu słuchamy na wstępie zespołowego jamowania, przechodzącego w dobrze znane China Cat Sunflower > I Know You Rider. Należy w tym miejscu przypomnieć, że jest to wykonanie genialne, niezwykle rozbudowane, co jest miłym zaskoczeniem i ma miejsce pierwszy raz w serii. Dla fanów tych kompozycji pozycja obowiązkowa!

Po krótkiej przerwie na brawa następuje miniatura "Beer Barell Polka" wprowadzająca nas w genialną improwizacje "Truckin" > Other One (cóż za gra Phila Lesha!) > Spanish Jam > Wharf Rat > Sugar Magnolia. Jestem pod ogromnym wrażeniem tego psychodelicznego transu, który wraca do mnie jak bumerang i szepce do mnie, abym do niego wracał i wracał. Przecież takie Wharf Rat to brzmi niemalże szamańsko, a sam Jerry Garcia jakby żył w średniowieczu, to za wytworzenie takiej aury powinien być spalony na stosie pod zarzutem uprawiania czarów!

Dwa długie jamy wypełniają pierwszą część koncertu. Natomiast dalej jest równie dobrze. Wybuchająca kolorami wersja Eyes of the World ustępuje miejsca czemuś, co nigdy wcześniej miejsca nie miało: w pełni elektronicznemu utworowi "Seastones". To swoją drogą bardzo ciekawe, bowiem postać Neda Lagina - autora i wykonawcy tej kompozycji - była od początku lat siedemdziesiątych związana z zespołem i gościnnie występowała z Grateful Dead. Natomiast właśnie podczas tras w roku 1974 dostawał swój własny muzyczny aneks w postaci tej elektronicznej kompozycji. Tym, którym takie brzmienie przypadło do gustu polecam pełnoprawny album autorstwa Lagina, pod tytułem - a jakże - Seastones, wydanym w 1975 roku.

Żeby ciekawostek związanych z tym wydawnictwem nie było za mało, to później archiwiści kompilujący nagrania wpadli na pomysł, aby ponownie umieścić "Sugar Magnolię". W myśl zasady, że dobroci nigdy za wiele z przyjemnością słuchamy nieco krótszego wykonania niż ten z pierwszej częściej koncertu i przechodzimy do "Scarlet Begonias". Trasa koncertowa była wydana niedługo po premierze "From the Mars Hotel", natomiast trudno powiedzieć, aby zespół był specjalnie zainteresowany promocją tego materiału. Z tego powodu tylko "Scarlet", "U.S. Blues" i kończące album "Ship of Fools" znalazły się w setliście. Mam wrażenie, że gra zespołu jest bardziej zwiastunem kolejnego studyjnego krążka, tj. "Blues for Allah", na którym pojawiają się jazz-rockowe wpływy. Potwierdzenie powyższego znajdziemy genialnej "Weather Report Suite" przechodzącej w... niemalże półgodzinny jam. Blisko 45 minut grania na kosmicznym poziomie jest tym, co powinno zadowolić każdego fana.

Jest to pierwszy koncert Grateful Dead, który nie ma ani jednego nużącego punktu w programie. Nie ma wielu piosenek, a jeśli już są, to ich wykonania są na najwyższym poziomie. Nie ulega dla mnie wątpliwości, że jest to koncert w którym Phil Lesh jest tym, który zawładnął show. Jego gra na basie jest absolutnie porywająca. Mógłbym słuchać jej godzinami. Czy jest to więc najlepszy koncert w serii? Nie wiem, ale wiem, że gdybym miał skompilować jeden koncert Deadów na bezludną wyspę, to na ten moment byłby to set akustyczny z Dick's Picks vol. 8 i pierwszy dysk tegoż koncertu jako reprezentant psychodelicznego, improwizowanego wcielenia zespołu. Absolutny must have dla każdego!


