Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna Muzyczne Dinozaury
i ich następcy
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

GRATEFUL DEAD Fenomen Amerykańskiej Muzyki
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 11, 12, 13
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Wykonawcy
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Oleeks
kaseta "metalówka"


Dołączył: 05 Kwi 2015
Posty: 266
Skąd: Szczecin

PostWysłany: 04.09.2021, 08:10    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem



Dick's Picks Volume Seventeen: Boston Garden - 09/25/91


Kolejny po Dick's Picks vol. 9 koncert z ery Vince'a. No nie jestem wielkim fanem koncertów Grateful Dead z lat dziewięćdziesiątych. Mam wrażenie, że są tutaj świetne muzycznie momenty, często zabijane poprzez liczne syntezatorowe brzmienia, które miały nadać świeżości zespołowi, a zestarzały się dość nieładnie. Pierwszy set to fajnie zagrane "Help > Slipknot > Franklin" i miło było usłyszeć te wykonania w tym okresie, bo są inne, ale jednocześnie nieprzekombinowane. To zestaw który zawsze się obroni w przeciwieństwie do innych kompozycji z pierwszego setu. Dla zobrazowania sytuacji, dylanowskie "Queen Jane" jest naprawdę interesujące, ale te syntezatorowe wstawki nadające tonu całości zabijają całą frajdę i klimat. Grane niezwykle często "Tennessee Jed" w tym wykonaniu tylko ukazuje jakie problemy z formą wokalną miał Jerry, a "The Music Never Stopped" pozbawione jest całkowicie magii, którą udało się uchwycić w latach siedemdziesiątych. Brak Donny bardzo dał się w znaki.

Drugie CD rozpoczyna się "Victim of the Crime", które samo w sobie jest bardzo słabym utworem, a "Crazy Fingers" pozbawione jest odpowiedniego feelingu. Dalej na szczęście jest lepiej, bo te dłuższe kompozycje, nastawione na grę zespołową wypadają naprawdę nieźle. Jam zapoczątkowany Playing in the Band i trwający niecałą godzinę brzmi ciekawie i w pełni rozumiem entuzjastów takie grania. Też to doceniam, a nawet zaczynam się przekonywać do tych spejsów. To jasny punkt całego wydawnictwa i warto z tego powodu zmierzyć się z tym materiałem. Tak samo jako highlight należy wyróżnić trwającego grubo ponad 20 minut „Eyes of The World” dodane tutaj jako utwór bonusowy. To jedna z fajniejszych wersji tego kultowego utworu, bez chwili przynudzania, oryginalny klimat zachowany przez cały czas. Bez rozmieniania się na drobne.

Przestudiowałem ten koncert i mimo, że podchodziłem do niego jak pies do jeża, to jedynym sensownym wnioskiem jest ten, że te końcowe lata Deadów mają jednak coś w sobie. Nabrałem aż ochoty, aby nieco bliżej i z większą sympatią się temu wszystkiemu przyjrzeć. Nadal pewne rzeczy mi tutaj wybitnie nie grają (Victims of The Crime, koszmarek!), ale nie trzeba już łowił perełek, bo podczas koncertu bostońskiego leżą one brzuchem do góry na samym brzegu plaży. Spokojnie da się wyciąć z tego ponad godzinę fantastycznego show.

1.1. Help on the Way (4:15) 4.0
1.2. Slipknot! (5:30) 4.0
1.3. Franklin's Tower (10:42) 4.0
1.4. Walkin' Blues (6:31) 3.5
1.5. It Must Have Been the Roses (5:46) 3.5
1.6. Dire Wolf (4:00) 3.5
1.7. Queen Jane Approximately (7:17) 3.5
1.8. Tennessee Jed (7:50) 3.0
1.9. The Music Never Stopped (8:18) 3.0

CD 1: 3.53 / 5.0

2.1 Victim or the Crime [i](8:25)
2.5
2.2. Crazy Fingers (9:39) 3.5
2.3 Playing in the Band (9:22) 4.0
2.4. Terrapin Station (12:45) 4.0
2.5. Boston Clam Jam (5:40) 4.0
2.6. Drums (11:05) 4.0
2.7. Space (8:15) 4.0

CD 2: 3.73 / 5.0


3.1. That Would Be Something (3:51) 4.0
3.2. Playing in the Band (5:23) 4.0
3.3. China Doll (5:47) 4.0
3.4 Throwing Stones (8:59) 4.0
3.5. Not Fade Away (9:02) 4.0
3.6. The Mighty Quinn (4:41) 3.5
3.7. Samson and Delilah (7:47) 4.0
3.8. Eyes of the World (23:31) 4.5

CD 3: 4.13 / 5.0

Całkowity czas trwania: 194:21
Ocena końcowa: 3.81 / 5.0
_________________
Last.fm | RYM
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Oleeks
kaseta "metalówka"


Dołączył: 05 Kwi 2015
Posty: 266
Skąd: Szczecin

PostWysłany: 06.09.2021, 16:06    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem



Dick's Picks Volume 18: 02/03/78 Madison, WI & 02/05/78 Cedar Falls, IA

Osiemnasta część serii "Dick's Picks' jest zapisem koncertów, które odbyły się na początku lutego 1978 w Madison i Cedar Falls. Pierwszy raz mam styczność w występami na żywo z tego rocznika. Materiał najzasadniej będzie porównać do tego z Dick's Picks vol. 10, mającego miejsce 29 grudnia 1977 roku. Co mnie niezwykle cieszy, to fakt, że w ciągu tych dwóch miesięcy zespół wcale nie stracił formy i ponownie był w stanie zagrać znakomite show.

Cały pierwszy dysk jest niezwykle solidny, z kilkoma ciekawymi utworami w setliście. Rozpoczynamy od bardzo ciekawej wersji "Berthy", zagranej jakże inaczej względem pozostałych wersji. Pozostanę jednak wiernym fanem tej, ze Skull & Roses. Ta jest po prostu niezła i interesująca. Z całości pod względem aranżacji wyróżnia się z pewnóścią "Cold Rain and Snow", które ma znakomity feeling, a także zagrane niezwykle żywiołowo "New Minglewood Blues". W całości wyróżniają się z pewnością dwa utwory - "It's All Over Now" występujące po raz pierwszy w serii, a także "Dupree's Diamond Blues" będące ciekawostką, bo to utwór grany wcześniej wyłącznie w 1969 roku, ponownie włączony do repertuaru dopiero w cztery miesiące przed tym nagraniem. W mojej opinii nieco rozbija całość pod względem spójności materiału. Inna sprawa, że uwspółcześniona wersja "Dupree's..." chyba nie do końca zażarła. Deadzi powrócili do tego utworu dopiero cztery lata później.

Drugi set rozpoczyna się "Estimated Prophet", przechodzącym do świetnej wersji "Eyes of the World" z długim, instrumentalnym otwarciem. Solidne i długie wersje tych utworów może nie są ozdobą całego wydawnictwa, ale potwierdzają wysoki poziom całości. Długi, ponad półgodzinny jam "Playin' in the Band" z wplecionym "The Wheel" jest kolejną świetną wersją tego utworu, w której dzieje się bardzo dużo dobrego. Całość występu w Madison uwieńczona jest coverem "Johnny B. Goode".

Kolejno mamy jedną z najlepszy w opinii DeadHedów wersje „Scarlet > Fire”. Faktycznie, robi ona wrażenie. To półgodzinny jam, przy którym można odlecieć nawet bez środków wspomagających. Byłbym jednak ostrożny przy wskazywaniu jej jako tej, która robi największe wrażenie. Tutaj palmę pierwszeństwa niezmiennie dzierży w mojej opinii ta z majowego koncertu 1977 roku w Cornell. Wersja z 1978 roku przechodzi płynnie w „Truckin” z kanonadą dźwięków w wykonaniu Jerry’ego Garcii. Dalej również nie jest nudno: zespół zagrał „Wharf Rat”, nie tak onirycznej i psychodelicznej jak te zagrane w latach poprzednich, ale dopasowanej do funkowego wcielenia zespołu, z pięknie bujającym basem Phila Lesha. Materiał kończymy mocno kontrastującym, rock’n’rollowym „Around and Around”. Następnie pokoncertowy kurz opada a z nim sceniczna kurtyna.