1.1. Jam (2:29) 4.5
1.2. China Cat Sunflower (11:24) 5.0
1.3. Mind Left Body Jam (1:39) 5.0
1.4. I Know You Rider (6:12) 5.0
1.5. Beer Barrel Polka (1:08) 4.5
1.6. Truckin' (11:06) 5.0
1.7. Other One Jam (3:06) 5.0
1.8. Spanish Jam (15:13) 5.0
1.9. Wharf Rat (9:50) 5.0
1.10. Sugar Magnolia (9:52) 4.5

CD 1: 4.97 / 5.0

2.1. Eyes of the World (11:41) 4.5
2.2. Seastones (4:52) 4.0
2.3. Sugar Magnolia (6:12) 4.5
2.4. Scarlet Begonias (9:31) 4.5
2.5. Big River (5:43) 4.0
2.6. To Lay Me Down (8:24) 4.0
2.7. Me & My Uncle (3:17) 4.0
2.8. Row Jimmy (8:16) 4.0

CD 2: 4.18 / 5.0

3.1. Weather Report Suite (14:35) 5.0
3.2. Jam (27:54) 5.0
3.3. U.S. Blues (9:40) 4.5
3.4. Promised Land (3:01) 4.0
3.5. Goin' Down the Road Feelin' Bad (8:23) 4.5
3.6. Sunshine Daydream (4:45) 4.0
3.7. Ship of Fools 6:38 4.0

CD 3: 4.70 / 5.0

Całkowity czas trwania: 204:51
Ocena końcowa: 4.66 / 5.0
_________________
Last.fm | RYM
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Paweł
epka kompaktowa


Dołączył: 02 Wrz 2019
Posty: 1156

PostWysłany: 16.08.2021, 11:36    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Oleeks napisał:
Jerry Garcia jakby żył w średniowieczu, to za wytworzenie takiej aury powinien być spalony na stosie pod zarzutem uprawiania czarów!


Very Happy

A tak z ciekawości: ile (orientacyjnie) koncertów Grateful Dead doczekało się rejestracji i udostępnienia?
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Paweł1979
krucha płyta jednostronna


Dołączył: 11 Wrz 2020
Posty: 29

PostWysłany: 16.08.2021, 11:46    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Paweł napisał:
Oleeks napisał:
Jerry Garcia jakby żył w średniowieczu, to za wytworzenie takiej aury powinien być spalony na stosie pod zarzutem uprawiania czarów!


Very Happy

A tak z ciekawości: ile (orientacyjnie) koncertów Grateful Dead doczekało się rejestracji i udostępnienia?


Z tego, co wiem, nagrywano niemal wszystkie, może poza pierwszymi z lat 1965-66. Wydano dużą większość, sporo w formie online downloads, które już od paru ładnych lat nie jest dostępne.

Tutaj jest super stronka, na której są opisane wszystkie koncerty, dzień po dniu, rok po roku:
https://gdsets.com/links.htm
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Oleeks
kaseta "metalówka"


Dołączył: 05 Kwi 2015
Posty: 266
Skąd: Szczecin

PostWysłany: 16.08.2021, 12:02    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Paweł napisał:
Oleeks napisał:
Jerry Garcia jakby żył w średniowieczu, to za wytworzenie takiej aury powinien być spalony na stosie pod zarzutem uprawiania czarów!


Very Happy

A tak z ciekawości: ile (orientacyjnie) koncertów Grateful Dead doczekało się rejestracji i udostępnienia?


Zagranych było około 2350 koncertów, z czego około 2200 zostało zarejestrowanych i większość z nich jest upublicznionych. Tako rzecze internet.

Ja sam korzystam z listy na RYM gdzie te koncerty są chronologicznie poukładane. Trudno mi rozstrzygnąć czy to wszystkie oficjalnie dostępne występy, nie mniej jednak do wydania zostało jeszcze sporo dobrego Wink
_________________
Last.fm | RYM
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Paweł
epka kompaktowa


Dołączył: 02 Wrz 2019
Posty: 1156

PostWysłany: 16.08.2021, 12:41    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Panowie, dzięki za linki i informacje. Czytałem, że lwia część występów GD została zarejestrowana i udostępniona, ale zacząłem się zastanawiać nad ich konkretną (lub przynajmniej przybliżoną) liczbą. Deadheadzi zdecydowanie mają czego słuchać. Very Happy
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Goran
epka analogowa


Dołączył: 06 Kwi 2012
Posty: 993
Skąd: Podkarpacie

PostWysłany: 18.08.2021, 14:52    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Udało mi się kupić Grateful Dead (Skull & Roses). Szukałem aż znalazłem. Dla mnie to najlepszy koncert z tych oficjalnych wydawnictw, oprócz koncertów z serii Dick's Picks. Na dwóch dyskach, pieknie wydany, druga bonusowa płyta to ponad 70 minut koncertu z Filmore West tez z 71r. Obłędna wprost dziesięcio minutowa wersja Sing Me Back Home, Niesamowita trylogia: Live, Europe '72 i Skull & Roses. Dla fana GD obowiązkowe must have.
_________________
Mnie się podobają melodie które już raz słyszałem.No jakże może podobać mi się piosenka którą pierwszy raz słyszę?
Inżynier Mamoń
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Oleeks
kaseta "metalówka"