Dick’s Picks vol. 18 to pierwszorzędne show, które przypomina mi trochę wcześniej opisywany koncert z Englishtown. Dostaliśmy solidny zapis gry zespołu, ale bez momentów iście spektakularnych, jak w przypadku niektórych z poprzednich woluminów. Spodziewałem się, że w roku '78 zespół nie zwolnił tempa i w istocie tak jest. Czekam już z utęsknieniem i ciekawością na kolejne koncerty z rocznika!



1.1. Bertha (6:42) 4.0
1.2. Good Lovin' (6:14) 4.0
1.3. Cold Rain and Snow (6:17) 4.5
1.4. New Minglewood Blues (5:41) 4.0
1.5. They Love Each Other (7:42) 4.0
1.6. It's All Over Now (7:39) 4.0
1.7. Dupree's Diamond Blues (4:37) 3.5
1.8. Looks Like Rain (7:59) 4.5
1.9. Brown-Eyed Woman (5:34) 4.5
1.10. Passenger (5:40) 3.5
1.11. Deal (6:34) 4.0
1.12. The Music Never Stopped (8:06) 4.5

CD 1: 4.11 / 5.0

2.1. Estimated Prophet (12:16) 4.0
2.2. Eyes of the World (14:37) 4.5
2.3. Playing in the Band 24:35 4.5
2.4. The Wheel (5:43) 4.5
2.5. Playing in the Band (9:02) 4.5
2.6. Johnny B. Goode (4:38) 4.5

CD 2: 4.41 / 5.0

3.1. Samson and Delilah (11:21) 4.5
3.2. Scarlet Begonias (12:45) 4.5
3.3. Fire on the Mountain (17:03) 4.5
3.4. Truckin' (9:17) 4.5
3.5. Drums (1:56) 4.0
3.6. The Other One (9:02) 4.0
3.7. Wharf Rat (8:58) 4.0
3.8. Around and Around (8:34) 4.0

CD 3: 4.31 / 5.0

Całkowity czas trwania: 228:32
Ocena końcowa: 4.27 / 5.0
_________________
Last.fm | RYM
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Oleeks
kaseta "metalówka"


Dołączył: 05 Kwi 2015
Posty: 266
Skąd: Szczecin

PostWysłany: 14.09.2021, 08:43    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem



Dick's Picks Volume Nineteen: Oklahoma City, OK - 10/19/73

Koncert z Oklahomy to kolejny bardzo dobry występ z 1973 roku. Nie wiem dlaczego, ale wiele osób ma zastrzeżenia do formy zespołu w tym czasie, a dla mnie ten i kolejny rok to czysta przyjemność z odsłuchu. Inaczej niż w przypadku Dick's Picks vol. 1 i Dick Pick's Vol. 14 ten sprawia wrażenie bardziej mrocznego, wręcz otoczonego kosmiczną aurą.

Pierwszy set, mi osobiście się podoba. Miłą odskocznią jest skondensowane do ośmiu minut "Sugaree" i jak się okazało ten utwór nie musi być rozwinięty do kilkunastominutowej improwizacji by robił świetle wrażenie. Pierwszy set kończy się "Playing in the Band", dobrą wersją instrumentalnie, ale z wokalem Donny, która robi całości niedźwiedzia przysługę. Jej wokalizy w tym utworze przyprawiają o ciarki.

Dalej jest już więcej jasnych punktów. Świetnie brzmi "China > Rider", szczególnie druga część z wyjątkowo ekspresyjnym wokalem Jerry'ego robi wrażenie, dodając jakości całemu utworowi. No ja w tym momencie prawie uwierzyłem, że Jerry Garcia chce ze wszystkich sił być tym światłem w pociągu i mknąć przez deszczowe Kolorado.