Dołączył: 05 Kwi 2015
Posty: 266
Skąd: Szczecin

PostWysłany: 19.08.2021, 16:37    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Goran napisał:
Udało mi się kupić Grateful Dead (Skull & Roses). Szukałem aż znalazłem. Dla mnie to najlepszy koncert z tych oficjalnych wydawnictw, oprócz koncertów z serii Dick's Picks. Na dwóch dyskach, pieknie wydany, druga bonusowa płyta to ponad 70 minut koncertu z Filmore West tez z 71r. Obłędna wprost dziesięcio minutowa wersja Sing Me Back Home, Niesamowita trylogia: Live, Europe '72 i Skull & Roses. Dla fana GD obowiązkowe must have.


W tym roku mamy pięćdziesięciolecie tego koncertu, dzięki czemu jest bardziej dostępny. Również ukazała się wersja rozszerzona tego koncertu, której jeszcze nie słuchałem. Faktycznie, jest to świetny album. Pierwszy raz usłyszałem Berthę właśnie na tym wydawnictwie, tak samo jak Big Railroad Blues i Wharf Rat. Wszystkie z powyższych są jednymi z moich ulubionych utworów Deadów!

Natomiast ja jestem wielkim adoratorem Europe '72. Dla mnie to najlepszy koncert z tych wydanych oficjalnie. Całe szczęście, że każdy z europejskich koncertów został oficjalnie wydany i aż mnie nosi, aby tego wszystkiego posłuchać!
_________________
Last.fm | RYM
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
greg66
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 31 Sie 2008
Posty: 4058
Skąd: Opole

PostWysłany: 20.08.2021, 20:45    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Pełne wydanie Europe'72 to 22 koncerty właśnie z trasy po Europie z tamtego roku. Są to tez ostatnie koncerty Pigpena walczącego już wtedy z nałogiem i jak wiemy-walkę tę przegrał. Keith Godchaux wprowadzał brzmieniem swojego pianina klimat jazzowy choc jeszcze bluesowe rytmy miały miejsce. 72 dyski z tych koncertów zawierają pełnie tego co Gd oferował na scenie w 72 roku. Niezapomniane jamy z Truckin' czy pełen bólu i nostalgii "Morning Dew" to przykłady pierwsze z brzegu. Który występ najlepszy?, który najciekawszy?
Trudno wybrać.
16.04. Aarhus, przez wielu Deadheadów uważany na naj... mi się bardzo podoba ten z dnia późniejszego z Kopenhagi z 17.04. Szczególnie niesamowita jest sekwencja Dark Star>Sugar Magnolia>Caution wgniata w fotel. Ciekawy też jest koncert z Monachium z 18.05 z rewelacyjną Dark Star. Oj trudno wybrać coś, najlepiej zapoznać się z całością i samemu wytypować te naj... Smile
_________________
Summer Of Love'67
http://musicpsychedelic.blogspot.com
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Oleeks
kaseta "metalówka"


Dołączył: 05 Kwi 2015
Posty: 266
Skąd: Szczecin

PostWysłany: 21.08.2021, 09:15    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem



Dick's Picks Volume Thirteen: Nassau Coliseum - 05/06/81

Koncert z Nassau w Uniondale uchodzi za jeden z najlepszych koncertów w wykonaniu zespołu, które miały miejsce w latach '80. Może stanowić więc swojego rodzaju test czy Grateful Dead w tym wydaniu przypadnie wam do gustu. Rozpoczyna się od "Alabama Gateway", który był często używany jako utwór otwierający show. Na rozgrzewkę zagranych jest kilka utworów często granych przez zespół, jednakowoż będących solowymi odpryskami albo coverami. Pierwszy set, choć poprawny nie oferuje nic zanadto.