To jednak wszystko są przymiarki do dania głównego i jeśli miałbym poświęcić dwa pierwsze dyski (a już zwłaszcza ten pierwszy), żeby usłyszeć "Dark Star > Mind Body Left Jam > Morning Dew" to nie miałbym żadnego momentu zwątpienia. To jest GE-NIA-LNE. Całość jest wręcz transcendentalna, przenosi nas daleko poza planetę Ziemię. Świetny jam, gdzie jest wszystko - świetna perkusja, kaskada gitarowych dźwięków i basowe solówki. Do tego całość kończy się przepięknym "Morning Dew". Cała reszta następująca później tylko grzeje się w blasku tego fragmentu występu.

1.1. Promised Land (3:44) 4.0
1.2. Sugaree (8:17) 4.5
1.3. Mexicali Blues (3:57) 3.5
1.4. Tennesse Jed (8:00) 4.0
1.5. Looks Like Rain (8:04) 4.5
1.6. Don't Ease Me In (4:23) 4.0
1.7. Jack Straw (5:31) 4.5
1.8. They Love Each Other (5:43) 4.0
1.9. El Paso (4:50) 3.5
1.10. Row Jimmy (9:23) 4.0

CD 1: 4.10 / 5.0


2.1. Playing in the Band (18:26) 4.0
2.2. China Cat Sunflower (9:11) 4.5
2.3. I Know You Rider (6:17) 5.0
2.4. Me & My Uncle (3:33) 4.0
2.5. Mississippi Half-Step Uptown Toodleloo (7:30) 4.5
2.6. Big River (4:51) 4.0

CD 2: 4.29 / 5.0


3.1. Dark Star (15:45)[/b] 5.0
3.2. Mind Left Body Jam [i](10:40)
4.5
3.3. Morning Dew (13:55) 5.0
3.4. Sugar Magnolia (10:09) 4.0
3.5. Eyes of the World (14:30) 4.0
3.6. Stella Blue (7:57) 4.5
3.7. Johnny B. Goode (4:08) 4.0

CD 3: 4.50 / 5.0

Całkowity czas trwania: 188:44
Ocena końcowa: 4.31 / 5.0
_________________
Last.fm | RYM
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Paweł1979
krucha płyta jednostronna


Dołączył: 11 Wrz 2020
Posty: 27

PostWysłany: 14.09.2021, 18:04    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

A ja zrobię mała dygresje w serii Dick's Picks i pozwole się zapytać braci, jak oceniają wydawnictwo pt. The Closing of Winterland Wink.
https://www.dead.net/show/december-31-1978
Dla mnie jest to bardzo dobry koncert, może nieco niespójny w pierwszej częśći (głównie w obniżonej wówaczas już formie Keitha Godchaux'a, ale począwszy od drugiego seta jest to tzw. jazda bez trzymanki, wypełniona pierwszorzędnym graniem i wieloma niespidziankami.
Recenzji pisać nie zamieżam, zostawię to kolegom z forum ale ciekawy jestem Waszej opinii. Dla mnie to jeden z ostatnich naprawde dobrych występów zespołu, do dziś nie moge w 100 procentach przekonać się do gry Brenta Mydlanda i jakby nieco bardziej nowoczesnego brzmienia. N i ranga koncertu też wyjątkowa - to był zupełnie ostatni koncert w słynnym Winterland Ballroom.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Oleeks
kaseta "metalówka"


Dołączył: 05 Kwi 2015
Posty: 266
Skąd: Szczecin

PostWysłany: 14.09.2021, 19:28    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Paweł1979 napisał:
A ja zrobię mała dygresje w serii Dick's Picks i pozwole się zapytać braci, jak oceniają wydawnictwo pt. The Closing of Winterland Wink.
https://www.dead.net/show/december-31-1978
Dla mnie jest to bardzo dobry koncert, może nieco niespójny w pierwszej częśći (głównie w obniżonej wówaczas już formie Keitha Godchaux'a, ale począwszy od drugiego seta jest to tzw. jazda bez trzymanki, wypełniona pierwszorzędnym graniem i wieloma niespidziankami..