Inaczej sprawa wygląda w przypadku drugiego setu. Rozpoczyna się pochodzącym z debiutu "New Minglewood Blues", następnie po raz pierwszy dostajemy coś ekstra w postaci rozimprowizowanej ballady "High Time". Dalej zespół zagrał utwory z ostatniej studyjnej płyty, nieco niedocenianie Lost Sailor i Saint of Circumstance, a w mojej opinii jedne z najlepszych kompozycji Boba Weira i w ogóle Grateful Dead lat osiemdziesiątych. To, co najważniejsze jednak nadchodzi dopiero teraz. Dick Latvala ukrył wśród zapisu koncertu "Scarlet > Fire", trwające grubo ponad pół godziny. To wykonanie z 1979 roku, już z Brentem Mydlandem jako klawiszowcem grupy. Ma on zresztą swój duży udział w utworze, a jego gra nadaje świeżości i odmienności względem legendarnych wykonań z 1977 roku.

Do 1981 roku wracamy za sprawą "He's Gone", przechodzącej w jam "Caution / Spanish Jam". Wartym odnotowania jest fakt, że zespół już nigdy później nie grał tego na koncertach. Cały trzeci dysk trzyma solidny poziom, choć mi osobiście do gustu nie przypadło połączenie "Wharf Rat" z "Good Lovin". To utwory z dwóch całkowicie innych światów i ich wspólne zestawienie wybija nieco z rytmu.

Zauważmy, że to dopiero drugi koncert z serii mający miejsce w latach osiemdziesiątych. Nie ma w tym przypadku, bowiem archiwista udostępniający te nagrania niezbyt cenił ten czas w koncertowej twórczości zespołu. W mojej opinii bliżej tym nagraniom jeszcze wysokiemu poziomowi z lat siedemdziesiątych, niż chociażby występowi z 1983 roku, wydanego w ramach Dick's Picks vol. 6.

1.1. Alabama Getaway (5:01) 3.5
1.2. Greatest Story Ever Told (4:25) 3.5
1.3. They Love Each Other (7:08) 4.0
1.4. Cassidy (5:17) 3.5
1.5. Jack-a-Roe (4:55) 4.0
1.6. Little Red Rooster (9:32) 4.0
1.7. Dire Wolf (3:26) 4.0
1.8. Looks Like Rain (9:05) 4.0
1.9. Big Railroad Blues (3:54) 4.0
1.10. Let It Grow (10:07) 4.0
1.11. Deal (7:33) 4.0

CD 1: 3.88 / 5.0


2.1. New Minglewood Blues (7:15) 4.0
2.2. High Time (9:48) 4.5
2.3. Lost Sailor (6:14) 4.0
2.4. Saint of Circumstance / Scarlet Begonias > Fire on The Mountain (Bonus tracks from 79/1/11) (42:47) 4.5

CD 2: 4.39 / 5.0

3.1. He's Gone (11:53) 4.0
3.2. Caution / Spanish Jam (15:24) 4.5
3.3. Drums (7:23) 4.0
3.4. Jam (3:42) 4.0
3.5. The Other One (6:04) 4.0
3.6. Goin' Down the Road Feelin' Bad (5:32) 4.0
3.7. Wharf Rat (9:18) 4.0
3.8. Good Lovin' (7:45) 3.5
3.9. Don't Ease Me In (3:27) 4.0

CD 3: 4.05 / 5.0

Całkowity czas trwania: 206:55
Ocena końcowa: 4.11 / 5.0
_________________
Last.fm | RYM


Ostatnio zmieniony przez Oleeks dnia 24.08.2021, 10:37, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
akond
epka kompaktowa


Dołączył: 04 Wrz 2020
Posty: 1116
Skąd: Wrocław

PostWysłany: 21.08.2021, 15:26    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Ale okładka chyba zaplątała się z następnego odcinka?
.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Oleeks
kaseta "metalówka"


Dołączył: 05 Kwi 2015
Posty: 266
Skąd: Szczecin

PostWysłany: 24.08.2021, 10:41    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Dziękuję za spostrzegawczość akondowi, już zaktualizowane :)



Dick's Picks Volume Fourteen: Boston Music Hall - 11/30/73 & 12/02/73

1973 rok jest rokiem wyjątkowo cenionym przez archiwistę Dicka Latvalę, który niejednokrotnie wyrażał swoje pozytywne opinie o show z tego rocznika. Nie ma więc przypadku w tym, że cała seria zaczęła się od koncertu z 19 grudnia 1973 roku. Czternaste wydanie z serii jest powrotem do tego okresu w koncertowej działalności grupy, a także ostatnim wydanym za życia Dicka koncertem.

To zapis dwóch koncertów z przełomu listopada i grudnia, mającym miejsce w Bostonie. Jak zauważa sam Latvala, nie same koncerty pojedynczo, lecz jako zbiór dają obraz znakomitego grania. Zaczyna się od znakomitej wersji Morning Dew, którą jednak wolę posłuchać na sam koniec, jak już opada pokoncertowy kurz.

Pierwsza strona wyróżnia się przede wszystkim z powodu kompozycji Garcii „They Love Each Other”, zagranej inaczej niż w znanych mi wersjach z 1977 roku i znakomitą wersją „Playin’ in The Band” uboższą o zawodzenia Donny. To prawdziwa ozdoba wydawnictwa.

To, co najlepsze dopiero nadchodzi. Drugą część koncertu rozpoczyna „Here Comes Sunshine” i w mojej opinii to najlepsze wykonanie tego utworu, lepsze niż to, które usłyszeć można na „Dick’s Picks vol.1”. Dalej słyszymy „Weather Report Suite” przechodzącą nietypowo do Dark Star. Następne słyszmy kolejny utwór z Wake of the Flood - "Eyes of the World" w brawurowej, niemalże dwudziestominutowej wersji. Całość wieńczy rewelacyjna jak zazwyczaj "Sugar Magnolia".

Dwa pierwsze dyski to niepełny zapis show z 30 listopada. Następuje po nich występ z 2 grudnia, również w pewnych momentach wybrakowany. O nieobecnych utworach pisać jednak nie będę, bo to, co zostało zarejestrowane powinno zadowolić wszystkich fanów grupy. Zaczyna się od "Cold, Rain and Snow" czyli jednego z moich ulubionych utworów z debiutu studyjnego, który brzmi zawsze świetnie na koncertach. W części piosenkowej niemalże każdy utwór to wyżyny formy zespołu. Świetnie wybrzmiewa "Brown-eyed Woman", "Jack Straw" i "Ramble on Rose" czyli jedni z moich koncertowych ulubieńców. Więcej konkretniejszego, gęstszego grania dostajemy pod koniec setu za sprawą ponownie zagranego "Weather Report", której wersja z koncertu poprzedzającego podobała mi się bardziej, jest też znakomite "Wharf' Rat" na które zawsze czekam z utęsknieniem i "Missisipi Half-Step Uptown Toodleloo" kończące trzeci krążek. Całość zagrana tak wspaniale, że z miejsca ten dysk ląduje wśród moich ulubieńców, do których często będę wracał. Czwarty dysk, czyli coś dla fanów jammowania. "Playin' in the Band" przechodzi w "Jam" i zapewnia nam około półgodzinne porządne, rozimprowizowane granie. Później jest tylko lepiej. Zagrane leniwie "He's Gone" przeistacza się w rockowe "Truckin" z którego rodzi się kolejno balladowe "Stella Blue". Klamrą wszystko spina monumentalne "Morning Dew".

Koncerty bostońskie zadają kłam opinii, że rok 1973 nie należał do najlepszych w historii grupy. Moim zdaniem - należał. Potwierdza to ten koncert, jak i opinia archiwisty Dicka Latvali, którego w tym temacie na pewno możemy uważać za autorytet. Czternasty wolumin serii jest znakomity, o wiele ciekawszy w mojej opinii niż poprzednio wydany koncert z 1973 z Florydy. Należy zwrócić uwagę jednak na kilka spraw. To prawie pięć godzin słuchania i tym samym mimo świetnie zagranych show w wykonaniu. Garcii i spółki, trudno ten materiał wrzucić na jedno posiedzenie. Z tego powodu jeśli miałbym dokonać jakiegoś uszczuplenia materiału, to darowałbym sobie niemalże całą pierwszą płytę i słuchanie zaczął od "Playing in the Band", bo w tej wersji jest warte grzechu. Dodatkowo odchudziłbym materiał o powtórki: "Weather Report" z 2go listopada i "Playing in the Band" z tegoż dnia również. Akurat te kompozycje lepiej wybrzmiały podczas pierwszego koncertu w Boston Music Hall.