Kultowy i znakomicie udokumentowany koncert. Już sam początek jest porażająco dobry. Rozpoczyna się "Sugar Magnolia" co jak zauważył kiedyś Greg samo w sobie jest ciekawostką. Następuje dalej jednak z bardziej cenionych przez fanów i przeze mnie wersji "Scarlet > Fire". Jeśli to kogoś nie ruszy, to nie ma serca do tej muzy Cool

Wspomniałem o tym, że to dobrze udokumentowane show. Na oficjalnym kanale YouTube jest cały koncert w wersji wideo. Świetna jakość, wiele kamer i znakomitych ujęć. Czysta przyjemność z oglądania!

https://www.youtube.com/watch?v=A-CqDFfJ0Rc


Paweł1979 napisał:
do dziś nie moge w 100 procentach przekonać się do gry Brenta Mydlanda i jakby nieco bardziej nowoczesnego brzmienia.


Miałem bardzo podobnie, w zasadzie dopiero się przekonuję do tego okresu w twórczości grupy. Nie jestem w stanie odmówić Brentowi kunsztu w grze, a także wokalu, natomiast czasy na ekspozycje umięjętności faktycznie były mocno średnie. Mam na myśli specyficzne brzmienie epoki, jak i również sinusoidalną formę Jerry'ego spowodowaną powracającym nałogiem. W tym miejscu mogę Tobie polecić Crimson, White & Indigo: July 7 1989, JFK Stadium, Philadelphia. Ten występ całkowicie mnie kupił i podchodzę już coraz śmielej do tych późniejszych roczników.
_________________
Last.fm | RYM
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
greg66
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 31 Sie 2008
Posty: 4056
Skąd: Opole

PostWysłany: 15.09.2021, 15:08    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Okres działalności zespołu z Brentem Mydlandem jest naprawdę fascynujący na swój sposób. Znikł z brzmienia fortepian a co za tym idzie pierwiastek jazzowy odszedł na plan dalszy, pojawił się Mydland i za jego sprawą brzmienie nabrało cech lat 60-tych. ten powrót do korzeni zauważyli sami muzycy właczajac do swojej set listy takie numery jak: "Smokestack Lightinig" czy "He's Gone" czy inne starocie. Oprócz tego dosłownie z koncertu na koncert zaczęły rozwijać się Space'y co w połączeniu z rozszerzonym zestawem instr. perkusyjnych Harta tworzyło niesamowite pół godziny seta (a czasami dłużej). Jedynym mankamentem jest dla mnie wokal Brenta, jest do zniesienia ale mi akurat najmniej sie podoba. Zresztą Mydland miał wielkie obawy, ze Garcia i Weir nie pozwolą mu spiewać i trochę z tego powodu wahał się by do nic dołączyć. Nagrania przed GD Brenta pokazują ż barwę głosu ma taką sobie. O studyjnych płytach napiszę jak będę miał trochę czasu.

Myślę, że znacie "Infraded Roses" i "Greyfolded". Otóż wsród Deadheadów krążą robione w amatorski sposób różne miksy na wzór "Greyfolded". Mozna to wyłapać na ich stronach albo w trakcie korespondencji wysyłają nagrania. Warto się z tym zapoznać. Sam zrobiłem takie coś. Zebrałem z lat 1973-74 wycięte tematy improwizacyjne z różnych nagrań bootlegowych ale o b. dobrej jakości. Głównie z "Dark Star", "The Other One" wejście z "Stella Blue". Połączyłem to w jeden numer prawie godzinny. Co ciekawe w trakci etej zabawy znalazłem improwizację Lesha i Kreutzmanna ponad 7 minutową! Rewelacja, a fragment pochodzi z "Playin' in the Band". Jak ktoś jest zainteresowany to służę.
_________________
Summer Of Love'67
http://musicpsychedelic.blogspot.com
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Oleeks
kaseta "metalówka"