1.1. Morning Dew (14:29) 4.5
1.2. Mexicali Blues (3:46) 3.5
1.3. Dire Wolf (5:09) 4.0
1.4. Black-Throated Wind (7:01) 3.5
1.5. Don't Ease Me In (4:44) 4.0
1.6. Big River (5:30) 4.0
1.7. They Love Each Other (6:01) 4.0
1.8. Playing in the Band (23:18) 4.5

CD 1: 4.16 / 5.0

2.1. Here Comes Sunshine (11:54) 5.0
2.2. Weather Report Suite (14:44) 4.5
2.3. Dark Star Jam (9:18) 4.0
2.4. Eyes of the World (19:26) 4.5
2.5. Sugar Magnolia (10:16) 4.5

CD 2: 4.52 / 5.0

3.1. Cold Rain and Snow (7:21) 4.0
3.2. Beat It on Down the Line (3:40) 3.5
3.3. Brown-Eyed Woman / The Merry-Go-Round Broke Down / Beer Barrel Polka (7:48) 4.5
3.4. Jack Straw (5:21) 4.5
3.5. Ramble on Rose (8:04) 4.5
3.6. Weather Report Suite (15:54) 4.5
3.7. Wharf Rat (10:38) 5.0
3.8. Mississippi Half-Step Uptown Toodleloo (8:03) 4.5

CD 3: 4.45 / 5.0

4.1. Playing in the Band (12:09) 4.0
4.2. Jam (15:39) 4.0
4.3. He's Gone (10:27) 4.5
4.4. Truckin' (13:34) 4.5
4.5. Stella Blue (10:15) 4.5
4.6. Morning Dew (14:31) 5.0

CD 4: 4.41 / 5.0

Całkowity czas trwania: 279:00
Ocena końcowa: 4.38 / 5.0
_________________
Last.fm | RYM
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
akond
epka kompaktowa


Dołączył: 04 Wrz 2020
Posty: 1116
Skąd: Wrocław

PostWysłany: 24.08.2021, 10:52    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Oleeks napisał:
Dziękuję za spostrzegawczość akondowi, już zaktualizowane Smile

A ile było łącznie tych okładek fraktalnych? Chyba od vol. 13 do 18?
.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Oleeks
kaseta "metalówka"


Dołączył: 05 Kwi 2015
Posty: 266
Skąd: Szczecin

PostWysłany: 24.08.2021, 11:58    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

akond napisał:
Oleeks napisał:
Dziękuję za spostrzegawczość akondowi, już zaktualizowane Smile

A ile było łącznie tych okładek fraktalnych? Chyba od vol. 13 do 18?
.


Zgadza się. Niestety oprawa graficzna tej serii nie jest dobra i trudno utożsamiać jakąkolwiek okładkę z zawartością muzyczną. Rzecz poprawia się z czasem. Covery chociażby "Dave's Picks" czy koncertów europejskich już są na najwyższym poziomie.
_________________
Last.fm | RYM
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Oleeks
kaseta "metalówka"


Dołączył: 05 Kwi 2015
Posty: 266
Skąd: Szczecin

PostWysłany: 26.08.2021, 17:52    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem



Dick's Picks Volume Fifteen: Englishtown, NJ 9/3/77

Powrót do legendarnego rocznika 1977. Tym razem koncert wrześniowy. Siłą tego wydawnictwa jest z pewnością spójność co do granego materiału i sposobu w jaki jest wykonywany. Większość koncertów Grateful Dead ma bardzo mocno zaznaczony podział pomiędzy część piosenkową i improwizacyjną. Niekiedy w tej części piosenkowej gdzieś czasem zaskoczą wykonaniem jakiegoś utworu w inny sposób, natomiast zazwyczaj trudno tam o znalezienie prawdziwych perełek. Podczas koncertu w Englishtown zespół wykonał tylko dwa utwory trwające poniżej sześciu minut, zaś żaden nie przekracza dwudziestu. Dzięki temu całość sprawia wrażenie skondensowanej i zwartej. To z pewnością jeden z głównych wyróżników całego show i naczelny powód, aby tym wydawnictwem się zainteresować.

Co Deadzi dla nas przygotowali? Na pierwszej stronie znakomicie wybrzmiało "Mississippi Half-Step Uptown Toodleloo" wraz z "Looks Like Rain". W ostatnim czasie stałem się adoratorem szczególnie tego drugiego utworu. Ballada Boba Weira na dwa głosy z Donną Godchaux jest jednym z moich ulubionych solowych odprysków, jakie przyszło stworzyć członkom Grateful Dead. Odnoszę nieodparte wrażenie, że w znakomity sposób wpasowałaby się do "Wake of the Flood", a argumentem w tej sprawie może być to, jak świetnie koresponduje z "Mississipi..." właśnie z tej płyty. Dalej Jerry Garcia zaśpiewał dla nas amerykański standard "Peggy-O", pierwotnie wydany na debiutanckim albumie Bob Dylana. To jedna z moich ulubionych kompozycji i bardzo się cieszę, że znalazło się dla niej miejsce w setliście. Z ciekawszych rzeczy warta do odnotowania jest jakże inna wersja "Friend of the Devil", niemająca zbyt wiele wspólnego ze studyjnym, akustycznym klimatem Dzikiego Zachodu. Tutaj zagrana jest na poły w rytmach funk, ale również czuć wpływy reggae. Ciekawe doświadczenie. Przed przerwą Deadzi zagrali nam jeszcze utwór tak pozytywny jak wiaderko witamin - The Music Never Stopped. Uwielbiam ten utwór za tę energię!

Druga część koncertu rozpoczyna się żwawą wersją "Berthy" utrzymaną w konwencji tego, co zespół grał w tej erze. Utwór przechodzi do "Good Lovin" - utworu, który z każdym odsłuchem u mnie niebywale zyskuje. Do wartych odsłuchu należy również wzorowa wersja "Eyes of the World", a także mus dla fanów rozległych kompozycji, czyli "He's Gone" > "Not Fade Away". Na bis zespół zagrał utwór pochodzący z nowej płyty - "Terrapin Station". Nadal utrzymuję, że najlepszą wersją jest ta studyjna, ale tej jest już naprawdę blisko do tego poziomu.

Koncert z Englishtown jest znakomitym koncertem, a zwłaszcza dla tych, którzy lubią późniejsze - rozbujane - wcielenie zespołu. To także świetna propozycja dla tych początkujących, gdyż muzyka płynie nieśpiesznie, brak tutaj jakichkolwiek dłużyzn, a cała setlista jest mocno przekrojowa. Nie zabrakło miejsca dla spokojnych ballad, jak i dla szybszych numerów. Gorąco polecam!

1.1. Introduction (0:41)
1.2. Promised Land (5:08) 4.0
1.3. They Love Each Other (7:41) 4.0
1.4. Me & My Uncle (3:52) 4.0
1.5. Mississippi Half-Step Uptown Toodleloo (13:34) 4.5
1.6. Looks Like Rain (7:52) 4.5
1.7. Peggy-O (9:18) 4.5
1.8. New Minglewood Blues (5:20) 4.0
1.9. Friend of the Devil (8:13) 4.0
1.10. The Music Never Stopped (7:03) 4.5

CD 1: 4.27 / 5.0

2.1. Bertha (8:35) 4.5
2.2. Good Lovin' (6:00) 4.5
2.3. Loser (8:37) 4.5
2.4. Estimated Prophet (9:29) 4.0
2.5. Eyes of the World (13:17) 4.5
2.6. Samson and Delilah (6:40) 4.0

CD 2: 4.35 / 5.0

3.1. He's Gone (14:18) 4.5
3.2. Not Fade Away (19:58) 4.0
3.3. Truckin' (10:05) 4.5
3.4. Terrapin Station (11:02) 4.5

CD 3: 4.31 / 5.0

Całkowity czas trwania: 176:43
Ocena końcowa: 4.31 / 5.0
_________________
Last.fm | RYM
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Oleeks
kaseta "metalówka"


Dołączył: 05 Kwi 2015
Posty: 266
Skąd: Szczecin

PostWysłany: 01.09.2021, 12:54    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem



Dick's Picks Volume Sixteen - San Francisco, CA - 11/08/69


Pierwszy raz w ramach serii cofamy się do lat sześćdziesiątych, a dokładnie do mitycznego 1969 roku. Ten okres w historii grupy został najlepiej udokumentowany za sprawą oficjalnego wydawnictwa w epoce, tj. Live/Dead. Większość fanów szeroko pojętej muzyki rockowej wie w takim razie czego się z grubsza spodziewać.