Dołączył: 05 Kwi 2015
Posty: 266
Skąd: Szczecin

PostWysłany: 16.09.2021, 12:20    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

greg66 napisał:
Okres działalności zespołu z Brentem Mydlandem jest naprawdę fascynujący na swój sposób. Znikł z brzmienia fortepian a co za tym idzie pierwiastek jazzowy odszedł na plan dalszy, pojawił się Mydland i za jego sprawą brzmienie nabrało cech lat 60-tych. ten powrót do korzeni zauważyli sami muzycy właczajac do swojej set listy takie numery jak: "Smokestack Lightinig" czy "He's Gone" czy inne starocie. Oprócz tego dosłownie z koncertu na koncert zaczęły rozwijać się Space'y co w połączeniu z rozszerzonym zestawem instr. perkusyjnych Harta tworzyło niesamowite pół godziny seta (a czasami dłużej). Jedynym mankamentem jest dla mnie wokal Brenta, jest do zniesienia ale mi akurat najmniej sie podoba. Zresztą Mydland miał wielkie obawy, ze Garcia i Weir nie pozwolą mu spiewać i trochę z tego powodu wahał się by do nic dołączyć. Nagrania przed GD Brenta pokazują ż barwę głosu ma taką sobie. O studyjnych płytach napiszę jak będę miał trochę czasu.

Myślę, że znacie "Infraded Roses" i "Greyfolded". Otóż wsród Deadheadów krążą robione w amatorski sposób różne miksy na wzór "Greyfolded". Mozna to wyłapać na ich stronach albo w trakcie korespondencji wysyłają nagrania. Warto się z tym zapoznać. Sam zrobiłem takie coś. Zebrałem z lat 1973-74 wycięte tematy improwizacyjne z różnych nagrań bootlegowych ale o b. dobrej jakości. Głównie z "Dark Star", "The Other One" wejście z "Stella Blue". Połączyłem to w jeden numer prawie godzinny. Co ciekawe w trakci etej zabawy znalazłem improwizację Lesha i Kreutzmanna ponad 7 minutową! Rewelacja, a fragment pochodzi z "Playin' in the Band". Jak ktoś jest zainteresowany to służę.


Greg66, oczywiście ze znam wyżej wymienione płyty, ale w zasadzie nigdy nie miałem na nie jakiejś specjalnej zajawki. Natomiast z chęcią sobie je odkurzę, jeśli podzielisz się z nami swoim mixem Smile

A co do Brenta - jestem zaskoczony twoim zdaniem co do jego wokalu Surprised Moim zdaniem ma naprawdę interesujący i dobry głos, a numerem popisowym zostaje „Mr. Fantasy > Hey Jude”. Jak to usłyszałem to miałem ochotę na więcej i więcej. To jeden z powodów dla których się bardziej zainteresowałem Grateful Dead w tym składzie.
_________________
Last.fm | RYM
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
greg66
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 31 Sie 2008
Posty: 4056
Skąd: Opole

PostWysłany: 16.09.2021, 19:36    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Z chęcia sie podzielę tylko nie za bardzo wiem jak, przez sendspace'a to może ktoś mnie pouczy jak?