Pierwszy set jest... rozczarowaniem. Rozpoczyna się od bluesowego klasyka "Good Morning, Little Schoolgirl", który w wykonaniu Pigpena zawsze wypada dobrze. Problemy pojawiają się wówczas gdy grany jest materiał z nowo powstającej płyty Workingman's Dead, bowiem stanowią one jeszcze szkice i grane przed publiką San Francisco przechodzą odpowiednie weryfikacje. "Casey Jones" jest nieco kulawy (choć ja nigdy nie byłem wielkim fanem tego utworu), "Dire Wolf" również wymaga jeszcze szlifów, tak samo jak "High Time" i po raz pierwszy grany na żywo "Cumberland Blues" cierpiący z kolei na brak tego charakterystycznego tempa. Kolejnym problemem są harmonie wokalne, a raczej ich rozjazd, który zabija świetne utwory. Bo o ile "China Cat Sunflower" brzmi bardzo dobrze, tak "I Know You Rider" jest poszkodowany ze względu na wokal towarzyszący Weira. Ten sam problem tyczy się zresztą również wspomnianego powyżej "High Time". Wystarczy posłuchać o kilka miesięcy późniejszego koncertu z Harpur College (Dick's Picks vol. 8), aby usłyszeć jaka przepaść dzieli te utwory w sferze wykonawczej. Z tego powodu najlepiej wypadają utwory Pigpena, a już zdecydowanie najjaśniejszym punktem jest "Good Lovin" ze świetnymi partiami perkusyjnymi.

O ile pierwszy set jest - jak na standardy zespołu i serii - przeciętny, tak drugi jest powodem, aby tym konkretnym show się zainteresować. Zaczyna się od „Dark Star”, które wprowadza nas w kosmiczny świat improwizacji. Trudno mi zaopiniować czy to najlepsza wersja tej kompozycji, ale z pewnością najciekawsza jaką do tej pory słyszałem. Całość trwa ponad pół godziny, ale jest przeplatana "The Other One", które jest naturalną koncertową kontynuacją utworu, po czym "Dark Star" wraca, aby później przejść do instrumentalnej wersji "Uncle John's Band". I to jest niezwykle frapujące, bowiem to utwory mocno ze sobą kontrastujące. Tutaj utwór z Workingman's Dead zagrany jest ostrzej, motyw zagrany jest w wersji elektrycznej co stanowi ciekawostkę samą w sobie.

Końcówka koncertu to w zasadzie czysta improwizacja. I o ile mamy świetne momenty, to deklamacja Pigoena potrafi przykryć te liczne plusy i po prostu…wynudzić. Tak jest chociażby w zagranym na bis Turn of The Lovelight. Zgadza się tutaj wszystko oprócz monologów, które rozwadniają cały ten jam.

Mam z tym koncertem zgrzyt. Naprawdę przeciętny pierwszy set, który ratują utwory bluesowe w wykonaniu Pigpena, znakomity drugi ze świetnym "Dark Star" i "St. Stephen > Eleven", a trzeci dysk znów mnie nie zadowala. W konsekwencji musiałem podchodzić do tego show na raty. Jestem przekonany, że znajdą się lepsze koncerty w roczniku.

1.1. Good Morning Little Schoolgirl (13:33) 4.0
1.2. Casey Jones (4:51) 3.5
1.3. Dire Wolf (8:24) 3.5
1.4. Easy Wind (9:02) 4.0
1.5. China Cat Sunflower (3:45) 4.0
1.6. I Know You Rider (5:40) 3.0
1.7. High Time (7:48) 3.0
1.8. Mama Tried (3:10) 3.5
1.9. Good Lovin' (9:17) 4.5
1.10. Cumberland Blues (4:19) 3.0

CD 1: 3.75 / 5.0

2.1. Dark Star (14:09) 4.5
2.2. The Other One (12:02) 4.5
2.3. Dark Star (1:00) 4.5
2.4. Uncle John's Band Jam (2:33) 4.5
2.5. Dark Star (3:05) 4.5
2.6. St. Stephen (7:44) 4.0
2.7. The Eleven (14:01) 4.0

CD 2: 4.30 / 5.0

3.1. Caution (Do Not Stop on Tracks) (17:28) 4.0
3.2. The Main Ten (3:10) 4.0
3.3. Caution (Do Not Stop on Tracks) (9:02) 4.0
3.4. Feedback (7:57) 3.5
3.5. We Bid You Goodnight (3:28) 3.5
3.6. Turn on Your Lovelight (25:29) 4.0

CD 3: 3.91 / 5.0

Całkowity czas trwania: 190:57
Ocena końcowa: 3.96 / 5.0
_________________
Last.fm | RYM
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Wykonawcy Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... , 11, 12, 13  Następny
Strona 12 z 13

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group