Z Brentem to jest taka sprawa, że oczywiscie nagrania w których śpiewa są ok, "Never Trust A Woman" czy inne są fajnie wykonane i jego wokal pasuje tutaj ale mi po prostu nie do końca podoba się jego barwa. Ot takie moje uchybienie. Podobnie jak Donna. Gdy wykonuje wokalizy wszystko jest dobrze, ale jak się nie zagalopuje, np na jednym z show z 1976 wraz z Bobem drą sie pod koniec "Sunshine Daydream" głosami już mocno zdartym i tak przez trzy-cztery minuty przekrzykują się itd, a cały numer jest fantastycznie wykonany. No zdażają się potknięcia i najlepszym.
Lata 80-te były oprócz niewątpliwego sukcesu zespołu jednak latami trudnymi. Zapadnięcie w spiączkę Garcii a co za tym poszło jego zapomnienie jak grać na gitarze było ciosem. Na szczęście jak to mówił Jerry: "Muzyka to moje życie, bez niej, nie mam co tutaj robić". Dzięki kumplowi z którym grywał Merlem Saundersem nauczył się od nowa grac na gitarze ale dźwięk instrumentu już był inny choć i tak jest wiele ekscytujących koncertów z tych lat, co świadczy o pełnej determinacji a potem radości z grania.
Polecam tutaj "Robert F. Kennedy Stadium, Washington, D.C., July 12 & 13, 1989"
_________________
Summer Of Love'67
http://musicpsychedelic.blogspot.com
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Paweł1979
krucha płyta jednostronna


Dołączył: 11 Wrz 2020
Posty: 27

PostWysłany: 16.09.2021, 21:11    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Ja z Garteful Dead AD lata 80te mam ten problem, że dla mnie brzmienie jest takie trochę ... cukierkowate. Oczywiście, zespół dalej trzymał bardzo wysoką formę ale czuć było, że to już nie to, co działo się wcześniej, w dużej mierze niestety przez uzależnienie Garcii i wymagania rynkowe tej epoki. Mi też bardzo podobają się koncerty z drugiej połowy tej dekady, są takie ... wyluzowane, spontaniczne.

A co do tego, jak Garcia nauczył się grać na powrót to powiem tylko tyle: zawsze miałem odczucie, że urodziłem się o te kilkanaście lat za późno Smile. Szanuję współczesną scenę muzyczną, jest naprawdę sporo osób utalentowanych ale tamten okres w muzyce to było coś wręcz niemożliwego do zaistnienia a jednak to było! Tak jakby ci ludzie byli z zupełnie innej planety, po prostu tego nie da się podrobić, niemal każdy zespół który wtedy się przebił i zaistniał potrafił stworzyć coś niezapomnianego, nie wiem jak to tłumaczyć ale to po prostu się czuje słuchając muzyki GD i innych zespołów tamtego okresu.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Oleeks
kaseta "metalówka"


Dołączył: 05 Kwi 2015
Posty: 266
Skąd: Szczecin

PostWysłany: 17.09.2021, 10:38    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Greg, doskonale rozumiem o czym piszesz, gdy wspominasz o Donnie. Bardzo lubię jej wokal, ale czasem emocje ją ponoszą i zapędza się w swoich wokalizach. Na opisywanym przeze mnie powyżej Dick's Picks vol. 19 jest dokładnie to o czym mówisz - wykrzykiwane przez dwie minuty Sunshine Daydream. (choć może to równie dobrze trwać 30 sekund, po prostu całość się niemiłosiernie dłuży). Momentami aż wkrada się zażenowanie. Z kolejnej strony świetne są występy z 1977 roku, gdzie w większości słuchanego przeze mnie materiału brzmi to fantastycznie. Tak jest chociażby w przypadku Pembroke Pines, Florida - 5/22/77 i śpiewanego przez nią "Sunrise".

Ja nadal poznaję brzmienie Grateful Dead po złotych latach siedemdziesiątych. Wierzę, że ludzie, którzy nawet teraz doceniają występy z tych lat, mimo tak szerokiej dostępnosci koncertów z różnych lat, mają ku temu dobry powód. No i faktycznie już coś tam u mnie w temacie drgnęło. Szczególnie rok '89 uważam za świetny.

A ten koncert z Waszyngtonu to rzecz całkowicie mi obca. Niestety nie mam jej oficjalnie w streamingu na popularnych platformach. No ale w odpowiednim czasie się zaopatrzę. Dzięki za polecenie!
_________________
Last.fm | RYM
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Wykonawcy Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 11, 12, 13
Strona 13 z 13

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group